Plac Sejmu Śląskiego czyli koń z memów

Marcin Zasada: Drzewa kontra majestat Placu Sejmu Śląskiego. Parkingoza z biało-czerwoną taśmą to zabytek

Marcin Zasada: Drzewa kontra majestat Placu Sejmu Śląskiego. Parkingoza z biało-czerwoną taśmą to zabytek

autor artykułu

Marcin Zasada

Kocham śląską dyskusję o miejskich przestrzeniach, mówiłem kiedyś? Jak już po dekadzie stękania skleimy wspólnie okoliczności i możliwości w roku wyborczym, podliczymy hajs i napatrzymy się w wizualizacje za 100 koła, wchodzi jakiś niszczyciel dobrej zabawy i pogromca uśmiechów dzieci. I potem wychodzi nam ten koń z memów. Z tego powyżej.

Najkrótsze podsumowanie bez epitetów na początek. Plac Sejmu Śląskiego. Miasto Katowice chciało urządzić tam park. Wojewódzki Konserwator Zabytków powstrzymał ten proceder i włączył plac do wojewódzkiej ewidencji zabytków. Teraz jedna strona i druga będą musiały to miejsce uzgodnić i zaplanować na nowo.

Teraz epitety, bo już kisnę butwiejąc. Po pierwsze, jaki park? 15 drzew, kawałek trawy i kładka to park? W jakim słowniku urządzania miasta?

Teraz cytat. „Nie chcielibyśmy, żeby ten plac stał się parkiem albo czymś w tym rodzaju. Żeby tam była dyskretna zieleń, a plac pozostał monumentalny z pomnikiem Korfantego” – mówi wojewódzki konserwator Łukasz Konarzewski w rozmowie z portalem Katowice24.info. Plac pozostał jaki? Monumen… co? Plac Sejmu Śląskiego to nawet nie jest betonoza, bo betonozy to mają przynajmniej posadzkę poukładaną jak kafle w polskiej łazience. Plac Sejmu Śląskiego to jest asfaltoza przekładana kostkozą i nakryta parkingozą, na którą nie pozwoliłoby Tesco w latach świetności pod swoimi marketami. To jest zakład pracy dorywczej z „kierowniku, popilnować gabloty za piątala”. Z biało-czerwoną taśmą od słupka do słupka, gdy w gmachu obok zaszczyca nas premier albo prezydent. To jest tak monumentalne, że wszystkie place świętego Marka płaczą majonezem na wieść o nowym wymiarze monumentalizmu.

Plac w ewidencji zabytków, tak? A co tam jest zabytkowego? Mozaika z płyt chodnikowych czy pomnik Adalberta Korfantego postawiony ze 30 lat temu? Połowicznie bronię katowickiego stanowiska z koncepcją zazielenienia placu Sejmu Śląskiego, bo Katowice swoje salony też urządzają w Castoramie. Może na nowej Dworcowej parę kwietników załatwi sprawę. Ale konserwatorskie myślenie o „monumentalnej przestrzeni” w kategoriach szkoły rumuńskiej, bukaresztańskiej dokładniej, to jednak lepszy przypadek.

Majestatu Sejmu Śląskiego i Korfantego na cokole nie burzą samochody jeden na drugim. Ale drzewa mogą, bo jeszcze wyrosną ponad nieszczęsne rózgi liktorskie na szczycie elewacji gmachu Sejmu Śląskiego. Nie widzę też za bardzo legendarnej osi widokowej, którą zieleń miałaby zakłócić. Z której ona strony w tej zabudowie kwartałowej i od kiedy my się przejmujemy jakimiś osiami? Parę lat temu oś do Spodka zatkał lustrzany kibelek na Rynku.

Konserwator zauważa jeszcze jedno: można by porządnie załatwić problem samochodów na placu (vis a vis będzie sąd, setki ludzi, hello!), ale trzeba było wybudować parking podziemny. Kto miał wybudować? Niech zgadnę: miasto? Kolejny znakomity pomysł.

Rozumiem, że miasta potrzebują też betonowych placów na modłę bukaresztańską, w imię wyższych celów państwowych. W Katowicach jest Rynek, jest plac pod Spodkiem i jest plac Sejmu. Plac pod Spodkiem jest najlepiej skomunikowany i największy – można tam przemawiać od rana do nocy. I może jeden taki wystarczy.

Szarża konserwatora na placu Sejmu jest zadziwiająca z jeszcze jednego powodu. Parę miesięcy temu panu konserwatorowi nie drgnęła powieka, gdy archikatedrę przyozdobiono jak wiedeński tort bezowy – betonowym tympanonem z rzeźbami wszystkich świętych. Mówimy o obiekcie, którego historycznej wartości nikt nie kwestionuje, obiekcie zabytkowym. I arcybiskup przy milczącej zgodzie konserwatora po prostu dokleja zabytkowi tympanon ciężki jak żarty Karola Strasburgera. „Nie chcielibyśmy, żeby ta świątynia stała się Licheniem albo czymś w tym rodzaju. Żeby pozostała monumentalna”. Wtedy trzeba było szarżować, bo i powody były.

Panu konserwatorowi podpowiadam jeszcze. W Rudzie Śląskiej szykują się do zgruchotania betonowo-patelnianego monumentalizmu. Na tak zwany Rynek w Nowym Bytomiu, plac przecież jak najbardziej reprezentacyjny (fara, urząd…) ma wrócić zieleń. Skoro nigdy nie będziemy Amsterdamem czy Kopenhagą, brońmy chociaż Bukaresztu.

A nowy projekt zabytkowego jak diabli placu Sejmu Śląskiego będzie fascynującym konstruktem. Bo trzeba znaleźć takie drzewa, które nie rosną. Wyżej pomnika, urzędu, a może nawet jego lokatorów.

Koloseum na Spodku

Może Cię zainteresować:

Marcin Zasada: Tympanon na archikatedrze. Do dalszego zdobienia radzę zatrudnić cukiernika ze specjalnością: torty bezowe

Autor: Marcin Zasada

22/04/2022

Plac Sejmu Śląskiego

Może Cię zainteresować:

Katowice mają teraz zabytkowy parking. Plac Sejmu Śląskiego pod ochroną konserwatora

Autor: Patryk Osadnik

11/01/2023

Projekty archikatedry w Katowicach

Może Cię zainteresować:

Śląsk, którego nie było. Jak oryginalnie miała i mogła wyglądać archikatedra w Katowicach?

Autor: Marcin Zasada

27/04/2022

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon