Zgłoszenie o zajściu przy ulicy Jana Kochanowskiego na plebanii parafii pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej w Kłobucku dyżurny tamtejszej Komendy Powiatowej Policji przyjął o godzinie 19:00 w czwartek, 13 lutego 2025 roku. Zgłaszający opisywał, że z garażu należącego do plebanii słychać było wołanie o pomoc i odgłosy walki.
Rozbój na plebanii w Kłobucku zakończony zabójstwem proboszcza
Przybyli na miejsce funkcjonariusze zauważyli mężczyznę w kominiarce, który przeskoczył przez płot i wsiadł do samochodu. Wówczas jeden z policjantów, którzy do niego podbiegli, wyjął kluczyk ze stacyjki pojazdu i, z pomocą innych mężczyzn obecnych na miejscu, obezwładnił sprawcę.
Policjanci weszli do garażu, gdzie zauważyli leżącego na podłodze mężczyznę ze skrępowanymi przy pomocy opasek zaciskowych (tak zwanych trytytek) rękami oraz z owiniętą taśmą z folii typu stretch głową. Taśma ta szczelnie zatykała nos i usta kapłana, przez co nie mógł on oddychać. Jak wykazała późniejsza sekcja zwłok, było to bezpośrednią przyczyną śmierci 58-letniego księdza Grzegorza.
Podczas oględzin miejsca zatrzymania osoby ujawniono czarną kominiarkę, trytytki, sekator oraz przedmiot przypominający broń palną. Jak się okazało, to także mieszkaniec Kłobucka.

Rozbójnik chciał pieniędzy parafian, nie zawahał się przed zbrodnią
W toku śledztwa ustalono, iż tamtego dnia Tomasz J. wszedł do otwartego garażu należącego do parafii. Gdy wjechał do niego mieszkający na plebanii ksiądz Grzegorz, został zaatakowany przez sprawcę. Pokrzywdzony bronił się i wzywał pomocy, lecz został powalony przez napastnika na podłogę. Tamten skrępował ręce ofiary trytytkami i owinął jej głowę taśmą streczową. Tak obezwładniony proboszcz nie przeszkadzał przestępcy penetrować budynku plebanii w poszukiwaniu pieniędzy i innych wartościowych przedmiotów. Z zebranych w śledztwie dowodów wynika, że w czasie poprzedzającym tragiczne wydarzenia pokrzywdzony zebrał od wiernych w formie datków znaczną sumę pieniędzy.
Prokurator przedstawił podejrzanemu dwa zarzuty:
- zabójstwa,
- usiłowania rozboju na szkodę ofiary.
Przestępstwo zabójstwa w związku z rozbojem jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 15 do 30 lat albo karą dożywotniego pozbawiania wolności. W czasie przesłuchań Tomasz J. przyznał się do zarzucanej mu zbrodni i odmówił składania wyjaśnień.
Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Częstochowie zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie. Co ciekawe, 52-letni wówczas Tomasz J. nie był wcześniej karany.
Ponieważ pojawiły się uzasadnione wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego sprawcy konieczne było przeprowadzenie jego obserwacji psychiatrycznej w warunkach szpitalnych przez biegłych specjalistów sądowych. W sporządzonej po niej opinii sądowo-psychiatrycznej biegli stwierdzili, że podejrzany miał zachowaną zdolność pokierowania swoim postępowaniem i rozumienia znaczenia czynu w czasie ich popełniania. Wnioski te oznaczały, że sprawca był w pełni poczytalny i mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. W opinii biegli wskazali także, że w czasie obserwacji podejrzany próbował symulować objawy zaburzeń psychicznych.
Wyrok I instancji i apelacja
Prokuratura Rejonowa w Częstochowie skierowała w październiku 2025 roku do Sądu Okręgowego w Częstochowie, akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi J.. Pół roku później, 26 marca 2026 roku, sąd ten wydał wyrok, którym skazywał oskarżonego na karę 20 lat pozbawienia wolności i orzekł o zadośćuczynieniu na rzecz rodziny zmarłego od sprawcy.
Wyrok został zaskarżony przez obie strony, to jest oskarżonego przez jego obrońcę, który domagał się jego złagodzenia i przez prokuratora, który wnosił o zmianę orzeczenia poprzez wymierzenie oskarżonemu kary dożywotniego pozbawienia wolności.
23 września 2026 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach częściowo uwzględnił apelację prokuratora, wymierzając Tomaszowi J. karę 30 lat pozbawienia wolności, w pozostałej części utrzymując wyrok Sądu Okręgowego w Częstochowie w mocy. Wyrok ten jest prawomocny.
Rodzina sprawcy przeprosiła za jego czyn zaraz po jego ujawnieniu, zaś arcybiskup Wacław Depo wydał list do wiernych, w którym prosił ich o modlitwę zarówno za zamordowanego księdza i jego bliskich, jak za i sprawcę, o czym pisaliśmy w ŚLĄZAGu tutaj.



