Rachunki za ciepło powinny wzrosnąć o 300 procent. W innym przypadku ciepłowniom grozi fala bankructw

Trzysta procent podwyżki rachunków za ogrzewanie bądź gigantyczne straty, w wielu przypadkach oznaczające upadłość spółek ciepłowniczych – taki scenariusz na najbliższe miesiące kreślą związkowcy Regionalnej Sekcji Ciepłownictwa NSZZ „Solidarność” w Katowicach.

pixabay.com
Kaloryfer

Przez ostatnie tygodnie media w całej Polsce rozpisują się o trudnej sytuacji właścicieli domów, którzy ogrzewają je węglem. Można przeczytać o wysokich cenach tego paliwa i kłopotach z jego dostępnością. Mniej pisze się o sytuacji osób zamieszkujących budynki ogrzewane ciepłem z sieci i podmiotów, które to ciepło do niej dostarczają. Ale i tam problem nabrzmiewa. Kilka dni temu katowicki oddział Agencji Rozwoju Przemysłu podał, że w kwietniu średnia cena tony krajowego węgla dla ciepłownictwa była już o ponad 26 proc. wyższa aniżeli w marcu i ponad 72 proc. wyższa niż rok temu.

We wtorek (7 czerwca) natomiast alarmujące oświadczenie wystosowali związkowcy z Regionalnej Sekcji Ciepłownictwa NSZZ „Solidarność” w Katowicach. Ostrzegają, że sytuacja tej branży jest na tyle trudna, że dla wielu ciepłowni najbliższa zima może być tą ostatnią. Rosnący koszt uprawnień do emisji CO2 (dwa lata temu wynosił ok. 25 € za tonę, dziś przekracza 80 € za tonę), a także paliw – węgla (blisko 70 proc. ciepła systemowego w Polsce produkowane jest z tego surowca) oraz gazu, na który część zakładów zaczęła się w ostatnich latach przestawiać licząc, że pozwoli im to obniżyć koszty.

- Trzeba podkreślić, że temu procesowi towarzyszyła też ogromna presja ze strony polityków. Spółki przeprowadziły lub prowadzą ogromne inwestycje w gaz, a cena tego paliwa wzrosła o kilkaset proc. W efekcie zostaliśmy z potwornie drogim paliwem i kredytami zaciągniętymi gazowe inwestycje – mówi Dariusz Gierek, szef Regionalnej Sekcji Ciepłownictwa NSZZ „Solidarność” w Katowicach oraz wiceprzewodniczący śląsko-dąbrowskich struktur tego związku. Ostrzega, że w obecnej sytuacji spółki ciepłownicze nie walczą już o zysk, czy pieniądze na podwyżki pensji, ale o przetrwanie.

- Prognozy na ten, a zwłaszcza na przyszły rok są katastrofalne. W wielu przypadkach straty znacząco przekroczą kapitały własne spółek ciepłowniczych, a wówczas będą one musiały ogłosić upadłość – alarmuje Gierek.

Według branżowych szacunków, które przytacza przewodniczący ciepłowniczej Solidarności w regionie, aby uniknąć strat, spółki ciepłownicze musiałyby nawet o 300 proc podnieść ceny dla klientów indywidualnych. To nierealny scenariusz, gdyż – czego świadomość mają zresztą sami związkowcy – Urząd Regulacji Energetyki, który zatwierdza taryfy ciepłowniom i elektrociepłowniom, nie zaakceptowałby takiego wzrostu cen.

Jesteśmy między młotem i kowadłem. Rozumiemy, że ludzie nie wytrzymają takich podwyżek. Nie możemy też żądać, żeby kopalnie sprzedawały nam węgiel poniżej kosztów – podkreśla przewodniczący RSC. Jego zdaniem jedynym ratunkiem dla sektora ciepłowniczego jest rządowy system wsparcia.

– Jeśli chcemy zdążyć przed następnym sezonem grzewczym, rozmowy na ten temat powinny się rozpocząć natychmiast. W innym przypadku już podczas tegorocznej zimy przedsiębiorstwa ciepłownicze zaczną bankrutować, a ludzie będą mieli zimne kaloryfery – przestrzega Gierek.

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon

czytaj więcej:

PEC Gliwice

Rządowy pomysł to recepta na bankructwa i zimne kaloryfery?

Ciepłociąg

Przedsiębiorstwa ciepłownicze zmieniają taryfy. Ceny w górę

Kaloryfer

Co nas czeka jesienią: zimne kaloryfery czy gorące rachunki?

Byt kopalnia bobrek wagony

Rosną notowania śląskich prezydentów. Przez brak... węgla

Węgiel na składzie

Szkoły mają węgla do października. Rząd da im dodatek?

PEC Gliwice Briefing

To nie koniec podwyżek ciepła. Samorządy apelują o wsparcie

Węgiel

Dlaczego górnicze spółki nie palą się do większego wydobycia