Ilu z nas wie, że Lech Majewski urodził się Katowicach? Gdy wspominamy wielkich twórców filmowych związanych z naszym miastem, najczęściej przychodzą nam na myśl Kazimierz Kutz czy Sławomir Idziak. Tymczasem sam mistrz Majewski pozostaje jakby nieco w cieniu tych znakomitych postaci. A szkoda, bo jego artystyczny dorobek zdecydowanie wykracza poza świat filmu i teatru.
Lech Majewski jest człowiekiem wielu talentów. Spotykamy go również w literaturze – jako poetę i pisarza – a także w świecie opery i sztuk wizualnych. Ten katowiczanin należy bez wątpienia do najbardziej ambitnych, wszechstronnych i utalentowanych osobowości związanych z kulturą naszego miasta. Aż trudno uwierzyć, że jego twórczość pozostaje dla wielu odbiorców niszowa, choć właśnie ta artystyczna niezależność i niepowtarzalność sprawiają, że Majewski jest twórcą kultowym.
Tak jest również z jego filmami. „Wojaczek” czy niezwykły „Angelus” to dzieła, obok których trudno przejść obojętnie. Do „Angelusa” musiałem chyba po prostu dorosnąć, aby w pełni zrozumieć przekaz artysty. Dziś odbieram ten film jako niezwykle interesujący, epicki obraz historii i duchowości Śląska, opowiedziany językiem właściwym tylko Majewskiemu.
Dla miłośników śląskiej mowy „Angelus” jest również niezwykłym zapisem naszego regionalnego świata – z jego codziennością, temperamentem i swoistym „śląskim piekiełkiem”. Oglądając ten film, mam wrażenie, że jest on jednym z najbardziej śląskich obrazów w historii polskiego kina. Forma przekazu jest nietuzinkowa, odważna i zupełnie inna niż wszystko, co znamy z klasycznej filmowej narracji. To właśnie czyni „Angelusa” dziełem wyjątkowym i niepowtarzalnym.
Śląskie dialogi, muzyka kapeli górniczej, intrygujące, niemal mityczne kadry – wszystko to buduje atmosferę historyczno-baśniowej opowieści. Nie jest to jednak kolejna pocztówka z Katowic, z hałdami czy familokami w tle. Majewski pokazuje Śląsk inaczej – poprzez jego duchowość, pamięć, legendę i niezwykłość. To spojrzenie prowadzi nas również w okolice Szopienic, miejsca szczególnego dla historii regionu, a także rodzinnych stron Kazimierza Kutza.
Wszechstronność Lecha Majewskiego z pewnością ma swoje źródła w jego artystycznej drodze. Po ukończeniu liceum w Katowicach-Piotrowicach studiował malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych, a następnie wybrał kultową Szkołę Filmową w Łodzi, gdzie kształcił się na Wydziale Reżyserii. To połączenie malarskiej wrażliwości i filmowego myślenia doskonale widoczne jest w jego późniejszych dziełach – obraz jest u Majewskiego często równie ważny jak słowo.
Już na początku swojej drogi artystycznej sięgał po wielkie tematy. W 1982 roku w Londynie wyreżyserował własną interpretację „Odysei” Homera – opowieści, która również dziś inspiruje największych twórców światowego kina, czego przykładem jest współczesne zainteresowanie tym eposem przez Christophera Nolana.
W twórczości Majewskiego widać niezwykłe wyczucie i artystyczny instynkt, które pozwalają mu konsekwentnie tworzyć kino niekomercyjne, ambitne i wymagające. To filmy, do których chce się wracać, bo z każdym kolejnym seansem można w nich odkryć coś nowego. Aż chciałoby się zapytać, dlaczego przy tak ogromnej liczbie nagród i wyróżnień jego twórczość nie została jeszcze w pełni doceniona przez Akademię Filmową w Hollywood. Szkoda, bo tak wybitny artysta z pewnością zasługuje na miejsce w panteonie laureatów najważniejszych nagród filmowych świata.
Wielu z nas może zastanawiać się, jak wielką drogę przeszedł ten pochodzący z Katowic artysta. Wystarczy spojrzeć na nazwiska twórców, z którymi współpracował przy swoich projektach. Jeffrey Wright, Benicio del Toro, Willem Dafoe, Gary Oldman, Tatum O’Neal, Courtney Love, Dennis Hopper czy David Bowie – to tylko część wielkich nazwisk związanych ze światem filmu, z którymi zetknął się podczas pracy nad różnymi przedsięwzięciami, między innymi przy produkcji „Basquiat”.
Ktoś mógłby powiedzieć: dobrze, udało się zebrać wielkie nazwiska w jednym projekcie. Ale twórczość Majewskiego to znacznie więcej. Jednym z jego najważniejszych filmów pozostaje „Młyn i krzyż” – niezwykła, malarska wizja inspirowana obrazem Pietera Bruegla Starszego „Droga na Kalwarię” oraz książką Michaela Francisa Gibsona, amerykańskiego krytyka i historyka sztuki.
Film wykorzystuje nowoczesne technologie i efekty komputerowe, aby niemal dosłownie wejść w przestrzeń obrazu i ożywić jego wielowarstwową kompozycję. W głównych rolach wystąpili artyści światowego formatu: Charlotte Rampling, Michael York i Rutger Hauer. Ilu polskich twórców miało możliwość realizowania swoich wizji w tak znakomitym, międzynarodowym gronie?
Lech Majewski powinien być zdecydowanie silniej utożsamiany z Katowicami i całym Śląskiem. Miasto, w którym się urodził, zasługuje bowiem na to, by pamiętać o swoim wybitnym artyście i podkreślać jego związki z regionem. Katowice stały się dziś jednym z najważniejszych punktów na kulturalnej mapie Polski, a twórczość Majewskiego stanowi istotną część tego niezwykłego dziedzictwa.
Jego liczne nagrody, wyróżnienia i przede wszystkim niezwykły dorobek pokazują, jak wielki posiada talent i jak swobodnie porusza się pomiędzy różnymi dziedzinami sztuki.
Dla porównania warto przyjrzeć się choćby postaci niezwykłego muzyka, jakim był wybitny mistrz Wojciech Kilar, który dziś nierozerwalnie utożsamiany jest ze stolicą Górnego Śląska i całej śląskiej aglomeracji. Jego twórczość oraz wieloletnie związki z Katowicami sprawiły, że stał się jedną z najważniejszych postaci symbolicznie wpisanych w kulturową tożsamość miasta.
I być może właśnie Lech Majewski byłby jednym z nielicznych twórców, którzy potrafiliby przenieść na ekran historię Karola Goduli – postaci niemal mistycznej, owianej legendami, a jednocześnie niezwykle ważnej dla historii Górnego Śląska. To opowieść, która mogłaby zainteresować nie tylko rodzimą publiczność, lecz również światową widownię i największe nazwiska współczesnego kina. A jego świat przedstawiany na ekranie, nie raz zaskoczył widza i tym razem mógłby wznieść się na wyżyny ponad Światowego Kina! Na pewno, taką osobowość jak Majewski wsparły by w tym projekcie, wiele instytucji kultury w tym osiemdziesięcioletnia Instytucja Filmowa Silesia Film w Katowicach.
Może właśnie taka epicka, śląska historia – opowiedziana językiem Lecha Majewskiego – przyniosłaby mistrzowi upragnionego Oscara?
Tego z całego serca życzę temu niezwykłemu artyście z Katowic.
Maciej Mischok
Może Cię zainteresować:

