Osiedle Tysiąclecia nocą

Osiedle Tysiąclecia niczym wino, im starsze tym lepsze. Maciej Franta: „Dobra architektura nie przestaje być dobra”

Czy katowickie osiedle Tysiąclecia przypadkiem się już nie zestarzało? Czy współczesne budownictwo jest lepsze? Czego na popularnym „Tauzenie” brakuje? I czy to w ogóle… osiedle? Rozmawiamy z Maciejem Frantą, architektem i wnukiem Aleksandra Franty, który – wraz z Henrykiem Buszko – Tysiąclecie zaprojektował i wybudował.

Budowę katowickiego osiedla Tysiąclecia rozpoczęto na początku lat 60. XX wieku – czy przez te wszystkie lata mogło się już „zestarzeć”?
W sensie technicznym i estetycznym – tak, osiedle nieco się zestarzało. To znaczy: pewne drobne standardy, które w tych budynkach są, elewacje wymagałyby remontu, albo jakiegoś udoskonalenia. Natomiast co do zasady osiedle się oczywiście nie zestarzało, bo trudno powiedzieć, żeby dobra architektura się starzała w takim rozumieniu, że przestała być dobra. To akurat nie ma miejsca. Z kolei w sensie pewnych oczekiwań estetycznych może zachodzą zmiany, ale w sensie rozwiązania mam wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem jest coraz bardziej aktualne, coraz bardziej odpowiada na potrzeby ludzi.

Maciej Franta/ Frantagroup Architects

Co to znaczy?
W ostatnich latach byliśmy coraz bardziej zachłyśnięci coraz to droższymi materiałami elewacyjnymi, a zapominaliśmy o tych podstawach, o tej przyjazności funkcjonowania przestrzeni, w której żyjemy, a ono ma przecież wyjątkową wartość. W mojej ocenie to jest dużo ważniejsza sprawa niż to, że budynek jest świeży, że wykończony jest jakimś nowoczesnym materiałem, z oknami, które są bardziej współczesne.

W tym tkwi zatem fenomen tego osiedla?
Kiedyś projektowano w oparciu o klasyczne zasady: mieszkanie miało zaspokajać ludzkie potrzeby. Czy był to przydział, czy zakup, ludzie kupowali je dla siebie, a te decyzje były przemyślane. Teraz mieszkania kupowane są także inwestycyjnie, jako lokata kapitału i nikt nie się zastanawia nad tym, czy będzie spełniało oczekiwania czy też nie, ponieważ najem jest taką formą, gdzie ludzie wykazują pewien oportunizm. To znaczy: nie kupują tego mieszkania, więc zgadzają się na mieszkanie w gorszych warunkach. A tymczasem te stare osiedla, w tym przypadku osiedle Tysiąclecia, posiadają te cechy, które osadzone były w tym klasycznym rozumieniu dobrego projektowania.

Osiedle Tysiąclecia w Katowicach

Może Cię zainteresować:

Osiedle Tysiąclecia. Symbol niezależności w czasach PRL. „Zaprojektowane i zbudowane na przekór czasom”

Autor: Grzegorz Lisiecki

05/03/2022

Park z budynkami

A co szczególnie imponuje panu, jako architektowi?
Tak naprawdę to nie jest osiedle. To park wyposażony w budynki. Trzeba to powiedzieć wprost: w mojej ocenie, a mówię to po latach praktyki zawodowej, założenia osiedla Tysiąclecia należą do założeń krajobrazowych. Osiedle jest pewnym mechanizmem odwróconym w stosunku do tego, co się dzieje teraz. Teraz projektuje się osiedla, czyli budynki wyposaża się w różne otaczające je dodatki, takie jak zieleń. A tutaj było odwrotnie. Tutaj zaprojektowano układ krajobrazowy, który był jakby kontynuacją Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. To ukształtowanie zupełnie nieoczywiste, z drogami idącymi po łukach, rondami, alejami parkowymi, które się ciągną przez całe osiedle. Dlatego, według mnie, dopiero w to założenie parkowe wprojektowano obiekty. I to odróżnia osiedle Tysiąclecia od wielu innych osiedli z tamtego czasu, a jeszcze bardziej od tych współczesnych.

To pewnie nie wszystko...
Imponuje również kompleksowość tej funkcji, jej skończoność. To, że wszystko jest przemyślane i rozplanowane w miarę równomiernie. Ja sam, mając doświadczenie mieszkania tam, mogę powiedzieć, że wygoda jest niesamowita: zjeżdżając windą na dół, pod budynek, mamy dostępne wszystkie funkcje, których tak brakuje we współczesnych osiedlach: od przedszkoli i szkół, przez sklepy, apteki, przychodnie, siłownie, tereny rekreacyjne, komunikację tramwajową i autobusową, parkingi. Na tym osiedlu jest zaprojektowane wszystko, od A do Z.

Czy ta totalność wciąż spełnia swoją rolę?
Kiedyś spełniało ją odrobinę lepiej, niż niektóre inne rozwiązania tego typu. Natomiast teraz, z każdym rokiem, im bardziej się starzeje, tym jest wygodniejsze z perspektywy średniego osiedla. Krótko mówiąc: im więcej osiedli dziś powstaje, tym bardziej dostrzec można wyjątkowość Tysiąclecia, które z każdym rokiem staje się coraz bardziej aktualne i dopasowane do współczesnych potrzeb. Moim zdaniem jego rola wzrasta i ludzie też to dostrzegają, dlatego ceny mieszkań wcale nie są tam niskie, jak na mieszkania z rynku wtórnego.

Czas na kino?

Patrząc dziś na projekt osiedla – zmieniłby pan coś?
Z całą pewnością należy myśleć o tym, jak same budynki odpowiadają na potrzeby mieszkańców. Na pewno podniósłbym wysokość samych mieszkań. Kiedyś takie były standardy, był to luksus, ale dziś standard zaczyna się od 2,67-2,70 m, tam jest 2,50 m. I jeszcze kwestia wind zatrzymujących się na półpiętrach – z jednej strony ograniczają ludziom możliwości poruszania się, ale z drugiej niezwykle przyspieszają komunikację. Na tamte czasy spełniały znakomicie swoją rolę, choć dziś inaczej bym to zaprojektował. Trzeba jednak pamiętać o tym, że w tamtych czasach inaczej o tym myślano, były inne potrzeby, inne uwarunkowania. Zresztą to wszystko raczej nie na zasadzie, co bym zmienił, ale bardziej – jakie mankamenty użytkowe widzę, bo nie wyobrażam sobie, żeby tra coś zmieniać wprost. To po prostu skończone, fantastyczne dzieło, które – owszem – jeśli by się nad nim zastanawiać, każdy by je zrobić trochę inaczej, lepiej lub gorzej. A te usprawnienia, o których mówiłem to po prostu znak czasów. I jeszcze jedna rzecz: na osiedlu brakuje dziś takiej funkcji komercyjnej, związanej z kulturą, które mogłoby zapewnić chociażby kino. Chodzi mi nie tyle o centrum handlowe, ale raczej ciekawy zespół obiektów, który mógłby nasycić osiedle funkcją wyższych lotów – nie sklepami, siłowniami, ale, na przykład, usługami rozrywkowymi.

Jak pan ocenia krytykowaną zewsząd rozbudowę
Nowe realizacje, w mojej ocenie, nie są udane i z całą pewnością nie wytrzymują konkurencji z pierwotnym tworem, ponieważ zupełnie nie prowadzą żadnego dialogu z tym, co tam już wybudowano. Szkoda, że ich twórcy o tym nie pomyśleli.

Jaką rolę pełnić będzie osiedle w przyszłości?
Jak sądzę, pozostanie skarbnicą mieszkań, bo walory Tysiąclecia są ponadczasowe. Osiedle może kolejnymi realizacjami „promieniować” w kierunku Chorzowa, może „dogęści” się poważnym zespołem biurowym w okolicach Drogowej Trasy Średnicowej, bo też tego brakuje – byłoby to fantastyczne dopełnienie Tysiąclecia.