Pożar garażu, w którym znajdowały się dwa samochody
W piątek 3 lipca 2026 r. wieczorem, tuż przed godz. 20, w Krupskim Młynie (powiat tarnogórski) doszło do pożaru murowanego jednokondygnacyjnego garażu, w którym znajdowały się dwa samochody osobowe, w tym jeden elektryczny.
Garaż, połączony z budynkiem jednorodzinnym, był całkowicie objęty pożarem. W budynku mieszkalnym znajdowały się trzy osoby, które opuściły go przed przyjazdem straży pożarnej. Na szczęście nie było osób poszkodowanych w wyniku tego pożaru.
Ponieważ pożar był rozległy i wystąpiły zagrożenia, na miejsce akcji, oprócz Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tarnowskich Górach (wraz z Oficerem Operacyjnym KP PSP Tarnowskie Góry) i Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP z Lublińca skierowano również liczne jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych:
- OSP Krupski Młyn,
- OSP Potępa,
- OSP Koty,
- OSP Świniowice,
- OSP Wojska,
- OSP Kalety,
- OSP Boruszowice - Hanusek,
oraz:
- Zespół Ratownictwa Medycznego,
- policję
- Po przybyciu na miejsce zdarzenia zastaliśmy rozwinięty pożar samochodu elektrycznego w garażu przyległym do budynku mieszkalnego - relacjonują druhowie z OSP Potępa. - Niezwłocznie zostały podane linie gaśnicze w obronie budynku mieszkalnego oraz w natarciu na obiekt objęty pożarem. Lokatorzy budynku ewakuowali się w trakcie dojazdu naszych zastępów na miejsce zdarzenia i nie zostali poszkodowani. Samochód elektryczny został wyciągnięty z garażu przy użyciu wyciągarki mechanicznej i poddany schładzaniu. Obiekt był także wyposażony w instalację fotowoltaiczną. Następnie trwały pracy rozbiórkowe. W celu wyeliminowania ewentualnych zarzewi ognia wykorzystywano drona z kamerą termowizją oraz kamery termowizyjne stanowiskowe. Z budynku zostały także wyniesione butle z gazem propan-butan, które nie zostały poddane działaniu temperatury - dodają strażacy z OSP Potępa.
Działania gaśnicze zakończono tuż po północy w sobotę 4 lipca.
"Elektryki" palą się częściej niż zwykłe samochody - to mit
Warto wiedzieć, że powszechna opinia o tym, jakoby auta elektryczne ulegały pożarom częściej niż samochody spalinowe, jest nieprawdziwa i wynika z aktu, że pożary aut elektrycznych są widowiskowe i trudniejsze do ugaszenia.
Statystyki zarówno z Polski, jak i z innych krajów jednoznacznie pokazują, że ryzyko pożaru w „elektryku” (BEV) jest równe lub wręcz znacznie niższe niż w autach z tradycyjnym napędem.
Z oficjalnych danych Państwowej Straży Pożarnej oraz analiz F5A i Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności wynika, że:
- Wskaźnik pożarów na 1000 pojazdów: Wskaźnik ten dla samochodów całkowicie elektrycznych oraz spalinowych jest niemal identyczny i wynosi około 0,097 – 0,37 pożaru na 1000 zarejestrowanych aut (w zależności od dokładnego okresu rozliczeniowego i roku). Pokazuje to, że prawdopodobieństwo, iż dany elektryk się zapali, jest w najgorszym wypadku takie samo, a często mniejsze niż dla auta benzynowego czy diesla.
- Skala zjawiska: Przykładowo, w pierwszym kwartale 2026 r. strażacy odnotowali w Polsce 2315 pożarów aut spalinowych i zaledwie 14 pożarów aut elektrycznych (co stanowiło około 0,59 proc. wszystkich tego typu zdarzeń).
Agencje bezpieczeństwa transportu na świecie (np. amerykańska NTSB czy szwedzka MSB) regularnie publikują raporty, które jeszcze mocniej faworyzują elektryki:
- W USA szacuje się, że na 100 000 sprzedanych pojazdów przypada około 25 pożarów aut elektrycznych i aż 1500 pożarów aut spalinowych.
- Najwyższy wskaźnik pożarów odnotowują... hybrydy (gdzie występuje połączenie wysokiego napięcia, baterii oraz łatwopalnego paliwa płynnego).
Dlaczego pożar auta elektrycznego trudniej jest ugasić?
Gdy dochodzi do tzw. uwalniania termicznego (ang. thermal runaway) w ogniwach litowo-jonowych, bateria pali się niezwykle intensywnie, generując ogromną temperaturę i toksyczne gazy. Taki pożar potrafi sam podtrzymywać tlen w procesach chemicznych, przez co nie da się go zdusić tradycyjnymi metodami.
Ugaszenie elektryka wymaga znacznie więcej wody, specyficznych procedur (np. użycia lanc gaśniczych wprowadzających wodę bezpośrednio do obudowy akumulatora lub specjalnych kontenerów do zatapiania aut), a sama akcja trwa znacznie dłużej.
Dlatego do pożaru garażu z elektrykiem w Krupskim Młynie zaangażowano tak dużo jednostek straży pożarnej.
Może Cię zainteresować:

