Zwyciężczynią 23. Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej INTERPRETACJE w Katowicach została Katarzyna Minkowska.
Słowa uznania i tradycyjne mieszki (a w nich czeki na 11 tys. złotych) przekazali reżyserce:
- Dorota Buchwald,
- Grzegorz Jarzyna,
- Janusz Opryński.
Do puli przyznanych jej nagród dołączyło swoją Jury Społeczne (wyłonione w drodze castingu, a będące odpowiednikiem niegdysiejszej nagrody publiczności) oraz Polskie Radio.
Szczerze mówiąc, wielu obserwatorów życia teatralnego spodziewało się takiego werdyktu. Minkowska jest najbardziej doświadczoną twórczynią z sześciorga reżyserów, zakwalifikowanych do finału katowickiego konkursu, ma w swoim dorobku wiele sukcesów, a prezentowany na INTERPRETACJACH spektakl „Wszyscy jesteśmy Belén” dotyka najbardziej dziś gorącego tematu w polskiej debacie społecznej.
„Wszyscy jesteśmy Belén”
Sztuka, inspirowana książką-reportażem Any Eleny Correi, a zrealizowana w olsztyńskim Teatrze im. Stefana Jaracza, opowiada historię młodej Argentynki, która staje się trybikiem w koszmarnej machinie bezdusznego systemu opieki (?) zdrowotnej, a w szerszej skali – obiektem spekulacji konserwatywnych polityków.
Samoistne poronienie, którego doznaje w szpitalu, zostaje uznane za świadome morderstwo, a widz towarzyszy gehennie przerażonej dziewczyny, jednocześnie śledząc wysiłki broniących jej adwokatek.
Zakończenia nie zdradzam, może ktoś będzie miał okazję obejrzeć spektakl, nie chcę psuć pointy. Tak więc: gorący temat i silna więź emocjonalna postaci dramatu z widownią - idealne tworzywo dla inscenizatora.
A jednak nie jest to przedstawienie doskonałe. Nie jest, bo często skręca w stronę nieustannego powtarzania szlachetnych deklaracji, czym hamuje rozpędzone emocje widzów, a czasem wkracza na niebezpieczną ścieżkę nadmiernej publicystyki. Skupieniu widowni nie sprzyjają też „puste” sceny (krzątanina przy organizacji studia, rozmowy prawniczek). Zdecydowanie większą siłę rażenia mają teatralne skróty zawieszonych w niezrozumieniu rozmów: z zimnym oskarżycielem, przekupnym adwokatem czy wyrachowaną obrończynią z urzędu.
Bardzo ciekawym pomysłem reżyserki okazał się natomiast podział sceny na dwie umowne strefy. Na tej bliższej publiczności, rozgrywają się wydarzenia realistyczne, na tej w głębi – sceny więzienne, realizowane w zgoła nieoczekiwanej konwencji jakby musicalowego (tak) snu. Zaskakujące to i oryginalne.
A jak bardzo „Wszyscy jesteśmy Belén” rezonuje z polską rzeczywistością, przekonałam się w kilka godzin po powrocie z teatru, oglądając skrót debaty o prawie aborcyjnym w polskim Sejmie…
„Nowy Pan Tadeusz, tylko że rapowy”
Zgoła odmienne teatralne klimaty nagrodziła swoim głosem Maja Kleczewska, która w błyskotliwej laudacji doceniła „dystans do samego siebie”, jakim wykazał się Kamil Białaszek, tworząc w Teatrze Polskim w Poznaniu, spektakl pt. „Nowy Pan Tadeusz, tylko że rapowy”.
Co prawda, oryginalnych fragmentów „Pana Tadeusza” w nim nie za dużo (w spektaklu, nie Białaszku), ale trzeba przyznać, że Wieszcz stanął na wysokości zadania i pięknie wpisał się swoim trzynastozgłoskowcem w rapowy rytm spektaklu.
Podobnie udało się sceniczne przełożenie ostatniego zajazdu na Litwie na zwarcie dwóch kibolskich frakcji z prowincjonalnego blokowiska, choć wykorzystywanie „ustawek” do interpretacji klasyki, to już prawie norma w polskim teatrze.
Ogólnie mówiąc, spektakl Białaszka to raczej żart niż pretekst do teatrologicznej dysputy, ale faktem jest, że „Pan Tadeusz” wypromował nazwisko reżysera, a o spektaklu dyskutowano przez miesiąc w całej Polsce...
„Nowy wspaniały świat"
Z kolei Wojtek Rodak przyznał swój głos Annie Obszańskiej. twórczyni spektaklu „Nowy wspaniały świat” z Wrocławskiego Teatru Pantomimy.
To niezwykle poruszająca opowieść o tym, jak nasza cywilizacja zmierza ku nicości, zamieniając kult umysłu w kult ciała. Gest, ruch, fantastyczne oświetlenie i pełne wyrazu obrazy wciągają widza bez reszty, a skonfrontowanie marzenia o wiecznej młodości z nieuchronnością śmierci – naprawdę zatrzymuje nas w biegu po wymyśloną doskonałość formy. Mocna rzecz!


