Izabela Kieliś, dyrektor Legendii Śląskiego Wesołego Miasteczka w Parku Śląskim w Chorzowie przybliża kulisy zarządzania najstarszym tego typu obiektem w Polsce.
Nasza rozmówczyni wyjaśnia proces rebrandingu i transformacji dawnego Śląskiego Wesołego Miasteczka w nowoczesny park tematyczny, łączący kultowe urządzenia retro z nowymi inwestycjami.
W wywiadzie poruszamy kwestie bezpieczeństwa gości, trudności w edukowaniu polskich klientów oraz planów na ożywienie lokalnej tradycji wspólnego spędzania czasu. Izabela Kieliś podkreśla, że jej celem jest stworzenie magicznej przestrzeni dostępnej dla każdego, niezależnie od wieku czy chęci korzystania z ekstremalnych atrakcji. Wyjaśnia również fenomen sezonowości, znaczenie biletów spacerowych oraz ambicje uczynienia z Legendii tętniącego życiem centrum kulturalno-rozrywkowego.
Dowiadujemy się też sporo insiderskich szczegółów branży leisure i drążymy wyzwania związane z prowadzeniem parku w sercu wielkiej aglomeracji.
Izabela Kieliś zauważa, że Polacy często traktują wyjście do parku rozrywki zadaniowo i chcą wykorzystać zakupiony bilet "na maksa" od początku do końca. Dyrektor podkreśla, że w przeciwieństwie do gości z Europy Zachodniej, Polacy mają w kolejkach poczucie zmarnowanego czasu i pieniędzy, a nierzadko zdarza się, że jeden z rodziców przebywa w parku wręcz "za karę", co negatywnie rzutuje na całą rodzinną atmosferę.
Pytana o zbyt ostre, w opinii niektórych gości, limity dotyczące wieku czy wzrostu dzieci chcących bawić się na różnych urządzeniach Legendii, Kieliś wyjaśnia, że ona i jej pracownicy są odpowiedzialni za wszystkich gości przebywających na terenie parku.
- Przejawia się ona m.in. w restrykcyjnym przestrzeganiu zasad (takich jak limity wzrostu czy wieku), mimo że czasami kończy się to awanturami z gośćmi. Rodzice mówią, że to oni biorą odpowiedzialność za swoje dziecko, ale my takiego tłumaczenia nie możemy przyąć. W przypadku jakiegokolwiek zdarzenia, to zarząd parku poniósłby pełne konsekwencje niedopilnowania regulaminu - podkreśla.
Kiedyś Śląskie Wesołe Miasteczko było jednym z nielicznych takich obiektów w Polsce, teraz ma wielu silnych konkurentów, m.in. położoną nie tak daleko wielką Energylandię. Czy jest ona bezpośrednim konkurentem Legendii - pytamy Izabelę Kieliś.
- Legendia nie zamierza konkurować z Energylandią, gonić za nią ani stawiać najwyższych i najszybszych rollercoasterów, ponieważ nie takiego profilu rozrywki oczekują jej lokalni goście - mówi dyrektor Śląskiego Wesołego Miasteczka. - Zamiast tego wdrażamy tzw. "projekt Liseberg", pragnąc stworzyć magiczną, zieloną przestrzeń, która spaja lokalną społeczność i pozwala rodzinom na spokojny relaks na ławce czy wypicie kawy, podczas gdy dzieci bezpiecznie spędzają czas z animatorami - dodaje

