Iwona Szoka: Teatry i filharmonie działają wieczorami. A dlaczego muzea i galerie miejskie - nie?

Na pierwszy rzut oka Konstytucja i godziny funkcjonowania muzeów czy galerii mają niewiele wspólnego. W praktyce - bardzo dużo. Bo między zapisem prawa a jego codziennym doświadczeniem pojawia się coś bardzo konkretnego: czas dostępności. Nie tylko to, czy instytucja kultury istnieje. Nie tylko to, czy ma dobrą ofertę. Ale także to, czy jest otwarta wtedy, kiedy mieszkańcy i mieszkanki rzeczywiście mogą z niej skorzystać. Pisze: Iwona Szoka.

CZYNNE DO 15 00

Art. 73 Konstytucji RP stanowi o wolności korzystania z dóbr kultury. Natomiast art. 6 ust. 1 Konstytucji RP nakłada obowiązek działania dla urealnienia tego prawa. Dostęp do kultury nie jest więc wyłącznie dobrą wolą samorządów ani dodatkiem do polityki publicznej. Ma głębokie zakorzenienie w doświadczeniach historycznych - nie tylko Polski, ale również Europy i świata.

Nie jest to przypadkowe umiejscowienie tego prawa w systemie konstytucyjnym. Po doświadczeniach II wojny światowej oraz licznych konfliktów o podłożu etnicznym i tożsamościowym dostęp do kultury zaczęto postrzegać nie tylko jako kwestię dziedzictwa czy uczestnictwa w życiu publicznym, lecz także jako element ochrony godności człowieka, budowania wspólnoty i przeciwdziałania wykluczeniu.

Kultura przestała być jedynie „zasobem”, a stała się jednym z fundamentów stabilności społecznej i pluralizmu.

W tym sensie realny dostęp do kultury - także w wymiarze codziennym i temporalnym - nie jest zagadnieniem marginalnym. Jest częścią szerszego systemu wartości, który ma chronić społeczeństwa przed dezintegracją i nierównościami w dostępie do podstawowych form uczestnictwa w życiu wspólnoty.

Wymiar ten znajduje wyraźne odzwierciedlenie również w prawie międzynarodowym. Zarówno art. 27 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, jak i art. 15 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych gwarantują każdemu prawo do uczestnictwa w życiu kulturalnym, wskazując jednocześnie na obowiązek państwa do tworzenia warunków umożliwiających jego realne wykonywanie. W praktyce jednak to właśnie jednostki samorządu terytorialnego w największym stopniu odpowiadają za realizację tego zobowiązania - organizując, finansując i nadzorując funkcjonowanie instytucji kultury.

To do jednostek samorządu terytorialnego w dużej mierze adresowany jest więc ten standard w jego codziennym, operacyjnym wymiarze.

Art. 6 Konstytucji RP wskazuje natomiast, że państwo ma stwarzać warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury. Brzmi to bardzo uroczyście i niemal neutralnie, ale w praktyce sprowadza się czasem do prostego pytania: czy drzwi muzeum, galerii miejskiej albo lokalnej instytucji kultury są otwarte wtedy, kiedy człowiek po pracy, po korkach, po odebraniu dziecka, po zajęciach na uczelni, po codziennych obowiązkach i opiece nad osobami zależnymi ma jeszcze możliwość pomyśleć o kulturze?

Bo dostępność kultury nie kończy się na podjeździe, windzie, cenie biletu czy informacji na stronie internetowej. Jedną z najważniejszych, a często najmniej widocznych barier jest czas.

Jeśli instytucja zamyka się o 15.00, 16.00, 17.00 czy nawet 18.00, dla wielu osób nie jest realnie dostępna. Jest dostępna formalnie - ale nie w codzienności.

I choć na mapie śląskiej dostępności kultury już dziś jasno świeci Muzeum Śląskie, a swoje oblicze dynamicznie zmienia również Muzeum Hutnictwa, nadal są to raczej przykłady, z których warto czerpać, niż powszechna reguła. W przypadku Muzeum Hutnictwa szczególnie widoczny jest efekt poszerzania działalności, budowania współpracy i wprowadzania nowych form uczestnictwa, takich jak Galeria Sztuki Muzycznej i Obrazu. Dzięki rozwiązaniom opartym na modelu klastrowym - dobrze znanym z nauk o zarządzaniu i rozwoju stref gospodarczych, a wywodzącym się między innymi z koncepcji prof. M. Portera z Harvard Business School - instytucja zyskuje nie tylko na popularności, ale również na realnej dostępności poprzez regularne wydarzenia odbywające się do godziny 21.00.

Takie rozwiązania pozwalają nie tylko „opowiadać” historię hutnictwa, lecz faktycznie zasiewać ją w sercach mieszkańców aglomeracji. Dziedzictwo przestaje być zamkniętym eksponatem, a staje się doświadczeniem. Jednocześnie dzięki inicjatywom, takim jak Huta Kultury, hutnicza opowieść może wychodzić poza lokalność i wybrzmiewać również na arenie międzynarodowej.

Właśnie dlatego rozmowa o godzinach otwarcia nie jest drobiazgiem technicznym. Jest rozmową o jakości usługi publicznej. Jest pytaniem o to, czy instytucje kultury projektowane są z perspektywy własnego rytmu organizacyjnego, czy z perspektywy realnego życia odbiorców.

Co ważne - i nie jest to neutralne - obszar kultury instytucji typu muzealnego jest niezwykle rozbudowany i zacny, znany także w przestrzeni muzealnictwa międzynarodowego. Jednak dostęp konstytucyjny oznacza wyjście szerzej - do społeczności poza „muzealną bańką”.

Trzeba przy tym jasno powiedzieć: pracownicy i pracownice sektora kultury wykonują ogromną pracę. To dzięki ich wiedzy, zaangażowaniu i często pracy ponad miarę życie kulturalne regionu w ogóle może się rozwijać. Krytyczna refleksja nad modelem dostępności nie jest więc krytyką ludzi pracujących w kulturze. Jest próbą nazwania problemu systemowego.

Wiele instytucji nadal działa według modelu zaprojektowanego głównie pod grupy szkolne i dawny rytm pracy np. administracji - choć również sama administracja coraz częściej odchodzi dziś od sztywnych modeli funkcjonowania i stopniowo zmienia formuły działania.

Ten model miał kiedyś swoje uzasadnienie. Muzea przez lata opierały się na grupach szkolnych, zorganizowanych wycieczkach i turystyce. Ale społeczeństwo się zmienia. Zmienia się demografia. Zmieniają się rytmy pracy. Zmienia się sposób spędzania czasu wolnego. Musimy myśleć jednocześnie o wzmacnianiu instytucji w obliczu kryzysu demograficznego oraz o odbudowywaniu więzi społecznych i międzypokoleniowych.

Coraz większą grupę odbiorców stanowią i stanowić będą osoby dorosłe, aktywni seniorzy i seniorki, osoby pracujące niestandardowo, rodzice, opiekunowie oraz osoby łączące obowiązki zawodowe z nauką, niewidzialną pracą domową i opiekuńczą. Dla nich weekend nie zawsze jest dziś ekwiwalentem czasu wolnego w tygodniu. Weekend bywa czasem rodzinnym, wyjazdowym, logistycznym, często zaplanowanym z wyprzedzeniem. Coraz większe zainteresowanie turystyką weekendową i krótkimi wylotami pokazuje, że sobota i niedziela nie są już po prostu „czasem lokalnej obecności”.

Śląsk ma tu zresztą bardzo konkretny przykład: dynamicznie rozwijający się Katowice Airport, który w 2025 roku obsłużył ponad 7,2 mln pasażerów i zanotował kolejny rekordowy rok. Port regularnie rozwija siatkę połączeń wakacyjnych i citybreakowych, a dla wielu mieszkańców regionu weekend coraz częściej oznacza mobilność, podróż i zmianę miejsca pobytu - również dzięki tanim liniom lotniczym i łatwości organizacji krótkich wyjazdów.

Jeśli coraz łatwiej wyjechać na weekend, to jeszcze ważniejsze staje się pytanie, czy kultura lokalna jest dostępna także w zwykły dzień roboczy - bez konieczności specjalnej organizacji życia.

Mówimy więc nie o dostępności okazjonalnej, lecz o dostępności w codzienności. O możliwości wejścia do instytucji kultury po pracy, po szkole, po zajęciach na uczelni, po zakupach, po odstawieniu dziecka na zajęcia, po zakończeniu zwykłego dnia. Nie od święta. Nie tylko podczas Nocy Muzeów. Nie tylko podczas festiwali. Ale wtedy, kiedy kultura może stać się częścią zwyczajnego rytmu życia. By dać chwilę wytchnienia, refleksji i kontaktu z doświadczeniem wspólnoty.

W naukach o zarządzaniu mówi się o głosie odbiorcy - voice of the customer. W usługach publicznych chodzi jednak nie o klienta w sensie komercyjnym, lecz o obywatela i użytkownika usługi publicznej. O człowieka, który współtworzy sens usługi publicznej poprzez realne korzystanie z niej.

Jeśli instytucja kultury finansowana jest ze środków publicznych, jej wartość nie polega wyłącznie na tym, że istnieje i ma ciekawą ofertę. Wartość publiczna powstaje dopiero wtedy, gdy oferta może zostać rzeczywiście wykorzystana.

Dlatego godziny otwarcia są parametrem jakości. Tak samo jak dostępność architektoniczna, informacyjna czy cenowa. Instytucja może mieć świetną wystawę, znakomity zespół i ważną misję, ale jeśli działa głównie wtedy, kiedy większość potencjalnych odbiorców pracuje albo realizuje obowiązki opiekuńcze, jej potencjał pozostaje niewykorzystany.

To napięcie między organizacją pracy instytucji a realnym rytmem życia mieszkańców można nazwać elitaryzmem czasowym. Nie chodzi o elitaryzm zamierzony ani o wykluczanie kogokolwiek wprost. Chodzi o sytuację, w której organizacja czasu instytucji uprzywilejowuje jedne grupy odbiorców, a innym praktycznie utrudnia uczestnictwo.

Jeśli ktoś ma elastyczny czas pracy, jest turystą, uczniem w grupie szkolnej albo osobą mogącą odwiedzić muzeum przed południem - instytucja jest dla niego dostępna. Jeśli pracuje do 16.00, 17.00 czy 18.00, dojeżdża i opiekuje się dziećmi lub osobami zależnymi - dostępność staje się iluzoryczna.

Nie wspominając już o tych, którzy pracują w handlu i usługach naprawczych. Według danych statystycznych z 2023 roku w województwie śląskim liczba pracujących wynosiła ponad 1,7 mln osób, z czego 265 381 osób pracowało w handlu i naprawie pojazdów samochodowych, co stanowiło 15,55 proc. ogółu pracujących. Dla porównania, w administracji publicznej i obronie narodowej pracowało około 68 tys. osób, czyli około 4 proc. ogółu pracujących. To pokazuje, jak złudne bywa założenie, że większość mieszkańców regionu ma realny wolny czas już o godzinie 16.00 czy 17:00. To nie są pojedyncze osoby.

Dane GUS potwierdzają, że jedną z kluczowych barier uczestnictwa w kulturze pozostaje dostępność czasu. Wśród powodów niekorzystania z oferty kulturalnej lokalnych instytucji najczęściej wskazywano:

  • brak czasu (32,3%),

wyprzedzający takie czynniki jak

  • brak zainteresowania (22,9%),
  • niedopasowanie oferty do indywidualnych potrzeb (10,7%).

Dostępność czasowa w niektórych sektorach kultury jest standardem. Nikt nie musi przekonywać zarządzających teatrami czy filharmoniami, że powinny działać wieczorami - tam dostosowanie do rytmu życia publiczności jest oczywistością. W muzeach, galeriach miejskich i niektórych lokalnych instytucjach kultury ta oczywistość nie zawsze się przebiła.

A przecież to właśnie tam przechowywana jest pamięć miejsca, historia regionu, lokalna tożsamość i dziedzictwo, które może budować więzi społeczne. Zwłaszcza że coraz częściej słyszymy o ich rozluźnieniu, osamotnieniu jednostek w społeczeństwie oraz wzroście zachorowań na depresję.

Równolegle argument o "braku zainteresowania” trzeba w tym kontekście traktować ostrożnie. Bo czy brak zainteresowania jest przyczyną, czy skutkiem braku dostępności? Jeśli instytucja przez lata nie była dostępna wieczorem, odbiorcy nie wykształcili nawyku korzystania z niej po pracy. Jeśli oferta nie pojawia się w rytmie codzienności mieszkańców, trudno oczekiwać, że mieszkańcy spontanicznie włączą ją do swojego życia. Nie chodzi o to, aby wszystkie instytucje były codziennie otwarte do późnego wieczora. To byłoby uproszczenie.

Chodzi o myślenie procesowe:

  • diagnozę potrzeb,
  • pilotaże,
  • rotacyjne godziny pracy,
  • mierzenie frekwencji,
  • rozmowę z odbiorcami,
  • współpracę z organizatorami i samorządami.

Tak rozumiana zmiana nie jest łatwa. Będzie budziła opór, bo dotyka organizacji pracy, przyzwyczajeń, budżetów i grafików. W zarządzaniu od dawna wiadomo jednak, że zmiana organizacyjna nie sprowadza się do wdrożenia nowych narzędzi, lecz wiąże się z redefinicją sposobu postrzegania problemów oraz odpowiedzialności za proces.

Jak zauważają M. Ballé i F. Ballé (światowe autorytety w dziedzinie zarządzania), brak reakcji na nieefektywność organizacyjną nie jest neutralny: „powinniśmy być zawstydzeni, że [proces] pozostaje bezczynny […]. Musimy zmienić swoje podejście albo zaakceptować konsekwencje” (Ballé i Ballé, „Dyrektor firmy jako Lean Manager”, Lean Enterprise Institute Polska, 2024, s. 222–223).

I choć niewątpliwie pojawi się napięcie pomiędzy oczekiwaniami niektórych pracownic i pracowników instytucji kultury a potrzebą poszerzania dostępności, warto spojrzeć na problem szerzej. W czasie rosnących napięć społecznych, politycznych i geopolitycznych kultura nie jest luksusem ani dodatkiem do życia społecznego. To jedna z niewielu przestrzeni, która nadal potrafi łączyć ludzi ponad podziałami.

Być może więc warto zacząć od rozwiązań etapowych - na przykład od wprowadzenia dwóch wspólnych dni w tygodniu, w których instytucje kultury byłyby dostępne do godziny 20.00. Najlepiej takich samych w skali całego regionu, tak aby mieszkańcy nie musieli każdorazowo sprawdzać i „zgadywać”, kiedy kultura jest realnie dostępna.

Skoro potrafimy wypracowywać nowoczesne i zintegrowane rozwiązania w Kolejach Śląskich czy Tramwajach Śląskich, dlaczego nie mielibyśmy stać się liderem także w rozwoju lokalnej turystyki kulturalnej? Tym bardziej że województwo śląskie dysponuje niezwykle bogatą i różnorodną ofertą muzealną, historyczną, postindustrialną i artystyczną, która mogłaby znacznie silniej funkcjonować w codziennym rytmie życia mieszkańców regionu.

Wystarczy spojrzeć na aktualne rozkłady godzin:

Galeria Muzeum Miejskiego Café Silesia w Zabrzu*:

  • poniedziałek - nieczynne
  • wtorek, środa, piątek - 9.00–16.00
  • czwartek - 9.00–18.00
  • sobota, niedziela - 10.00–14.00

albo:

Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach:

  • poniedziałek - nieczynne
  • wtorek–piątek - 9.00–16.00
  • sobota - 12.00–16.00
  • niedziela - 12.00–17.00

Muzeum Nauk o Ziemi w Sosnowcu*:

  • poniedziałek-piątek - 8.00–15.00
  • sobota-niedziela -nieczynne

Takie rozkłady, choć organizacyjnie być może uzasadnione, nie tworzą poczucia przewidywalności dostępności. Tymczasem z perspektywy odbiorcy kluczowa jest nie tylko sama możliwość wejścia, ale także łatwość zaplanowania kontaktu z kulturą i dostosowanie godzin do realnego czasu wolnego - tego po korkach, powrocie do domu i podstawowych obowiązkach rodzinnych. Bo prawo do kultury nie realizuje się wyłącznie w deklaracjach. Realizuje się wtedy, gdy po zwykłym dniu pracy można jeszcze wejść do muzeum, galerii czy domu kultury i poczuć, że wspólna przestrzeń kultury naprawdę należy do wszystkich.

Szersze rozwinięcie konstytucyjnych i zarządczych aspektów dostępności kultury zostało przedstawione również w artykule naukowym dostępnym w otwartym dostępie w serwisie Zenodo, rozwijanym w ramach europejskiej infrastruktury otwartej nauki.

Źródła:

  • * Przytoczone godziny otwarcia pochodzą z oficjalnych stron wspomnianych instytucji.
  • Główny Urząd Statystyczny, „Uczestnictwo ludności w kulturze w 2024 r.”, Warszawa 2025.
  • Szoka I., „Zarządzanie dostępnością kultury jako problem jakości usług publicznych i tworzenia wartości
  • publicznej w świetle konstytucyjnego standardu dostępu do kultury: perspektywa nauk o zarządzaniu”, Zenodo, 2026.
  • Ballé M., Ballé F., „Dyrektor firmy jako Lean Manager”, Lean Enterprise Institute Polska, 2024, s. 222–223.
  • Urząd Statystyczny w Katowicach, „Rocznik Statystyczny Województwa Śląskiego 2023”, Katowice 2023.
Kopalnia „Wujek” zostanie zdigitalizowana

Może Cię zainteresować:

Kopalnia „Wujek” zostanie zdigitalizowana. Zajmują się tym specjaliści z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu

Autor: Maciej Poloczek

29/04/2026

Joanna Bartel Muzeum Slaskie

Może Cię zainteresować:

Joanna Bartel do mnie mówi! Muzeum Śląskie wprowadziło apkę z audioprzewodnikiem po obiektach i wystawach

Autor: Katarzyna Pachelska

26/04/2026

W centrum Chorzowa można było pływać na łódkach?. Tak, bo był tam staw hutniczy, a dziś jest... plac Hutników

Może Cię zainteresować:

W centrum Chorzowa można było pływać na łódkach? Tak, bo był tam staw hutniczy, a dziś jest... plac Hutników

Autor: Maciej Poloczek

28/11/2025

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama