Grzegorz Broniatowski
Niebezpieczne odpady w magazynie przy ul. Filomatów w Częstochowie

Setki ton niebezpiecznych odpadów w woj. śląskim. Ile dokładnie? Nikt nie wie. Zarabiają mafie

Spora część województwa śląskiego to dla mafii śmieciowych łakomy kąsek. Mało kto odwiedza zdegradowane tereny poprzemysłowe, a takich tutaj nie brakuje. W Częstochowie i Mysłowicach przestępcy porzucili setki ton niebezpiecznych odpadów. Koszty utylizacji? Dziesiątki milionów złotych. Trujący problem spadł na samorządy. Ile mamy składowisk niebezpiecznych odpadów w Polsce? Nikt nie wie. W ramach dziennikarskiego śledztwa, koordynowanego przez Fundację Reporterów, ustaliliśmy położenie niemal 200.

Polska to jedna wielka tykająca bomba. Nikt, nawet władze środowiskowe, nie potrafi powiedzieć, ile mamy składowisk niebezpiecznych odpadów. Zarabiają na nich mafie śmieciowe, a samorządy nie mają pieniędzy, aby pozbyć się trujących problemów. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska podał, że w 2022 roku znaleziono 450 składowisk odpadów niebezpiecznych i „innych niż niebezpieczne”, ale lokalizacji nie ujawnił. Ustaliliśmy położenie niemal 200 z nich.

Tekst powstał w ramach programu Fundacji Reporterów – Hub Dziennikarstwa Śledczego. W przygotowanie tekstu zaangażowane były dziennikarki i dziennikarze z redakcji lokalnych oraz ogólnopolskich (Ewa Dunal, freelancerka; Marcelina Burzec, „Czarno na Białym” TVN24; Patryk Osadnik, ŚLĄZAG; Anastasiia Morozova, Grzegorz Broniatowski, Konrad Szczygieł, Frontstory.pl), prace koordynowała Fundacja Reporterów. Projekt realizowany jest z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy Norweskich.

Na ŚLĄZAG-u publikujemy fragment dziennikarskiego śledztwa, który dotyczy działalności mafii śmieciowych na terenie województwa śląskiego. Całość znajdziecie na portalu Frontstory.pl.

Mafia przywozi. Sprząta (płaci) samorząd

Spora część województwa śląskiego to dla mafii śmieciowych łakomy kąsek. Mało kto odwiedza zdegradowane tereny poprzemysłowe, a takich tutaj nie brakuje. Przykład? Hala przy ul. Filomatów w Częstochowie, gdzie dawniej działały zakłady włókiennicze.

Dokonałem kontroli nieruchomości (…) Kiedy podjechałem pod halę wynajmowaną przez Andrzeja D., poczułem dziwną woń. Zatrzymałem się i wysiadłem z auta. Hala była zamknięta, jednak brama nie domyka się szczelnie i przez powstałą szczelinę można spojrzeć do środka. Od chwili zawarcia umowy byłem przekonany, że w hali ma być makulatura oraz pocięte gumy z pasów transmisyjnych (…) Spojrzałem do środka hali i zobaczyłem, że są tam poukładane jedna na drugiej beczki oraz pojemniki (…) Zaniepokojony zadzwoniłem do Andrzeja D. na obydwa podane wcześniej numery, ale telefony były nieaktywne i nikt nie odbierał – zeznał właściciel spółki, do której należy magazyn.

Kontrolę przeprowadził w połowie 2018 roku. Kilka miesięcy wcześniej wynajął halę Andrzejowi D., a przynajmniej tak myślał, bo w rzeczywistości był to tylko tzw. słup, którego tożsamością posługiwał się jeden z mężczyzn, oskarżony później o udział w zorganizowanej grupie przestępczej (mafii śmieciowej).

Na miejsce przyjechali strażacy, który rozcięli kłódkę do drzwi. Okazało się, że wewnątrz nie ma żadnej makulatury, ale – według szacunków z późniejszych oględzin – 932 tony niebezpiecznych odpadów.

Na dobre do sprawy zostaliśmy włączeni, kiedy część mauzerów – składowanych jeden na drugim – spadła i doszło do rozszczelnienia. Wówczas konieczna była interwencja służb kryzysowych – opowiada Włodzimierz Tutaj, rzecznik Urzędu Miasta Częstochowa.

Po tym zdarzeniu Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ skierowała pismo do prezydenta miasta Krzysztofa Matyjaszczyka, w którym wskazała, że nielegalne składowisko może stanowić zagrożenie dla zdrowia lub życia mieszkańców, a także środowiska. Uznano to za sytuację kryzysową, a w takich przypadkach „organem właściwym” do zarządzania sytuacją na trenie gminy jest wójt, burmistrz lub prezydent.

Rozpoczęliśmy postępowanie, aby ustalić, kto jest odpowiedzialny za porzucenie tych odpadów niebezpiecznych i do kogo one należą. Był to pierwszy krok do wydania decyzji administracyjnej zobowiązującej te osoby do ich utylizacji – tłumaczy Włodzimierz Tutaj.

Po prawie trzech latach od ujawnienia niebezpiecznych odpadów taka decyzja została przygotowana. Na jej mocy m.in. Marek M. i Dariusz H. – oskarżeni w tej i innych podobnych sprawach przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach – do 31 grudnia 2021 roku mieli usunąć składowisko.

Odwołanie od decyzji trafiło najpierw do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które utrzymało ją w mocy. Następnie zajął się nią Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach, który uznał, że „organy (…) nie ustaliły w sposób niewątpliwy posiadacza odpadów” i uchylił decyzję magistratu. Na dodatek samorząd musiał jeszcze zwrócić 697 złotych Łukaszowi K. – jednemu z mężczyzn, których zobowiązał do usunięcia składowiska – za koszty postępowania.

Zostaliśmy zmuszeni do zajęcia się zastępczym usunięciem tych odpadów, choć od samego początku podkreślamy – nie jest winą mieszkańców czy samorządów, że znalazły się one na terenie naszego miasta. Leżą na prywatnych działkach, a trafiły na nie w wyniku niedowładu działania służb publicznych, które są odpowiedzialne za kontrolę gospodarki odpadami niebezpiecznymi w Polsce. Ten proceder trwa od długiego czasu i służby państwowe nie są w stanie skutecznie temu przeciwdziałać – podkreśla Włodzimierz Tutaj.

Urząd na utylizację odpadów po mafii zaplanował wydać maksymalnie 55,5 mln złotych. Do przetargu stanęło pięć firm, a wygrała ta, która złożyła najniższą ofertę – 35,6 mln złotych. Nieco ponad połowę tej kwoty dołożą Narodowy oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Odpady – zgodnie z umową – mają zostać usunięte do 2026 roku.

Widmo odpadów krąży po regionie

Według ustaleń śledczych ta sama grupa odpowiada także za składowisko przy ul. Brzezińskiej w Mysłowicach, jednak w tym przypadku prezydent miasta (wówczas Edward Lasok) wyraził zgodę na składowanie odpadów niebezpiecznych w tym miejscu.

Ustalono, że Marek M. podrobił, a następnie posłużył się jako autentycznym wnioskiem o wydanie zezwolenia na zbieranie odpadów na terenie działki w Mysłowicach, a następnie wyłudził poświadczenie nieprawdy, wprowadzając w błąd funkcjonariusza publicznego (…) co do autorstwa i rzetelności wniosku oraz spełnienia warunków do zbierania odpadów niebezpiecznych i innych niż niebezpieczne – wskazała Prokuratura Regionalna w Katowicach.

Do Mysłowic trafiło 1377 ton odpadów w nieszczelnych i częściowo zniszczonych mauzerach oraz beczkach. W połowie 2019 roku część z nich przewróciła się. Doszło do wycieku chemikaliów.

Kilka miesięcy później wybory samorządowe w mieście wygrał Dariusz Wójtowicz. Jedną z jego pierwszych poważnych decyzji było cofnięcie – bez odszkodowania – zgody na składowanie odpadów niebezpiecznych przy ul. Brzezińskiej i zobowiązanie firmy, którą kierował Marek M., do usunięcia zarówno odpadów, jak i skutków działalności.

Kontrola wykazała uchybienia i nieprawidłowości w zakresie gospodarki odpadami (…) Zgromadzone były duże ilości odpadów, głównie w postaci odpadów ciekłych (…) dostęp do zmagazynowanych odpadów był utrudniony, gdyż pojemniki z odpadami ciekłymi ułożone były piętrowo na wysokość około czterech-pięciu metrów. Nie było możliwości przejścia pomiędzy pojemnikami, co stanowiło naruszenie przestrzegania wymagań ochrony przeciwpożarowej z uwagi na łatwopalność zbieranych odpadów – wyjaśniono w uzasadnieniu decyzji.

Pierwszy termin, jaki magistrat wyznaczył na zlikwidowanie składowiska, to 18 stycznia 2019 roku. Nic się jednak nie wydarzyło. Później zapadła decyzja, że odpadami ma zająć się firma, do której należy ten teren. Marek M. w śledztwie zeznał, że należy do jego znajomego, który wcześniej prowadził tam biznes Wyznaczanie kolejnych dat nie przyniosło efektów. Ostatecznie samorząd musiał wziąć to na siebie.

Ogłoszono przetarg, do którego zgłosił się tylko jeden wykonawca. Kwota: 93,9 mln złotych. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach przyznał na ten cel prawie 80 mln złotych (w tym 20 mln pożyczki).

Od początku maja do połowy października października 2021 roku z Mysłowic wyjechały 402 transporty z niebezpiecznymi odpadami. Przy ul. Brzezińskiej nie został ani jeden mauzer, ani jedna beczka. Gdzie trafiły? Według sporządzonego przez wykonawcę transportu m.in. na legalne składowiska w Gorzowie Wielkopolskim oraz Płoszowie (gm. Radomsko), a także do podmiotów z Polski oraz Niemiec.

W listopadzie 2022 roku mundurowi ze specjalnej grupy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, która zajmuje się tropieniem mafii śmieciowych, odkryli składowisko niebezpiecznych odpadów na działce rolnika w Bieruniu.

Na dość rozległym terenie jednej z prywatnych posesji odkryto zakopane pod ziemią pojemniki z substancjami pochodzącymi z przemysłu chemicznego. Wstępne badania przeprowadzone na miejscu znaleziska wykazały, że w metalowych beczkach i plastikowych mauzerach, może znajdować się ponad 20 tys. litrów niebezpiecznych odpadów – poinformowało biuro prasowe komendy.

Pojawiły się podejrzenia, czy aby nie jest to część odpadów, które wcześniej znajdowały się w Mysłowicach. Taką wersję podała „Gazeta Wyborcza”, powołując się na źródło związane z władzami środowiskowymi.

– Na obecnym etapie postępowania nie można potwierdzić, by ujawnione odpady pochodziły z nielegalnego składowiska odpadów Mysłowicach – przekazała prok. Agnieszka Wichary z Prokuratury Regionalnej w Katowicach, która bada sprawę. – W opinii biegli wskazali, że pobrane do badań próbki substancji stanowią odpady z przemysłu chemicznego, petrochemicznego, farbiarskiego i lakierniczego – dodała.

W październiku 2023 roku pojechaliśmy na miejsce. Koparka, widoczna na materiałach z akcji funkcjonariuszy, nadal tam stała. Oprócz tego mauzery na paletach oraz odpady budowlane. Według okolicznych mieszkańców odpady w to miejsce trafiają od lat, jednak dopiero w 2021-2022 roku zaczęły stamtąd dochodzić chemiczne zapachy, które czuć wyraźnie zwłaszcza latem. Co tam się znajduje? Czy coś im zagraża? Nie potrafili odpowiedzieć. Magistrat sprawy nie skomentował, choć w przyszłości to być może na jego barki spadnie obowiązek i koszt utylizacji.

Mechanizm działania mafii śmieciowych

W Prokuraturze Regionalnej w Katowicach działa specjalny zespół śledczych, który bada sprawy związane z nielegalnym składowaniem niebezpiecznych odpadów. Przejrzeliśmy akta kilku z nich. Mechanizm niemal w każdym przypadku był bardzo podobny. Grupa osób wynajmowała „na słupa” halę, magazyn, lub działkę. Właściciel dostawał czynsz i nie interesował się, co ląduje na jego terenie. Część gangu organizowała źródło odpadów – w większości pochodziły z firm, które na papierze zajmowały się utylizacją odpadów niebezpiecznych.

Nad wszystkim panował szef, który miał wiedzę, skąd jadą odpady, kto organizuje miejsca ich porzucenia, kto je przewozi i kto zajmuje się rozładunkiem. – Wysokie zyski, możliwe do osiągnięcia na skutek sprzecznego z prawem i zdrowym rozsądkiem rozdysponowania odpadów niebezpiecznych, stworzyły nowy rodzaj przestępczości – wskazano w uzasadnieniu aktu oskarżenia dla grupy Marka P. To jedna z dwóch grup trzęsących śmieciowym nielegalnym biznesem na Górnym Śląsku. Razem z Markiem P. na ławę oskarżonych w styczniu 2021 roku trafiło 30 osób odpowiedzialnych za kilkanaście nielegalnych składowisk.

Z policyjnych statystyk płynie prosty wniosek: z biegiem lat przestępstw związanych z nielegalnymi odpadami jest coraz więcej. W 2013 roku wykryto ich 75, w rekordowym 2020 roku – 287.

Ile spraw dotyczących nielegalnego składowania niebezpiecznych odpadów jest prowadzonych w prokuraturach? Tego nie wiemy. Nie ma jednego, specjalnego przepisu w kodeksie karnym, z którego ścigani są przestępcy odpowiedzialni za niebezpieczne składowiska. Gdy zapytaliśmy o postępowania prowadzone w związku z niebezpiecznymi odpadami, dostaliśmy zestawienia spraw z art. 183 Kodeksu Karnego – dotyczących nieodpowiedniego postępowania z odpadami. Do tego worka trafiają zarówno drobne przestępstwa, np. „usuwanie odpadów płynnych poprzez wprowadzanie ich do kolektora ściekowego”, jak i te większego kalibru, które popełniają mafie śmieciowe.

Jak przestępcy zarabiają na niebezpiecznych odpadach? Przeczytaj całość i dowiedz się więcej na Frontstory.pl.

Obrońcy Grzegorza Brauna

Może Cię zainteresować:

"Oj tam, oj tam, tylko świecznik zgasił". Najjjka, Fritz i Foltyn, czyli "nasi" obrońcy Grzegorza Brauna

Autor: Szymon Karpe

24/01/2024

Lotnisko w Pyrzowicach

Może Cię zainteresować:

„The Terminal” w Pyrzowicach? 27-letni Brytyjczyk koczował na lotnisku przez trzy tygodnie. Urządzał awantury personelowi i pasażerom

Autor: Grzegorz Lisiecki

24/01/2024

Zabytkowy gmach Sądu Rejonowego w Bytomiu

Może Cię zainteresować:

Sąd Rejonowy w Bytomiu skrywa spektakularny, przeszklony dziedziniec. A wiecie, kto go zaprojektował?

Autor: Maciej Poloczek

23/01/2024

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon