Joanna Mnich rozwiązywaniem problemów szpitali zajmuje się od ponad 25 lat.
- Przez wiele lat byłam po tej publicznej stronie służby zdrowia na bardzo różnych stanowiskach, byłam przez wiele lat również po prywatnej stronie służby zdrowia i od kilkunastu lat prowadzę już własną działalność właśnie w tym obszarze restrukturyzacji i zarządzania placówkami. Prowadzę działalność doradczą, głównie skupiamy się na restrukturyzacji szpitali tutaj w naszym regionie, chociaż czasami bywają i też restrukturyzacje w Polsce - mówi Joanna Mnich w rozmowie z cyklu Ślązaq
Niedawno Bartosz Fiałek, lekarz i influencer zdrowotny, napisał na swoim profilu na Facebooku: "Jedną z większych patologii polskiej ochrony zdrowia jest nieuzasadnione merytorycznie, politycznie utrzymywanie nierentownych szpitali powiatowych i oddziałów tylko dlatego, że każdy lokalny samorząd i starosta chcą mieć swój szpital, swoich ludzi i swój elektorat".
Czy ma rację? - zapytaliśmy Joannę Mnich.
- Często utrzymujemy oddziały nierentowne i w zasadzie można powiedzieć, że w naszym systemie przegapiliśmy pewne zmiany demograficzne i epidemiologiczne, zdrowotne. System powinien był się dużo wcześniej dostosować do pewnych zmian, które są nieuchronne po prostu. My przegapiliśmy ten moment, bo te zmiany nigdy nie są wygodne. Szpital często jest jednym z największych pracodawców na danym terenie. Jest to też organizacja bardzo wrażliwa społecznie. Więc nigdy nie ma dobrego momentu, żeby wdrażać trudne decyzje, ale one są nieodzowne i dobrnęliśmy do takiego momentu, kiedy szpitale głównie powiatowe stoją pod tą przysłowiową ścianą, bo zadłużenie narosło w taki sposób, że nie są już w stanie sobie poradzić ani same szpitale, ani właściciele, ani nawet system - kreśli obraz sytuacji szpitali powiatowych
Głośno ostatnio było o porodówkach. Oddziały położnicze w kilku miejscowościach w Polsce zostały zamknięte, szykują się kolejne likwidacje. Joanna Mnich przyznaje, że sama zajmuje się obecnie procesem likwidacji dwóch porodówek.
- Na oddziale, zgodnie z wymogami Narodowego Funduszu Zdrowia, musi przebywać do zabezpieczenia porodu położnik, dwie położne, lekarz neonatolog, pielęgniarka neonatologiczna, anestezjolog i pielęgniarka anestezjologiczna, łącznie siedem osób personelu specjalizowanego. Na każdej zmianie. I na tym oddziale średnio dziennie jest przyjmowany jeden poród, to możemy sobie wszyscy odpowiedzieć, czy jest sens utrzymywać taki oddział za nasze publiczne pieniądze - mówi Joanna Mnich
Ekspertka zwraca uwagę też na inny problem, o którym się często nie mówi. - Czy ktoś chciałby iść na zabieg do chirurga, który operuje tylko trzy razy w miesiącu? - pyta retorycznie.
Joanna Mnich podkreśla jednocześnie, że likwidacja oddziału nie oznacza, że całe piętro szpitala pozostaje zamknięte i puste. - Jeżeli rośnie liczba seniorów, rośnie zapotrzebowanie na łóżka opieki długoterminowej, potrzeba dużo więcej miejsc w zakładach opiekuńczych i opiekuńczo-leczniczych, to trzeba po prostu te siły przekierować we właściwym kierunku, właśnie w tę stronę - wyjaśnia ekspertka, dodając, że to jednak jest proces długotrwały i wymagający pewnych zasobów finansowych. - I z tym sobie szpitale dzisiaj nie radzą - dodaje.
Kolejnym problemem szpitali są zasoby kadrowe. - Wpadliśmy w dużą dziurę na rynku pracy, głównie jeżeli chodzi o lekarzy specjalistów i coraz ciężej jest nam zdobyć tych lekarzy, żeby zapewnić dyżury na danym oddziale, by szpital mógł dalej funkcjonować.
A jednocześnie trąbi się o gigantycznych zarobkach lekarzy, dyżurowaniu non-stop, by zarobić więcej pieniędzy.
- Myślę, że trzeba na to też spojrzeć dwukierunkowo, bo ta dziura pokoleniowa, która się wytworzyła na rynku pracy, spowodowała, że ci lekarze zaczynają pracować absolutnie nienormalną ilość godzin. Zarobki wydają się być bardzo duże, ale ja też oglądam często grafiki i się śmieję, że niektórzy lekarze praktycznie to pomieszkują w szpitalu. Jakoś jeszcze ten system się trzyma. Gdybyśmy tych lekarzy wyciągnęli z tych nadmiarowych dyżurów, to wiele oddziałów naprawdę musiałoby zostać zamkniętych. Zarobki lekarzy wydają się czasami niebotyczne, ale jest to też okupione często bardzo ciężką pracą - wyjaśnia Joanna Mnich.
Może Cię zainteresować:
Kolejne inwestycje w katowickim Szpitalu Murcki - w kardiologię i opiekę długoterminową
Może Cię zainteresować:
