Śląski Ogród Zoologiczny poinformował o niespodziewanej śmierci Iroko – samca żyrafy, znanego opiekunom jako Ignaś. To jedna z tych wiadomości, które – jak podkreśla samo zoo – „bardzo trudno przekazać”
Ubiegłej nocy Ignaś usiadł i niestety nie potrafił już wstać. Opiekunowie wraz z weterynarzami podjęli bezowocną próbę pomocy Iroko. Jednak mimo usilnych starań, Ignaś odszedł od nas wczoraj o godz. 10:20 – informuje śląskie zoo.
Iroko miał trzynaście lat, a od czterech lat mieszkał w Chorzowie. Jest ojcem czworga żyraf: Lyairy, Lilo, Lei i Imbira. Iroko był jednym z najbardziej charakterystycznych mieszkańców ogrodu, a jego obecność przez lata budowała więź z odwiedzającymi.
Nie umiemy wyrazić smutku, jaki nam towarzyszy i jak bardzo współczujemy opiekunom żyraf, którzy z Ignasiem byli najbardziej związani – podkreśla Śląski Ogród Zoologiczny.
Pod informacją opublikowaną w mediach społecznościowych błyskawicznie pojawiły się pierwsze komentarze i pożegnania. Wielu gości wspomina żyrafę z czułością, dziękując za wspólne spotkania i życząc jej „najpiękniejszych pastwisk pod ciepłym słońcem”.

Żyrafy w śląskim zoo
I ten żal nie dziwi. Żyrafy już od wczesnych lat Śląskiego Ogrodu Zoologicznego zajmuja w nim miejsce szczególne.
Od dziesięcioleci swoistym drogowskazem do zoo w Chorzowie jest monumentalna rzeźba Żyrafy, która dała nawet imię prowadzącej do ogrodu zoologicznego alei. Rzeźba powstała w 1959 roku, gdy w raczkującym dopiero zoo żyrafy jeszcze nie mieszkały.
Ale w 1964 roku do Chorozwaprzyjechał pierwszy, długo wyczekiwany samiec – Wielokropek. Jego pojawienie się okazało się przełomem: wkrótce po sprowadzeniu zwierzęcia ogród odnotował rekord frekwencji, przekraczający milion odwiedzających rocznie. Dwa lata później dołączyła do niego samica Kreska, a w 1968 roku z tego związku urodził się Przecinek – pierwsza żyrafa urodzona w Polsce, wydarzenie szeroko komentowane i traktowane jako symboliczny sukces młodego wówczas ogrodu.
Od tamtej pory żyrafy stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów śląskiego zoo – nawet jeśli na oficjalnym logo widnieje wielbłąd, to właśnie te zwierzęta przez dekady budowały emocjonalną więź z publicznością. Dziś w Chorzowie mieszka już całe stado, a ich wybieg jest jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w ogrodzie. To dlatego wiadomość o śmierci Ignasia jest dodatkowo bolesna – dotyczy nie tylko jednego zwierzęcia, ale fragmentu historii, który towarzyszy śląskiemu zoo od ponad sześćdziesięciu lat.
