Bo choć jej zawodowe CV jest długie – dziennikarka Dziennika Zachodniego, pełnomocniczka prezydenta Chorzowa, koordynatorka ds. dostępności w Szpitalu Kolejowym, współpracowniczka Fundacji Onkologicznej Rakiety – to właśnie Park Śląski był przestrzenią, w której jej temperament, intuicja i wrażliwość najpełniej się objawiły. Nie jako „stanowisko”, ale jako żywy ekosystem relacji, pomysłów i działań.
Magda widziała ludzi
Wszyscy zgodnie wspominają ją jako osobę pełną energii, kreatywną, przyjazną i bezpośrednią. To nie są puste przymiotniki – w jej przypadku każdy z nich miał konkretny ciężar.
Fotoreporter Andrzej Grygiel opowiada o niej tak, jak mówi się o kimś, kto naprawdę potrafił poruszyć świat wokół siebie: – Tworzyła z lekkością i na ostatnią chwilę. Ze wszystkim było tak samo – w ostatniej możliwej chwili, ale dobrze. I dodaje:
– Kiedy Magda wymyśliła Parkową Akademię Wolontariatu, to była rewolucja. Seniorzy mieli pomagać seniorom. Nie uniwersytety trzeciego wieku, tylko ci aktywni mieli wyciągać rękę do tych wycofanych.
Ta idea Magdaleny Sekuły jest teraz realizowana instytucjonalnie.
– Zawsze lubiła pomagać – wspomina Andrzej. – W Dzienniku Zachodnim zarabiała marnie. Pytałem: czemu nie zmienisz pracy? A ona: „Coś ty, przecież mam swoich czytelników. Przychodzą do mnie z problemami. Jak mam ich zostawić?”
To ostatnie zdanie mówi o niej więcej niż jakikolwiek opis charakteru. Magda nie pracowała „dla instytucji”. Pracowała dla ludzi. I to oni byli jej krajobrazem.
Park Śląski: ludzie i krajobraz
Nieprzypadkowo została prezeską Fundacji Park Śląski. Park był dla niej czymś więcej niż przestrzenią rekreacji czy ikoną regionu. Był żywym organizmem, który oddycha dzięki ludziom – pracownikom, wolontariuszom, spacerowiczom, seniorom, rodzinom, fotografom, rowerzystom. Ona to rozumiała intuicyjnie.
Najlepiej widać to w jej książce „Krajobraz tworzą ludzie”. Tytuł, który wymyśliła, jest małym arcydziełem – prostym, a jednocześnie genialnym. Wzięła go z krótkiego podpisu pod zdjęciem w albumie z 1959 roku: „Ludzie tworzą krajobraz”. Przestawiła słowa, nadała im rytm i sens, który idealnie oddaje jej własne spojrzenie na Park.
To nie była książka tylko o drzewach, ścieżkach i architekturze, ale też (a może głównie) o ludziach. O ich emocjach, wspomnieniach, pracy, przywiązaniu. O tym, że Park Śląski nie istnieje bez tych, którzy go współtworzą – od ogrodników po spacerowiczów. Magda miała dar wyławiania z codzienności tego, co najważniejsze: relacji.
Praca była służbą
W Urzędzie Miasta Chorzów zajmowała się promocją, aktywizacją, polityką zdrowotną, senioralną i wsparciem osób z niepełnosprawnościami. To szeroki zakres, ale w jej wykonaniu wszystko sprowadzało się do jednego: do uważności na człowieka.
W ostatnich latach pracowała jako koordynatorka ds. dostępności w Szpitalu Kolejowym w Katowicach. I znów – nie była to praca „od biurka”. To była codzienna walka o to, by ktoś starszy, chory, zagubiony miał łatwiej.
Lekkość, która zostaje
Magda odeszła młodo – w wieku 43 lat. Ale zostawiła po sobie coś, czego nie da się zamknąć w rocznicowych formułkach. Lekkość, która nie była powierzchowna, kreatywność, niebędąca efekciarska i dobroć, która nie kończyła się na deklaracjach, tylko przechodziła w praktykę. To wszystko i dużo więcej składa się na dobrą pamięć.
Jej Park – ten z książki, z Akademii Wolontariatu, z rozmów i pomysłów – wciąż istnieje. I wciąż jest tworzony przez ludzi. Tak jak napisała. Bo krajobraz naprawdę tworzą ludzie. A Magdalena Sekuła była jedną z tych, którzy potrafili go zmieniać na lepsze.
Może Cię zainteresować:
Nie żyje Magdalena Sekuła. Śląska dziennikarka związana z Chorzowem zmarła po walce z chorobą
Może Cię zainteresować:
Park Śląski, jakiego już nie ma. Miejsca, które zniknęły lub zmieniły się do niepoznania
Może Cię zainteresować: