Historia żubrów na Górnym Śląsku zaczyna się w katowickich Murckach. Tu sprowadził je książę pszczyński

Jeśli spacerując po katowickich Murckach rzuci się wam w oczy kolejowy wagonik z wymalowanymi na nim czterema żubrami, to zatrzymajcie się na chwilę i wspomnijcie historię, o której przeczytacie poniżej. Historię, w której jest miejsce na pszczyńskiego księcia, co z carem zwierzyną handlował, jedną z najstarszych górnośląskich kopalń i cudowne niemal ocalenie „króla puszczy”.

Narodowe Archiwum Cyfrowe
Przedwojenna Pszczyna w kolorze

- Wagon ze zwierzyną ma zostać doczepiony do pociągu przewożącego węgiel, który odjedzie w kierunku Murcek (…) Żubry będą znajdować się w dwóch skrzyniach wyposażonych w koła – tak książę pszczyński, Jan Henryk XI Hochberg, objaśniał swoim urzędnikom logistykę niezwykłego transportu, jaki miał dotrzeć na Górny Śląsk z Białowieży.

Książę pszczyński wymienił się z carem. I tak przy kopalni zjawił się żubrzy transport

Był rok 1865. Książę Hochberg, zapalony myśliwy (to on postawił pałacyk myśliwski w Promnicach) czekał na swój najnowszy nabytek – cztery żubry (trzy krowy i jednego byk) otrzymane w drodze swoistej wymiany barterowej od rosyjskiego cara Aleksandra II. W zamian za nie, książę Hochberg wysłał rosyjskiemu władcy 20 jeleni ze swoich lasów. Tego typu transakcje nie były w wykonaniu księcia niczym dziwnym – w taki sam sposób sprowadzał do swych lasów daniele czy japońskie jelenie siku.

Wagon z białowieskimi żubrami dotarł do stacji towarowej przy kopalni „Emanuelssegen” w katowickich Murckach. Nie była to bynajmniej żadna pomyłka. Tamtejsza kopalnia (jedna z najstarszych, o ile w ogóle nie najstarsza na Górnym Śląsku) należała właśnie do książąt pszczyńskich. Żubry miały zostać dostarczone w sąsiedztwo „gruby” i tak też się stało. Dopiero później przewieziono w specjalnych skrzyniach na dwukołowych wozach do 2-hektarowej zagrody w leśnictwie Wygorzele Nadleśnictwa Murcki, a po roku do zajmującego 600 ha ogrodzonego zwierzyńca „Oberforsten”. Na teren nadleśnictwa Pszczyna (z którą dziś, i słusznie, kojarzymy śląskie żubry) trafiły po przeszło ćwierć wieku, w roku 1891.

O murckowskim epizodzie górnośląskich żubrów przypomina wagonik z wymalowanymi na nim podobiznami tych zwierzaków, stojący w sąsiedztwie murckowskiego parku.
O murckowskim epizodzie górnośląskich żubrów przypomina wagonik z wymalowanymi na nim podobiznami tych zwierzaków, stojący w sąsiedztwie murckowskiego parku.

I właśnie o tym murckowskim epizodzie górnośląskich żubrów przypomina wagonik z wymalowanymi na nim podobiznami tych zwierzaków, stojący w sąsiedztwie murckowskiego parku. Dokładnie zaś, na skrzyżowaniu ulicy Leśników i P. Kołodzieja. Obok postawiono tablicę edukacyjną, przybliżającą początki żubrzej obecności na Śląsku, a po sąsiedzku zalega 8-tonowy granitowy głaz narzutowy, przypominający (podobno) sylwetkę odpoczywającego żubra.

Górnośląskie żubry przyczyniły się do ocalenia gatunku

- Zwierzyna musi zaznać pełnego spokoju. Inaczej sczeźnie – uczulał w 1865 roku swych podwładnych Jan Henryk XI Hochberg.

Nie sczezła, wręcz przeciwnie. Sprowadzone przez księcia cztery białowieskie żubry stały się zalążkiem śląskiej populacji tych zwierząt. Ta zaś systematycznie się rozrastała. Do początku lat 90-tych XIX stulecia, czyli do momentu, kiedy stado opuściło murckowskie lasy jego stała liczebność sięgnęła już kilkunastu osobników.

Ciąg dalszy znamy – kiedy w 1919 r. w puszczy białowieskiej ginie ostatni wolno żyjący żubr z podgatunku nizinnego (niespełna dekadę później taki sam los spotka ostatnie sztuki podgatunku kaukaskiego), a naukowcy podejmują próbę odtworzenia populacji tych zwierząt rozpoczyna się przeszukiwanie ogrodów zoologicznych i różnego rodzaju „zwierzyńców”, w których zachowały się jakiekolwiek egzemplarze tych zwierząt.

Poszukiwania prowadzą ich m.in. na Górny Śląsk, do lasów pszczyńskich, gdzie znajduje się książęce stado. Finalnie w ciągu kilku kolejnych lat niewiele z niego zostało, do czego przyczynili się kłusownicy, powstańcy (bezskuteczną odezwę w tej sprawie wydał sam Wojciech Korfanty) oraz żołnierze stacjonujących wtedy na Śląsku wojsk alianckich, ale mimo tego tutejsze zwierzęta miały swój wkład w odbudowę żubrzej populacji. I to w niemałym stopniu.

Dość powiedzieć, że wśród 12 założycieli światowego stada żubrów (ich geny ma w 80 proc. cała współczesna populacja żubrów nizinnych) znalazły się m.in. byk Plebejer (zarejestrowany w Księdze rodowodowej Żubrów pod numerem 45) oraz krowa Planta (nr 42). Z kolei ich „wnuczek” o imieniu Plish miał olbrzymie znaczenie dla odrodzenia stada w Białowieży zostając ojcem 45 cieląt.

Żubrów już nie ma, ale są wiekowe buki. Tak, w Katowicach

Do rezerwatu oraz do żubrzego zakątka w Murckach można dotrzeć komunikacją miejską z centrum Katowic – jadąc w stronę Tychów należy wysiąść na przystanku „Murcki Wzgórze Wandy”. Zaraz obok zobaczymy dawny pałacyk książąt pszczyńskich (później wykorzystywany jako willa dla dyrektora tutejszej kopalni) – obecnie w zabytkowym obiekcie mieści się siedziba jednego z katowickich przedszkoli.

Będąc na miejscu polecamy także spacer po rezerwacie „Las murckowski”. W porastającym go starodrzewie (pozostałości dawnej Puszczy Śląskiej) znajdziemy wiele pomnikowych buków liczących sobie nawet 150 lat. Stary drzewostan jest domem dla wielu gatunków roślin i zwierząt (w tym 38 chronionych gatunków zwierząt). Ze względu na ochronę tego terenu turystyka piesza i rowerowa możliwa jest jednak wyłącznie wyznakowanymi ścieżkami.

Rowerzyści w Tychach

Może Cię zainteresować:

Wielka czerwona jedynka. Genialna "książęca" trasa rowerowa przez Tychy i Kobiór

Autor: Michał Wroński

29/07/2023

Wino Katowice

Może Cię zainteresować:

Pierwsze wino z Winnicy Katowice już jest. Białe i różowe. Ma posmak... truskawek

Autor: Katarzyna Pachelska

18/08/2022

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon