Kim był św. Florian?
4 maja Kościół wspomina św. Floriana, jednego z najbardziej rozpoznawalnych patronów zawodów związanych z ogniem: strażaków, hutników, kominiarzy, a dawniej także garncarzy i piekarzy. Na Śląsku jego wizerunek pojawia się na kapliczkach, figurach przy drogach i w zakładach pracy, a dzień św. Floriana stał się naturalnym świętem strażaków.
Według tradycji chrześcijańskiej Florian żył na przełomie III i IV wieku i był oficerem armii rzymskiej w prowincji Noricum (dzisiejsza Austria). Zasłynął odwagą i pomocą niesioną ludziom podczas pożarów. Uratował płonący dom, gasząc ogień jednym wiadrem wody.
Podczas prześladowań chrzęścijan za panowania cesarza Dioklecjana Florian miał odmówić złożenia ofiary bogom i publicznie przyznał się do wyznawaniachrześcijaństwa. W związku z czym został skazany na śmierć i utopiony w rzece Enns w 304 roku.
Dlaczego to patron strażaków?
Związek Floriana z ogniem jest oczywisty:
- w ikonografii przedstawia się go gaszącego pożar,
- w tradycji ludowej wzywano go podczas klęsk żywiołowych,
- jego kult szczególnie rozwinął się w miejscach zagrożonych ogniem – w miastach, hutach, kopalniach.
W Polsce święty Florian stał się patronem strażaków już w średniowieczu, a od XIX wieku jego wizerunek był obowiązkowym elementem wyposażenia remiz i wozów strażackich.
A dlaczego hutników?
Hutnictwo – zwłaszcza dawniej – było zawodem skrajnie niebezpiecznym, związanym z ogniem, wysoką temperaturą i ryzykiem wybuchów. Florian, jako „ten, który ujarzmia ogień”, naturalnie stał się patronem hutników.
Na Górnym Śląsku jego kult był szczególnie silny w miastach przemysłowych, jak Katowice, Chorzów, Świętochłowice, Ruda Śląska, Zabrze czy Gliwice.
W regionie znajdziemy dziesiątki figur i kapliczek św. Floriana – często stawianych po wielkich pożarach lub jako wota dziękczynne. W wielu miastach 4 maja odbywają się uroczystości strażackie, a w zakładach hutniczych jeszcze w XX wieku był to dzień wolny od pracy.
Pod hełmem św. Floriana
W ikonografii św. Florian niemal zawsze nosi rzymski hełm z grzebieniem – bo według tradycji był oficerem armii rzymskiej. Ten charakterystyczny kształt, z wysokim pióropuszem lub metalowym grzebieniem, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów jego wizerunku.
Co ciekawe, przez wiele dziesięcioleci strażacy również nosili hełmy inspirowane antykiem. W XIX i na początku XX wieku w Europie rozpowszechnił się model zwany „a la Minerve” (od rzymskiej bogini Minerwy). Były to metalowe hełmy z ozdobnym grzebieniem, często mosiężne lub niklowane, które miały:
- chronić głowę przed spadającymi elementami konstrukcji,
- odbijać ciepło dzięki jasnej powierzchni,
- a jednocześnie podkreślać rangę i ceremonialny charakter służby.
W Polsce hełmy „a la Minerve” były używane m.in. przez straże miejskie i ochotnicze aż do lat 70. XX wieku, zanim zastąpiły je nowoczesne modele z tworzyw sztucznych.
Dlatego wizerunek św. Floriana z rzymskim hełmem nie jest tylko ikonograficzną tradycją – przez ponad sto lat strażacy faktycznie nosili nakrycia głowy bardzo podobne do tych, które widzimy na jego figurach i obrazach.
Może Cię zainteresować:
Pochód Ludzi Ognia przeszedł przez Chorzów. Tak świętowano św. Floriana
Może Cię zainteresować:
