Katowice oczami youtubera JT: najbardziej futurystyczne miasto w Polsce. Mogłoby być stolicą, tylko Śląska w nim mało

Youtuber JT spędził w Katowicach tylko 24 godziny, ale wystarczyło, by miasto całkowicie go zaskoczyło. W swoim filmie – który ma już ponad 25 tys. wyświetleń – nazywa Katowice „najbardziej futurystycznym miastem w Polsce”, zachwyca się Spodkiem, Superjednostką i zielenią, która zajmuje ponad 40 procent powierzchni miasta. Jednocześnie zauważa, że w centrum prawie nie widać śląskości, którą mieszkańcy uznają za oczywisty element lokalnej tożsamości. Jego spojrzenie z zewnątrz tworzy opowieść o metropolii pełnej kontrastów: industrialnej z przeszłości, nowoczesnej z teraźniejszości i wciąż nie do końca opowiedzianej kulturowo.

Gdy youtuber JT przyjeżdża do Katowic, nie widzi miasta, które my – mieszkańcy Śląska – znamy na co dzień. Nie widzi „szarego Śląska”, nie widzi stereotypów, nie widzi nawet tej śląskości, którą tak często uznajemy za oczywisty element lokalnego krajobrazu. Zamiast tego widzi futurystyczną metropolię, pełną kontrastów, zaskoczeń i śladów wielkiej przemiany. I opowiada o niej historię, która może nas samych zaskoczyć.

To spojrzenie z zewnątrz jest bezcenne, bo pokazuje Katowice takie, jakimi mogą się jawić komuś, kto nie zna naszych sporów, kompleksów i lokalnych kodów kulturowych. JT widzi miasto świeżo, bez filtra. I właśnie dlatego warto się temu przyjrzeć.

To miasto „nie wygląda jak Polska”

Pierwsze wrażenie JT jest mocne: Katowice to – jego zdaniem – najbardziej futurystyczne miasto w Polsce. Nie Warszawa, nie Wrocław, nie Gdańsk. Katowice.

Co go uderza: skyline, który „nie wygląda jak Polska”; nowoczesne biurowce, które – jak mówi – przebijają te warszawskie, infrastruktura drogowa, która robi na nim ogromne wrażenie i architektura, która kojarzy mu się bardziej z Zachodem niż z Europą Środkową.

To jest fascynujące, bo pokazuje, że nasza codzienność – rondo, biurowce, nowe osiedla, strefa kultury – dla kogoś z zewnątrz jest czymś absolutnie wyjątkowym. JT widzi Katowice jako miasto, które przeskoczyło swój dawny wizerunek i wylądowało w zupełnie innym imaginarium: dynamicznym, nowoczesnym, światowym.

Ikony Katowic: Spodek, Superjednostka, Nikisz

JT nie ukrywa zachwytu, dla niego Katowice mogłyby być stolicą Polski.

Przyjechał tu na koncert Metalliki. Tak! Jest to zresztą jego ulubiony zespół – i tak swoją dorgą, docenia popularność heavy metalu na Śląsku. Niemniej dla niego Meta zagrała w Katowicach. Niuans, że Śtadion Śląski to już Chorzów, nie dla każdego przyjezdnego jest chyba czytelny.

Spodek stanowi dlań budynek niemal mityczny – futurystyczny, majestatyczny, jedyny w swoim rodzaju, symbol miasta, które odważyło się myśleć inaczej.

Na jego wyobraźnię działa też Superjednostka. Nie jako „blokowisko”, ale jako monumentalny pomnik epoki. Zwraca uwagę na detale, które my często ignorujemy: surowość bryły, rytm balkonów, nawet jednostki klimatyzacji na elewacji. To dla niego architektura z charakterem – nieoczywista, odważna, zapadająca w pamięć.

Z kolei Nikiszowiec robi na nim ogromne wrażenie, ale interpretuje go inaczej niż my. Dla JT to nie jest „serce śląskości”, lecz wyjątkowe osiedle robotnicze, świadectwo dawnej wspólnoty i architektury, która dziś już nie powstaje. Widzi piękno cegły, układ ulic, kościół, kawiarnie. Ale, zdzwicie się – nie widzi w tym śląskości. Nikiszowiec jest swojski, osiedlowy, wspólnotowy... ale JT nie odbiera tu Śląska

I tu zaczyna się najciekawsze.

Gdzie ta nasza śląskość?

JT zauważa elementy, które dla nas są oczywiste: robotniczą historię, przemysłowe korzenie, wielokulturową przeszłość regionu, lokalne nazwy i slang (w sensie np. „Kato” – nie chodzi o godkę).

Ale nie nazywa tego śląskością. Dlaczego?

Bo śląskość – ta prawdziwa, kulturowa, językowa, symboliczna – z jakieogoś powodu nie jest dl aiego w centrum Katowic widoczna. Nie widać jej w nowoczesnych biurowcach, w Strefie Kultury, w przestrzeni publicznej, która została zaprojektowana tak, by być „neutralna”, „europejska”, „uniwersalna”.

Nikiszowiec jest wyjątkiem, ale JT interpretuje go jako „bardzo starą Polskę”, nie jako „Śląsk”. Zachwyca się urokami sąsiedzkiego życia, wymyślając przykłady „Marioli” i „pani Basi” - a nie, dajmy na to, Kristy i Jorga.

To prowadzi do ważnego wniosku: Śląskość Katowic nie jest tak eksponowana, jak nam się wydaje. Dla mieszkańców jest oczywista. Przyjezdnemu – może umknąć.

Miasto po wielkiej przemianie

JT wraca do tego motywu wielokrotnie: Katowice to miasto, które przeszło ogromną metamorfozę. Od „najbrzydszego miasta w Polsce” – jak mówi – do nowoczesnej metropolii.

Zauważa ślady industrialnej przeszłości, zapach gumy, który pamięta z dzieciństwa, górnictwo i hutnictwo jako fundament miasta, rewitalizację terenów poprzemysłowych. To jest dla niego historia o mieście, które odrzuciło swoją dawną tożsamość i zbudowało nową. I to go fascynuje najbardziej.

JT wspomina też, że Katowice należały do trzech państw. Ale co mu chodzi? Trudno powiedzieć. Na czeskie czy austriackiego dziedzictwo Katowic na pewno się nie natknął, więc ma pewno na myśli Prusy i Niemcy (osobn) i Polskę. Dla obcokrajowca Prusy i Niemcy to często jedna kategoria – może stąd te „trzy państwa”. Bo chyba żadne z nim nie jest III Rzeszą.

Zielone Katowice

Jednym z największych zaskoczeń dla JT była… zieleń. I to zieleń nie symboliczna, nie „gdzieś na obrzeżach”, ale wszechobecna, wpisana w tkankę miasta tak mocno, że – jak mówi – „nie pasuje do stereotypu dawnego ośrodka górniczego”. JT podkreśla, że Katowice są w rzeczywistości jednym z najzielonych miast w Polsce, co dla kogoś z zewnątrz brzmi wręcz jak paradoks. Miasto kojarzone z kopalniami, hutami i przemysłem okazuje się metropolią, w której ponad 40 procent powierzchni stanowią tereny zielone.

W jakiś sposób wIdać tu – i to cieszy – skuteczność katowickiego „zielonego PR”. Zwiedzający tylko ścisłe centrum vloger nie mógł widzieć na własne oczy i docenić tych 40 procent, bo ten (chwalebny oczywiście) wynik „nabijają” w największej mierze lasy na peryferiach miasta. Ale przybysz słyszący czy czytający o tym w mediach (a okazji jest bez liku) ulega sugestii i zaczyna inaczej patrzeć na całe miasto. Ale to tylko tak na marginesie. A niech nas chwalą.

Zresztą przecież i klasycznej zieleni miejskiej Katowice nie mają się co wstydzić. Mieszkańcy często traktują to już jako oczywistość: zieleń jest tu nie tylko w parkach, ale dosłownie wszędzie. Wzdłuż ulic, między budynkami, na skwerach, w nowych inwestycjach, a nawet we wnętrzach – w galeriach handlowych, biurowcach, przestrzeniach publicznych. JT mówi wręcz o „bezbłędnym” polskim podejściu do architektury krajobrazu i zauważa, że ta dbałość o roślinność nie jest wyłącznie zasługą miejskich planistów. To – jak podkreśla – psychologiczna potrzeba Polaków, którzy kochają ogrody, zieleń, zadbane przestrzenie i traktują je jako naturalny element życia.

W jego opowieści zieleń staje się więc kolejnym kontrastem, który definiuje Katowice: miasto o industrialnych korzeniach, a jednocześnie miasto, które potrafiło przekształcić swoją przestrzeń tak, by była przyjazna, lekka, zielona. To właśnie ten kontrast – między przeszłością a teraźniejszością – sprawia, że Katowice w oczach JT są tak fascynujące.

Warto obejrzeć to wideo?

Tak! Bo pokazuje Katowice takie, jakimi mogą się jawić komuś, kto nie zna Śląska. Miasto nowoczesne, odważne, pełne kontrastów, ale jednocześnie – paradoksalnie – nieumiejące opowiedzieć swojej śląskości.

JT widzi Katowice jako metropolię przyszłości, która wciąż nosi w sobie ślady robotniczej przeszłości, ale nie potrafi ich jasno nazwać. I to jest opowieść, która może nas samych zmusić do refleksji.

Może śląskość naprawdę nie jest tak widoczna, jak nam się wydaje. Może trzeba ją pokazywać inaczej. A może – jak sugeruje JT – Katowice są dziś miastem, które świadomie wybrało inną narrację: futurystyczną, europejską, globalną.\

Kim jest JT

JT to twórca, który od kilku lat konsekwentnie buduje swój kanał wokół jednego tematu: Polska widziana oczami kogoś z zewnątrz. Nie jest typowym „travel vloggerem”, który odhacza atrakcje z przewodnika. On przede wszystkim obserwuje kulturę – drobne zwyczaje, językowe niuanse, zachowania ludzi, miejskie rytuały, rzeczy, które dla Polaków są tak oczywiste, że przestają być widoczne.

Sam o sobie mówi, że „odkrywa kulturowe ciekawostki i osobliwości Polski oraz inne interesujące zjawiska wynikające z życia w kulturze wielonarodowej”. I faktycznie: jego filmy są pełne mikro‑spostrzeżeń, które dla widza z Polski bywają zaskakujące, czasem zabawne, czasem trafiają w punkt.

To właśnie dlatego jego film o Katowicach działa. JT nie przyjeżdża tu z gotową tezą. On reaguje na miasto emocjonalnie, intuicyjnie, bez filtra. „Nic nie przygotowało mnie na to, jak to miasto mnie poczuło” – mówi w pierwszych minutach filmu. To zdanie jest kluczem do całej opowieści.

JT miał na Katowice tylko 24 godziny. W tym czasie zobaczył miasto, które – jak sam przyznaje – znał głównie z opowieści o brzydocie, szarości i przemysłowej przeszłości. Tym większe było jego zaskoczenie, gdy odkrył metropolię, która „stoi ramię w ramię z najlepszymi miastami nie tylko w Polsce, ale w Europie”.

I wydaje się, że widzowie to kupili. Film o Katowicach ma już ponad 25 tysięcy wyświetleń, a jego kanał obserwuje ponad 900 osób – liczba niewielka, ale bardzo zaangażowana. JT jest w fazie wzrostu, a jego materiały o Polsce regularnie trafiają do nowych odbiorców, bo są szczere, emocjonalne i pozbawione turystycznej sztampy.

Promenada nad Rawą

Może Cię zainteresować:

Mieszczuchy pragną drzew. Dawno temu architekci i budowniczy Katowic dobrze o tym wiedzieli

Autor: Tomasz Borówka

21/05/2023

Bloki strefa kultury katowice 43

Może Cię zainteresować:

Przy zrewitalizowanej za miliard zł Strefie Kultury w Katowicach rosną apartamentowce. Zdjęcia z drona

Autor: Katarzyna Pachelska

22/05/2023

Katowice Jurand Jarecki

Może Cię zainteresować:

Katowice na kolorowym filmie z 1974 roku. Pierwsze lata Spodka w Katowicach. Jedna z epok miasta "wiecznie niedokończonego"

Autor: Redakcja

04/09/2024

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama