Norwegowie na tegorocznych mistrzostwach świata grają tak, jakby ktoś im przypomniał, że ich przodkowie potrafili wedrzeć się do każdej twierdzy, zdobyć każdy brzeg i jeszcze przy okazji opłynąć Europę od Morze Północnego do Czarnego. Szybcy, konkretni, bez kompleksów – jakby w szatni zamiast analizy taktycznej puszczano im serial „Wikingowie” z dopiskiem: „Pamiętajcie, kim jesteście”.
Można się śmiać, ale coś w tym jest. Gdy patrzy się na ich pressing, na te rajdy skrzydłami, na tę determinację, człowiek mimowolnie myśli: normańska furia wróciła.
Gdy patrzy się na ich pressing, na te rajdy skrzydłami, na tę determinację, człowiek mimowolnie myśli: normańska furia wróciła.
A jeśli ktoś się zastanawia, o co z tą „furią” chodzi – to nie jest metafora wymyślona na potrzeby sportowych komentarzy. Ww wczesnym średniowieczu Europa naprawdę bała się wikingów tak bardzo, że w modlitwach pojawiało się błaganie: „Od furii Normanów zachowaj nas, Panie”.
Normańska furia była więc synonimem nagłego, niepowstrzymanego ataku – takiego, który spadał na wybrzeże, klasztor albo gród jak morski sztorm. I kiedy dziś Norwegowie ruszają do pressingu całą drużyną, z tą swoją skandynawską determinacją, trudno nie zauważyć pewnego rodzinnego podobieństwa. Choć
dziś zamiast toporów mają korki, a zamiast drakkarów – samoloty
czarterowe, to jedno pozostaje niezmienne: to urodzeni
zdobywcy.
Zaś skoro już o wikingach mowa – to idealny moment, by przypomnieć, że ich ślady znajdziemy także… na Śląsku i w Zagłębiu. I to nie w metaforze, tylko w archeologii.
Wikingowie na Śląsku? Ależ jak najbardziej!
Pamiętacie serial „Wikingowie: Valhalla”? Marcin Dorociński zagrał w nim Jarosława Mądrego, księcia Rusi – czyli Warega. I to właśnie Waregowie są kluczem do naszej historii.
Bo Waregowie byli na Śląsku – i to nie jest żadna fantazja. To fakt archeologiczny. Najpewniejsze miejsce ich obecności to gród na Ostrówku w Opolu.
Dlaczego wikingowie zapuszczali się tak daleko od morza?
Wbrew stereotypowi, wikingowie to nie tylko morscy rabusie. To także handlarze dalekosiężni, którzy potrafili przeciągać swoje łodzie lądem, pokonywać działy wodne i łączyć szlaki rzeczne między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Waregowie do perfekcji opanowali sztukę przeciągania swoich statków lądem. Przydawało się ono nie tylko na krytycznym odcinku porohów Dniepru, ale i do pokonywania działów wodnych, przykładowo po....
Waregowie – czyli wikingowie osiadli na Rusi – kontrolowali handel na szlaku „Od Waregów do Greków”. A sieć dopływów Dniepru sięgała w okolice dorzeczy prowadzących już ku Odrze. To właśnie tędy wikingowie docierali na Śląsk.
Opole – śląski „MOP” Waregów
Opole leżało na ważnym szlaku handlowym między Krakowem, Wrocławiem i Pragą. Dawało dostęp do Odry, a ta – niczym średniowieczna autostrada, jedna z najważniejszych w Europie – do Jomsborga, jednego z najważniejszych emporiów skandynawskich. Opole leżało nad Odrą, umożliwiającą Waregom łatwą komunikację ze swymi pobratymcami w Jomsborgu.
W Opolu znaleziono:
- przedmioty zdobione w skandynawskim stylu Borre,
- pionki do gry hnefatafl – ulubionej planszówki wikingów,
- niemal 100 drewnianych łódeczek, identycznych jak te znajdowane w grodach na Pomorzu i Rusi.
Te miniaturowe łodzie to absolutny ewenement – i bardzo mocny dowód na obecność ludzi żyjących „po wikingowemu”.
Wikingowie w drużynie Piastów
To nie koniec. Wikingowie – zwłaszcza Waregowie – służyli jako najemnicy w drużynach pierwszych Piastów. Opole, leżące blisko piastowskiego matecznika, zostało przez nich podporządkowane, a na Ostrówku powstał gród obsadzony wojownikami – w części skandynawskimi. Szacuje się, że załoga liczyła 50–80 wojowników, z czego część mogła pochodzić z kręgu kultury skandynawskiej.
Zagłębie też ma swoje wikingowe tropy
Technologia ceramiki szkliwionej, wywodząca się z Rusi, trafiła na pogranicze śląsko małopolskie – m.in. do Bytomia, Siewierza, Dąbrowy Górniczej i Sosnowca. To kolejny ślad kontaktów z Waregami – kupcami, rzemieślnikami, ludźmi, którzy przemierzali Europę wzdłuż szlaków handlowych. mOżna też zastanawiać się, skąd pochodzi nazwa wsi Warężyn w pwoiecie będzińskim. A jest to bardzo stara miejscowość położóna przy pradawnym szlaku handlowym i nad żeglowną przed setkami lat Czarną Przemszą.
Normańska furia na boisku, normańskie ślady pod naszymi stopami
Norwegowie na mundialu grają tak, jakby ich przodkowie z Opola, Wolina i Rusi patrzyli z góry i mówili: „No, pokażcie im, jak to się robi”.
A my –
zamiast tylko kibicować – możemy spojrzeć na mapę regionu i
przypomnieć sobie, że wikingowie byli tu naprawdę.
Nie w serialu, nie w legendzie, tylko zupełnie autentycznie w naszej historii.


