Kowno 7

Katowice, Kowno. Krótka historia o zmyślonym pokrewieństwie zmyślonych stolic

To dość zabawne ale możliwe, że i nieco irytujące, że te dwa miasta na K tak wiele łączy, choć mało kto ma o tym pojęcie. Katowice jako stolica Autonomicznego Województwa Śląskiego zyskały imponujący gmach Sejmu Śląskiego, dziesiątki budowli w modernistycznym stylu, pierwszy drapacz chmur i cały kwartał nowoczesnej architektury, między innymi po to, by “pokazać” sąsiadowi zza miedzy, że Polak “też potrafi”. Tymczasem nad Niemnem Litwin potrafił równie wiele, ale zrobił to między innymi po co, że musiał. Bo Polak zabrał mu dotychczasową stolicę tuż po odzyskaniu niepodległości.

Kowno, małe garnizonowe miasto, musiało w ciągu kilku lat wziąć na siebie brzemię “tymczasowej stolicy” Litwy, a co za tym idzie - szybko zbudować rangę, klasę i sznyt godny tego tytułu. Dziś jest Europejską Stolicą Kultury, a jego zabytkowa modernistyczna zabudowa okazała się połową sukcesu litewskiej aplikacji do tytułu ESK. Można? Można.

Funicularem do moderny

Dwie kolejki linowo-terenowe, choć krótkie, skutecznie wybijają z głowy turyście, że Litwa jest płaska. Wzniesiono je w czasie boomu budowlanego, by mieszkańcom było wygodniej dostać się z doliny Niemna na górę skarp nad rzeką w dzielnicy Aleksota i Zielona Góra.
- Umiem po polsku, w tym roku dużo was - zaskakująco wtrąca się w moją dyskusję z żoną starszy pan, obsługujący funicular.

W tej drugiej dzielnicy czuję się jak w południowej części śródmieścia Katowic. Najsłynniejszy kościół miasta, pw. Zmartwychwstania Pańskiego przypomina mi Kościół Garnizonowy w Katowicach, tylko jest o wiele większy, a jego wnętrza - surowe jak projektowane białe u dominikanów przy Sokolskiej. Z jego dachu ogląda się panoramę miasta, które swoją tożsamość buduje nie na hagiografii wojen litewsko-krzyżackich a na kulturze i nowoczesności. Z jakimi pomysłami? U nas było to “Miasto Ogrodów” a tu? Hasłem przewodnim była zmiana metafory, która przylgnęła do Kowna. Z "tymczasowej” na “współczesną”. Przy czym słowo "współczesną” rozumiane jest na wiele sposobów. Czasu, sztuki, relacji społecznych…

Gdyby nie aneksja Litwy Środkowej po Buncie Żeligowskiego i utrata Wilna - nie powstałyby jednak takie potoczne określenie dla Kowna, a co za tym idzie obecny ciąg myślowo-kreatywny. No ale jest. I co dalej? Pierwsze pomysły zaczęto zbierać w 2017 roku. Kowno wygrało m.in. z Kłajpedą.

Jakieś pomysły? Palec pod budkę!

Z Dovilė Butnoriūtė, jedną z koordynatorek ESK2022, która jest dziś jej rzeczniczką prasową (wywodzi się z kultury, tworzyła dziesiątki festiwali i wydarzeń w Kownie) spotykam się na kawie. Trzyma grubą księgę, w której zebranych jest około 1500 pomysłów i projektów, które zgłosili mieszkańcy z różnych zakątków miasta.

- To jest wasza strategia komunikacji? - pytam, bo o tym chciałem porozmawiać najpierw.
- Nie, to pomysły, projekty i program wydarzeń jednocześnie - odpowiada z satysfakcją. - W sprawie ESK2022 postanowiliśmy posłuchać wszystkich mieszkańców, z każdej dzielnicy, z każdej ulicy i włożyć ich sugestie w naszą nadrzędną ideę, którą było kreatywne połączenie słów “temporary” i “contemporary”, co do Kowna jako dawniej tymczasowej stolicy Litwy a dziś współczesnej Europejskiej Stolicy Kultury. I tyle tego wyszło. Nic się nie zmarnowało - odpowiada.
Gdy mówię o Katowicach i Metropolii jako miejscu z bardzo podobną do Kowna architekturą i “białą kartą” zapisaną przez masę realizacji modernistycznych przed wojną, Dovilė od razu sugeruje mi, że to bardzo dobry trop.

- Aplikacja do statusu Europejskiej Stolicy Kultury nakręciła spiralę “złotego czasu” dla Kowna. Teraz jesteśmy w poczekalni kandydatów do Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO. Właśnie z naszym modernizmem.

Modernistyczne alter-ego

Teraz dzięki temu niezwykłemu czasowi wielu mieszkańców na nowo doceniło wartość tej architektury, zrozumiało, że Kowno ma swoje alter-ego w postaci jednego z najciekawszych modernistycznych miast Europy. Wszystkie wycieczki związane z architekturą, wydarzenia przed fasadami budynków, w ich podwórkach, nawet możliwości rozmawiania z właścicielami, zarządcami, lokalnymi pasjonatami - są wpisane w program ESK2022.

Wybranie architektury i urbanistyki jako sztandaru kandydatury było czymś nowym i odważnym. Dotychczasowe stolice kultury stawiały na dziedzictwo konkretnych dziedzin sztuki, nurtów, ludzi a architektura była często tłem lub opakowaniem.
- Taka narracja to szansa na skoncentrowanie wysiłków i zademonstrowanie twórczego potencjału przyspieszenia procesów rozwoju społecznego, gospodarczego i urbanistycznego, które nie miały charakteru lokalnego, miały za to wpływ na całą Litwę – mówiła minister kultury Liana Ruokytė-Jonsson po ogłoszeniu decyzji.

Kowno podjęło również współpracę z gigantem airbnb, by udostępnić sieć apartamentów w stylu art deco i funkcjonalizmu. - Jest sporo miłośników tej stylistyki i pomyśleliśmy o nich jako o gościach. Podjęliśmy również szereg rozmów i projektów współpracy z różnymi miastami świata, w których również dominuje ten styl architektoniczny. Niedawno wróciłam z Gdyni - opowiada Dovilė Butnoriūtė.

Kowno, Katowice. Kuzyni czy dalecy krewni?

Te artystyczne ale i inżynieryjne “spełnienie się” przyzwało do powojennych Katowic szereg tuzów architektury, z Krakowa, Lwowa. Do Kowna, w którym scaliła się cała artystyczna awangarda Litwy, ale też litewskiej emigracji zjechali architekci po uczelniach w Petersburgu Rydze, USA. Postały całe nowe kwartały, place dzielnice, przylegające do niekoniecznie dużego Starego Miasta. Poczta Główna, gmach przedsiębiorstwa mleczarskiego „Pienocentras”, Muzeum Witolda Wielkiego czy Klub Oficerski. Niektóre czerpały z tradycji estetycznych ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, a z czasem znaczenia i wpływu nabrały sztuka i rzemiosło ludowe.

Specjaliści UNESCO o mieście i jego aplikacji na słynną listę piszą tak: “Architektura Kowna ma niepowtarzalny lokalny charakter, wywołany nienaruszonymi zmianami stylistycznymi ówczesnych budynków, zróżnicowaną morfologią urbanistyczną i ledwie zmienionym przeznaczeniem funkcjonalnym. Stanowi twórczą odpowiedź na przemiany społeczno-kulturowe okresu międzywojennego (XX wiek)”. Brzmi znajomo.

Myślę o naszej modernie. Katowickiej, sosnowieckiej, zabrzańskiej, o gliwickiej. Są inne, rozdrobnione. Konkurujące. Myślę nawet o modernizmie powojennym i socrealizmie. Jest tego trochę. Prasę ma coraz lepszą. To zupełnie drugi biegun od ogrodów i zieleni miejskiej. Choć przecież niekoniecznie.
Pytam, co mogłaby poradzić ekipie, która na poważnie weźmie się do pracy nad budową narracji i strategii aplikacji Katowic i Metropolii do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury.

Pada tylko jedno zdanie: - Po prostu posłuchajcie ludzi i ich pomysłów. Jako miasta miasta młode, zmieniające się, na tym musimy bazować - z uśmiechem radzi Dovilė. - Nasze święto jest dobrze oceniane, bo okazało się, że świętowanie tytułu dało masę walorów i atrakcji ludziom, mieszkańcom. 5 lat zmian odcisnęło się na pozytywnej ocenie naszej pracy, bo większość wydarzeń, które się odbywają, powstało w głowie mieszkańców i było dla nich. A nie zamkniętego grona kreatorów, ekipy (pokazuje palcami cudzysłów) wymyślającej.

Smok 2.0 i koszykówka

Jedną z nielicznych rzeczy, którą team kreatywny wziął na siebie był nowy storytelling wokół miasta. Czego efektem było stworzenie nowej brand maskotki “Kowieńskiego Smoka”, który rozdziawiał paszczę jak połączenie Niemna i Wilii w mieście. Wokół tego powstało sporo dodatków, opowieści, nawet cała współczesna mitologia. Przyjemne, towarzyszące, przydatne dla turystyki.

Dużo osób łączy wizytę w Kownie z wypoczynkiem na litewskim wybrzeżu Bałtyku w pięknej Połądze czy Sventoje. Gdy pytam przewodniczki Neringi (Nida) co radzi przyjezdnym z różnych stron Europy i świata, by szybko i intensywnie poznali duszę Kowna, odpowiada zaskakująco, pomijając nawet Stare Miasto, Zamek Książęcy a nawet szlak architektury modernistycznej.
- Żeby kupili bilet na mecz koszykówki Żalgirisu Kowno, gdzie atmosfera jest trudna do opisania i emanuje wręcz kowieńskością. A potem ruszyli w miasto, najlepiej z nowo poznanymi ludźmi - mówi.

Szybko myślę i zastanawiam się co byłoby naszym storytellingowym bohaterem? Bebok, Nowy Skarbnik albo coś zupełnie abstrakcyjnego? A co takim cyklicznym “czymś” w Metropolii jak mecze Żalgirisu? Mecz w Spodku, zawody na Stadionie Śląskim, szychta w Guido? Mamy w ogóle taką kowieńskość? Metropolitalność? A może to szansa byśmy stworzyli ją szybciej?

Ale i tak zostawię to dla siebie, nie pokuszę się wyjaśnienie naszych kibicowskich zażyłości i specyfiki miłej przewodniczce z dawnej stolicy Litwy. - Ok dziękuję, niezły pomysł.

Pokrewieństwo Kowna i Katowic? Jest. Wątpliwe. Tylko ja chcę je widzieć, bo po prostu spodobało mi się, że coś w czym “jesteśmy dobrzy”, zadziałało u innych. Ale wiadomo, że w rodzinie charaktery różne.

Nikiszowiec

Może Cię zainteresować:

Marcin Nowak: Które miejsca na Śląsku możemy wypromować turystycznie tak jak Nikiszowiec?

Autor: Marcin Nowak

21/05/2022

Jastrzębie-Zdrój. Kuracjusze sprzed lat i plenery dla Woodyego Allena

Może Cię zainteresować:

Marcin Nowak: Jastrzębie - Zdrój. Kuracjusze sprzed lat i plener dla Woodiego Allena

Autor: Marcin Nowak

14/05/2022