"Bytom nie był dla niego polityczną odskocznią". Potomkowie nadburmistrza Georga Brüninga o Bytomiu, polityce i rodzinnej pamięci

Czym Georg Brüning zaskarbił sobie zaufanie bytomskich rajców? Jak na postać legendarnego nadburmistrza spoglądają dziś jego potomkowie? I jak oceniają miasto, któremu ich przodek poświęcił kilka dekad swego życia? Pytamy Barbarę Baggen, Christopha Kaysera oraz Godeharda Kaysera – prawnuczkę i prawnuków Georga Brüninga.

M. Wroński
Brüningowie w Bytomiu

Przez 36 lat pochodzący z Westfalii Georg Brüning piastował urząd nadburmistrza Bytomia. Okres jego rządów to dla miasta czas dynamicznego rozwoju – wtedy właśnie wybudowano nowe, reprezentacyjne gmachy (m.in. obecnej Opery Śląskiej, szkoły realnej – dziś IV LO, starych koszar – dziś urzędu miejskiego, poczty, czy rzeźni miejskiej), pierwszy na Górnym Śląsku ogród zoologiczny, basen oraz najnowocześniejszą w Niemczech biologiczną oczyszczalnię ścieków, powstała sieć instalacji gazowej, wodociągowej i kanalizacyjnej, wybrukowano większość ulic, miasto zelektryfikowano, a także uruchomiono w nim pierwszą linię tramwajową. Kiedy zmarł w 1932 r. żegnała go z honorami zarówno niemiecka, jak i polska prasa na podzielonym granicą Śląsku.

Dziś jego grobu na bytomskim Mater Dolorosa daremnie wypatrywać. Nie przetrwał czasów rugowania niemczyzny z przestrzeni publicznej i udowadniania, że żadne inne dziedzictwo aniżeli polskie na tej ziemi nie ma racji bytu. Pamięć o zasługach Georga Brüninga jednak przetrwała, a w kończącym się właśnie tygodniu byliśmy świadkami wizyty w Bytomiu potomków słynnego nadburmistrza. Jak dziś widzą miasto, któremu ich przodek poświęcił 36 lat swego życia? W czym upatrują źródeł jego popularności? I kim dla nich samych jest Georg Brüning?

Georg i Dorothea Bruningowie.
Georg i Dorothea Bruningowie.

To państwa pierwsze odwiedziny w Bytomiu. Mogliście na własne oczy zobaczyć miasto, któremu wasz pradziadek poświęcił kilkadziesiąt lat swojego życia. Jakie wrażenia? Co Georg Bruning mógłby powiedzieć widząc dzisiaj swoje ukochane miasto?
Godehard Kayser : Pewnie by powiedział, że miasto bardzo dobrze się rozwinęło, ale że zarazem widzi wiele zadań, które trzeba by strategicznie opracować, żeby to miasto funkcjonowało tak jak powinno. Pewnie by je sobie uszeregował pod kątem tego, które są najważniejsze i od których trzeba zacząć, które mogą jeszcze poczekać na później, a których działań w ogóle zaprzestać.

Barbara Baggen : Ta wizyta to bardzo emocjonalne przeżycie. Do tej pory znaliśmy Bytom tylko z opowieści - teraz widzimy w końcu to miasto, stało się ono dla nas realne. Możemy oglądać te piękne gmachy, które zostały zbudowane w czasie rządów Georga Brüninga. Poznajemy jak miasto się zmienia, jak pięknieje, jak budynki są restaurowane – to niesamowite uczucie odkryć, że to co on rozpoczął 100 lat temu jako burmistrz nadal jest kontynuowane. Przyjechaliśmy tutaj dla niego, dla tego, co zrobił dla Bytomia.

Wasz pradziadek pełnił swoją funkcję przez 36 lat. We współczesnej demokracji trudno sobie wyobrazić podobną sytuację. Jak sobie tłumaczycie przyczyny tak wielkiej jego popularności?
Barbara Baggen : Myślę, że bardzo ważną sprawą było to, iż Bruning, który przecież przyjechał do Bytomia jako człowiek z zewnątrz identyfikował się jako nadburmistrz z tym miastem. I ta identyfikacja sprawiła, że został tu do końca. To nie była dla niego odskocznia, od której miałby się odbić i kontynuować gdzieś indziej karierę. On tu chciał zostać do końca i tutaj budował świat dla swoich dzieci.

Christoph Kayser : Przy czym trzeba zaznaczyć, że tak długie piastowanie funkcji nadburmistrza i to, że Georga Brüning po powołaniu na swój urząd został jeszcze dwa razy ponownie wybrany na to stanowisko już wtedy było bardzo nietypowe. A dziś wydaje się wręcz niemożliwe.

Niebawem minie 100 lat od śmierci waszego pradziadka, a pamięć o jego dokonaniach w Bytomiu wciąż jest żywa. Myślicie, że o współczesnych politykach ktoś za 100 lat będzie pamiętał?
Christoph Kayser: Dziś czas biegnie w zupełnie innym tempie. Bywa, że trudno sobie nawet po kilku latach przypomnieć w jakich dokładnie latach dana osoba sprawowała rządy. Jeśli jednak okaże się, że ktoś osiągnął naprawdę bardzo dużo, jego dzieło pozostaje widoczne i odczuwalne, to możemy przypuszczać, że zostanie to zachowane także w ludzkiej pamięci.

Godehard Kayser : Wiele też zależy od wydarzeń politycznych, jakie w danym miejscu i w danym momencie mają miejsce. Gdy Willy Brandt był burmistrzem Berlina John Kennedy podczas swojej wizyty w tym mieście wypowiedział słynne słowa „jestem berlińczykiem”. To przeszło do historii. Tak więc jeśli jakieś miasto jest powiązane z jakimiś ważnymi wydarzeniami, to one wpływają zarówno na miasto, jak i na pamięć o ludziach, którzy w tych wydarzeniach brali udział.

Mimo upływu lat pamięć o pradziadku w waszej rodzinie wciąż jest bardzo żywa. Komu to zawdzięczacie?
Barbara Baggen : Pamięć o nim, ale także o jego żonie Dorothei, która cały czas stała u jego boku zajmując się działalnością społeczną przetrwała w naszej rodzinie przez te wszystkie lata i trwa nadal. Pamięć o nich przekazała nam córka Georga i Dorothei, również nosząca imię Dorothea. Ona także jest bardzo ważna w naszej rodzinie. Przechowała wiele pamiątek, ale jednocześnie sama również była wzorem. Sam Georg Bruning bardzo utożsamiał się z chrześcijaństwem oraz wartościami chrześcijaństwa. I to w naszej rodzinie dalej jest mocno kultywowane.

Bruningowie Landsbergowie Bytom

Może Cię zainteresować:

Potomkowie Georga Brüninga i Franza Landsbergera przekazali rodzinne pamiątki do Bytomia

Autor: Michał Wroński

17/06/2024

Georg bruning bytom

Może Cię zainteresować:

Georg Brüning: niemiecki burmistrz, który zbudował Bytom. Polacy żegnali go z honorami, ale w Polsce zlikwidowano mu grób

Autor: Tomasz Borówka

17/09/2023

Bytomski4 poczta stara

Może Cię zainteresować:

Marcin Zasada: Co wygląda legitnie, a co jak żart: honory dla Brüninga w Bytomiu czy Mieszko I w Katowicach?

Autor: Marcin Zasada

18/06/2024

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon