Wyrok skazujący 18-letnich Sosnowiczan na pobyt w zakładzie poprawczym do osiągnięcia 21 roku życia zapadł w czwartek, 9 lipca 2026 roku w IV Wydziale Rodzinnym i Nieletnich Sądu Rejonowego w Sosnowcu.
Poprawczak za doprowadzenie do śmierci młodego mężczyzny
Skład orzekający uznał, że cała trójka przyczyniła się do śmierci Jastrzębianina przez dotkliwe pobicie go i orzekł, iż spędzą oni najbliższe trzy lata w poprawczaku. Wyrok nie jest prawomocny i mogą się od niego odwołać zarówno skazani jak i prokurator, choć nic nie wskazuje na to, by tak się miało stać.
„Nie spodziewam się w takim przypadku odwołania ze strony prokuratury.” — powiedział cytowany przez portal o2.pl prok. Michał Łukasik z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ w Sosnowcu, która prowadziła postępowanie.
Polski kodeks karny przewiduje możliwość odpowiadania za najcięższe przestępstwa przez nieletnich powyżej 15. roku życia (a zabójstwa nawet od 14. roku życia) jak dorośli jeżeli „okoliczności sprawy oraz stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają, a w szczególności, jeżeli poprzednio stosowane środki wychowawcze lub poprawcze okazały się bezskuteczne.” (art. 10 § 2 i § 3 kodeksu karnego). O tym jednak, czy nieletni będzie odpowiadał jak dorosły decyduje każdorazowo sąd. W tym wypadku jednak uznał, że nie zachodzą dostateczne przesłanki.

Brutalne pobicie podczas Dni Sosnowca
Do tragicznego zdarzenia doszło 9 czerwca 2024 roku podczas imprezy plenerowej Sosnowiec Fun Festival, która zastąpiła dawne Dni Sosnowca. Według ustaleń śledczych trzech agresywnie zachowujących się nastolatków zaczepiało uczestników wydarzenia. Wtedy Marcin Mizia miał zwrócić im uwagę, stając w obronie chłopaka, którego zaatakowali. W tym momencie sam stał się celem ataku. Napastnicy powalili go na ziemię i kopali. Interweniowała narzeczona Marcina, ale młode bandziory powalili ją na ziemię jeszcze szybciej, a ona sama uderzyła głową w murek. Gdy chłopak chciał pomóc swojej ukochanej, napastnicy zaczęli go bić i kopać po całym ciele, w tym brzuchu i głowie.
„Tylko w tle widziałam, jak upada. Widziałam jego śmierć, na czworaka szłam, bo nie czułam się na siłach, żeby wstać. Widziałam falę krwi.” — opowiadała w programie »Uwaga!« telewizji TVN jego dziewczyna Karolina.
Ciężko ranny mężczyzna został odwieziony do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Zmarł w nocy z 11 na 12 czerwca 2024 roku.
Po śmierci Marcina Mizi, za zgodą rodziców, utrzymywano aparaturę medyczną w celu pobrania organów do przeszczepów.
„Głupio wyszło”? Tyle ze skruchy nieletnich bandziorów
W międzyczasie, już następnego dnia po feralnym dniu, policja zatrzymała trzech 16-letnich uczniów Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 5 w Sosnowcu – Wiktora, Jakuba i Dominika – których wytypowano jako sprawców pobicia na podstawie dowodów, w tym zeznań świadków.
Dziennikarze »Faktu« dotarli do wpisu jednego z nich tuż po zdarzeniu:
„Właśnie zmasakrowaliśmy typa… Koleś rozj….y i fejm d...ny."
Jakub i Dominik przyznali się do winy zanim jeszcze mieli adwokatów. Podobno mieli powiedzieć, że „głupio wyszło”. Obaj podkreślali, że Wiktor (trzeci z podejrzanych) nie brał bezpośredniego udziału w biciu ofiary. Według nauczycieli dwóch z nich nie sprawiało wcześniej problemów wychowawczych, lecz jeden już tak.
W trakcie postępowania ustalono, że podczas napaści nastolatkowie byli pod wpływem alkoholu, a dwaj z nich mieli zażywać sterydy anaboliczne. Od początku śledztwa, decyzją sądu, byli umieszczeni w różnych schroniskach dla nieletnich, by utrudnić im komunikowanie się i mataczenie.
Reakcja rodziców po wyroku
Po ogłoszeniu decyzji sądu rodzice Marcina Mizi wyrażali poczucie niesprawiedliwości.
„To niesprawiedliwe. Naszego dziecka już nie ma. Oni po 21. roku życia będą mogli zacząć normalne życie. Nam dziecka już nikt nie odda”. — powiedzieli cytowani przez »Dziennik Zachodni« Grażyna i Jacek Miziowie.
W rozmowie z »Faktem« ojciec ofiary podkreślał bezradność rodziny wobec śmierci syna i obowiązujących przepisów dotyczących odpowiedzialności nieletnich.

Funkcjonariusz Służby Więziennej i piłkarz
28-latek miał narzeczoną Karolinę, z którą był feralnego dnia na festiwalu w Sosnowcu. Para miała wziąć niedługo ślub.
Od 2021 roku służył jako funkcjonariusz Służby Więziennej w Zakładzie Karnym w Jastrzębiu-Zdroju, dochodząc do stopnia kaprala. Pośmiertnie został awansowany na wyższy stopień służbowy.
Był również piłkarzem, zawodnikiem K. S. Spójnia Landek. Wcześniej występował w innych drużynach z regionu, w tym M. R. K. S. Czechowice-Dziedzice, Gwarek Ornontowice, Decorum Bełk i Unia Racibórz. Był wychowankiem klubu w swoim rodzinnym Jastrzębiu-Zdroju.
Pogrzeb Marcina Mizi odbył się 20 czerwca 2024 roku w Jastrzębiu-Zdroju, w którym mieszkał. Ceremonia miała charakter państwowy.
Corocznie gmina Jasienica
organizuje Memoriał śp. Marcina Mizi na boisku w Landku. W
wydarzeniu uczestniczą mieszkańcy, zawodnicy i rodziny, wspólnie
upamiętniając tragicznie zmarłego sportowca.



