Urodził się w czwartek, 28 lutego 1782 roku, w Bierach na Śląsku Cieszyńskim. Ojcem był miejscowy młynarz – Mikołaj, zaś matką była jego druga żona Mikołaja – Maria z Dudów. Uczęszczał do szkoły w Białej (dziś część Bielska-Białej). Dzięki pomocy ówczesnego wizytatora szkolnego – księdza Leopolda Szersznika – jako 17-latek został przyjęty do gimnazjum filologicznego w Cieszynie, w którym ukończył trzy klasy.
Na Morawy i do Czech – za fachem i pracą
W latach 1803-1805 studiował w Brnie mechanikę i matematykę. W tym czasie skonstruował między innymi:
- model precyzyjnego zegara dla Instytutu Astronomicznego w Ołomuńcu (ostatecznie nie zbudowano we właściwej skali);
- automatyczny warsztat tkacki (w Brnie),
- postrzygarkę sukna (także w Brnie, gdzie kwitł przemysł włókienniczy),

Następnie przeniósł się do Pragi. Tam, od 1905 roku, studiował logikę i filozofię na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Karola i Ferdynanda w Pradze. Rok później był już mechanikiem i zegarmistrzem tamtejszego Krajowego Instytutu Politechnicznego. To w Pradze między innymi:
- udoskonalił zegar astronomiczny w Obserwatorium Klementyńskim, zastępując dotychczasowy wychwyt kotwicowy i wrzeciono tak zwanym hakiem Grahama; od 1812 roku zegar był używany w praskim Instytucie Astronomicznym do 1984 roku, choć działa do dziś;
- maszynę do szlifowania zwierciadeł.
Wykonywał zegary wszelkiego typu – od kieszonkowych, z nowatorskimi rozwiązaniami, przez szafkowe aż po wielkie mechanizmy wieżowe, z których wiele działa nadal.
Swoistą sławę przyniosły mu protezy rąk i nóg dla inwalidów z wojen napoleońskich. Protezy rąk umożliwiały pisanieza ich pomocą (taką dostał między innymi generał i polityk Aleksander Ipsilantis), zaś protezy nóg na chodzenie nawet po schodach oraz jazdę konną. Tak było w przypadku rosyjskiego weterana bitwy pod Dreznem – Mikołaja Danilewskiego – który utracił obie nogi poniżej kolan.

„Osobowy pojazd parowy” czyli pierwszy, prawdziwy samochód
Pierwszą
maszynę parową skonstruował w 1712 roku Tomasz Newcomen – służyła do odwadniania kopalni. Ale dopiero podjęte pół wieku
później prace Jakuba Watta udoskonaliły ten napęd na tyle, by
stał się on efektywny i łatwiejszy do stosowania.
Choć za
pierwszy „samochód” większość historyków techniki uznaje
pojazd parowy konstrukcji Francuza Mikołaja Józefa Cugnota z 1769
roku, był to bardziej rodzaj ciągnika drogowego przeznaczonego dla
wojska. Koncepcja ta została porzucona na wiele lat po wypadku, jaki
ten przeszedł w 1771 roku. Napęd parowy nie był bardzo serio brany
pod uwagę w transporcie drogowym, nie licząc eksperymentów tych,
którzy w niego wierzyli, choć właściwie żaden z nich nie zakończył
się sukcesem. Co innego kolej.
O maszynie parowej i jej zastosowaniu w pojeździe Józef Bożek dowiedział się po raz pierwszy od praskiego kupca Hübla, który w Paryżu obserwował eksperymenty brytyjskiego konstruktora Ryszarda Trevithicka. Jego maszynę parową Czech przywiózł w 1811 roku hrabia Jerzy Franciszek August Buquoy. Części były zapakowane w skrzyniach a hrabia nie posiadał planów. Wówczas Bożek z powodzeniem doprowadził do jej poskładania i uruchomienia.
W tym czasie Jerzy Stephenson pracował nad lokomotywą zasilaną parą. Swój pierwszy parowóz, który miał praktyczne zastosowanie, uruchomił 14 czerwca 1814 roku. Oznaczało to prawdziwą rewolucję, gdyż lokomotywy jego konstrukcji znalazły zastosowanie komercyjne. Dzięki nim rozwój kolei na wyspach brytyjskich gwałtownie przyspieszył, zaś parowozy szybko wyparły konie z torów.

Józef Bożek – prawdopodobnie nic nie wiedząc o lokomotywie Anglika – już w 1815 roku zbudował pierwszy na kontynencie europejskim powóz z napędem parowym. Zbudował też dwie łodzie z zastosowaniem silnika parowego do napędu kół łopatkowych – najpierw około półtorametrowy model, pokazany na stawie w ogrodzie Wallensteina, a następnie pełnowymiarowy statek o długości 13,27 metra i szerokości 2,84 metra. W 1917 roku zapraszał odwiedzających targi do skorzystania z rejsu w górę rzeki na pokładzie tej łodzi. Była to atrakcja, na której Bożek zarabiał, ale też mógł zaprezentować możliwości swoich wynalazków, licząc prawdopodobnie na szersze zastosowanie, a przez to swój osobisty sukces, także materialny. Tak brzmiał fragment ogłoszenia z 1817 roku:
„Za wysokim zezwoleniem,
dzisiaj, w niedzielę 1 czerwca 1817 roku (o ile pozwoli na to pogoda), niżej podpisany, w ogrodzie zwierzyńca w Bubeneču, będzie miał zaszczyt uroczyście przedstawić szanownej publiczności:
— łódź parową o długości 7 stóp i szerokości 9 stóp, na Wełtawie, powyżej Młyna Cesarskiego,
— oraz wóz parowy na trawniku.
Życzliwe wsparcie, jakiego doświadczył podpisany podczas poprzedniej, publicznej i udanej próby jazdy jego łodzi parowej, a szczególnie żywe zainteresowanie znawców sztuki i techniki, którzy ocenili i uznali tę w wielu względach doniosłą wynalazczą konstrukcję oraz możliwe dalsze zastosowania praktyczne w budowie maszyn, stanowią dla niego najważniejszy dowód, iż może on także w podobny sposób zaprezentować szerokiej publiczności zalety statku poruszającego się pod prąd rzeki.
Również wóz parowy będzie obecny; porusza się on za pomocą aparatu parowego, który wprawia w ruch koła bez użycia koni, a jego przemieszczanie odbywa się wyłącznie siłą pary. Także ten pojazd zostanie publicznie zaprezentowany.
Dlatego też zaprasza on szanownych mieszkańców i miłośników sztuki w Czechach i Pradze, którzy już wcześniej łaskawie docenili jego starania, na tę publiczną próbę.
Rejs łodzi parowej w górę rzeki rozpocznie się punktualnie o wpół do piątej po południu, po oddaniu strzału sygnałowego, i potrwa do kolejnego sygnału. Dla zachowania porządku podpisany uznaje za konieczne wprowadzić następujące zasady: osoby pragnące zająć wygodne miejsce podczas pokazu powinny zgłosić się wcześniej do podpisanego i okazać bilet. Bez biletu, uprawniającego do wstępu, udział w pokazie łodzi parowej nie będzie możliwy.
Duża łódź widzów, która dla większej przyjemności wysokich gości wyposażona jest w małe działo, będzie kursować od Młyna Cesarskiego w górę i w dół rzeki; zostanie ona jednak ustawiona tak, aby szanowni widzowie nie tracili z oczu zajętych miejsc i byli jak najlepiej zabawieni.”

Niestety – w trakcie pokazu wybuchła gwałtowna ulewa, a w powstałym zamieszaniu ktoś ukradł kasetkę z wpływami z biletów. Zadłużony Bożek zniszczył swój pojazd i do końca życia zaniechał eksperymentów z maszyną parową.
Założył przedsiębiorstwo »Strojírny Božek a synové«, zajmujące się budową pomp do wodociągów (między innymi zbudowało system pomp dla nowomłyńskiej stacji wodociągowej w Pradze). Później brał udział w tworzeniu wagonów dla kolei konnej Budziejowice–Linz, budowanej przez Franciszka Gerstnera.

Niedoceniony wielki konstruktor i wynalazca nie doczekał dostatku
Od 20 listopada 1808 roku Bożek był żonaty z córką praskiego browarnika Langa. Mieli dwóch synów:
- Franciszka (1811–1886), który kontynuował działalność ojca jako zegarmistrz i mechanik precyzyjny oraz przejął po nim stanowisko cesarsko-królewskiego mechanika na Politechnice,
- Romualda
(1814–1898), który był wynalazcą i konstruował między innymi
środki transportu, rozmaite czasomierze, instrumenty medyczne i
muzyczne; był budowniczym wodociągów oraz pracował jako
cesarsko-królewski mechanik praskich wodociągów miejskich.
Z powodu wspomnianego zadłużenia oraz braku zainteresowania swoimi największymi wynalazkami, Józef Bożek nigdy nie doczekał dostatniego życia. Zmarł w Pradze, 21 października 1835 roku, w wieku zaledwie 53 lat. Śmierć nastąpiła w wyniku zapalenia płuc, którego nabawił się podczas prac przy przebudowie wodociągów staromiejskich. Jego żona zmarła 26 maja 1863 roku, w wieku 78 lat, przeżywszy męża o ponad 27 lat.

Upamiętnienie. Zapomniany czy może jednak nie do końca?
Józefa
Bożka, za swojego rodaka, uważają zarówno Polacy jak i Czesi
(jest tam znany jako Josef Božek). Szczególnie poważany
jest na Śląsku Cieszyńskim po obu stronach Olzy. I tak:
- Zofia Kossak-Szatkowska (wcześniej Szczucka) uczyniła go bohaterem opowiadania „Czarodziej” ze zbioru „Nieznany kraj” z 1948 roku.
- Gustaw Morcinek poświęcił Bożkowi krótkie opowiadanie.
- Jarosław Rajmund Vávra wydał w 1947 roku książkę „Posel úsvitu – Mechanikus Josef Božek.”
- Wacław Krška nakręcił w 1950 roku na podstawie książki Vávry roku film biograficzny „Posel úsvitu”.
- Postać Bożka pojawiła się także w 2004 roku w przedstawieniu Teatru Cieszyńskiego „Cieszyńskie niebo” z piosenkami Jaromira Nohavicy.
- Najbardziej znany portret Bożka namalował Antoni Machek. Jego reprodukcja pojawiła się na czechosłowackim znaczku pocztowym w 1957 roku, zaś w roku 2015 Czeski Bank Narodowy wyemitował srebrną monetę z tym portretem na awersie i wizerunkiem pojazdu parowego na rewersie.
- Gimnazjum w Czeskim Cieszynie przyjęło w 2015 roku nazwę Gimnazjum Josefa Božka.
- W roku 1986 ufundowano tablicę pamiątkową na budynku Gminnego Ośrodka Kultury w Bierach, którą odsłonili jego potomkowie.
- W 2005 potomek wynalazcy – Michał Bożek (właściciel producenta wód mineralnych »Ustronianka« – ufundował tablicę w prezbiterium kościoła w Grodźcu, gdzie Józef został ochrzczony w 1782 roku.

Może się wydawać, że w Polsce postać Bożka jest mniej pamiętana, niż w Czechach. Ale czy na pewno? A może przewrotny los uczynił gminę Jasienica (gdzie leżą Biery) jednym z największych w Polsce skupisk firm handlujących używanymi częściami samochodowymi? Może to nasz specyficzny hołd dla wielkiego konstruktora samochodu osobowego sprzed 211 lat?

Więcej o wybitnym i nieco zapomnianym wynalazcy, przeczytacie tutaj:
- Zbigniew Kluczkowski – „Polsko-czeski Stephenson” – artykuł na portalu Historia z kołem w tle,
- Piotr Juchowski – „Józef Bożek – pechowy i zapomniany wynalazca samochodu” – artykuł w portalu Fabryki w Polsce,
- „Genialny wynalazca z Bier” – artykuł na stronie Gminnego Ośrodka Kultury w Jasienicy.
Może Cię zainteresować:

