Winnica w Katowicach

Winnica w Katowicach? W środku lasu? "Winorośl ma tu dobre warunki. Musimy jej tylko strzec przed dzikami"

Pierwsze oficjalne wino z Winnicy Katowice niedawno pojawiło się na półkach. Na razie tylko białe i różowe. To niezwykła winnica, bo nie dość, że znajduje się w centrum aglomeracji, to jeszcze w środku bujnego lasu. Wiedzą już o tym okoliczne dziki, które uwielbiają winogrona. - Mamy już na nie swoje (pokojowe!) sposoby - wyjaśnia Rafał Wyszyński, zarządzający Winnicą Katowice.

Katowice. Ostęp leśny Siągarnia (od słowa siągarz, czyli smolarz, wypalacz węgla drzewnego), między Murckami a Tychami, w Lasach Murckowskich. Jest o wieki starszy od samych Katowic. Zaledwie kilka domów w środku lasu. To sielskie, ale i nieco tajemnicze miejsce.

Winnica w środku lasu

Legenda głosi, że właśnie w tym miejscu pewna czarownica dybała na życie św. Klemensa. Siągarnia znajduje się przy drodze na Klemensową Górkę i Lędziny, czyli najstarsze nazwane miejsca w tej okolicy. Tu w średniowieczu biegły też dwa ważne szlaki. Prowadzący ze wschodu na zachód, do Wrocławia i na Morawy, trakt, zwany Saltz Weg, czyli Drogą Solną. Nazwa nieprzypadkowa, bo właśnie sól z małopolskich kopalń była jednym z ważniejszych towarów, które tędy transportowano. Drugim szlakiem był ten łączący Europę z Lewantem, przez Morze Śródziemne. Spotykały się one przy Czarnej Studni. Później Drogę Solną przemianowano na Czarną Drogę, bo stała się traktem węglowym.

Dzisiaj to miejsce to jedyna taka osada leśna w granicach Katowic. Na polanie otoczonej gęstym lasem umościło się dosłownie kilka domów. Ostatni z nich to dawna leśniczówka, dzisiaj - "winniczówka". To tu znajduje się jedyna w Katowicach winnica. 1,5 hektara ziemi o południowej wystawie (dzierżawionej od Lasów Państwowych), wyrwanej lasowi, obsadzonej 4 tysiącami krzaków winorośli, z których najstarsze mają 12 lat. Słychać tu lekki szum DK1, leżącej w pobliżu, ale poza tym - cisza, przerywana tylko szczekaniem psów.

Psi patrol nadzoruje teren

Olaf i Leon, kundelki, ale z inklinacjami myśliwskimi, są strażnikami winnicy nie tylko z nazwy. To prawdziwy psi patrol. - One są nieocenione - mówi Rafał Wyszyński z Fundacji Giesche, która prowadzi winnicę, na co dzień prezes Fundacji zarządzającej Fabryką Porcelany w Katowicach.

- Nie dość, że biegając zostawiają swój zapach i sierść, co odstrasza dziki, to jeszcze szybko znajdują dziury w ogrodzeniu, przez które mogą się przedostać niepożądani wielbiciele winnych gron - opowiada Wyszyński. Bo dziki, których w Lasach Murckowskich sporo, są wielkimi wielbicielami owoców. W lesie nie mają za dużo takich smakołyków, więc rzucają się ochoczo na wszystko, co im się nawinie pod racice. - Obok nas rośnie grusza, i gdy spadają z niej owoce, to dzieją się tam dantejskie sceny. Dziczy szał - opowiada obrazowo zarządca winnicy.

Innymi wrogami winnicy są ptaki. I to nie tylko pospolite szpaki, ale i cała leśna ornitologia. Dlatego gdy my odwiedziliśmy katowicką winnicę, każdy krzak był owinięty białą elastyczną siatką, gęsto zszytymi. Ptaki są na tyle sprytne, że wlatują od dołu na krzaki i tam buszują. Kolejnymi niepożądanymi gośćmi są osy i szerszenie, które lubią robić dziurki w jednym gronie, z niego leci sok, spada na kolejne grona, i zaczynają one gnić.

Rafał Wyszyński w Winnicy Katowice

Solaris odporny na mróz i brak słońca

W Katowicach rosną winorośle m.in. szczepów Solaris (najbardziej popularne białe wino w Polsce, szczep stworzony w Niemczech, od lat 80. sadzony też w Kanadzie, bardziej odporny za brak słońca i mróz) i Bianca (białe) oraz Cabernet Cortis (czerwone).

- Gleba w przypadku winnicy nie musi być za dobra, nie może być w niej za dużo odżywczych składników, nie może być za kwaśna. Nie trzeba podlewać krzaków, za to ważna jest ekspozycja słoneczna. U nas, dzięki sąsiedztwu lasu, nie wieją zimą i jesienią zimne wiatry, więc krzaki nie przemarzają - mówi Rafał Wyszyński.

Choć wczesną wiosną martwił się, że wegetacja roślin mocno się opóźniła, zapowiadają się dobre zbiory. Ocenia, że z winnicy powinno się uzyskać 4,5-5 tysięcy litrów wina. Jego zdaniem nie jest to duża wydajność, ale też sporo krzaków jest młodych, a takie dają mniej winogron. Przy katowickiej winnicy nie ma tłoczni, więc zbiory trzeba wozić do takiego zakładu, i tam dopiero produkować z nich wino. Dlatego na etykiecie pierwszego wina made in Katowice znajdziemy oznaczenie Winnicy Gródek jako producenta, a drugiego, które będzie w przyszłym roku - Winnica Wieliczka.

Doglądać, przycinać, plewić

W winnicy robota wre cały rok, jedynie z przerwą między listopadem a lutym. Późną zimą zaczyna się przycinać krzaki, by w każdym została łodyga z jedną gałęzią, prowadzoną po rusztowaniach. Trzeba wiosną odkopać miejsca szczepień, zakopane na zimę, przeplewić. Gdy zaczyna rosnąć, trzeba wyprowadzić nowe łodygi. Później trzeba przerywać owocostany, by smak winogron nie był za słaby. Latem codziennie trzeba patrolować winnicę i przypinać zwisające pędy, by sterczały w górę i w bok, a nie w dół, by słońce penetrowało owoce. Trzeba też sprawdzać na bieżąco, jakie słodkie są winogrona i ile mają cukru. Potem się zrywa winogrona i jedzie z nimi do tłoczni. Tam się owoce odszypułkowuje i robi z tego sok - moszcz. W zależności od tego, jakie moszcz ma parametry, dodaje się do niego coś, miesza różne soki różnych odmian.

- Można z winogron zrobić wina jednoodmianowe. W zeszłym roku dziki mocno zdziesiątkowały nasze owocostany, i trzeba było robić tzw. cuvee, białe i różowe. Mnie one smakują, schłodzone. Polskie jasne wina są trochę owocowe, czasem się wydają gazowane. Niektórzy nawet mówią, że w naszym różowym czują truskawki - uśmiecha się Wyszyński.

Czy winnica to opłacalny biznes? - Za 2, 3 lata nasza winnica powinna zacząć się opłacać, będzie w stanie zarobić na pracowników, których mamy czterech - uważa zarządca. - Trafili nam się świetni ludzie do pracy, z pasją do winorośli. Jeden z nich potrafi chodzić z mikroskopem po winnicy i badać, co zżera liście. Przyznaję, że zarządzamy winnicą w nowoczesny sposób, bo z enologami, z którymi współpracujemy, wysyłamy sobie wiadomości w grupach na Whatsappie, robimy zdjęcia, kręcimy filmiki - sądzi.

Uporządkowana zieleń uspokaja zmysły

Sam Rafał Wyszyński stał się winiarzem z przypadku.

- Kupiłem po prostu dom, 100-letnią leśniczówkę, z winnicą. Przez parę pierwszych lat mieszkania tu winnica średnio mnie interesowała, pilnowałem jej doraźnie - przyznaje. - Ale w ubiegłym roku okazało się, że tak się nie da tego robić, i codziennie muszę chodzić i doglądać jej. Wiadomo, pańskie oko konia tuczy. No i, chcąc nie chcąc, zrobił mi się drugi etat. Odkryłem, że bardzo mnie uspokaja obecność w winnicy. Bardzo to polubiłem, gdy poznałem pracę od podstaw. Może dlatego, że krzaki rosną w równych rzędach, są uporządkowane. Zwykle nie siedzę na ławce i nie kontempluję, tylko chodzę po winnicy. Zawsze jakąś nową dziurę w płocie można wypatrzeć - śmieje się Wyszyński.

Cuvee rose lub cuvee blanc - takie określenia figurują na białej etykiecie pierwszych win z Winnicy Katowice. To wino różowe i białe, wyprodukowane w winogron zebranych w 2021 roku. Można je kupić na razie tylko w Fabryce Porcelany, a konkretnie w restauracji Prodiż i w Prodiż Bakery, czyli kontenerze z wypiekami i delikatesami usytuowanymi tuż przy bramie wjazdowej do Fabryki Porcelany. Kosztuje 80 zł za butelkę.