Dom Tekstylny 1

Dom Tekstylny Weichmanna. Dzięki niemu 100 lat temu Gliwice wywołały architektoniczną rewolucję

Dom Tekstylny Weichmanna w Gliwicach (Seidenhaus Weichmann), to być może najcenniejszy zabytek architektury XX wieku, jaki mamy na Górnym Śląsku. 100 lat temu gmach ten i jego koncepcja zmieniły świat, wzniecając światową rewolucję w projektowaniu budynków. Po 100 latach dzieło Ericha Mendelsohna znów ma szansę zdobyć należny mu, globalny rozgłos.

Pamiętacie bestsellerową książkę Patricii Schultz, prezentującą 1000 niezwykłych zakątków globu, które trzeba zobaczyć? „1000 miejsc, które musisz zobaczyć przed śmiercią” – ta pozycja doczekała się wielu wznowień, filmowych adaptacji i najrozmaitszych kontynuacji. Na pytanie, czy w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii są też takie miejsca, odpowiedź jest jedna: jasne, że są! To przecież najbardziej zróżnicowany ze zurbanizowanych terenów Polski. Miasta stare i nowoczesne, bogaty przekrój architektury, zabytki przemysłu, ciekawa, nieodkryta szerzej przyroda. I o tym wszystkim piszemy w tym cyklu.

Tu zaczęła się awangarda

Po pierwsze, jak pisaliśmy kilka miesięcy temu, Dom Tekstylny Weichmanna w Gliwicach ma niepowtarzalną szansę na należny sobie hołd. Trwa procedura, której celem jest wpisanie dzieł słynnego niemieckiego architekta Ericha Mendelsohna na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Seidenhaus jest jednym z najważniejszych obiektów w jego karierze – pierwszym projektem stricte modernistycznym. Do tej pory Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO zdecydował o podobnym uhonorowaniu dwóch architektów: Le Corbusiera oraz Franka Lloyda Wrighta. Trwa postępowanie w sprawie Alvara Aalto. Mendelsohn jest czwarty.

- To wielka szansa na promocję górnośląskiej architektury i całego Górnego Śląska. Ten budynek jest wyjątkowy i zasługuje na opowiedzenie o nim światu. Od niego zaczęła się awangarda w międzywojennej architekturze w Europie – podkreśla dr inż. arch. Ryszard Nakonieczny, historyk i krytyk architektury z Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Dr Nakonieczny jest członkiem zespołu powołanego w 2020 roku przez Międzynarodową Radę Ochrony Zabytków i Miejsc Historycznych ICOMOS. To ona doradza UNESCO w sprawie wpisów na listę dziedzictwa. Do grupy ekspertów, tzw. „Mendelsohn’s Circle”, powołano specjalistów z krajów, w których przetrwały budynki zaprojektowane przez Ericha Mendelsohna – to m.in. USA, Wielka Brytania, Norwegia, Czechy, Niemcy, Rosja, Izrael i Polska. Katalog dzieł Mendelsohna do uhonorowania przez UNESCO zostanie zamknięty na listopadowej konferencji w Hajfie. Następnie trafi ona do Paryża i w przyszłym roku rozpocznie się oficjalna procedura, której finałem będzie wpis dorobku architekta na listę światowego dziedzictwa. Trzeba uzbroić się w cierpliwość – bo ten proces może potrwać kilka lat.

Sto lat temu Gliwice na moment stały się architektonicznym centrum świata. Ile razy coś takiego przydarzyło się nam w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii?

Bauhaus: obiekt wzorcowy

Dom Tekstylny Weichmanna został wybudowany w 1922 roku. Inwestorem był Erwin Weichmann, śląski Żyd, urodzony 31 grudnia 1891 roku we Wrocławiu. Na studiach w Berlinie poznał on m.in. Ericha Mendelsohna, niedługo potem – wschodzącą gwiazdę niemieckiego ekspresjonizmu. Architekt miał już na swoim koncie takie projekty, jak Wieża Einsteina czy obserwatorium astronomiczne w Poczdamie. Obiekt w Gliwicach, który zlecił mu Weichmann był jednak pierwszym stricte awangardowym dziełem, nie tylko samego Mendelsohna, pierwszym zwiastunem nowej epoki w architekturze. Jak podkreśla dr Nakonieczny, „nieprzypadkowo po otwarciu Seidenhaus Weichmann, opisywano na całym świecie, a Bauhaus pokazał go na słynnej wystawie w Weimarze w 1923 roku jako obiekt wzorcowy”.

Rzućmy okiem na kawałek architektonicznej poezji ze świetnej książki „Pomiędzy praktyką a utopią: Trójmiasto: Bytom, Zabrze, Gliwice jako przykład koncepcji miasta przemysłowego czasów Republiki Weimarskiej” (autor: Barbara Szczypka-Gwiazda):

„Rzeźbiarska plastyczność elementów architektonicznych kontrastowała z gładkimi powierzchniami stereometrycznych brył. Prostokątne okna trzeciej kondygnacji, za którymi znajdowały się mieszkania, wtapiały się w gładź otynkowanej ściany, którą zamykał płaski dach. Wewnętrzna dynamika budowli opierała się na zasadzie kontrastów wyprowadzonych z masy i płaszczyzny, pionów i poziomów, światła i cienia, rzeźbiarskości i płaszczyznowości. Na tle schematycznej zabudowy ul. Wolności dzieło Mendelsohna wydaje się niezwykłe. Dynamika bryły i rytmika formy pozwalają uznać je za początki ekspresyjnego kształtowania architektonicznego”.
Dom Tekstylny Weichmanna w Gliwicach.
Dom Tekstylny Weichmanna w Gliwicach.

Rezolutny kupiec i projektant-wizjoner sprawili, że sto lat temu Gliwice na moment stały się architektonicznym centrum świata. Ile razy coś takiego przydarzyło się nam w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii? Między innymi dlatego Dom Tekstylny Weichmanna to najcenniejszy zabytek architektury jaki mamy. I tu jest problem, bo od 100 lat… nikt (nawet w Polsce) nie bardzo dowierza, że tak jest.

„Pomimo iż w ówczesnych publikacjach (koncepcja Mendelsohna) określona została jako obrazowo przedstawiony wykładnik ‘stylu uwarunkowanego innym charakterem naszych czasów’, w lokalnym środowisku gliwickich architektów nie znalazła rezonansu” – czytamy w „Pomiędzy praktyką a utopią”. Spektakularny sukces budynku Mendelsohna nie zainspirował lokalnego, mocno konserwatywnego środowiska architektów. Dlaczego? Na Śląsku już wtedy wrzało, a po podziale regionu i przejęciu jego istotnej części przez Polskę, Gliwice stały się jednym z głównych ośrodków nowego pogranicza. Architektura została wprzęgnięta w politykę i tak jak w Katowicach zakazano stylu gotyckiego (bo niemiecki), tak w Gliwicach preferowaną formą był ekspresjonizm, jako nawiązujący do bliższego niemieckiemu rodowodowi gotyku.

Paradoksalnie, Śląsk po polskiej i niemieckiej stronie potrzebował czasu, by oswoić się ze zwiastowanym przez Mendelsohna stylem międzynarodowym, oszczędnym, neutralnym i kosmopolitycznym.

Dom Weichmanna

Może Cię zainteresować:

Architekt Rafał Drobczyk: Dom tekstylny to wizjonerski projekt. Przypomina lokomotywę, która zaraz w nas wjedzie. Wpisanie go na Listę UNESCO przyniesie Gliwicom dumę

Autor: Katarzyna Pachelska

17/07/2022

Długa droga do UNESCO

Po wojnie nikt się walorami Seidenhaus Weichmann nie przejmował. W PRL urządziło się tam, jak na ironię, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Była też księgarnia, sklepy i punkty usługowe. Ledwie kilka dekad po architektonicznej rewolucji, która wybuchła w Gliwicach, jej symbol został mocno zdewastowany: zniszczono oryginalny wystrój domu tekstylnego, a cały gmach popadał w coraz większą ruinę. Wpisanie go do rejestru zabytków odbyło się dopiero pod koniec XX wieku (!) i niewiele zmieniło.

Obiekt doczekał się w końcu remontu 20 lat temu, udanego, zwłaszcza z zewnątrz (w środku zachowała się jedynie oryginalna klatka schodowa z balustradą oraz łazienka ze świetlikiem na drugim piętrze). Później mieliśmy kilka kuriozalnych sporów, np. o latarnię, która zasłaniała budynek w miejscu, w którym można było zrobić mu zdjęcie od ul. Zwycięstwa.

Czy w ogóle Dom Tekstylny Weichmanna kiedykolwiek został na Śląsku należycie doceniony? Oczywiście, że nie. Z ciekawości wpisałem w google hasło „najważniejsze zabytki województwa śląskiego”. W żadnym z pierwszych wyświetlanych zestawień (autorstwa rozmaitych blogerów) nie znalazłem obiektu zaprojektowanego przez Mendelsohna w Gliwicach. Droga do uświadomienia sobie, z jakim bezcennym dziełem mamy do czynienia, wciąż przed nami.

Gdy lata temu Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej rozpoczynało tytaniczną pracę, która finalnie zaprowadziła tamtejsze zabytki na listę UNESCO, też nikt nie wierzył i nikt „nie zdawał sobie sprawy”. Podobnie będzie z Seidenhaus Weichmann. Wybierzcie się do Gliwic w wolnej chwili.

Godziny otwarcia. Całą dobę, jeśli wystarczy Wam spacer z zewnątrz (a warto). W środku mieści się bank, więc można zaglądnąć do środka w godzinach jego pracy.

Czas wycieczki. Warto poświęcić ze 3 kwadranse, by dokładnie obejrzeć gmach z każdej strony – zarówno od ul. Zwycięstwa, jak i obu stron Al. Przyjaźni. Zwłaszcza od tyłu!

Dojazd. Na przykład rowerem. Aleja Przyjaźni to świetny trakt, którym dostaniemy się np. do znakomitej Palmiarni Miejskiej. Autobusem? Wybierzcie linię A4.

Propozycja wycieczki. Jeśli zaczynacie od Seidenhaus Weichmann, zostańcie na ul. Zwycięstwa. Pod nr 23 mieści się również bardzo ciekawy, funkcjonalistyczny dom handlowy Ikar. Pod nr 30 słynny eklektyczny hotel (obecnie Diament). Do tego mnóstwo pięknych, eklektycznych, neogotyckich czy secesyjnych kamienic. Blisko do Palmiarni Miejskiej. Niedaleko do gliwickiego Rynku, jednego z najpiękniejszych w Metropolii. Polecamy też Villę Caro, a na dłuższy spacer już przejażdżkę legendarną Radiostację.

Spacer po Parku Śląskim

Może Cię zainteresować:

Planetarium Śląskie to brylant aglomeracji, wizjonerski projekt sprzed ery podboju kosmosu. A do tego pięknie położone

Autor: Tomasz Borówka

16/09/2022

Stalowe domy Rokitnica Zabrze

Może Cię zainteresować:

Stalowe domy w Zabrzu. Oryginały, jakich świat nie widział. I w dodatku da się w nich mieszkać

Autor: Katarzyna Pachelska

14/08/2022

Kosciol sw ducha tychy7

Może Cię zainteresować:

To warto zobaczyć w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii: kościół św. Ducha w Tychach. Dzieło Stanisława Niemczyka

Autor: Marcin Zasada

20/08/2022