Patryk Osadnik
Kopalnia Bibiela

To warto zobaczyć w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii: tajemnicza kopalnia „Bibiela” i kolorowe jeziorka nieopodal Miasteczka Śląskiego

17 czerwca 1917 roku do kopalni „Bibiela” wdarła się woda. – Rozległ się w kopalni ogromny huk i szum wody. Z boku i spodu woda wyrwała wielkie bryły rudy, tam i ówdzie stropy się zawaliły, zapadły ściany – pisał kronikarz Jan Nowak. 700 górników straciło pracę, ale na szczęście nikt nie zginął. Dziś w środku lasu, nieopodal Miasteczka Śląskiego, znajdują się tajemnicze ruiny kopalni i tzw. kolorowe jeziorka. Bez dwóch zdań: to jedno z tych miejsc, które warto zobaczyć w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

Znacie bestsellerową książkę Patricii Schultz, prezentującą 1000 niezwykłych zakątków globu, które trzeba zobaczyć? Ta pozycja doczekała się wielu wznowień, filmowych adaptacji i najrozmaitszych kontynuacji. Na pytanie, czy w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii są też miejsca, które musisz zobaczyć odpowiedź jest jedna: oczywiście! To przecież najbardziej zróżnicowany ze zurbanizowanych terenów Polski. Miasta stare i nowoczesne, bogaty przekrój architektury, zabytki przemysłu, ciekawa, nieodkryta szerzej przyroda. I o tym wszystkim piszemy w nowym cyklu.

To był „ogromy huk i szum wody”

W latach 80. XIX wieku nieopodal Miasteczka Śląskiego (wówczas Georgenberg) natrafiono na niezwykle obfite pokłady rudy żelaza, której warstwę oszacowano na szesnaście metrów, a zawartość samego żelaza na 48 proc. To sprawiło, że otwarta tutaj w 1989 roku na zlecenie Hugona Henckel von Donnersmarcka kopalnia „Bibiela” była jedną z najwydajniejszych w całej Europie. Razem z nią otwarto kopalnię „Szczęście Flory”, gdzie wydobywano rudę cynkowo-ołowianą.

Oba zakłady, posiadające wspólną dyrekcję, zatrudniały około 700 pracowników. Funkcjonowały dzięki czterem szybom: „Neptun”, „Nordstern” („Gwiazda Północy”), „Glück Auf” („Szczęść Boże”) i „Klemens”. Miały one głębokość do sześćdziesięciu metrów i zostały wydrążone metodą upadową – korytarzami o odpowiednim nachyleniu schodziło się pod ziemię, a na powierzchnię wyjeżdżał nimi urobek, który następnie trafiał koleją wąskotorową do oddalonego o sześć kilometrów Miasteczka Śląskiego i dalej, gdzie tylko był potrzebny.

Od samego początku największym problemem kopalni była woda. Oby ją odprowadzać, trzeba było wydrążyć ponad dziewięćdziesięciometrowe sztolnie i uruchomić osiem pomp parowych o wydajności 29 metrów sześciennych na minutę. Mimo to w ciągu 28 lat działalności kopalnię „Bibiela” zalało czterokrotnie.

Jerzy Pilch

Może Cię zainteresować:

Wisła Jerzego Pilcha. Wybieramy się na spacer śladami mistrza słowa w jego rodzinnym mieście

Autor: Patryk Osadnik

12/08/2022

Największa katastrofa, która raz na zawsze przesądziła o zamknięciu zakładów, nastąpiła 17 czerwca 1917 roku.

– O godz. 11.00 przed południem zauważono w jednej sztolni silniejsze napływy wody, który atoli wielkie maszyny wkrótce pokonywały. Nagle dziesięć minut przed drugą po południu, kiedy górnicy prawie kończyli szychtę, rozległ się w kopalni ogromny huk i szum wody. Z boku i spodu woda wyrwała wielkie bryły rudy, tam i ówdzie stropy się zawaliły, zapadły ściany, a przeraźliwie huczący potok wody, podwyższający się od minuty do minuty, dochodził górnikom już pod kolana – pisał Jan Nowak w „Kronice miasta i powiatu Tarnowskie Góry”.

Dzięki temu, że szyby zostały wydrążone metodą upadową, wszyscy górnicy zdołali uciec na powierzchnię. Dwie godziny później wszystkie podziemne korytarze, wraz z maszynami, były już zatopione. Podjęto jeszcze próbę wypompowania wody, ale udało się jedynie nieco obniżyć jej poziom i uratować część sprzętu. 700 osób straciło pracę. Dwie trzecie zasobów Kopalni „Bibiela” do dziś pozostaje pod wodą.

Po latach okazało się, że zakład został zalany z powodu bliskości Głównego Zbiornika Wód Podziemnych Lubliniec-Myszków, którego powierzchnia to 2100 kilometrów kwadratowych – tyle, co cztery Warszawy.

Po kopalni zostały tzw. kolorowe jeziorka

Po kopalni „Bibiela” zostało niewiele. W środku lasu wciąż można zobaczyć fragmenty dawnych zabudowań, wylot sztolni, hałdę rudy żelaza, a przede wszystkim tzw. kolorowe jeziorka. To najbardziej spektakularna pozostałość po katastrofie z 17 czerwca 1917 roku. Znajdują się one w miejscu zatopionego zakładu i, w zależności od pory roku, mniej lub bardziej mienią niezwykłymi kolorami, które nadaje im znajdująca się pod ziemią ruda.

Teren o powierzchni trzydziestu hektarów, na którym znajduje się m.in. dawna kopalnia „Bibiela” jest objęty przez Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Pasieki”. Ma on chronić bór, zbiorowiska roślin wodnych oraz atrakcyjny krajobraz antropogeniczny – przekształcony przez działalność człowieka. Dlaczego Pasieki? Tak od pokoleń na ten las mówią okoliczni mieszkańcy.

Dynamite2

Może Cię zainteresować:

Górny Śląsk we włoskim Meksyku, czyli co spaghetti westerny mają wspólnego z powstaniami śląskimi

Autor: Roman Balczarek

12/08/2022

  • Godziny otwarcia. Całą dobę. Wieczorem koniecznie trzeba zabrać latarkę.
  • Czas wycieczki. Co kto lubi. Dzięki temu, że dawna kopalnia „Bibiela” leży na trasie Leśnej Rajzy, można z łatwością zaplanować w to miejsce wielogodzinną wycieczkę rowerową. Samo dojście na miejsce z najbliższego parkingu, zwiedzanie i powrót do samochodu to około półtora do dwóch godzin.
  • Dojazd. Do dawnej kopalni „Bibiela” można dostać się rowerem. W pobliżu przebiegają dwa odcinki Leśnej Rajzy (żółty szlak rowerowy numer 426 oraz czerwony szlak rowerowy numer 1). Spacer jest nieco bardziej wymagający. Samochód można zostawić pod Stuletnim Krzyżem w Miasteczku Śląskim, wówczas w jedną stronę to około 3,5 kilometra (35 minut), lub przy ul. Starowiejskiej na wjeździe do sołectwa Bibiela (Miasteczko Śląskie), wówczas w jedną stronę to około 2 kilometrów (20 minut). Do sołectwa można dojechać także z Tarnowskich Gór autobusami linii 87 i 145 (przystanek Bibiela Kościół).
  • Propozycja wycieczki. Na zwiedzanie dawnej kopalni „Bibiela” warto wybrać się rowerem. Najlepiej już w Bytomiu załadować go do wagonu Stowarzyszenia Górnośląskich Kolei Wąskotorowych i w ten sposób dojechać przez Tarnowskie Góry do Miasteczka Śląskiego. Co później? Przejażdżka Leśną Rajzą po okolicy z uwzględnieniem tzw. kolorowych jeziorek. Powrót znów wąskotorówką. Bardziej wytrawnym rowerzystom nie trzeba tłumaczyć, że w pobliżu i również na trasie Leśnej Rajzy znajduje się m.in. Zalew Kalety-Zielona oraz Zalew Nakło-Chechło.