Wikingowie upodobali sobie Śląsk. Ale nie byli to Wikingowie ze Skandynawii

Wikingowie na Śląsku? Co do tego, czy tu byli, możemy nie mieć wątpliwości. Choć można dyskutować, jak wielu, jak często i po co. Za miejsce, gdzie przebywali Waregowie, bez cienia wątpliwości można uznać gród na Ostrówku w Opolu.

Wikingowie

Cóż, daleko ze Śląska nad morze! I o ile wikingów na Pomorzu wcale nie trzeba sobie wyobrażać - byli tam, pozostawiając po sobie liczne ślady, i to byli nie przelotnie, a sadowiąc się wygodnie między innymi w bogatych emporiach handlowych Jomsborg i Truso - o tyle jak i po co zapuszczaliby się aż na położony kilkaset kilometrów w głębi lądu Śląsk?

Wikingowie to nie tylko morscy rabusie. To również handlarze, i to wcale niekoniecznie podróżujący wyłącznie morzem. A nawet nie przede wszystkim. Waregowie - czyli wikingowie osiadli na Rusi i z czasem zasymilowani z jej rdzenną ludnością - prowadzili i kontrolowali tamtejszy handel dalekosiężny.

- Waregowie to są wikingowie przecedzeni przez Ruś, mówiący już po najczęściej po słowiańsku. Ale mają związki skandynawskie - tłumaczy archeolog Sławomir Moździoch, profesor Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, nauczyciel akademicki związany z Uniwersytetem Opolskim.

Waregowie, pośrednicząc pomiędzy Cesarstwem Bizantyjskim i w ogóle basenem Morza Czarnego, a Europą Zachodnią. Główny szlak, którym się poruszali zwano "Od Waregów do Greków" (Bizancjum, formalnie przestrzegające swej rzymskiej imperialnej tradycji, więcej już wtedy miało wspólnego z Grecją i Orientem niźli łacińskim światem, uformowanym na gruzach cesarstwa zachodniorzymskiego). A zasadniczą i najwygodniejszą trasą tego szlaku był Dniepr. Sieć szeroko rozgałęzionych dopływów tej potężnej rzeki, uchodzącej do Morza Czarnego, sięgała w sąsiedztwo dorzeczy rzek należących już do zlewiska Bałtyku. Waregowie do perfekcji opanowali sztukę przeciągania swoich statków lądem. Przydawało się ono nie tylko na krytycznym odcinku porohów Dniepru, ale i do pokonywania działów wodnych, przykładowo pomiędzy dorzeczem Dniepru a Dźwiny.

Ponadto wikingowie - także w swej wareskiej mutacji - wstępowali do służby w drużynach władców. Tak było na Rusi, bywało na Wielkich Morawach i w Czechach. A odkrycia archeologiczne ostatnich lat oraz reinterpretacje odkryć dawniejszych potwierdzają, że wikingowie służyli także w drużynie pierwszych Piastów. Przy czym to wcale niekoniecznie musieli być rodowici Skandynawowie - podkreślają badacze. A nawet nie Waregowie z Rusi. Bycie wikingiem oznaczało raczej pewien styl życia. Zdarza się że badania DNA wikingów pochowanych w Skandynawii ujawniają ich słowiańskie geny.

Tym szczególnym miejscem na Śląsku, w którym skupiają się niczym w soczewce te dwa nurty napływu wikingów na nasze ziemie, jest Opole.

Kupcy i rzemieślnicy

Opole leżało na szlaku z Krakowa do Wrocławia i Pragi, wykorzystywanym m.in. przez Waregów kursujących ze swymi towarami (od bizantyjskich zbytków, poprzez skóry i futra z Rusi, aż po niewolników skąd nie bądź) między Wschodem a Zachodem Europy. Opole leżało nad Odrą, umożliwiającą Waregom łatwą komunikację ze swymi pobratymcami w Jomsborgu. Sam słynny polski archeolog, profesor Józef Kostrzewski, chociaż hipotez przypisujących Normanom decydujący wpływ na powstanie państwa Piastów wróg zaprzysięgły, nie odmawiał tymże wikingom obecności na przebiegających przez tego państwa tereny szlakach.

W handlu Śląska z zagranicą pośredniczyli z jednej strony wikingowie, z drugiej strony zaś Żydzi, docierający do Polski już w połowie X w. i uprawiający głównie handel futrami i niewolnikami - pisał w swym ostatnim już i wydanym w 1970 roku pośmiertnie dziele, czyli Pradziejach Śląska.

Np. to wikingom przypisuje się upowszechnienie hutnictwa szkła. Warsztat szklarski w Opolu i owszem istniał, jego ślady odnaleźli archeologowie. Aleksandra Pankiewicz i Sylwia Siemianowska dowodzą, że szkło nie było wytwarzane na miejscu, a szklaną biżuterię (która była głównym bądź jedynym produktem) tworzono z importowanych półproduktów. Bardzo prawdopodobne, że i one, tzn. szklane pałeczki i pręty, docierały do Opola za pośrednictwem wareskich kupców. Na podstawie analizy zabytków z Ostrówka w Opolu, ale także innych miejsc, gdzie istniały wczesnośredniowieczne warsztaty szklarskie (np. Wolina, Obiszowa, Wrocławia-Ostrowa Tumskiego), wyraźnie widać związek tych pracowni z handlem - dodają badaczki. Obecność na tej liście Wolina jest wymowna

W Opolu odkryto też ceramikę szkliwioną. Także i ta technologia wywodziła się z Rusi, choć z powodzeniem przeszczepiono ją na pobliskie, śląsko-małopolskie pogranicze, np. do Bytomia, Siewierza, na teren dzisiejszej Dąbrowy Górniczej i Sosnowca. Władający tą sztuką rzemieślnicy również mogli wywodzić się z Rusi Waregów, a klientów na swe wyroby znajdować także w Opolu.

Górnicy w Donbasie

Może Cię zainteresować:

Zagłębie Donieckie jak Górnośląski Okręg Przemysłowy. Co łączy Donbas i GOP? Oto 5 faktów historycznych

Autor: Tomasz Borówka

09/03/2022

Najemnicy na Ostrówku

Rola wikingów u zarania Polski nadal nie jest w pełni jasna. Jednak przynajmniej co do jednego możemy być pewni. Wikingowie, a już na pewno ich ruska mutacja, czyli wojownicy warescy, wchodzili w skład piastowskiej drużyny - podstawowej siły zbrojnej Mieszka I czy Bolesława Chrobrego. Zaciągali się do niej jako najemnicy.

Zaś Opole leżało w pobliżu matecznika Piastów w niedalekiej przecież Wielkopolsce. Najpewniej dlatego rychło zainteresowali się oni tak ze wszech miar atrakcyjnie położoną lokalizacją i Opole sobie podporządkowali. Wznieśli gród na Ostrówku. Obsadzili go swoją załogą, nie tak silną jak Gniezno, Poznań, Giecz czy Włocławek, ale też nie lada jaką. W ten sposób do Opola napłynął drugi nurt wikingów.

Powiązanie faktu budowy grodu z inicjatywą pierwszych Piastów oraz dopatrywanie się łączności w kulturze materialnej z kulturą współczesnych grodów piastowskich, ale i ruskich znajduje potwierdzenie w znaleziskach i ich kontekście - dowodził prof. Sławomir Moździoch w 2017 roku, w swoim artykule Piastowski gród na Ostrówku opolskim. stare i nowe odkrycia.

Siłą rzeczy piastowski garnizon Opola w jakimś stopniu tworzyli wikingowie. Źródła archeologiczne z tego okresu wskazują na aktywny udział w powstaniu i funkcjonowaniu państwa polskiego drużynników skandynawskiego pochodzenia przybyłych z północy (via Wolin i Gdańsk - Odrą i Wisłą), zdobiących przedmioty drewniane i rogowe w tzw. stylu Borre oraz wschodu - nurt wareski. W przypadku Opola oba te nurty są czytelne w kulturze materialnej - pisze dalej prof. Moździoch.

- Trudno tylko dojść do tego, czy to przedmioty należące do Waregów, czy też należały do ludzi, którzy przyjmowali tego typu tryb życia - zastrzega archeolog.

To zatem też trzeba mieć na uwadze. Wikingów na Ostrówku nie mogło być wielu. Liczebność załogi Opola ocenia się na 50-80 wojowników. Nawet gdyby połowę z nich stanowili Skandynawowie lub Waregowie, to dalej byłoby co najwyżej 40 osób. Plus rodziny, te jednak mogły być mieszane.

Ponieważ liczba przedmiotów wskazujących na skandynawskie koneksje Opola, bez względu na to, czy via Północ, czy via Wschód, nie jest znaczna, można sądzić, że wojowie z kręgu kultury skandynawskiej stanowili jedynie część wśród słowiańskiej załogi grodu. Ich obecność mogła być w znacznej mierze przyczyną i zarazem efektem ścisłych kontaktów polsko-ruskich i polsko-skandynawskich w XI-XII wieku - ocenia profesor Moździoch.

Z drugiej strony, prócz załogi byli kupcy niekoniecznie bawiący w Oplu jedynie przejazdem) i być może rzemieślnicy skandynawskiego czy ruskiego pochodzenia. Ale też sam gród na Ostrówku nie stanowił ośrodka rzemiosła, na jego terenie nie odkryto jakichkolwiek śladów warsztatów rzemieślniczych. Zamieszkiwali go tylko wojownicy, ich rodziny i służba. W to, co do życia niezbędne, zaopatrywała ich cała kontrolowana przez grodowych darmozjadów okolica.

Ślady wikingów w Opolu

Niemniej wykopalisk kojarzonych z wikingami odnaleźli archeologowie na badanym od lat Ostrówku (- Wspaniałe stanowisko, jedno z najciekawszych! - podkreśla prof. Moździoch) autentycznie sporo. Prócz wspomnianych przedmiotów zdobionych w skandynawskim stylu Borre jest wśród nich forma odlewnicza i pionki do gry planszowej typu hnefatafl, popularnej rozrywki wikingów. Najbardziej zaś osobliwym znaleziskiem są drewniane łódeczki. Odkryto ich całe mnóstwo, niemal 100. Stanowią prawdziwy ewenement.

- To wyjątkowe zjawisko - ocenia prof. Moździoch. Poza Opolem, gdzie zostały odnalezione w tak wielkiej ilości, te miniaturowe łodzie występują tylko na Pomorzu (Szczecin, Gdańsk) czy w grodach na Rusi. Na Śląsku poza Opolem odkryto zalewie 2-3 i było to na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu. Czym były? Przypuszcza się, że zabawkami dla dzieci. Bawiły się w dorosłych. W ten sposób można się domyślać, kim byli ci dorośli: wojownikami lub kupcami na łodziach. Budzi to jednoznaczne skojarzenia.

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon

czytaj więcej:

Slayer w Zabrzu

30 lat temu Slayer po raz pierwszy wpadł na Śląsk. Z futryną

Obraz Karla Friedricha Lessinga, "Powrót z krucjaty"

Kto sprowadził Krzyżaków? Śląski trop

Niemiecka Republika Demokratyczna

Jak Ślązacy w NRD budowali „nowe" Niemcy

Śmierć Kazimierza Sprawiedliwego. A gdyby zmarł wcześniej?

Bytom w Małopolsce. Nie poznalibyście Śląska

Śląski Urząd Wojewódzki

Polska bez Śląska. Co by było, gdyby został w Niemczech?

Chorzów Armii Krajowej 1908

Tak kiedyś wyglądała główna ulica w Chorzowie Batorym

Jakob Scharf z córką Miną

Jak odnalazłem autora słynnego zdjęcia z Katowic z 1939 roku