Tekst ten dedykuje Ginterowi - synkowi z familoka.
Szczęść Boże, mój Góry Śląsku!
Szczęść Boże – tysiące razy!
Szczęść Boże z twoim pyłem węglowym
I niezliczonym trudem pracy!
Szczęść Boże z żarem twoich pieców
I dymem twoich kominów,
Szczęść Boże z twoją uczciwością
I prostotą ludowych zwyczajów!
To fragment zapomnianego wiersza „Pozdrowienie dla Górnego Śląska” autorstwa Hugo Kegla (vel Hartwiga Köhlera).
Hugo Kegel urodził się w ewangelickiej rodzinie 27 grudnia 1852 roku w starym dworze na Załężu. Jego ojciec, Heinrich August (1820–1868), pracował tam jako nauczyciel i inspektor ekonomiczny. Matka, Charlotte Juliane z domu Hoffmann (1832–1892), była siostrą kompozytora Gustawa Hoffmanna (1820–1900), znanego pod pseudonimem Graben-Hoffmann. Hugo miał także siostrę, Emmę Emilie Natalie, urodzoną w 1855 roku. Wspominam o nich wszystkich, aby choć cząstka pamięci o tej rodzinie przetrwała.
Z czasem rodzina Keglów przeniosła się do zakupionej przez rodziców Słupnej pod Mysłowicami, która później została wchłonięta przez miasto. Romantyzm tej pogranicznej krainy na zawsze odcisnął piętno na jego twórczości. To najprawdopodobniej tutaj młody Hugo odkrył swoją artystyczną duszę, poznając m.in. historię przygód rozbójniczego księcia Sułkowskiego. To miejsce zainspirowało go do opisania „Trójkąta Trzech Cesarzy” – zrobił to tak szczerze, że aż żal, iż praca ta nie doczekała się dotąd przekładu na język polski.
Śląsk tamtego okresu musiał być krainą niesamowicie piękną i tajemniczą – miejscem, gdzie wydobywano węgiel i wykuwano nie tylko stal, ale i przejmujące poematy wybitnych, dziś zapomnianych twórców. Przyjaciel pisarza, Max Kretzer, tak recenzował jego dorobek: „Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że w obu tych wydaniach niewiele odnajdziemy z tego, co Kegel stworzył w czystej liryce. Wynika to zapewne z faktu, że – zgodnie z tytułem antologii – starano się przede wszystkim uwzględnić utwory o charakterze lokalnym, »zakorzenionym w ziemi«”.
Kegel uczęszczał do gimnazjów w Oleśnicy i Bytomiu. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia ojca musiał jednak wybrać praktyczny, wymagający fizycznie zawód – zdecydował się na inżynierię mechaniczną. Kształcił się w szkole rzemieślniczej w Gliwicach, która miała dać mu fach w ręku. Praktykę odbył u właściciela zamku w Mysłowicach, a następnie podjął pracę w fabryce maszyn w Katowicach.
W 1869 roku opolski księgarz Gottfried Siwinna założył gazetę „Allgemeiner Anzeiger für den oberschlesischen Industriebezirk” (Ogólny Dziennik Ogłoszeniowy dla Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego), która później zmieniła nazwę na „Kattowitzer Zeitung”. Drukarnia i wydawnictwo mieściły się przy dzisiejszej ulicy 3 Maja 12 w Katowicach (budynek ten można podziwiać do dziś). To właśnie w tej redakcji, od listopada 1876 do 1877 roku, Kegel pracował jako redaktor nowo powstałego czasopisma.
Po wyjeździe z Katowic działał jako dziennikarz w Berlinie, Lipsku, Greiz i Altenburgu. W 1881 roku ożenił się ze swoją wierną współpracowniczką, Marie z domu Fritz, córką nadwornego fotografa książąt Reuss. Do 1893 roku był właścicielem i wydawcą gazety „Landes-Zeitung” w Altenburgu. Po jej sprzedaży przeprowadził się do Berlina, gdzie 14 sierpnia 1895 roku zmarł na zawał serca. Spoczął w rodzinnym mieście żony, do którego Marie powróciła po stracie męża.
Nasz załęski wieszcz pozostawił po sobie kilkanaście tomików poetyckich, m.in.:
- „Kriegsklänge” (1870),
- „Gegen den Strom” (Pod prąd, 1880),
- „Den Lehrern Oberschlesiens” (1880),
- „Aus Deutschlands Trauertagen” (1892),
- „Von der Drei-Kaiser-Ecke” (1894),
- „Im Geist der Zeit” (1895).
Pisał także szkice historyczne i komedie.
Jego najważniejszym osiągnięciem było jednak wydane pośmiertnie w 1897 roku kompendium „Oberschlesien in der Dichtung. Eine Anthologie”. Był to pierwszy w historii tak znaczący zbiór górnośląskiej poezji regionalnej, opracowany wspólnie z Ludwigiem Sittenfeldem. Kegel zamieścił w nim cztery własne utwory: „Gruß an Oberschlesien”, „Meiner Vaterstadt” (napisany z okazji 25-lecia nadania praw miejskich Katowicom), „Den Lehrern Oberschlesiens” oraz „In tiefster Noth”.
Wspomnienie Maxa Kretzera: „Czytałem już o nim entuzjastyczne recenzje, lecz dopiero teraz zrozumiałem, dlaczego wybrał właśnie tytuł »Pod prąd« – symbol drogi w nowe, poetyckie przestrzenie. Brzmiały tam tony żelaza i rudy, młota i kowadła – mocne, iskrzące. A zarazem pojawiały się obrazy miłości, cierpienia i wierności, nadziei na wyzwolenie z ciasnych ram życia – głos oskarżenia, w którym poeta w czysto lirycznych strofach odsłaniał własne serce, by poruszyć innych. Niekiedy czynił to subtelnie, niczym pastelowym szkicem, w rozmytych barwach tęsknoty. Innym razem jego słowo było ostre i dumne, jak celny strzał – napięty łuk ironii i satyry wymierzony w świat. Tomik liczył zaledwie 113 stron, a jednak zawierał więcej myśli i poetyckiej siły niż niejedno opasłe dzieło epoki”.
Ludwig Sittenfeld w przedmowie do antologii pisał: „Głębokie wzruszenie ogarnia mnie, gdy biorę do ręki pióro, by skreślić kilka słów wstępu do ostatniego, umiłowanego dzieła mojego świętej pamięci przyjaciela, poety Hugona Kegla. Wiem, z jak wielkim zapałem przystępował do jego tworzenia – dzieła, w którym pragnął wznieść swojej górnośląskiej ojczyźnie literacki pomnik na wieczne czasy. Niełatwe zadanie postawił sobie Hugo Kegel, dążąc do tego, by jego ojczysta ziemia uzyskała należne jej miejsce w literaturze. Nie mógł oprzeć się na żadnym poprzedniku – nikt wcześniej nie podjął się takiej próby. Wiadomo – Górny Śląsk obfituje w węgiel, żelazo i wapno. Lecz Górny Śląsk i poezja? Dla wielu to pojęcia pozornie do siebie niepasujące. Na zachodzie Niemiec do dziś niektórzy z pełną powagą wierzą, że mieszkają tam barbarzyńcy...”.
Historię tego zapomnianego załęskiego poety, pisarza i dziennikarza, pragnę zakończyć jego wierszem …
Liście na wietrze
Kwiaty rozsypane po ziemi,
Liście rozwiane na wietrze –
Pień nie potrafi ich uchronić,
Choć z niego wyrosły.
Życie, gdy raz utracone,
Nie wróci do ojca i matki;
Oddane igraszce demonów,
Wiruje i błąka się dalej.
Kwiaty rozsypane po ziemi,
Liście rozwiane na wietrze –
Pień nie potrafi ich uchronić,
Choć z niego wyrosły.
Czy ten wiersz nie opowiada o tułaczce i losach śląskich mieszkańców ?
Może Cię zainteresować:
"To miejsce umiera na moich oczach". Katowicki szaberplac w Załężu jest cieniem samego siebie
Może Cię zainteresować:
