Pg wodehouse 1945

P.G. Wodehouse, legendarny pisarz w Toszku: „Jeśli to jest Górny Śląsk, to jaki jest Dolny?”

Śląsk oglądał z perspektywy budynku szpitala psychiatrycznego w Toszku. Pisał: „Jeśli to ma być Górny Śląsk, to jaki u licha musi być Dolny?”. Był fenomenalnym pisarzem, klasykiem brytyjskiego humoru. Na Śląsku zostawił po sobie jedną z najzabawniejszych powieści w swoim bogatym dorobku.

Pisarz nazywał się P. G. Wodehouse. Gustujący w angielskiej satyrze najwyższej próby, natychmiast skojarzą go z Jeevesem, wykreowanym przez niego bohaterem, rezolutnym kamerdynerem w serii powieści i opowiadań. Wodehouse zyskał dzięki nim wielką sławę, w 1975 roku doceniła go sama królowa Elżbieta II, nadając mu dożywotni tytuł szlachecki. Niespełna 40 lat wcześniej pisarz, nie z własnej woli, trafił na Śląsk. I miał z tego powodu same kłopoty.

Gdy w 1939 roku na horyzoncie europejskim dopiero klarowały się zarysy zbrojnego konfliktu, który wkrótce obejmie cały kontynent, Wodehouse był zajęty pisaniem kolejnej książki w swoim domu w miejscowości Le Touquet na północy Francji. Tam zastał go wybuch wojny. Jak uważają biografowie artysty, nieco zlekceważył on zbliżające się zagrożenie, dlatego nie wrócił do Wielkiej Brytanii, choć są i tacy, którzy twierdzą, że we Francji zatrzymał go wyłącznie pies o imieniu „Cud”, którego nie chciał opuszczać.

P. G Wodehouse

Niemal natychmiast po wkroczeniu Niemców do Francji, Wodehouse, jako obywatel brytyjski, został zatrzymany i przewieziony – najpierw do Liege, potem do Huy w Belgii, aż trafił do Toszka (niem. Tost), gdzie hitlerowcy urządzili obóz jeniecki. Wodehouse (rocznik 1881) już wtedy był uznanym pisarzem. Wiele jego książek, jak choćby „Dziękuję, Jeeves” wydano jeszcze przed II wojną światową również w Polsce, a także w Niemczech, w granicach których leżał wówczas Toszek.

Jaki węgiel? Buraki cukrowe

Jak Wodehouse pisał w swoich wspomnieniach, po trzech dniach i trzech nocach podróży na Śląsk, budynki szpitala psychiatrycznego, w którym go ulokowano, początkowo wydawały się luksusem w porównaniu do warunków w Liege czy Huy. „Gdy szaleje tu śląska zima, jedyne, co czasem robię, to zapalam fajkę i oglądam przez okno, jak młodzi więźniowie uwijają się z łopatami przy odśnieżaniu drogi” – przyznawał.

Co ciekawe, w Toszku Wodehouse napisał powieść „Money in the bank”, którą jeszcze przed zakończeniem wojny wydano w Stanach Zjednoczonych. Dziś uważana jest za jedną z najzabawniejszych w dorobku pisarza. Toszek szybko jednak przestał być dla niego inspirującym miejscem. Gdy śniegi odsłoniły śląską ziemię, Wodehouse tak charakteryzował miasto: „Toszek to nie żadna oaza piękna. Leży w samym sercu krainy buraków cukrowych”.

Swoją drogą, to chyba pierwszy przypadek, gdy w oczach obcokrajowca Śląsk nie jest krainą węgla. Brytyjczyk pisał dalej: „Jest w tej wsi jakaś straszliwa nuda, która każe przybyszowi zapytać – ‘Jeśli tak wygląda Górny Śląsk, to aż boję się pomyśleć, jaki musi być Śląsk Dolny’”.

Jak trafić do obozu? Kup willę we Francji

Wiosną 1941 roku z Wodehouse’m skontaktował się niejaki Werner Plack, były hollywoodzki statysta współpracujący z aparatem propagandy III Rzeszy. Złożył mu propozycję wygłoszenia na antenie niemieckiego radia w Berlinie serii lekkich, dowcipnych pogadanek o życiu w niemieckim obozie. W ten sposób zakończył się śląski epizod w życiu pisarza. „Młodzi ludzie pytają mnie czasem: ‘Jak zostać internowanym?’. Mój sposób jest taki: kupujesz willę w Le Touquet i zostajesz w niej, aż przyjdą Niemcy. To chyba najprostszy sposób. Kupujesz willę na francuskim wybrzeżu, a Niemcy zrobią za ciebie resztę” – mówił w jednej ze swoich audycji adresowanej do anglojęzycznych słuchaczy.

Mimo przewrotnej formy, satyryczne pogadanki pisarza zostały fatalnie odebrane w Wielkiej Brytanii, w której jeszcze po wojnie oskarżano Wodehouse’a o kolaborację. Z odtajnionych przed dwoma laty akt brytyjskiego kontrwywiadu wynika, że MI5 brał pod uwagę ściganie satyryka, ale ostatecznie stwierdzono, że jego winą była jedynie polityczna naiwność, a audycje nie były proniemieckie i nie pomogły wysiłkowi zbrojnemu III Rzeszy.

Choć w obronie pisarza występowało wiele autorytetów (płomienny tekst broniący dobrego imienia Wodehouse’a napisał sam George Orwell), on sam ciężko przeżył falę krytyki. Do śmierci w 1975 roku mieszkał w USA. Do ojczyzny wracał rzadko. Podczas swojej ostatniej wizyty odebrał z rąk królowej Elżbiety II dożywotni tytuł szlachecki.

***
Sir Pelham Grenville Wodehouse urodził się 15 października 1881 r., zmarł 14 lutego 1975 r. Jego cykl humoresek o młodym lordzie Bertramie Woosterze i jego błyskotliwym kamerdynerze Jeevesie uchodzi za arcydzieło angielskiego humoru. Jego proza była wielokrotnie ekranizowana w kinie i telewizji. Ostatni był „Blandings” - 9 lat temu 2 sezony serialu zrealizowała stacja BBC.