O ile jednak największy namacalny dowód miłości Guida do Blanki de Paiva – „Mały Wersal” w Świerklańcu – już nie istnieje, nie ustępujący mu przepychem pałac, który Hugo zbudował dla Laury von Kaszonyi w Wiedniu, nadal stoi, pełniąc dziś funkcję luksusowego hotelu sieci Almanac.
W odróżnieniu od Guidowskiej Blanki, Węgierka Laura von Kaszonyi odznaczała się wielką urodą, o której prasa wspominała jeszcze po jej śmierci. Niestety, jedyny dostępny publicznie wizerunek hrabiny pochodzi z 1903 r., gdy Laura miała już 67 lat. Drugi zachowany wizerunek, uroczej brunetki o ciemnych oczach, znajduje się w prywatnej kolekcji na Węgrzech, ale można go zobaczyć na profilu na Facebooku „Premeny a zaujímavosti” słowackiego badacza historii Branislava Heribana.

Licząc w chwili poznania Hugona jedynie 19 wiosen, Laura nie mogła „pochwalić” się tak bogatą, aczkolwiek niezbyt chlubną przeszłością, jak depcząca dosłownie po trupach mężczyzn, by zdobyć ich pieniądze, Estera Lachmann, czyli La Paiva.
Być może to urok niewinności Laury oraz niewątpliwa inteligencja i erudycja (lubiła czytać, w późniejszych latach zgromadziła pokaźny księgozbiór) tak podziałały na dojrzałego już, 45-letniego Hugona. Mężczyzny żonatego, jednak bardzo interesującego i – jak wynika z jego biografii „Hugo Henckel von Donnersmarck oraz historia jego rodu” – odznaczającego się wieloma zaletami umysłu i charakteru.

Przebieg tego romansu nie wystawia jednak hrabiemu najlepszego świadectwa. Związek z Laurą rozkwitał w momencie, gdy jego pierwsza żona, Laura von Hardenberg, nie mogła otrząsnąć się po wielkim ciosie, jakim była śmierć ulubionego syna Alfonsa (listopad 1856). A w 1857 r. była już poważnie chora i z utęsknieniem wyczekiwała męża w kupionym dla niej zamku Wolfsberg w Dolnej Karyntii (Austria).
W owym czasie Hugo bawił z kochanką w kurorcie Baden bei Wien, a w dzień Wigilii nie zdążył przybyć do Wolfsberga na tyle wcześnie, by pożegnać umierającą małżonkę. Na jego korzyść świadczy jednak to, że wybudował dla niej piękne mauzoleum i zlecił Augustowi Kissowi ze Śląska wykonanie pięknego białego sarkofagu.
Kim zatem była druga żona Hugona, po której pozostał herb na fasadzie pałacu w Nakle Śląskim?
Mieszkała tu z hrabią i jego rodziną w latach 60. XIX w.
Laura von Kaszonyi, córka prawnika Jana von Kaszonyi i Rozalii z Pongraczów (stara szlachta węgierska), urodziła się 7 stycznia 1836 r. w Budzie (późniejszej części Budapesztu). Jej ojciec był wielkim miłośnikiem teatru (aktywnie walczącym o węgierski teatr narodowy), i być może zamarzył o aktorskiej karierze ślicznej córki, gdyż w 1855 r. wysłał 19-letnią pannę do Wiednia, by tam robiła aktorską karierę. Była wówczas jeszcze niepełnoletnia, ale zaopatrzył ją w stosowny dokument. Może już tego roku, a może dopiero w następnym, Hugon zauważył nadobną aktoreczkę, w każdym razie w akcie małżeństwa Laury widnieje adres zamieszkania od 1856 r. – Leopoldstadt 406 (obecnie Praterstrasse 55) – ten sam, co Hugona.
Odczekawszy rok po śmierci żony Henckel, mimo niechętnej postawy rodziny (a miał jeszcze trzech dorosłych synów i córkę), poślubił nadobną pannę 8 stycznia 1859 r. w wiedeńskim kościele św. Jana Nepomucena.

Trwające 32 lata małżeństwo okazało się, mimo braku dzieci, udane, a Laura stała się dla hrabiego dobrą i oddaną mu żoną, wspierającą go w jego projektach i wszędzie mu towarzyszącą. Trochę inaczej przedstawia ją Gabriela Horzela-Szubińska w książce „Tajemnice Donnersmarcków. Opowieści i legendy”. Według niej Kaszonyi była próżną celebrytką, lubującą się w zakupach i błyszczeniu w towarzystwie. Oboje małżonkowie byli częstymi gośćmi wiedeńskiego dworu cesarskiego, a także w Berlinie – tu Laurze udało się dzięki Hugonowi osiągnąć to, o czym daremnie marzyła żona Guida.
Zakochany Donnersmarck obdarowywał ukochaną pałacami – w:
- Wiesenau,
- Stein (nieistniejący już na Dolnym Śląsku),
- Karlburgu (obecnie Rusovce, dzielnica Bratysławy),
dla niej zbudował w Wiedniu wyżej wspomniany pałac, miejsce, w którym oboje potem zamknęli oczy.

O ile w Polsce, za sprawą „Tajemnic Donnersmarcków”, Laura może nie cieszyć się dobrą, choć niezasłużenie, opinią, w Rusovcach pozostawiła po sobie na tyle dobre wspomnienie, że jej imieniem nazwano jedną z ulic.

Po śmierci Hugona 4 października 1890 r. młoda jeszcze, bo 54-letnia wdowa, nie wyszła już ponownie za mąż. Co jest o tyle ciekawe, że będąc kobietą niesłychanie bogatą i wciąż piękną, stanowiła zapewne bardzo atrakcyjną partię.
Czy postanowiła być wierna zmarłemu mężowi, czy też nikt nie potrafiłby jej zastąpić Hugona – nie wiadomo. Swój wdowi czas spędzała bardzo aktywnie, odwiedzając swoje rezydencje – w 1897 r. dorzuciła do nich wille w Abbazji (obecnie Opatija w Chorwacji), prowadząc intensywne życie towarzyskie, o czym wspominała wiedeńska prasa, charakteryzując ją jako najmilszą ze starszych dam arystokracji. Wystawiała konie w wyścigach, zajmowała się gospodarstwem, współpracując z Arturem, najmłodszym synem Hugona.
Laura zmarła 11 grudnia 1905 r. na zapalenie płuc w wielkim i pustym pałacu w Wiedniu. Jej pogrzeb był bardzo wystawny, co obszernie zrelacjonowała prasa. Po śmierci macochy jej pasierbowie pozbyli się – jak twierdzi Horzela-Szubińska – wszystkich pamiątek po znienawidzonej kobiecie, ale może to, że pochowali ją u boku Hugona, świadczy o tym, że jednak docenili pozytywną rolę, jaką odegrała u boku ich ojca.
* Więcej historii związanych z nakielskimi Henckel von Donnersmarckami znajdą Państwo na profilu Facebookowym Pałac w Nakle Śląskim


