R. Neumann/UM Gliwice
SK Dworcowa Dolnych Waow Jana Pawla II Mikolowska Dunikowskiego fot R Neumann DJI 0018

Przebudowa ul. Dworcowej w Gliwicach. Rowerowa rewolucja i ekoterroryzm czy dobra zmiana i nadrabianie zaległości? Pisze Jakub Maciejewski

Czy Katarzyna Kuczyńska-Budka kompletnie odleciała?!?!? Dworcowa zwężona do dwóch pasów. W zamian asfaltowa autostrada dla rowerów- aberacja umysłowa poziom max”. Tak brzmi wstęp do posta zamieszczonego przez profil Aleinfo100 (publikującego na platformie Facebook), który krytykuje plany gliwickiego magistratu. Chodzi o zlecenie projektu przebudowy ul. Dworcowej.

Haja o przebudowę ulicy Dworcowej w Gliwicach

Plan przebudowy ulicy Dworcowej w Gliwicach zakłada:

  • budowę dwukierunkowej drogi dla rowerów (DDR),
  • nasadzenia drzew,
  • utworzenie placu przed kościołem św. Barbary,
  • uporządkowanie miejsc parkingowych,
  • a także zwężenie fragmentu jezdni z trzech do dwóch pasów.

Jak zwykle przy takich doniesieniach, opinia publiczna z miejsca dzieli się na dwa obozy. Wśród reakcji, które możemy znaleźć na portalu Facebook, odnajdziemy zwolenników planowanych zmian, jednak zdecydowanie dominują głosy negatywne.

Mieszkańcy zarzucają władzom miasta:

  • głupotę,
  • naiwność,
  • forsowanie rowerowej, ekologicznej tudzież lewicowej ideologii,
  • korupcję,
  • a nawet zwyczajnie złą wolę.

Ktoś powie - dzień jak co dzień w mediach „społecznościowych”, ale myślę, że nie powinniśmy tak łatwo przechodzić nad tym do porządku.

Rozmowom na temat samochodów i rowerów w mieście towarzyszy tak duża liczba mitów, półprawd i manipulacji, a także złych emocji, że warto zrobić głębszy oddech i przyjrzeć się tej sprawie.

Nie jest to bowiem błaha kłótnia, tylko debata nad tym, jaki kształt chcemy nadać naszym miastom. Dlatego również te absurdalne argumenty i niezdrowe emocje należy traktować poważnie, szczególnie gdy pojawiają się w takiej ilości i nawigują dyskurs na skały.

Zebrałem kilka cytatów, które, moim zdaniem, trafnie oddają powszechne emocje i poglądy panujące w komentarzach, a jednocześnie szczególnie zasługują na polemikę.

Gliwice miasto, które próbuje wykończyć kierowców samochodów.…*

Boją się głośno powiedzieć o tym że walczą z ruchem samochodowym, to kolejny scenariusz na wykluczenia transportowe dla ludzi.

Bo Gliwice to miasto rowerów, Amsterdam może się schować!

Do kogo należą gliwickie ulice?

Na początku ustalmy fakty i przyjrzyjmy się proporcjom:

  1. Kierowcy. Zmotoryzowani mają do dyspozycji dwie autostrady ściśle obiegające miasto, DTŚ z tunelem i licznymi węzłami (w tym w ścisłym centrum!), dodatkową, niemal już domkniętą obwodnicę w klasie GP (głównej ruchu przyśpieszonego) w ciągu DK88 i DK78, a do tego sieć trójpasmowych arterii tnących śródmieście (Dworcowa, Pszczyńska, Mikołowska itd.). Dodajmy, że ulice te są często obustronnie zastawione parkującymi na chodnikach samochodami, a ponadto na potrzeby kierowców powstał parking wielopoziomowy i planowane są kolejne.
  2. Rowerzyści. Sieć dróg rowerowych w Gliwicach dopiero powstaje. Obecnie można skorzystać z ledwie kilku spójnych szlaków rowerowych, które stanowią realną infrastrukturę komunikacyjną. Reszta ścieżek to fragmentaryczny, dziurawy i frustrujący erzac infrastruktury, składający się z krótkich fragmentów drogi, która urywa się tak szybko, jak się zaczyna i zazwyczaj nigdzie nie prowadzi. Warto odnotować, że stan obecny nie daje ani jednej trasy, by po spójnej i kompletnej DDR przejechać śródmieście w osi północ-południe! I właśnie ten problem ma rozwiązać zlecony przez magistrat projekt przebudowy ul. Dworcowej.
  3. Piesi. Oczywiście mają do dyspozycji chodniki, na których jednak często muszą ustępować miejsca parkującym nań samochodom. Jeżeli mowa o strefie zarezerwowanej wyłącznie dla nich, to do dyspozycji gliwiczan pozostaje jedynie Rynek i pojedyncze, krótkie uliczki wokół. Warto tu odnotować, że Gliwice są bodaj jedynym miastem w GZM i pewnie jednym z niewielu w Polsce, które do dziś nie zdecydowały się na utworzenie reprezentacyjnego deptaka. Równie wymowny jest fakt, że nie wykluczyły ruchu aut ze średniowiecznej starówki.

Podsumujmy zatem stan obecny: niemal 100% dróg dostępnych jest dla kierowców, za ciężkie miliardy wybudowano nowoczesną i gęstą infrastrukturę szybkiego ruchu (obwodową i średnicową), a na dodatek do dziś pozostawiono wielopasmowe „miejskie autostrady” tnące śródmieście, zaprojektowane i wybudowane w głębokim PRL-u, gdy nie było jeszcze obwodnic, więc DK 78 prowadzona była przez centrum miasta.

Z drugiej strony równania mamy skromną strefę pieszą i raptem kilka/kilkanaście kompletnych dróg rowerowych. Dysproporcja jest olbrzymia i jednoznacznie na korzyść samochodów. Gdy dodamy do tego fakt, że jezdnie z parkingami potrafią zajmować nieraz 80-85% przekroju śródmiejskich arterii, to otrzymujemy liczby, z którymi trudno, wydawałoby się, dyskutować.

Były korki, teraz będą większe

Powiem tak, drogi rowerowe owszem a nawet trzeba, lecz zwężenie drogi w środku miasta nie jest dobrym pomysłem. (...)

Wszędzie patrzą jak usprawnić ruch a u nas jak utrudnić żeby zaraz nie było że zrobią ścieżkę ograniczenia 30 i strefę czystego transportu.

Czy po wybudowaniu tej ścieżki rowerowej Gliwice staną w korkach?

Tzw. chłopski rozum podpowiada nam, że mniej pasów ruchu to mniejsza przepustowość, a zatem większe korki. Jest to jednak myślenie błędne, gdyż miasto i jego układ komunikacyjny jest przedmiotem dużo bardziej skomplikowanym i nie poddaje się tak prostej, zero-jedynkowej logice.

Liczne badania wskazują, że uspokojenie i ograniczenie ruchu, które idzie w parze z poprawą atrakcyjności innych form komunikacji, często przynosi wprost odwrotny skutek. Dociekliwi bez trudu znajdą literaturę naukową z tego zakresu i liczne przykłady miast, które przerobiły ten scenariusz. Dla tych, którzy za nauką nie przepadają, proponuję pewien skądinąd eksperyment myślowy.

  • Czy jak część kierowców przesiądzie się na rower z uwagi na pojawienie się wygodnej i bezpiecznej alternatywy, to korki wzrosną czy się zmniejszą?
  • Czy gdy miasto obniży klasę śródmiejskich arterii, a przejazd obwodnicą stanie się domyślną trasą w nawigacjach drogowych, to dociąży to ruch na Dworcowej, czy wprost przeciwnie? Wreszcie, czy życie przy takich pustyniach jak Częstochowska albo Pszczyńska jawi się jako atrakcyjna opcja?
  • Czy nie jest może tak, że zmieniając śródmiejskie aleje w komunikacyjne ścieki, zachęcamy ludzi, aby następnego dnia rano utworzyli z nami wielki korek na wjeździe do tego miasta, z którego uciekli w pogoni za zielenią i odrobiną wytchnienia?

Typowe lewicowe uszczęśliwianie na siłę!

Kolejna tresura. Dla "naszego dobra" oczywiście.

Debiliada gliwicka mająca na celu przegonienie pospólstwa z ciepłych aut na zimne przystanki i rowery, mknie galopem coraz szybciej w najlepsze.....

Czy droga rowerowa to uszczęśliwianie na siłę?

Na końcu rozprawmy się z tym dziwnym myśleniem, że tworzenie infrastruktury rowerowej, to „uszczęśliwianie na siłę”. Czy ktokolwiek mówi tak o budowanych drogach czy chodnikach? Nie, bo wszyscy rozumieją i akceptują fakt, że jedne i drugie muszą być, gdyż odpowiadają za bezpieczeństwo i wygodę w przemieszczaniu się. I dokładnie to samo tyczy się infrastruktury dla roweru, a przy okazji także hulajnogi, deskorolki, rolek i wszelkich innych mikropojazdów, które są tanie, wygodne, przyjemne, ekologiczne i co chyba najważniejsze - ultra-wydajne w mieście. Szczególnie takim jak Gliwice - zwartym i niedużym.

Wiele osób na czeka na infrastrukturę rowerową i szczerze się z niej ucieszy. Inni może docenią ją po czasie. A już z pewnością nikt nikogo nie będzie zmuszał, żeby z niej korzystać.

Co więcej, powiedzenie „chcę ścieżki rowerowej” jest tym samym co powiedzenie „chcę nowej drogi”. Jest wyrażeniem woli jednostki w ramach demokratycznej debaty. Budowanie jednych i drugich jest zadaniem gmin, które odpowiada na potrzeby różnych grup interesu. Natomiast przedmiotem debaty powinno być to, w jakim kształcie, proporcjach i z jaką intencją staramy się realizować i harmonizować owe interesy.

Trudna sztuka dostrzegania własnych przywilejów i wychodzenia poza swoją perspektywę

Nie polecam nikomu nurkowania w gąszczu komentarzy pod kontrowersyjnymi politycznie postami. Jeśli jednak ktoś się na to zdecyduje, to myślę że dojrzy tam to co ja. Emocje sięgające zenitu i wielu kierowców szczerze przekonanych, że oto świat staje na głowie, a rowerzyści rządzą miastem.

Dlaczego tak się dzieje, gdy chłodna analiza rzeczywistości bardzo szybko wykazuje coś wprost odwrotnego? To pewnie temat na osobny, fascynujący artykuł albo i książkę. Mój tekst ma trochę mniejsze ambicje.

Dedykuję go tym czytelnikom, którzy w pierwszym odruchu ulegli zbiorowej emocji gniewu i frustracji, ale mimo wszystko są gotowi do rzeczowej debaty na temat miasta i ulic. Bo nie ma nic złego w wyrażaniu swojego interesu, ani wskazywaniu pozytywnych stron samochodu w mieście. O tym warto dyskutować! Problem pojawia się wtedy, gdy dominująca większość jest przekonana, że jest uciskaną mniejszością i wpada w szał, gdy faktyczna mniejszość ma dostać minimum dedykowanej infrastruktury. Tak sformatowana dyskusja może jedynie doprowadzić obie strony sporu do frustracji, a władze miasta zamrozić i powstrzymać od jakiegokolwiek działania, w obawie przed zalewem hejtu i niezadowolenia wyborców.

* cytaty został przytoczone w pisowni oryginalnej

Dom Tekstylny 1

Może Cię zainteresować:

10 zachwytów śląskiej architektury. Spotkanie z Bartłomiejem Hornikiem w Stacji Artystycznej Rynek w Gliwicach

Autor: Arkadiusz Szymczak

05/03/2026

Europa Centralna wizualizacja parking

Może Cię zainteresować:

Zamiast morza betonu, na parkingu tego parku handlowego będą drzewa, klomby i ogrody deszczowe

Autor: Katarzyna Pachelska

29/01/2026

Metrorower

Może Cię zainteresować:

Drugi gyburstag Metroroweru! Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia chwali się wynikami największej sieci miejskich rowerów w Polsce

Autor: Arkadiusz Szymczak

25/02/2026