Joanna Kulig o "Ołowianych dzieciach": Dr Wadowska-Król musiała odnaleźć się w męskim świecie oraz walczyć o prawdę i zdrowie dzieci

Serial "Ołowiane dzieci" jest już dostępny na platformie Netflix. 6-odcinkowa produkcja jest inspirowana historią doktor Jolanty Wadowskiej-Król, która w Szopienicach, dzielnicy Katowic, leczyła w latach 70. dzieci chore na ołowicę. W roli "doktórki" wystąpiła Joanna Kulig. Nam opowiada dlaczego w serialu durch kajś loto, czy kostium pozwalał jej się lepiej wczuć w rolę energicznej doktorki i dlaczego nie chciała zagłębiać się za bardzo w biografię lekarki.

Rozmowa z Joanną Kulig, aktorką wcielającą się w rolę dr Jolanty Wadowskiej-Król w serialu „Ołowiane dzieci”

Joanna Kulig w czasie prapremiery serialu "Ołowiane dzieci". Fot. Katarzyna Pachelska
Joanna Kulig w czasie prapremiery serialu "Ołowiane dzieci". Fot. Katarzyna Pachelska

Gra pani prawdziwą, realną postać, którą my na Śląsku znamy jako już starszą osobę. Czy wzorowała się pani na jakichś archiwalnych nagraniach z dr Jolantą Wadowską-Król, żeby zagrać jej postać?
Oglądałam sporo fotografii, poznałam syna i wnuczkę. Jednak ten scenariusz nie jest dokładnym odtworzeniem jej historii. Warto podkreślić, że serial jest inspirowany jej życiem, więc zależało mi, żeby być w ścisłym kontakcie z Maćkiem (Maciejem Pieprzycą – reżyserem serialu „Ołowiane dzieci” – przyp. red.), by wykreować tę postać bazując na jego wizji. Nie chciałam zagłębiać się mocno w jej biografię, aby nie stracić dystansu do tej historii. Wiedząc, że nie odtwarzamy jej 1:1 na ekranie, wolałam mieć ją w sercu, budować te emocje krok po kroku i jednocześnie podążać za scenariuszem.

Czy stroje pomagały pani wcielić się w tę postać? Piękne nosi pani sukienki w tym serialu, z lat 70. I ma też fryzurę – charakterystyczny dla dr Wadowskiej-Król kok...
Rzeczywiście, dr Wadowska-Król miała koka i to było takie bardzo charakterystyczne. Wydaje mi się też, że ten kostium jeszcze bardziej mnie do niej zbliżył. Sukienka, buty, fryzura... Wyglądam tam zupełnie inaczej niż na co dzień i to mi bardzo pomogło w budowaniu roli.

&t=345s

Zauważyłam, że w serialu, można powiedzieć, że ciągle pani jest w ruchu. Durch kajś pani loto, jak by się powiedziało po śląsku, po familokach, po urzędach, jest pani aktywną kobietą i ma specyficzny chód, zdecydowany, szybki. Specjalnie pani ten chód opracowała na potrzeby serialu?
Myślę, że ja ogólnie dość chodzę dość szybko, ale jednocześnie nie przepadam za butami na obcasie. Wydaje mi się, że buty na obcasie, które nosiły kobiety w latach 70. były dużo wygodniejsze. Pracując nad postacią dodałam też swój ruch i w połączeniu z całością - kostiumem i wspomnianym wcześniej butami - dodało to dynamiki i pewnego rodzaju siły.

Gra pani kobietę czynu, można powiedzieć. Ona non stop coś załatwiała, organizowała, przekonywała. Z jednej strony była człowiekiem, który walczy z systemem, ale z drugiej strony też walczyła z tym, jak jako kobietę, matkę postrzegają jej rodzina, społeczeństwo itd. Czy to też starała się pani wyrazić w swojej roli?
Bardzo podobała mi się scena, w której doktor Wadowska-Król spóźnia się na kolację, ponieważ jest bardzo zaangażowana w swoją pracę. Jej mama w serialu była dosyć krytyczna i mówiła: Słuchaj, kolacja to jest rzecz święta. Nie może tak być, że ty się spóźniasz. Zastanawiałam się czy gdyby to przydarzyło się mężczyźnie to czy jej reakcja była taka sama. Jednak jest to specyfika tamtych czasów, w których doktor Wadowska-Król musiała odnaleźć się w męskim świecie oraz walczyć o prawdę i zdrowie dzieci.

To już dzisiaj! Wyczekiwana premiera "Ołowianych dzieci". O czym opowie najnowszy serial Netflixa?

Może Cię zainteresować:

To już dzisiaj! Wyczekiwana premiera "Ołowianych dzieci". O czym opowie najnowszy serial Netflixa?

Autor: Arkadiusz Szymczak

11/02/2026

To już dzisiaj! Wyczekiwana premiera "Ołowianych dzieci". O czym opowie najnowszy serial Netflixa?

Może Cię zainteresować:

Jaki Śląsk pokazują „Ołowiane dzieci”? Serial Netflixa a prawda o PRL‑u. Recenzja

Autor: Tomasz Borówka

05/02/2026

104 mackiewicz yt

Może Cię zainteresować:

Ołowiane dzieci to nie mit. Jak truła niszczycielka i żywicielka - huta w Szopienicach i co dziś po niej zostało - mówi dr Ewa Mackiewicz, dyrektor Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia w Katowicach

Autor: Katarzyna Pachelska

30/01/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama