Mateusz Ledwig, twórca profilu "Rubens był z Bytomia", zakłada fundację. Chce pomagać młodzieży w walce z hejtem i przemocą

Influencer, który promował godkę za pomocą memów z obrazami Rubensa, zniknął na kilka lat z mediów społecznościowych. Mateusz Ledwig przyznaje, że zmagał się z depresją. Jednak powrócił silniejszy, i chce pomagać młodzieży w walce z hejtem i przemocą w szkole. Dlatego zakłada fundację

Martyna Olszewska
Mateusz Ledwig

Jego memy wykorzystujące obrazy Rubensa do promocji śląskiej godki bawiły nas przez kilka lat. "Puć jadymy do Silesii", "Jo ci kazała pić ta gorzoła?", "Nażarłach się i ida nynać" - wypowiadają na nich nobliwi XVII-wieczni flamandzcy mieszczanie.

Rubens był z Bytomia zamilkł na kilka lat. Dlaczego?

Mateusz Ledwig założył profil "Rubens był z Bytomia" na Facebooku i Instagramie 10 lat temu. Przez kilka lat dostarczał nam rozrywki, stał się ambasadorem języka śląskiego, kręcił filmy, napisał książkę - potoczny słowniczek godki, a nawet wypuścił linię ubrań z hasłami po śląsku.

Później jednak zamilkł. Dziś przyznaje, że po latach intensywnej pracy w korporacjach i jako menadżer gwiazd, jego energia wypaliła się.

- Zmagałem się z depresją i uzależnieniami - mówi szczerze Mateusz.

Udało mu się jednak, przy pomocy psychoterapii, ale też wiary w Boga, wyjść z tej trudnej sytuacji.

- Przepracowałem kryzys. Teraz chcę moją energię i zapał poświęcić ludziom, szczególnie młodzieży - mówi Mateusz.

Sam jako uczeń gimnazjum doświadczył przemocy, gdy ktoś bez jego wiedzy i zgody ujawnił, że jest gejem.

- Byłem gnębiony cały czas. Cały czas słyszałem: "pedał", "pedał", "pedał". Przerwy spędzałem ukryty w szatni, bo na korytarzu wytykali mnie palcami, grozili pobiciem. Dlatego rozumiem, z jakimi sytuacjami mierzą się dręczone w szkole dzieci, ale sądzę, że bulling to jest problem systemowy, nie tylko dotyczący oprawcy i ofiary, ale też całej społeczności - grupy, klasy biernych obserwatorów - mówi Mateusz.

Mateusz Ledwig otwiera swoją fundację Wszystko 22

Kilka miesięcy Ledwig temu został dyrektorem śląskiego oddziału Fundacji Równik Praw, ale teraz mówi w rozmowie ze ŚLĄZAGIEM (wywiad wideo ukaże się w piątek 20 marca na naszym kanale na YT), że otwiera swoją fundację.

- Jestem w trakcie rejestracji fundacji. Będzie się nazywać Wszystko 22. Nazwa wynika z tego, że zawsze jest wszystko do roboty, ale będziemy wybierać 22 projekty, inicjatywy, które będziemy realizować rocznie - wyjaśnia Mateusz Ledwig. - Główną i nadrzędną rzeczą ma być słowo współpraca. I to jest coś, co bardzo mocno w statucie będzie wybrzmiewać. Wiele rzeczy będzie się działo tutaj, na Śląsku, bo tu jestem na co dzień, bo mieszkam w Gliwicach, ale temat przeciwdziałania przemocy równieśniczej wobec dzieci i młodzieży jest ogólnopolski. Od razu podchodzę do tego systemowo, tworząc teraz bardzo dużą kampanię - zapowiada.

Mateusz Ledwig już spotyka się z młodzieżą, by rozmawiać o trudnych sytuacjach. Zaproszono go do Szkoły Podstawowej nr 12 w Piekarach Śląskich, której jest absolwentem.

"Im więcej mam takich spotkań, tym bardziej wiem, że młodych ludzi nie trzeba „naprawiać”, tylko trzeba ich naprawdę usłyszeć. To miała być rozmowa o inspiracji, rozwoju i kierunkach zawodowych, ale bardzo szybko zeszliśmy na rzeczy prawdziwe: emocje, depresję, samotność, uzależnienia, używanie smartfonów i to, jak dziś naprawdę wygląda dorastanie. I właśnie to było w tym najpiękniejsze. To nie był wykład. To nie było spotkanie „gwiazdorskie”. To była rozmowa. Szczera, żywa, odważna. Podzieliłem się swoją historią, także tą trudną, związaną z depresją i uzależnieniami, a oni odpowiedzieli czymś bezcennym - zaufaniem. Zadawali odważne pytania, dzielili się swoimi historiami, słuchali się nawzajem i wspierali" - napisał po spotkaniu na swoim profilu na Facebooku

Realny dramat dzieci, który nie kończy się po lekcjach

Ledwig uczestniczył też pod koniec lutego, na zaproszenie posłanki Moniki Rosy, w obradach sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży. "Rozmawialiśmy o przemocy rówieśniczej i cyberprzemocy. O realnym dramacie dzieci, który nie kończy się po lekcjach. O przemocy, która wchodzi do telefonu, do domu, do łóżka. I zostaje tam 24 godziny na dobę" - napisał po tym spotkaniu Mateusz.

Dziś zapowiada, że wybiera się też na kolejne posiedzenie tej komisji.

- Jestem już do niego bardzo mocno przygotowany i chcę zobaczyć, co się zmieniło przez ten czas. Chcę wierzyć, że z komisji może wyjść coś dobrego, ale też myślę, że politykom trzeba patrzeć na ręce. Bo w tej komisji są matki. W tej komisji są osoby, które same doświadczyły bullyingu i mam wrażenie, że tam pracują ludzie, którzy chcą tych zmian realnie - mówi Mateusz Ledwig w rozmowie ze ŚLĄZAGIEM
W Teatrze Śląskim spotkały się środowiska zaangażowane w sprawy regionu

Może Cię zainteresować:

Aktywiści rozmawiali o śląskiej kulturze w Teatrze Śląskim. Rozmowy zainicjował znany twórca internetowy Mateusz Ledwig

Autor: Arkadiusz Szymczak

12/03/2026

Tereny kwk miechowice tf silesia

Może Cię zainteresować:

Postawili na nogi PLL Lot. Teraz zabierają się za Bytom. Zainwestują tu 200 mln zł

Autor: Daniel Lekszycki

12/03/2026

Mateusz Ledwig

Może Cię zainteresować:

Mateusz Ledwig, twórca marki Roobens/Rubens był z Bytomia, napisał słowniczek śląsko-polski "Godej"

Autor: Katarzyna Pachelska

17/03/2021

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama