W pięciu miastach – Czeladzi, Będzinie, Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej i… Siemianowicach Śląskich (naprawdę, to nie pomyłka) – pojawi się łącznie dwanaście wielkoformatowych tablic w dobrze widocznych miejscach. A na nich Michał Czernecki w koszulce z napisem „Nie bądź ciućmok”, który zachęca, by trochę „pokundzić po »Saturnie«”.
Ciućmok przy ulicy, Czernecki na tablicy
Ponad 10 lat temu (luty 2016) powstała na Facebooku strona »Gwara Zagłębiowska dla Ciućmoków«. Jej autorami byli Paweł i Barbara Badurowie – Zagłębiak i Ślązaczka. Szybko zdobyła popularność, ale równie szybko zamarła. I już wtedy pojawiły się głosy, że ciućmok jest słowem śląskim, zaś w Zagłębiu Dąbrowskim zdecydowanie częściej usłyszymy określenie śturmok.
Przygotowując moje quizy o gwarze Zagłębia Dąbrowskiego dla ŚLĄZAGa (pierwsze zanim jeszcze zostałem etatowym pracownikiem redakcji) bardzo dokładnie sprawdzałem, czy dane słowo jest faktycznie charakterystyczne dla naszej mowy. Korzystając z publikacji specjalistów i hobbystów, a także pytając starszych mieszkańców. Wszyscy słowo ciućmok rozumieli, ale wskazywali, że częściej mówi się śturmok a nawet ciućma (także o mężczyźnie). Źródła pisane wskazywały, że ciućmok to słowo znane na Śląsku, ale także w gwarach południa Małopolski. Wydaje się zatem, że autorzy hasła mocno zainspirowali się ciućmokiem ze wspomnianej wyżej strony, choć śturmok byłby wyborem lepszym. Ale cóż – najważniejsze, że o gwarze znów się w ogóle mówi i za to chwała organizatorom!
Kampania ma znacznie szerszy zakres niż te kilkanaście tablic ze znanym aktorem. Muzeum przygotowuje mini słownik we współpracy z językoznawcami. Powstaną też krótkie materiały filmowe promujące regionalne słownictwo, które będzie można zobaczyć w programie katowickiego oddziału Telewizji Polskiej. Na 25 listopada zaplanowano w Czeladzi konferencję popularnonaukową poświęconą dziedzictwu językowemu.
To potrzebne, bo gwara Zagłębia Dąbrowskiego zanika. Słowa i powiedzenia charakterystyczne dla języka miejscowej ludności ustąpiły miejsca tym ogólnopolskim. Jedną z nielicznych cech, które się zachowały, jest charakterystyczna fonetyka. Przede wszystkim twarde formy czasowników, na przykład: kopę, kąpę, klepę, kłamę, łamę, łapę, drapę, chrapę, grzebę, skubę, rąbę, sypę zamiast: kopię, kąpię, klepię, kłamię, łamię, łapię, drapię, chrapię, grzebię, skubię, rąbię, sypię. W niektórych wymowach końcowe ę przechodzi w e: kope, kąpe, klepe, kłame, łame, łape, drape, chrape, grzebe, skube, rąbe, sype. To nie są błędy, to po prostu regionalizm, charakterystyczny nie tylko dla Zagłębia Dąbrowskiego, ale tej części Małopolski (Kielecczyzna) i ziem centralnej Polski (sieradzkiej, wieluńskiej itp.).

Ocalić mowę Zagłębiaków Dąbrowskich od zapomnienia
O gwarze pisano zresztą na długo przed tym, zanim Czernecki założył kampanijną koszulkę, powstała wspomniana wyżej strona czy piszący te słowa przygotował quizy. Już w 1891 roku Józef S. Ziemba wydał „Słownik prowincyjonalizmów powiatu będzińskiego”. W 1994 roku ukazała się „Polszczyzna Zagłębia Dąbrowskiego” autorstwa Magdaleny Pastuch i Aldony Skudrzyk. Mamy więc i dokumentację, i badaczy, i… tylko gwara się ma coraz gorzej.
Muzeum »Saturn« chce tę mowę ocalić poprzez kampanię promocyjną, słownik i materiały w mediach. 72.800 złotych na ten cel pochodzi z piterka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w ramach programu »Polszczyzna. Bogactwo różnorodności«.
Warto przy tym pamiętać, że mowa Zagłębia Dąbrowskiego należy do gwar dialektu małopolskiego języka polskiego. Samo określenie „gwara zagłębiowska” też jest skrótowe i nieprecyzyjne. Chodzi przecież o Zagłębie Dąbrowskie, a nie Zagłębie Krakowskie (na przykład Jaworzno, Chrzanów, ale i sosnowiecki Jęzor, gdzie też się chodzi na pole i na śniadanie je wekę), Zagłębie Ruhry, Zagłębie Donieckie, Zagłębie Miedziowe, Zagłębie Rybnickie czy… Górnośląskie Zagłębie Węglowe. Mówmy więc konkretnie: gwara Zagłębia Dąbrowskiego.
Jej odrębność została ukształtowana w okresie ustabilizowania się zaborów, kiedy tereny te podlegały panowaniu rosyjskiemu i ze względu na granice pomiędzy podzielonymi częściami dawnej Polski – dialekt małopolski ewoluował od tamtej pory dwiema dość mocno odizolowanymi od siebie ścieżkami:
- północną (na ziemiach pod panowaniem rosyjskim),
- południową (Rzeczpospolita Krakowska oraz ziemie pod panowaniem austriackim).
Jakby na klocek nazdepli
Przed rozpoczęciem gwałtownej industrializacji tych ziem w końcówce XIX wieku, zaludnienie było niewielkie, zaś ludność posługiwała się ponoć polszczyzną uznawaną z grubsza za bliską wzorca. Jednak, wraz z szybko postępującą industrializacją, nastąpił równie intensywny proces imigracji zarobkowej, który zmienił tutejszą gwarę w stopniu znacznym. Zdecydowanie najliczniejszą grupę napływową stanowiła ludność małopolska ze wschodu i północy – dawnych guberni: kieleckiej, radomskiej. Nieco mniejszą grupę stanowili przybysze z terenów wschodniej Wielkopolski (ziemia kaliska) i Polski centralnej (ziemia sieradzka i ziemia wieluńska, w najszerzej rozumianych granicach).
Migracje z tamtych terenów dominowały także po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, oraz po drugiej wojnie światowej. Gwary stamtąd (podobnie jak kultura czy obyczaje) najsilniej wpłynęły na miejscowy język. Poza tym wpływ – choć znacznie mniejszy – wywarła bliskość Górnego Śląska. Z jego mowy zaczerpnęliśmy szczególnie dużo słownictwa technicznego w okresie industrializacji, bo ta nadchodziła z Zachodu. Ale też nieznaczną ilość słownictwa pospolitego, z racji samego sąsiedztwa i częstych kontaktów – kartofle (które wypadły nieco zimnioki vel źmioki), fest, ćmok itd..
Paradoksalnie część mieszkańców Zagłębia Dąbrowskiego, których piszący te słowa nazywa turbozagłębiakami, uważa, iż gwara zagłębiowska nie istnieje, zaś język, którym posługują się mityczni Zagłębiacy od pokoleń to najczystsza polszczyzna. Oznaczałoby to, iż Zagłębie Dąbrowskie to jedyny w Polsce region, który nie ma swojej gwary. Ten oczywisty nonsens jednak nie daje do myślenia zwolennikom podobnych tez. Zaś przytaczanie licznych charakterystycznych przykładów tutejszej mowy, jako oczywisty dowód istnienia gwary, sprawia im ból większy niż jakby nazdepli na klocek.
Bateryjka z »Saturna« rozjaśni ćmok, który zapadł nad mową Zagłębiaków Dąbrowskich?
Także nieco paradoksalne, ale jednocześnie jakże cenne jest to, że o odchodzącą w zapomnienie mowę tutejszego ludu upomina się Muzeum »Saturn« kierowane przez rodowitą Ślązaczkę. Muzeum, które wiele robi dla zachowania i przypominania dziedzictwa Zagłębia Dąbrowskiego. Ze Stefanią Lazar rozmawialiśmy między innymi o tym w naszym studio. ⬇
Spróbujcie też rozwiązać któryś z naszych quizów – czy używacie jeszcze tych słów? ⬇
Może Cię zainteresować:
Czy Hanys rozumie Gorola? Pierwszy QUIZ znajomości gwary Zagłębia Dąbrowskiego
Może Cię zainteresować:
