Ondra

Óndra Łysohorski. Niedoszły śląski noblista i wielki poeta, ale w Panteonie Górnośląskim nie zagrzałby miejsca

Często słyszymy, że żaden inny region Europy nie wydał na świat tylu noblistów co Śląsk. I tak, jest to prawda. Jednakże ilu z noblistów było tak echt śląskich, a ilu Ślązaków miało szansę na Nobla, choć go nie dostało. Dziś o poecie, który mógł być najbardziej śląskim z noblistów.

Wiosną roku 1944 Erwin Goj pisze list do „wielkiego językoznawcy towarzysza Stalina” z prośbą o interwencję w sprawie prześladowań języka i narodu laskiego. Dla dobra swojego narodu Goj zawiera pakt z diabłem, żeby ratować kulturę. Swoją postawą zapewnia sobie nietykalność w prowadzeniu wojny z państwem czechosłowackim i czeską partią komunistyczną, która ma prześladować naród laski. Do „wielkiego językoznawcy” pisze kilkukrotnie i gdy czescy komuniści w latach 50. usuwają dzieła Goja z bibliotek i księgarni, zwraca się on kolejny raz do głowy Związku Radzieckiego. Stalin mianuje Goja przewodniczącym Lokalnego Związku Pisarzy i dyrektorem katedry języków Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu w Bratysławie. Goj kontynuuje swoją pracę na rzecz narodu laskiego i języka laskiego, choć tak naprawdę to walczy na rzecz narodu śląskiego i języka śląskiego.

W kontrze od bajtla

Erwin Goj przyszedł na świat 6 czerwca 1905 roku we Frydku na pograniczu śląsko-morawskim. Urodził w biedniejszej rodzinie jako dziewiąte dziecko. Jego ojciec był górnikiem a matka tkaczką. Jednakże Erwin Goj wykazywał dryg do nauki i opłacono mu (jak podejrzewam przez kościół) czesne w gimnazjach niemiecko i czeskojęzycznych w kolejno Frydku, Mistku, Boguminie i Ostrawie. Czyli w ważniejszych ośrodkach kultury czeskiej i śląskiej w państwie austro-węgierskim, a następnie w czechosłowackim. Goj wspominał te lata dość traumatycznie, gdyż jego ciągłe przenoszenie było związane z tym, że rodzice chcieli, aby uczęszczał do gimnazjów czeskich, a nie niemieckich. W tych niemieckich Goj czuł się dobrze i zaczytywał się Tomaszem Mannem i Gerhardem Hauptmannem, a w czeskich czuł się prześladowany. Przyszły filolog już od najmłodszych lat manifestował swoją śląskość w kontrze do czeskich profilów gimnazjów. W niemieckich nie miał problemów, bo tam kadra kształcąca nie przejmowała się tym jaką mniejszością dokładnie czuje się Erwin Goj. Badacz losów Goja- Libor Martinek- określa okres czeskich gimnazjów jako „czas szowinistycznego ekspansjonizmów niektórych profesorów skutkujący obniżaniem ocen z większości przedmiotów”. A każdy konflikt skutkował eskalacją i zmuszał Goja do szukania nowej szkoły.

Wojciech Jaroszewicz i jego Zasady pisowni języka śląskiego

Może Cię zainteresować:

Ślązacy nigdy nie przeklinali, prawda? Jest pierwsze opracowanie języka śląskiego prof. Jaroszewicza

Autor: Roman Balczarek

28/10/2022

Pomimo dość burzliwej edukacji Goj zdał maturę terminowo w 1924 roku i zaczął studiować w Pradze językoznawstwo, literaturę i filozofię, z której to obronił doktorat w 1928. Swoje badania skupił na analizie twórczości Manna i Hegla, ale w kierunku językoznawczym badał język laski. Po uzyskaniu doktoratu przez pół roku przebywał na stypendium we Włoszech, a następnie pracował jako nauczyciel gimnazjalny w słowackich i czeskich szkołach. Wtedy też zaczął tworzyć w języku laskim pod pseudonimem Óndra Łysohorski.

Bard z Lasko

W 1934 roku Łysohorski wydaje tomik poezji „Spjewajuco piaść”, która zostaje wydana w języku laskim i zawiera dość obszerne posłowie. Jednak najpierw o samym pseudonimie. Óndra Łysohorski nawiązuje do Ondraszka z Łysych Gór, czyli rozbójnika żyjącego na przełomie XVII i XVIII wieku. I tak, jak się zapewne domyślacie to kolejny bandyta z Gór, którego się romantyzuje i dopisuje mu walkę z niesprawiedliwością. Jak Janosikowi czy Robin Hoodowi. No cóż, chyba nic z tym już nie zrobimy. W każdym razie pod mianem tego właśnie buntownika chciał być znany Erwin.

Wspomniane posłowie opisywało czym jest język i naród laski. Łysohorski pisał, że na pograniczu niemiecko – polsko – czechosłowackim żyje dwumilionowy naród laski. Ziemia Lasko to dość mały obszar na pograniczu Moraw i Śląska i nie sposób, by żyło tam dwa miliony ludzi. Goj zaliczał więc do kraju Lašsko ziemie: raciborską, opawską, hulczyńską, karniowską, cieszyńską, ostrawską, wałaską i ziemię czedecką. Czyli jak to sobie nałożymy na mapę, to wychodzi praktycznie cały południowy Górny Śląsk. A mówiąc o narodzie, Goj zaznaczał często, że nazwą jaką określają się mieszkańcy kraju Laskiego to Ślązacy. A język laski to nic innego jak twór będący wypadkową dialektów południowogórnośląskich i gwar pogranicza morawsko-śląskiego. Czyli nie jest to stricte ten sam śląski, jaki dziś znamy, ale jak pisałem o językach Dolnego Śląska- na przestrzeni historii było wiele języków śląskich.

Hameryka

Może Cię zainteresować:

Jak zwindykowałem Ślązaka w Teksasie. Wymyśliła go znana amerykańska gra komputerowa

Autor: Roman Balczarek

26/08/2022

”Język laski posiada swój własny organizm, który różni się istotnymi cechami zarówno od języka czeskiego, jak i polskiego. Od języka czeskiego między innymi akcentem na przedostatniej zgłosce i niedostateczną ilością różnic w iloczasie, od polskiego niedostatkiem nosówek oraz charakterystycznym podejściem do spółgłosek. Prócz tego język laski wielce się różni w dziedzinie składni tak od języka czeskiego, jak polskiego"

Łysohorski nie wypierał się jednak śląskości Lasko i tego języka. Po prostu uważał, że wieloetniczny i wielojęzyczny Śląsk musi znaleźć określenia dla każdej z grup, zamiast nazywać je zbiorczo Ślązakami i językiem śląskim. I trudno się z tym nie zgodzić. Do dziś istnieje pewna zagwozdka: czy mieszkańcy województwa dolnośląskiego są Ślązakami, skoro zamieszkują Śląsk, a etniczność i orientację narodową mają po prostu polską?

Zrodzi się nowy świat we krwi?

Łysohorski budził wiele kontrowersji od czasów swoich śmiałych publikacji, lecz pomimo konfliktu z nacjonalistami czeskimi udało mu się zebrać lokalnych artystów i stworzyć grupę zwaną Laską Perspektywą. Grupę dość poczytną i uznaną w poetyckim świecie Europie. Po rozbiorze Czechosłowacji przez Polskę i Niemcy Erwin Goj przeprowadził się do Polski. Po wybuchu wojny uciekł do ZSRR, gdzie wstąpił do Związku Pisarzy Radzieckich i objął pracę jako wykładowca literatury i języka niemieckiego w Uzbekistanie. Lata wojenne to okres niepokojów w twórczość Łysohorskiego (pytanie, czy „zrodzi się nowy świat we krwi”) i uznania na arenie międzynarodowej. Tłumaczenia poezji Łysohórskiego na język rosyjski odbiły się głośnym echem. Na fali swojej pozycji Goj napisał wiosną 1944 swój pierwszy list do Stalina, po francusku. Opisał w nim sytuację narodu laskiego i jak Czesi i Polacy tępią język i kulturę tego narodu. Co ciekawe, „wielki językoznawca” okazał aprobatę idei, a nie wysłał Łysohorskiego do Łagrów. Kto wie, czy gdyby to bardziej pasowało Stalinowi, to czy by powstała Republika Laska? I jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało, to było to realne. Stalin mógł dzielić ten kawałek Europy jak tylko chciał.

„Moja harfa je ceło ślóńsko zém:
chałupky w Beskidach a šumne řéky
kolónije hawjérske a słónečniky
fedrowe weže, fabriky a dym..”

Po wojnie Łysohorski wrócił do kraju Laskiego i kontynuował swoją pracę. Jak wspomniałem, czescy komuniści chcieli wymazania pamięci po Łysohorskim i zniszczenia jego twórczości. Uważali go za separatystę, wywrotowca i zdrajcę narodu chcącego osłabić państwo Czechosłowackie (skąd to znamy, co). Rozpoczęto postępowanie administracyjne mające odebrać Gojowi uprawnienia nauczyciela, a jego dzieła trafiły na listę ksiąg zakazanych. Jednakże wielki protektor czuwał i Goj wiedział, że jest nietykalny. Wystarczyło tylko jeszcze raz napisać. Stalin dał przed śmiercią odpowiednie prikazy i Goj stał się ważną personą w czechosłowackim świecie naukowym, choć jego pozycja osłabła po śmierci Zefela Kożdonia i po rozpadzie Laskiej Perspektywy. Był więc cenionym poetą i naukowcem, ale jego ruch polityczny był praktycznie nieistniejący.

Panel o Panteonie Górnośląskim zorganizował Klub Jagielloński

Może Cię zainteresować:

Panel "Panteon Górnośląski. Spóźniona debata?" w końcu się odbył. Dyskutowali naukowcy i publicyści

Autor: Redakcja

08/10/2022

A kaj tyn Nobel?

I tak wkraczamy w początek lat 70. XX wieku i w dość ciekawy wątek. Nowa czeska władza nie uważa już Łysohorskiego za wywrotowca a wybitnego twórcę europejskiego, choć o nieco ekscentrycznych poglądach. i Proponują jego zgłoszenie do literackiej nagrody Nobla i komitet rozważał nawet kandydaturę Goja, choć ostatecznie nie przyznano mu nagrody. Ale gdyby się udało, Śląsk miałby kolejnego literata noblistę po Gerhardzie Hauptmannie i noblistę najbardziej zaangażowanego w działania na rzecz śląskości i języka śląskiego. I mówimy o roku 1970 dla przypomnienia. W Polsce późnego Gomułki i wczesnego Gierka ktoś taki jak Óndra nie mógłby zaistnieć i zapewne pozbawiono go by obywatelstwa.

Kaj noród mój?

Pisany je mój wérš nocami.
Joch był jak pes wyhnany w swět.
Joch błudził wečer ulicami
a społ jak chachar pod mostami,
mój žiwot ňeznoł žodén kwět.
Jo zatracény syn Ostrawy
pro kořéň mjesta némjéł sém.
Kus Polska tam, tu kus Morawy,
tu buržuj Čech, tam Polok drawy.
Kaj noród mój? Kaj lašsko zém? …

Erwin Goj zmarł 19 grudnia 1989 w Bratysławie. Dziś jest postacią lekko zakurzoną, choć nie zapomnianą. Patronuje śląskiemu dyktandu w Rybniku, śląscy językoznawcy znają jego twórczość obowiązkowo, a jako literat jest doceniany. To, że znalazł się ani w czeskich, ani polskich kanonach literatury nie sprawia, że nikt o nim nie pamięta. A nie znalazł się dlatego, że kanon jest narracją.