Katarzyna Pachelska
Ewa piecewicz kierowca autobusu 03

Ewa Piecewicz, kierowca autobusu miejskiego: Egzamin za pierwszym razem. Prowadzenie autobusu to nic trudnego

Na prawie 500 kierowców PKM Katowice tylko 29 to kobiety. Wszystkie tak dobrze spisują się za kierownicą tych sporych pojazdów, że kierownictwo spółki zdecydowało się zainicjować kampanię "Dziewczyny za kierownice", by przekonać inne panie, że i one mogą prowadzić autobus miejski. Jedną z pań kierowców w PKM Katowice jest Ewa Piecewicz.

Żółty przegubowy autobus miejski marki Solaris, których sporo ma PKM Katowice, ma 18 metrów długości, 2,5 m szerokości i waży 28 ton. Dla porównania najnowszy model opla astry L hatchback - 4,37 m długości, 2,06 m szerokości i masa około 1,3 tony.

Kobieta za sterami żółtego kolosa

- Autobus prowadzi się bardzo podobnie jak samochód osobowy - przekonuje 51-letnia Ewa Piecewicz, kierowca autobusów z 11-letnim doświadczeniem. Po zdaniu egzaminu na autobusy (kategoria D) była kierowcą autokarów wycieczkowych. Od 6 lat pracuje w PKM Katowice jako kierowca autobusów miejskich. - Tylko trzeba uważać na gabaryty - ostrzega Ewa.

Ewa ma wyższe wykształcenie. Skończyła Szkołę Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych na kierunku marketing i zarządzanie, specjalność rachunkowość, jednak po dyplomie nie mogła znaleźć pracy w zawodzie. Wiele lat nie pracowała. Dopiero w wieku 40 lat zdecydowała się zrobić prawo jazdy kategorii D. - Miałam już prawo jazdy kategorii B i dużo wolnego czasu. Kurs na autobus zrobiłam w ciągu miesiąca - opowiada. - Zdałam egzamin za pierwszym razem! - chwali się.

- Teraz autobusy mają różne rodzaje wspomagania, automatyczną skrzynię biegów. Jeździ się nimi podobnie jako osobówkami. Nie ma mowy o ciężkiej fizycznej pracy. Wcale nie trzeba się nakręcić nie wiadomo jak kierownicą - dodaje.

Choć przyznaje, że na początku, świeżo po intensywnej nauce jazdy autobusem i zdaniu egzaminu, gdy jechała autem osobowym, to łapała się na tym, że zakręty bierze wielkim łukiem, jakby prowadziła autobus. - Sama się z tego śmiałam, że inni kierowcy mogli pomyśleć: "o, baba jedzie"

Gdy prowadziła autokar turystyczny, jej obecność za kółkiem takiego kolosa wywoływała sympatię wśród pasażerów. - Nie miałam nigdy sytuacji, że ktoś, zobaczywszy "babę" za kierownicą odmawiał podróży. Raczej pasażerowie traktowali mnie wyjątkowo, robili nawet szpaler - ustawiali się po jednej i drugiej ulicy, a ja jechałam autobusem piętrowym środkiem - śmieje się.

Praca elastyczna, zarobki dobre - ocenia Ewa

Jak mówi Ewa, praca kierowcy autobusu PKM bardzo jej odpowiada, zarobki - również. - To elastyczna praca, można pogodzić z nią życie rodzinne. Jeździ się 10, 8 lub 5 godzin. Grafiki są tak układane, że można pracować albo tylko rano, albo na popołudnie. Przerwę mam średnio co 1,5 godziny, tyle ile trwa jeden kurs. Wtedy mogę coś zjeść, iść do toalety. Owszem, w godzinach szczytu przerwa może być krótsza, ale ile tych szczytów komunikacyjnych mamy? Najczęściej tylko jeden na dniówce - opowiada Ewa.

Ona pracuje 5 lub 6 dni na rano, a w kolejnym tygodniu - na popołudnie. Na rano - czyli zaczyna pracę o godz. 3.20 lub 5.12, zdarza się, że o 6.30. - Nie zawsze pracuję od 3 rano - uspokaja.

Pytana o to, co jest najtrudniejsze w pracy kierowcy autobusu miejskiego, szczerze wyznaje, że nie wie.

- Mnie ta praca nie sprawia trudności. Ja mam z tej pracy satysfakcję - mówi. Również finansową? - pytamy. - Tak, jestem po rozwodzie i ta praca pomaga mi się samej utrzymać. Mieszkam z córką, która jeszcze studiuje. Poza tym ta praca nie dyskryminuje kobiet. Zarabiam tyle samo co mężczyźni - dodaje.

Dopytywana mówi, że to płaca zbliżona do średniej krajowej (wg GUS to 7,5 tys. zł brutto miesięcznie).

"Lubię jak mi się dziennie zmienia krajobraz"

A sytuacje konfliktowe w autobusie? Przecież nie każdy pasażer jest spokojny, zdarzają się pijani czy agresywni. - Jeżeli mam sytuację, że jakiś pasażer jest agresywny, to podchodzę do niego na bezpieczną odległość i mówię mu, żeby opuścił autobus. Jeśli nie chce tego zrobić, biorę telefon do ręki i mówię od razu pasażerom, że dalej nie pojedziemy, ponieważ będę dzwoniła na policję w celu usunięcia takiego pasażera. I zazwyczaj odbywa się to tak, że zanim dojdę do szoferki, to pasażerowie sami starają się o to, żeby pan wysiadł z autobusu i szczerze mówiąc to jeszcze, jak długo pracuję, nie miałam takiej sytuacji, żebym musiała dzwonić po policję i czekać na interwencję policji, żeby usunąć pasażera. Zazwyczaj albo sam wychodzi, albo pasażerowie sami go przekonują, by opuścił autobus, bo oni chcą kontynuować jazdę - opisuje Ewa Piecewicz.

Ewa nie jeździ na jednej trasie tylko w sumie na wszystkich. - Lubię jak mi się dziennie zmienia krajobraz - uśmiecha się. - Gdy pierwszy raz jadę daną trasą, korzystam z aplikacji z GPS-em, która prowadzi mnie właściwymi ulicami. Ale wystarczą dwa kółka na takiej trasie i już wiem jak jechać - dodaje.

Jak ocenia innych kierowców? Zawsze wpuszczają autobus wyjeżdżający z zatoki? - O, z tym bywa różnie - mówi dyplomatycznie Ewa. - Ale jak ktoś jest uprzejmy i wpuszcza autobus przed siebie, to ja zawsze dziękuję - czy to gestem ręką czy mrugnięciem świateł - mówi Ewa. Jak przyznaje, nie miała ani jednej kolizji w czasie 6 lat pracy za kółkiem autobusu.

Praca kierowcy autobusu to nie jest fizyczna harówka

- Należy obalić mit, że kierowca autobusu ciężko pracuje, że musi wymieniać opony, tankować pojazd, sprawdzać. Tego kierowca nie robi - podkreśla Roman Urbańczyk, prezes PKM Katowice. - To robi brygada linia OC, tak się nazywa. OC to znaczy obsługa codzienna. I to są ludzie, którzy tankują te pojazdy, sprawdzają oleje, sprawdzają płyny hamulcowe, wszystkie inne płyny. I ten pojazd gotowy jest przekazywany kierowcy. Chodzi o to, żeby czas pracy kierowców wykorzystać jak najlepiej - podkreśla Urbańczyk, który jednocześnie podkreśla, że to nie jest zawsze łatwa robota. - Jest trudna czasami z tego, że pasażerowie są różni. Niestety czasami są dokuczliwi i w sposób niegrzeczny odnoszą się do kierowców - tłumaczy.

W PKM Katowice brakuje ok. 50-80 kierowców, a spółka jest w stanie zatrudnić nawet 100 dodatkowych kierowców. - Wtedy moglibyśmy zrezygnować z nadgodzin i podwyższyć stawki kierowcom. Dziś nasz fundusz płac jest drenowany przez konieczność wypłaty nadgodzin kierowcom, których nie ma kto zastąpić - dodaje prezes PKM Katowice. - Gdyby kierowców było więcej, moglibyśmy wziąć więcej kursów, bo mamy czym jeździć, mamy autobusy do dyspozycji - mówi Urbańczyk.

Pensja kierowcy jest zależna od stażu pracy i liczby godzin pracy i liczby nadgodzin. Jak mówi prezes Urbańczyk, początkujący kierowca może zarobić ok. 5 tys. zł brutto miesięcznie. Średnio kierowca z doświadczeniem zarabia 6-7 tys. zł.

Kobieta kierowca autobusu pkmkatowice 03

Może Cię zainteresować:

"Dziewczyny za kierownice". Zaczęła się akcja PKM Katowice zachęcająca panie do pracy jako kierowca autobusu

Autor: Katarzyna Pachelska

22/05/2023

Pan Sebastian kierowca PKM Katowice

Może Cię zainteresować:

Sebastian, bohaterski kierowca PKM Katowice, który uratował życie 1,5-rocznego dziecka, dostał nagrodę od prezydenta Katowic

Autor: Katarzyna Pachelska

20/10/2022

Bytom Chorzow i Katowice w 1993

Może Cię zainteresować:

Jak 30 lat temu pachniało w Ikarusach? W 1993 roku Steve kursował z Bytomia do Katowic i zostawił nam zdjęcia

Autor: Redakcja

16/11/2023

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon