Krajowy Plan w Dziedzinie Energii i Klimatu obejmuje wszystkie kluczowe sektory krajowej gospodarki:
- elektroenergetykę,
- ciepłownictwo,
- przemysł,
- transport,
- budownictwo,
- rolnictwo.
Prognozy uwzględniają zarówno zapotrzebowanie na energię i surowce, rozwój poszczególnych technologii, jak też skutki makroekonomiczne i społeczne.
- Dokument przygotowany przez Ministerstwo Energii wskazuje, jak zamienić ambitne cele polskiej energetyki w konkretne i długofalowe korzyści dla gospodarki, przedsiębiorców i polskich rodzin - zapewnia Miłosz Motyka, minister energii.
KPEiK zawiera dwa scenariusze:
- bazowy (WEM),
- ambitny (WAM).
W obydwu przypadkach nasz miks energetyczny zmienia się, zgodnie z obecną tendencją: węgiel ustępuje miejsca odnawialnym źródłom energii. Tę zmianę warty możemy dostrzec już teraz. Na przykład w czerwcu 2026 r., jak podaje Przegląd Węglowy od Fundacji Instrat, fotowoltaika wyprodukowała 3,3 TWh energii i miała udział w miksie na poziomie 23 proc., wyprzedzając tym samym węgiel brunatny (19 proc.).
Dwa scenariusze energetycznej przyszłości
Zarówno scenariusz bazowy, jak i ambitny KPEiK zakładają dalszą ekspansję OZE, tylko w różnym tempie.
WEM zakłada, że w 2030 r. OZE będą stanowić już 51,6 proc. polskiego miksu energetycznego, a dziesięć lat później - w 2040 r. już 65,6 proc.
Ale bardziej ambitna droga WAM stawia na jeszcze szybsze zazielenienie naszej energii. Zgodnie z tymi założeniami w 2030 r. OZE mają udział na poziomie 53,2 proc., a w 2040 r. - już 68,9 proc.
Jak podpowiada Ministerstwo Energii, kluczową rolę w tym procesie odegrają:
- energetyka wiatrowa na lądzie i morzu,
- fotowoltaika,
- wykorzystanie gazów odnawialnych
KPEiK wskazuje również na zmiany w naszym ciepłownictwie, które w scenariuszu bazowym w 2030 r. w 31,6 proc. ma polegać na OZE, a w 2040 r. - 43,5 proc. Z kolei w scenariuszu ambitny na koniec tej dekady odnawialne źródła mają 36,5 proc. udziału, a na koniec następnej - 56,7 proc.
Nasz miks energetyczny nie do poznania zmieni także energetyka jądrowa. Jak przekonuje resort energii: uruchomienie w drugiej połowie lat trzydziestych pierwszych bloków elektrowni jądrowej oraz małych reaktorów modułowych (SMR) zapewni ok. 40 TWh energii wytwarzanej w podstawie systemu. Warto jednak dodać, że raczej nie ma co liczyć na uruchomienie naszej elektrowni węglowej zgodnie z pierwotnymi planami, czyli w 2036 r. Lepiej brać pod uwagę kilkuletnie opóźnienie, co raczej jest tradycją przy tego typu przedsięwzięciach.
Tak czy siak, węgiel idzie w odstawkę
Rzecz jasna, skoro mamy być świadkami takiej ekspansji ze strony OZE, to w naszym miksie energetycznym musi znaleźć się na nie miejsce. Zrobi je węgiel. W scenariuszu bazowym zużycie węgla kamiennego w 2030 r. ma wynieść ok. 28,4 mln ton, a do 2040 r. ma spaść do ok. 10 mln t, co odpowiada dzisiejszemu, trzymiesięcznemu wydobyciu.
Z kolei w przypadku scenariusza ambitnego, czarne złoto znika z naszego miśku energetycznego w jeszcze szybszym tempie. Już w 2030 r. węgiel ma odpowiadać tylko za produkcję ok. 23 proc. energii elektrycznej, a jego roczne zużycie ma wynieść ok. 22 mln t. Z kolei w 2035 r., jak czytamy w scenariuszu WAM, przestaniemy wykorzystywać węgiel brunatny w energetyce.
W 2040 r. w scenariusz ambitnym po węglu w polskim miksie energetycznym praktycznie nie ma śladu. Dochodzi do wygaszenia jednostek węglowych o mocy blisko 22 GW, a roczne zużycie kurczy się ledwie do 0,7 mln t. Wtedy nawet gaz ziemny ma większe znaczenie.
- W bilansowaniu systemu i zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw istotną role będzie odgrywał gaz ziemny, który w kolejnych latach będzie zastępowany przez gazy zdekarbonizowane i odnawialne - zakłada Ministerstwo Energii.
O datach zdecyduje umowa społeczna z górnikami?
Rząd zdaje sobie sprawę, że w jednym i drugim przypadku realizacja tak skonstruowanego KPEiK nie będzie łatwym zadaniem.
Jedną z największych trudności będzie pogodzenia takiego tempa transformacji energetycznej z umową społeczną z górnikami, którą podpisano w maju 2021 r., ale która do tej pory nie uzyskała notyfikacji Komisji Europejskiej, w co od początku celowali jej sygnatariusze. Jednym z załączników dokumentu jest harmonogram zamykania kopalni, który kończy się w 2049 r.
Pogodzenie z tymi terminami scenariusza bazowego KPEiK będzie niezwykle trudne, a scenariusza ambitnego - po prostu niemożliwe.
Może Cię zainteresować:
Polskie górnictwo dochodzi do ściany. Wydobycie i sprzedaż węgla szurają po dnie
Może Cię zainteresować:
Gigantyczny powerbank u stóp EC Szombierki. Tauron chce zbudować magazyn energii w Bytomiu
Może Cię zainteresować: