To historia, która powinna być opowieścią o miłości, determinacji i walce o życie. Zamiast tego stała się dramatem, który wstrząsnął tysiącami ludzi. Kuba Heisig, organizator charytatywnej wyprawy rowerowej „Rajza dla Marceliny”, został brutalnie pobity w Ostrawie tylko dlatego, że miał na głowie żółto‑niebieski kapelusz w barwach Górnego Śląska. Napastnicy uznali go za ukraińską flagę i zaatakowali, krzycząc, że jest „Ukraińcem” i „banderowcem”.
Paradoksalnie, ten skandaliczny akt przemocy uruchomił falę dobra, jakiej nikt się nie spodziewał.
Wyprawa z miłości i desperacji
Kuba wyruszył w trasę, by zebrać środki na leczenie swojej partnerki, Marceliny, ciężarnej mamy trójki dzieci, u której zdiagnozowano raka szyjki macicy w III stadium. Choroba postępuje, a kobieta przechodzi wyniszczającą chemioterapię, zmaga się z zakrzepicą i skrajnym osłabieniem. Leczenie, dojazdy, specjalistyczne żywienie, prywatne konsultacje – wszystko to wymaga ogromnych kosztów, których rodzina nie jest w stanie udźwignąć.
„Rajza dla Marceliny” miała być symbolicznym objazdem historycznych granic Górnego Śląska i apelem o wsparcie. Celem było 300 tysięcy złotych.
Brutalny atak w Ostrawie
W sobotę wieczorem wyprawa została przerwana. Kuba został dotkliwie pobity przez grupę agresorów, najprawdopodobniej Polaków. Powód? Śląska czapka, którą napastnicy uznali za ukraiński symbol. Mężczyzna trafił do szpitala, a sprawa została zgłoszona czeskiej policji.
Mimo że Kuba chciał kontynuować trasę, Marcelina – w stanie, w którym każdy stres jest zagrożeniem – przekonała go do powrotu.
Internet odpowiada: rekordowe wsparcie
To, co wydarzyło się później, pokazuje, że w obliczu bezsensownej przemocy ludzie potrafią reagować dobrem.
Zbiórka, która miała przynieść 300 tysięcy złotych, błyskawicznie przekroczyła 526 tysięcy, a następnie 600 tysięcy złotych. Wsparcie płynie z całej Polski i od Ślązaków mieszkających za granicą. Internauci udostępniają historię, komentują, organizują własne mini‑akcje.
Zebrane środki pozwolą rodzinie pokryć m.in. nierefundowane leki i leczenie wspomagające, specjalistyczne żywienie medyczne, suplementację zaleconą przez lekarzy, dojazdy do ośrodków onkologicznych, prywatne konsultacje, wynajem mieszkania i bieżące rachunki, gdy choroba uniemożliwia Marcelinie pracę.
„Rajza” przerwana, ale cel osiągnięty
Choć wyprawa nie została ukończona, jej sens okazał się większy, niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Brutalny atak, który miał złamać człowieka, stał się impulsem do gigantycznej mobilizacji społecznej.
Marcelina wciąż walczy o życie. Kuba – mimo bólu i strachu – nie przestaje wierzyć, że wygrają tę walkę razem.
Jak pomóc?
Zbiórka nadal trwa. Każda wpłata i każde udostępnienie historii Marceliny to realne wsparcie dla rodziny, która znalazła się w dramatycznej sytuacji.


