Demolka na festiwalu w Opolu zepsuła im karierę. Historia Passatów, pionierskiego zespołu z Tychów

Był kiedyś zespół, który nazywano „śląskimi Czerwonymi Gitarami”. Na długo przed powstaniem Dżemu inni rockmani związani z Tychami zawładnęli sercami polskiej młodzieży i wygrywali w cuglach czołowe przeglądy, Błyskotliwy start zaburzył incydent z Opola '66, po którym ich karierą zaopiekowała się... kopalnia.

Zrzut ekranu 2024 02 16 o 20 18 43

Historia Passatów, - gitarowej sensacji z piwnego miasta - pokazuje jak w soczewce atmosferę polskiego show-biznesu - pardon, polskiej estrady - w latach gomułkowskiej tzw. "małej stabilizacji". Pocztówki dźwiękowe, patronat zakładu pracy, sesje nagraniowe w Polskim Radiu - mamy tu cały pryzmat muzycznych lat 60., epoki big bitu.

Ale czym w zasadzie jest big bit?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi; hasło powstało jako zamiennik określenia "rock and roll", które było na cenzurowanym, gdyż partyjniakom wydawało się zbyt burżuazyjne i zachodnie. Dlaczego więc usilnie zamieniali je innym sformułowaniem pochodzącym właśnie z tych "burżuazyjnych" utworów - do tego anglojęzycznym? Bóg (albo Lenin) jeden raczy wiedzieć.

Tego określenia używano tylko w Polsce

Dla porównania, na Węgrzech mówiono o muzyce beat, a w objętym ostrą cenzurą ZSRR - o wieloznacznych "zespołach wokalno-instrumentalnych". Z biegiem czasu jako big bit zaczęto w Polsce opisywać całą rozrywkową muzykę młodzieżową z wyraźnym rytmem - mógł być to więc bluesowy cover góralskiej piosenki (największym hitem Passatów była właśnie "Góralka Halka" na bazie przyśpiewki spod Żywca), podrasowany popowy szanson w rodzaju "O mnie się nie martw" Czerwono-Czarnych albo rasowy, oryginalny utwór rockowy - bigbitowcami określano z początku też np. Niemena czy Breakout.

Skupmy się jednak na Passatach

Zespół powstał w 1964 roku w tyskim domu kultury "Górnik", zajmującym pomieszczenia po komitecie miejskim PZPR przy placu na osiedlu A, niedługo po tym, jak partia przeniosła się do nowego, socmodernistycznego pawilonu obok Urzędu Miasta.

Passaty tworzyli studenci gliwickiej politechniki; liderem zespołu był gitarzysta, tyszanin Wojciech Ginko. Jego wokalistą został Stefan Kotapka - zabrzanin, jedyny członek oryginalnego składu spoza Tychów. Z początku ich repertuar stanowiły covery najgorętszych wówczas zespołów zachodnich rodzaju The Animals, Beatles czy Shadows, grane w spolszczonej wersji; była to wówczas popularna praktyka. (Interesujesz się Śląskiem i Zagłębiem? Zapisz się i bądź na bieżąco - https://www.slazag.pl/newsletter)

Mamo, napiszesz nam piosenkę?

Ich pierwszym zarejestrowanym utworem było spolszczone The House of the Rising Sun. Wkrótce potem oryginalne teksty dla grupy zaczęła tworzyć nauczycielka Wanda Ginko - matka gitarzysty.

Zespół zadebiutował na żywo 28 lutego 1965 roku podczas rybnickiego przeglądu o wzbudzającej dziś uśmiech nazwie Turniej Zespołów Młodzieżowych Polski Południowej. Potem błysnęli na cyklicznych „Rytmach Katowic”, z kolei na przeglądzie debiutów w Gliwicach w 1966 roku zostali uznani najlepszym zespołem, a Stefan Kotapka w konkurencji o najlepszego wokalistę wygrał m.in. z późniejszym gwiazdorem Andrzejem Rosiewiczem.

Wielka kariera stanęła przed nimi otworem

W następnym roku wystąpili na Wiosennym Festiwalu Muzyki Nastolatków (te nazwy...) w Gdańsku, który okazał się być dla nich trampoliną - otrzymali tam pierwsze zaproszenie do nagrań w radiowym Młodzieżowym Studio Rytm. Cały koncert został też zarejestrowany i nadany przez PR Gdańsk.

W 1967 roku działający od zaledwie pięciu lat Program Trzeci Polskiego Radia wyemitował audycję "Passaty wieją na Śląsku", dzięki której cały kraj mógł usłyszeć nowy fenomen. Tyskich bigbitowców określano w prasie "najlepszym zespołem Polski południowej". Ich wizerunek lansował występ w ówczesnym Telewizyjnym Klubie "Po szóstej".

Ballady, covery, dowcipy

Co do repertuaru, można go podzielić na dwie główne kategorie. Podobnie jak u większości popularnych zespołów (około)rockowych tamtych lat, wiele z ich utworów jest dość zachowawcza, odznaczając się rzewnością ocierającą się o infantylizm - jak wspomniana "Góralka Halka", przebój zarówno szkolnych potańcówek i obozów młodzieżowych, jak dancingów w Międzyzdrojach. Okraszony spokojną melodią tekst opowiadał melancholijnie o ulotnej miłości upływającej w blasku księżyca.

Ciemna nocka nad górami
świeci księżyc nad szczytami
drży powietrze nad smrekami
poznał góral Halkę swą
(Passaty - "Góralka")

Inną twarz Passatów dobrze ukazuje cover Roll Over Beethoven Chucka Berry'ego - żartobliwy list do Beethovena, w którym wokalista opowiada mu o tym że "każdy nastolatek dziś kocha tylko big bit". Wyróżnia się też galopujący Nowy wstaje dzień czy Gdyby tak zmienił się świat - protest song przywodzący na myśl muzyczne apele zachodnich dzieci-kwiatów, jednak o wiele spokojniejszy niż choćby nagrane kilka lat później Dziwny jest ten świat Czesława Niemena.

Sprawcy zamętu na cenzurowanym

Wedle uczestników ich koncertów, zespół dopiero na żywo naprawdę nabierał ikry i potrafił wprawić tłum w prawdziwy szał - co okazało się być katastrofą dla estradowej kariery bigbitowców.

24 sierpnia 1966 roku podczas „Koncertu młodości” w ramach czwartego w historii festiwalu w Opolu, wystąpili jako ostatni wykonawcy - po Blackout i Skaldach. Rozgorączkowana młodzież zdemolowała wtedy część opolskiego amfiteatru. W efekcie Bogu ducha winne Passaty dostały do odwołania zakaz występu na podobnych imprezach . Był to dla zespołu wielki, ale nie druzgocący cios - na ratunek przyszedł im osobliwy mecenas.

KWK Passaty

Niedługo po festiwalowym fiasku, kopalnia "Ziemowit" w Lędzinach (wówczas dzielnicy Tychów) wyciągnęła pomocną dłoń do rozkręcających się artystów, co zaowocowało finansowo-organizacyjnym patronatem. Z dzisiejszej perspektywy może to dziwić, ale nie musieli nawet tatuować sobie w zamian ich logo na ramieniu.

A mówiąc poważniej - w owych czasach zarówno sportowcy, jak twórcy i masy innych obywateli musiało "przynależeć" do jakiejś instytucji - a skoro trzeba, to dlaczego nie do wpływowej i majętnej? A przecież kopalnie były wówczas perłą w koronie PRL. Bywały i dalej posunięte pomysły - zakłady cukiernicze z Krakowa protegowały przez wiele lat swój "nadworny" zespół Wawele.

Bo trzeba mieć nadzieję, że biznes się opłaci

Passaty skupiły się więc na sesjach radiowych - "śląskie Czerwone Gitary" zrealizowały podczas sesji w studiach PR3 w latach 1966-1967 większość z dostępnych dziś nagrań. Nigdy nie doszło do zarejestrowania pełnoprawnego albumu, dopiero 20 lat później na rynku pojawił się longplay z ich najpopularniejszymi singlami. Pojawiały się też na składankach "Coctail Młodości" i "Z młodością na ty".

Góralka była dostępna też jako pocztówka dźwiękowa - tekturowa kartka pocztowa z wyżłobioną jak na winylu ścieżką utworu, która dawała na odtwarzaczu jako-tako oddane nagranie; kosztowały zdecydowanie mniej niż zwykłe płyty, więc służyły nie tylko jako suweniry.

Mariaż Passatów z wytwórcą "czarnego złota" okazał się być prędko - już po około roku - niewypałem. Pożegnalny (jak się później okazało, nie ostatni) koncert miał miejsce 1 maja 1967 roku.

Passaty drugiej generacji

W styczniu 1971 roku zespół powrócił na dużą estradę podczas kolejnych "Rytmów Katowic"; reaktywacja nastąpiła pod auspicjami studenckiego klubu Gwarek w Gliwicach (klubowo grywali również m.in. w tamtejszej Spirali i przy tyskim Teatrze Małym). W tym okresie zespół nagrał jeszcze kilka singli w studiach radiowej "Trójki", po czym ich kariera znacząco wyhamowała; zespół rozwiązał się w 1974 roku po trasie koncertowej w NRD.

Epilog

W 1987 roku członkowie zeszli się ponownie na jeden finalny koncert w "rodzinnym" Teatrze Małym, podczas którego, wedle przekazów, w powietrzu fruwały marynarki odmłodniałej nagle widowni. Nagrania z tego wydarzenia dostępne są na wydanym w tamtym czasie longplayu, prezentującym przekrojowo twórczość Passatów.

Ostatnim dotychczasowym akordem tej historii jest przypomnienie grupy w sekcji "Ze szpulowca bigbitowca" autorskiego programu Wojciecha Manna w Programie III Polskiego Radia. Pojawili się w niej trzykrotnie - w 2013 roku z utworem Zbyteczny trud, w 2016 z nagraniem koncertowym Tête-à-tête (cover You Know He Did The Hollies) i w 2019 z Kłopotami z telefonem.

Przeszło lato hen za wody
inną poznał góral młody
w księżycowa noc pogody
góral żegnał Halkę swą.
Choć serce kocha
jakaś dziwna tęsknota
znowu serce omota
szczęście prysło znów w dal.
(Passaty - "Góralka")
Sebiastian Riedel fot Jerzy Doroszkiewicz

Może Cię zainteresować:

Jaki ojciec, taki syn, czyli zespół Dżem znów z Riedlem. „To rzeczywiście symboliczne. I jest w tym mnóstwo emocji”

Autor: Grzegorz Lisiecki

13/01/2024

Rock na Plaży 2023

Może Cię zainteresować:

Rock na Plaży pod Żyrafą 2023 - kogo usłyszymy w sobotę 2.09 w Tychach?

Autor: Arkadiusz Korejwo

01/09/2023

Miejskie Centrum Kultury w Tychach

Może Cię zainteresować:

Spore pieniądze czekają na twórców. IV edycja Tyskich Inicjatyw Kulturalnych

Autor: Arkadiusz Korejwo

06/02/2024

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon