Arkadiusz Sobala
Maracana

B-klasa to styl życia. A najlepsze historie są ze śląskich kartoflisk. Mamy tu swoją La Bombonerę i Maracanę

Finezyjne strzały na bramkę, rzuty karne w stylu Panenki i zjawiskowe dryblingi. Nie, to nie ekstraklasa (zdecydowanie nie!). Takie cuda zdarzają się w A, B czy C- klasie piłkarskiej. I to na boiskach na Śląsku i w Zagłębiu. Oczywiście klasyczne kopanie się po czołach i efektowne samobóje też tu znajdziemy. To jednak nie jest ważne, bo to przede wszystkim na tych małych, raczej nierównych, położonych gdzieś w lesie czy polu, boiskach w Bargłówce, Nędzy i Bąkowie widać prawdziwą miłość do futbolu. I te historie to właśnie potwierdzają.

„W górę serca, Stolec królem jest, Stolec królem jest. Nasza Iskra Stolec!". W zasadzie to nie nasza, bo Iskra Stolec gra w sieradzkiej B-klasie, ale i na Śląsku nie brakuje egzotycznych zespołów piłkarskich w niższych ligach. Ba! To właśnie na Śląsku najlepiej czuć klimat A i B-klasowych boisk. Mamy tu niejedno wiejskie kartoflisko, na którym futbolowi pasjonaci oddają całe serducho, żeby wygrać meczu dla swojego klubu. Dla Orkana Rzęczyce, dla Qou Vadis Makoszowy czy dla Niepokornych Orzesze. Mnogość klubów i klubików w niższych ligach sprawia, że Śląsk stał się rajem dla groundhopperów, czyli stadionowych turystów.

- Mam marzenie, żeby zobaczyć na żywo mecz Zrywu Bąków - mówi nam Radosław Rzeźnikiewicz, autor strony kartofliska.pl i bodaj najbardziej znany amator futbolu na najniższym poziomie. Człowiek, który swego czasu pojechał oglądać mecze niższej ligi belgijskiej, bo zaciekawił go zespół o nazwie RFC Huy.

No właśnie, Zryw Bąków. Wspaniała nazwa klubu. Występują w skoczowskiej B-klasie. Mało tego. W ostatnim sezonie zdominowali ligę. W 22 meczach zdobyli 57 punktów i w ligowej tabeli zostawili za sobą takie potęgi jak Cukrownik Chybie oraz Błyskawica Kończyce Wielkie.

Nie ma futbolu bez alkoholu

Zabawne nazwy klubów to tylko część frajdy ze śledzenia zmagań w niższych ligach piłkarskich. W zasadzie to często tylko pretekst, bo stadionowi turyści na meczu, dajmy na to, Interu Krostoszowice z Borowikami Szczejkowice, poszukują niepowtarzalnego klimatu. Boiska, które wygląda trochę jak pastwisko, a biegają po nim zawodnicy z nadwagą w nieco przykrótkich spodenkach, meczowej otoczki przypominającej wiejski festyn czy też po prostu czystych sportowych emocji.

- Szczerze? Na meczach niższych lig to grają lepiej niż w Ekstraklasie czy Lidze Mistrzów. Tam idzie akcja za akcją. Zawsze widać maksymalne zaangażowanie. Mecze na tym teoretycznie najwyższym poziomie mnie nudzą. B-klasa? Tam zawsze się coś dzieje - mówi Rzeźnikiewicz. Dodaje, że wciąż krąży wiele stereotypów o rozgrywkach na niskim poziomie. Przekonuje, że patologii na stadionach nie ma, kibolstwo można spotkać prędzej na ekstraklasie.

- Przez lata wiele się zmieniło. Ja oczywiście wciąż hołduje zasadzie, że „nie ma futbolu bez alkoholu", ale teraz na boiskach czy wśród widzów b-klasowych meczów mniej jest ludzi, którzy chodzą napruci. O alkohol wciąż jednak chodzą zakłady. Taka historia z mazowieckiej B-klasy: Legionovia Legionowo gra z drużyną Sparta Marki w rundzie jesiennej. Wynik? 27:0 dla Legionovii. Chłopakom ze Sparty było przykro, bo potem o ich porażce mówili w Teleexpressie. W rundzie wiosennej chcieli się odgryźć. Wiedzieli, że nie mają szans na zwycięstwo, ale mogą wygrać chociaż... kratę browarów. Założyli się bowiem z piłkarzami Legionovii, że przegrają mniej niż w rundzie jesiennej i to mimo wystawienia napastników w obronie. I jak to się skończyło? Sparta Marki dostała w czaban „tylko" 9:0. Okazało się, że napastnicy są lepszymi obrońcami. Najważniejsze jednak, że udało się wygrać browary.

Król strzelców ligi waży 150 kilogramów, a w Cieszynie gole ładuje Irek jeleń

Gol z rzutu wolnego ala Panenka? Bramkarski kiks ala Artur Boruc w meczu Polska - Irlandia Północna? W B-klasie wszystko jest możliwe. Na kartofliskach nigdy nie ma nudy. Dobrze wie o tym Arkadiusz Sobala, groundhopper ze Śląska, który przez ostatnie lata niemal w każdy weekend odwiedza boiska niższych lig, kolekcjonuje bilety wstępu i przede wszystkim dokumentuje to, co dzieje się w meczach Wypoczynku Buków, LKS-u Zimnej Wódki czy Piaska Potworów.

- W promieniu 25 kilometrów od swojego domu mam ponad 180 boisk piłkarskich i odwiedziłem je wszystkie - chwali się Sobala. Był na 250 meczach A,B i C -klasy, dzięki czemu widział już wiele. Oto kilka historii, których był świadkiem. Prosto ze śląskich kartoflisk.

Spójnia Zebrzydowice - WSS Wisła. 5:1. Klasa okręgowa (okręg żywiecki)
Jeden i ten sam zawodnik Wisły dopuścił się dwóch brutalnych fauli, po których dwaj zawodnicy Spójni z powodu urazu głowy, musieli opuścić boisko. Jedna z bramek Spójni padła po dośrodkowaniu z autu.

Start Mszana - MKS Czerwionka (Czerwionka-Leszczyny). 7:1. Rybnicka A-klasa
Na mecz dojechało tylko dwóch sędziów. Jednym z asystentów został więc jeden z byłych piłkarzy Mszany. Do zabawnej sytuacji doszło w drugiej połowie. Jednoczenie rzut z autu wykonało dwóch zawodników Czerwionki. Jeden rozpoczął akcję defensywną a drugi ofensywną.

Wisła Strumień - Spójnia Zebrzydowice. 4:1. Klasa okręgowa (okręg żywiecki)
Podczas wykonywania rzutu wolnego, padła bramka dla gości. Sędzia nie uznał bramki, ponieważ asystent dał głównemu info przez łoki-toki, że mur stał zbyt blisko. Skoro mieli system słuchawkowy, dlaczego nie wstrzymano wznowienia akcji, aby asystent mógł ustawić mur?

LKS Olszynka Olza - Czarni II Nowa Wieś. 1:1. Raciborska C-klasa
Na 9(!) poziomie rozgrywek jeden z zawodników strzelił gola z rzutu wolnego, podcinając piłkę niczym Antonin Panenka. Wszystko się nagrało, a film na twitterze Kartoflisk odtworzyło 27 tysięcy osób.

LKS Frydek - Sokół Wola. 2:4. Tyska A-klasa
Jedne z bardziej znanych meczów derbowych niższych lig na Śląsku wróciły po paru latach przerwy. Kiedy policja podjechała pod sektor gości, usłyszeli od kibiców że są niebieskimi komuchami. Mundurowi odpalili koguty. Śmiechom nie było końca.

Ruch Stanowice - KP Kamień (Rybnik). 15:0. Rybnicka A-klasa
Goście z Kamienia dostali gigantycznego łupnia. A w Stanowicach się bawili. Gola z karnego strzelił ich bramkarz, który chwilę wcześniej sam obronił rzut karny. Sędzia zlitował się nad zawodnikami gości i zakończył mecz w 85 minucie. Piłkarze z Kamienia byli na skraju odpuszczenia meczu, grali od początku w 10, ale dograli do końca.
W meczu była też sytuacja, gdzie zawodnik Ruchu niezbyt mocno podawał piłkę do przodu, którą następnie sam dogonił, a sędzia... odgwizdał spalonego. Był też piękne gole - opadającą długo futbolówkę uderzył zawodnik o urodzie Chielliniego z pierwszej piłki z odległości około 20 metrów. To wpadło w samo okienko bramki.

Ruch Bolesław - KS 1905 II Krzanowice. 3:5. Raciborska C-klasa
Pod koniec meczu jeden z bramkarzy wykopał piłkę prosto do bramkarza z drużyny przeciwnej. Ten z kolei zrobił to samo.

Sokół Wola - BKS Stal Bielsko-Biała. 0:0. Tyska A-klasa
Jeden z piłkarzy gospodarzy w pewnym momencie kopnął piłkę bardzo wysoko (tzw. świeca). Wylądowała jednak nie na boisku a na masce widocznego radiowozu, co wywołało owację na trybunach.

Piast Cieszyn - Błyskawica Kończyce Wielkie. 6:1. Klasa okręgowa Skoczów-Żywiec
Ireneusz Jeleń w akcji! Tak, to ten sam, który zagrał w reprezentacji Polski 29 spotkań i strzelił 5 goli. Teraz kopie w okręgówce. W meczu z Błyskawicą popisał się hat-trickiem. Jedną bramkę dołożył też... jego syn.

LKS Pstrążna - KS Pietraszyn. 1:2. Raciborska C-klasa
Jeden z obrońców gospodarzy popisał się wyrzutem z autu przy obrocie o 360 stopni do przodu.

Piast Cieszyn - Spójnia Górki Wielkie. 8:2. Klasa okręgowa Skoczów-Żywiec
Spójnia w strojach Polski sprzed 16-17 lat. Bramkarz tej drużyny wyglądał jak Gabor Kiraly (przez długie dresowe spodnie). Koledzy nazywali go... Schmeichelem.

LKS Zwonowice - WSP Wodzisław Śląski. 4:2. Raciborska B-klasa
Bramkarz WSP grał na czas już w 1 minucie. Na co liczył? Chyba na niski wymiar kary, bo we wcześniejszych meczach drużyna z Wodzisławia zawsze dostawała w łeb.

KS Szczerbice - Dąb II Dębieńsko (Czerwionka-Leszczyny). 5:3. Rybnicka B-klasa
W składzie gospodarzy niejaki Piotrowski Ryszard, król strzelców ligi. Wyróżnia się około 150 kg wagą! W tym meczu także trafił.

282545959 296182142705296 6403830275902933786 n

Może Cię zainteresować:

Nadzieja wraca do A-klasy. Awans w wielkim stylu

Autor: Redakcja

24/05/2022

Śląska Maracana i La Bombonera

Prawdziwy stadionowy turysta na mecze niższych lig jeździ też po to, żeby posmakować niezwykłego klimatu lokalnych boisk. Niektóre naprawdę robią wrażenie. Położone na wałach, przy głównych drogach, w środku lasu, a czasem dosłownie na pastwisku. Dla wyznawców hasła „Against Modern Football" to prawdziwy raj.

- Na Śląsku mamy jeszcze naprawdę wiele takich klimatycznych boisk. Taki stadion Górnika Boguszowice. Położony jest na wałach ziemnych, gdzie wzdłuż jednej z linii bocznych powstała składana trybuna. Moim ostatnim odkryciem jest za to boisko klubu Tempo Puńców – stadion jakby wciśnięty w zbocze pagórka, przez co mecz można oglądać z wyższej wysokości, skąd dalej rozpościera się widok na wieś - mówi Arkadiusz Sobala.

Najgorsze boisko? Zdecydowanie Qou Vadis Makoszowy. Klepicho pełną gębą. Na drugim biegunie - stadion Polarisu Żory.

- Nazwałem go żorską la bombonerą ponieważ wzdłuż jednej z linii bocznej stoi 5-piętrowy blok - mówi Sobala. - Co ciekawe nie jest to jedyny fajny obiekt w Żorach. Stadion OR MOSiR Żory-Rój. Tego nazywam żorską Maracaną. Niesamowicie wielki moloch. Na dachu ławek rezerwowych są tarasy dla widzów na które można wejść. W czasie mojej wizyty przez około 20 minut meczu byłem na stadionie sam jedyny raz taka sytuacja mi się przytrafiła.

Inne ciekawe boiska? Stadion Granica Ruptawa – obiekt wyróżnia się tym że trybuna u zboczu lasu jest oddzielona od boiska podwójnym płotem, foso-rzeką i…. drogą.

- Mam nawet nagranie jak w czasie meczu przejeżdża seicento - śmieje się Sobala.

Groundhopper przekonuje, że ciekawych boisk, tworzących filmowy klimat to u nas jest w bród. Piast Ożarowice. Lubisz oglądać piłkę nożną i startujące samoloty? To coś dla ciebie. Stadion w środku lasu? Zapraszamy do Bargłówka, gdzie gra „Korona".

- Trzeba wspomnieć jeszcze o jednym obiekcie: Stadion Tarnowiczanka Stare Tarnowice – także otoczony wysokim drzewostanem stadion a w zasadzie to obiekt położony w środku Parku w Reptach. Na teren parku musiałem zapłacić za wjazd aby szlaban mógł pójść w górę. Zgoła inne doświadczenie w podróżowaniu na mecz niższej ligi - mówi Arkadiusz Sobala.

- Mógłbym tak te stadiony wymieniać i wymieniać, ale na koniec: Stadion Naprzód Świbie – o tym klubie chyba każdy słyszał a to za sprawą jego reklamy w mediach społecznościowych. Byłem na meczu w czasie świętowania awansu do A-klasy. Jednym słowem coś pięknego, publika 400-500 osób. Catering, transmisja na jutube, spiker, hymn klubowy na wyjście. Nie jakieś gol, strzał, kokoszki, ale naprawdę fajna nuta. Po końcowym gwizdku pirotechnika. Tak właśnie może wyglądać zabawa w B-Klasie.