Opisywaliśmy w ostatnim czasie cztery przypadki, w których służby naszego państwa chwalą się deportacjami do krajów pochodzenia podejrzanych o poważne przestępstwa, jakby w odpowiedzi na zapotrzebowanie opinii publicznej. Tymczasem wydalenie domniemanego przestępcy zanim zostanie on postawiony w stan oskarżenia i osądzony bardzo zmniejsza prawdopodobieństwo, że ten kiedykolwiek odpowie za swe czyny i naprawi szkody, które przecież ktoś poniósł. W przypadku identycznego przestępstwa Polak zostałby postawiony przed sądem i nie tylko skazany (w przypadku udowodnienia winy), ale także możliwe byłoby dochodzenie roszczeń przez tych, którzy ponieśli w wyniku przestępstwa straty, niekiedy całkiem pokaźne. Czy nastroje opinii społecznej uprawniają nas do działań tak bardzo sprzecznych z poczuciem elementarnej sprawiedliwości oraz zwyczajnie niemądrych? A niemądrych dlatego, że postępowania policji i prokuratury wobec wydalonych nadal trwają i w momencie sformułowania aktów oskarżenia sądy są zmuszone do przechodzenia gehenny związanej z próbami ściągnięcia oskarżonych z powrotem do Polski. Co zresztą jest bardzo nieskuteczne.
Deportacja to nie kara. Wydalenie winno nastąpić po osądzeniu za przestępstwa!
Nożem w policjanta!
3 października 2025 roku, osiedle Ptasie w Katowicach. Dwóch mężczyzn nocą przeszukuje okolice w poszukiwaniu paczki z narkotykami. Jeden z nich paraduje z nożem. Mieszkaniec wzywa policję. Funkcjonariusze wydają polecenie, by mężczyźni się nie ruszali. Tamci zaczynają ucieczkę. Podczas pościgu, jeden z nich postanawia zaatakować policjanta. Wymierza kilka ciosów nożem w tułów i okolice klatki piersiowej, lecz ciosy powstrzymuje kamizelka kuloodporna. Jeden z ciosów sięga jednak celu, policjant odnosi rany. Konstantin K. dostaje zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza oraz usiłowania wejścia w posiadanie środków odurzających. Dmytro K. słyszy zarzuty posiadania narkotyków oraz pomocnictwa w usiłowaniu wejścia w posiadanie środków odurzających. Mimo zarzutów, w tym poważnych, zapada decyzja o ich deportacji do Ukrainy. Opisywaliśmy ten przypadek dokładniej tutaj.

Rozbój, prowadzenie samochodu po pijanemu i kradzież poprzez oszustwo
25 stycznia 2026 roku zostaje przekazany przez Policję Straży Granicznej obywatel Gruzji, któremu postawiono liczne zarzuty kryminalne, w tym kradzieży rozbójniczej (czyli z użyciem przemocy wobec poszkodowanego), prowadzenia samochodu po pijanemu a także przywłaszczenia mienia (kradzieży) poprzez oszustwo. Także w tym przypadku zapada decyzja o jego deportacji, o czym ze szczegółami informowaliśmy tutaj.
Wielokrotna kradzież w sklepach, fałszywe dokumenty i ukrywanie się przed wymiarem sprawiedliwości
19 maja 2026 roku w Zawierciu zostaje zatrzymany 39-letni Gruzin w związku z podejrzeniem dokonania licznych kradzieży sklepowych na terenie miasta. Jak się okazuje, mężczyzna posługiwał się w Polsce co najmniej trzema tożsamościami. Był też skazany już przez sąd winnym mieście, z którego uciekł, aby uniknąć wyroku. Zostaje on przekazany Straży Granicznej, która wydala go do kraju pochodzenia. Szczegóły sprawy opisaliśmy tutaj.
Po pijanemu na chodnik i w płot; wcześniej kradzionym autem w inny samochód
19 lipca 2026 roku, Rudniki (gmina Włodowice, powiat zawierciański). 19-letni obywatel Ukrainy zostaje zatrzymany po tym, jak pijany traci kontrolę nad prowadzonym przez siebie BMW i wjeżdża w ogrodzenie prywatnej posesji, niszcząc je. Na szczęście wówczas nie przechodzi tamtędy żaden pieszy. Okazuje się, że wcześniej ten sam mężczyzna ukradł samochód, po czym rozbił go, doprowadzając do uszkodzenia jeszcze innego samochodu, a następnie uciekł. Oprócz przestępstw ma na sumieniu jeszcze różne wykroczenia. Choć są prowadzone dochodzenia na terenie podległym dwóm prokuraturom, w żadnej nawet nie zdążył nawet usłyszeć zarzutów, których grozi mu co najmniej trzy. Został bowiem wydalony z Polski na granicę z Ukrainą w tym tygodniu, 21 lipca 2026 roku. Szczegóły opisywaliśmy tutaj.

Deportacja sposobem na uniknięcie odpowiedzialności?
Według informacji, które przekazują służby wniosek o wydalenie to typowa praktyka, kiedy obecność podejrzanego nie jest potrzebna na etapie śledztwa, a popełnienie czynu zabronionego nie budzi wątpliwości. Oczywiście deportacja teoretycznie nie wpływa na działanie innych organów państwa, w tym policji, prokuratury i sądu. Dochodzenia policyjne i śledztwa prokuratorskie względem wydalonych z Polski nadal trwają i powinny się zakończyć skierowaniem względem nich aktów oskarżenia. I prawdopodobnie większość się tak skończy. Wówczas sądy muszą wystąpić do państw, do których wydalono podejrzanych (a teraz oskarżonych) o wydanie ich obywateli Polsce celem osądzenia. To skomplikowana i droga procedura, bo wymaga:
- zwrócenia się o pomoc międzynarodową, co angażuje dodatkowe instytucje (ministerstwa w obu państwach, sądy w obu państwach, służby policyjne itd.),
- prowadzenia obszernej i trwającej miesiącami a niekiedy latami korespondencji między tymi wszystkimi instytucjami,
- zlecania tłumaczeń przysięgłych wszelkiej korespondencji wychodzącej i przychodzącej,
- zaangażowania pracowników sądu, co opóźnia terminy rozpoznania innych spraw.
Co jest w tym wszystkim najgorsze, to nieskuteczność. Trzeba pamiętać, że niektóre państwa mogą nie być zainteresowane wydaniem swoich obywateli, mogą być nieskuteczne w ich poszukiwaniu albo też oskarżony może już dawno być w jeszcze innym kraju.
Doskonale każdy rozumie, że kiedy Policji udaje się złapać Polaka podejrzewanego o przestępstwo, a sąd z jakichś powodów go wypuszcza a tamten się zaczyna ukrywać, to szanse na postawienie go przed sądem na właściwy proces maleją. Kiedy wydalamy podejrzanego lub jeszcze formalnie tylko zatrzymanego z kraju, te szanse jeszcze spadają gwałtownie. To jest czysty absurd!
Opisaliśmy powyżej tylko cztery podobne przypadki w ostatnim czasie i tylko z naszego regionu. Nie o wszystkich jednak służby informują, zatem należy założyć, że podobnych jest kilkadziesiąt lub nawet kilkaset rocznie w skali całego kraju. A to oznacza, że nie tylko przestępcy unikną odpowiedzialności, ale poszkodowani tracą możliwość dochodzenia roszczeń za swoje straty. Jak to możliwe, że nie zauważa się tego oczywistego nonsensu i niesprawiedliwości zarówno w traktowaniu przestępców polskich i zagranicznych jak i względem pokrzywdzonych?
Pamiętajmy także, że argumenty na rzecz natychmiastowej deportacji w postaci:
- trafiania deportowanych od razu na front pogrążonej w wojnie Ukrainie, gdzie czeka ich śmierć lub kalectwo,
- oszczędności środków publicznych poprzez nieutrzymywanie więźniów z innych państw,
żadnego z powyższych problemów nie rozwiązują. Celem wymiaru sprawiedliwości nie jest bowiem taniość, ale sprawiedliwość. A roszczenia poszkodowanych o naprawienie szkód ich prawem – bo oni także płacą podatki na utrzymanie aparatu ścigania i sprawiedliwości. No i poza Ukraińcami inni deportowani nie trafiają na front. A zakaz wjazdu do strefy Schengen przez kilka lat, który się zazwyczaj wiąże z deportacją, jest karą śmiesznie niską, o ile w ogóle nią jest.
Czy przestaniemy wreszcie traktować przestępców zagranicznych lepiej niż polskich i damy ich ofiarom szansę na dochodzenie sprawiedliwości?
Może Cię zainteresować:
Gruzin okradał sklepy. Tym razem być może uda się go ukarać, zanim przymusowo opuści Polskę
Może Cię zainteresować:



