W sobotę 25 kwietnia 2026 w Stolarni Muzeum Śląskiego w Katowicach odbędzie się premiera spektaklu "Faterland". Teatr Śląski kolejny raz wychodzi poza swoje klasyczne sceny. Tym razem nie tylko do poprzemysłowej przestrzeni dawnych budynków Kopalni Węgla Kamiennego "Katowice", ale też do... akwarium.
Nowy spektakl Teatru Śląskiego w dawnym budynku kopalni
W przeszklonej, jasno oświetlonej "klatce" widzimy sześciu mężczyzn w odblaskowych, roboczych kombinezonach. To górnicy. W czasie ich szychty dochodzi do zawału, a tym samym - zawalenia się stropu. To wydarzenie uwięziło ich na kilka dni pod ziemią.
"Faterland" to polska adaptacja tekstu Chrisa Urcha „Ziemia naszych ojców” (oryg. „Land of Our Fathers”) w tłumaczeniu Elżbiety Woźniak. W oryginale sztuka opowiadała o podobnym wydarzeniu ale w kopalni w południowej Walii, za czasów premier Margaret Thatcher.
Za reżyserię odpowiada Jakub Roszkowski (niedawny zdobywca Złotej Maski za spektakl "Drakula" w Teatrze Miejskim w Gliwicach).
Role górników grają:
- Czuły – Bartłomiej Błaszczyński
- Młody – Paweł Kruszelnicki
- Orkisz – Arkadiusz Machel
- Bomber – Grzegorz Przybył
- Kędzior – Michał Rolnicki
- Sztygar – Artur Święs
Twórcy podkreślają, że spektakl „Faterland” nie jest historią o katastrofie w kopalni. To opowieść o izolacji, bezsilności i granicach człowieczeństwa. To instalacja, żywy ekosystem, ogród w słoiku, który pokazuje, co następuje po niszczycielskim ataku natury i jak wygląda życie uwięzionych – godzinę, dzień czy tydzień po nim. To opowieść o tym, co dzieje się z ludźmi w najbardziej klaustrofobicznych i ekstremalnych warunkach; co dzieje się, gdy przez bliżej nieokreślony czas jesteś skazany na towarzystwo kolegów. Ale też o nieoczywistych aspektach tej sytuacji – o relacjach, więziach, przyjaźni i rywalizacji, które są nieodłączną częścią jednego z najbardziej męskich zawodów świata.
Gra na tak małej, zamkniętej przestrzeni, to wyzwanie dla aktorów. - Tak, to duża próba, dla może dobre dla nas, jako ludzi odtwarzających bohaterów, którzy nie mają do dyspozycji wiele miejsca - mówi Artur Święs, grający sztygara. - Ale to wszystko może się ewentualnie ewoluować, nie będę zdradzać w jaką stronę - zastrzega Święs. - To jest spektakl męskich sił, męskich emocji, męskich uczuć, różnych, też delikatnych, tęsknoty za miłością, ale też testosteronu i trochę umierania - dodaje. Jednak, wg niego, nie jest to spektakl wyłącznie dla mężczyzn. - Myślę, że kobiety też będą zainteresowane tak odmiennym dla siebie światem - dodaje Artur Święs.
Premiera spektaklu odbędzie się 25 kwietnia o godz. 18 w Stolarni Muzeum Śląskiego.
Kolejne przedstawienia: 26, 28 i 29 kwietnia, również o godz. 18.
Instalacyjna forma spektaklu sprawia, że widzowie nie siedzą wygodnie w fotelach
- To była wielka radość, kiedy dyrektor Robert Talarczyk razem z Kubą Roszkowskim zjawili się i powiedzieli, że zamysł spektaklu, który chcą stworzyć, bardzo dobrze pasowałby do tego miejsca - mówi Łukasz Galusek, dyrektor Muzeum Śląskiego. - W naszej pracy, tworząc wystawy, odrobinę używamy sposobu i słownictwa ze spektakli. Wystawy są tworzone na podstawie scenariusza albo mówimy się też o libretcie do wystawy, budujemy scenografię i mamy również widza. U nas widz chodzi od sceny do sceny, z jakich składa się wystawa. Ale spektakl z prawdziwego zdarzenia w takim miejscu jak muzeum to jest coś więcej. Dlatego jesteśmy szczęśliwi, bo nie chcemy wypowiadać się jakąś jedną formułą artystyczną, sztukami plastycznymi. Bardzo nam zależy, żeby to miejsce w szerokim znaczeniu żyło wieloma dyscyplinami - dodaje dyrektor Muzeum Śląskiego.
Robert Talarczyk, dyrektor Teatru Śląskiego podkreśla, że cieszy się, że ta forma, którą przybrał reżyser i aktorzy, jest formą instalacyjną.
- Ona zakłada, że widzowie nie siedzą super wygodnie na widowni, jak to zwykle się dzieje na naszych scenach, ale mogą w trakcie spektaklu się poruszać, przyglądać się aktorom z bliższej i dalszej długości, z jednej strony i z drugiej - zauważa Talarczyk.
"Faterland", Teatr Śląski
tekst: Chris Urch
reżyseria: Jakub Roszkowski
przekład: Elżbieta Woźniak
scenografia, kostiumy i reżyseria światła: Mirek Kaczmarek
muzyka: Dominik Strycharski
wideo: Mateusz Znaniecki
inspicjent: Barbara Dudek
realizacja dźwięku: Franciszek Borgiel
realizacja światła i multimediów: Waldemar Janiszek, Seergiusz Chołod
kierownictwo produkcji: Małgorzata Długowska-Błach
kierownik techniczny produkcji: Maciej Rokita
asystentka produkcji: Dorota Damec-Hanulak
autor plakatu: Filip Studniarek
Może Cię zainteresować:
Łukasz Galusek w ŚLĄZAQ: Muzeum Śląskie to nie tylko muzeum regionalne
Może Cię zainteresować:
