Sarkofag zabezpiecza niebezpieczne odpady, ale bomba ekologiczna w Tarnowskich Górach wciąż tyka. Wyniki najnowszych badań

Za sprawą serialu "Ołowiane dzieci" głośno ostatnio o katowickich Szopienicach i hucie trującej ludzi oraz środowisko, ale potężna bomba ekologiczna tyka od lat też w Tarnowskich Górach. Mimo że 20 lat temu część odpadów po zakładach chemicznych została zamknięta w sarkofagu, to naukowcy oceniają, że ilość zanieczyszczonego gruntu na terenie około 70 hektarów to 1,4 mln m3.

Zakłady Chemiczne "Tarnowskie Góry" powstały na terenie wcześniej działających tu huty i zakładów papierniczych. Działały, pod różnymi nazwami, w latach 1922–1995. Dziś teren zakładów mógłby zagrać w kolejnych seriach serialu "Lost".

Bomba ekologiczna wciąż tyka w Tarnowskich Górach

To około 70 hektarów w Sowicach (ul. Boczna 1), dzisiejszej dzielnicy Tarnowskich Gór, porośniętych krzakami, niedużymi drzewami, gdzieniegdzie drogi ze starych płyt, z boku - olbrzymia bocznica kolejowa, a w centrum - górka przypominająca piramidy Majów - tyle tylko że z płaskim wierzchołkiem. To tzw. centralne zwałowisko odpadów z sarkofagiem otaczającym niebezpieczne odpady.

Przez lata funkcjonowania Zakładów Chemicznych nikt się nie przejmował odpadami, po prostu składowano je na terenie firmy, bez żadnej ochrony. Dlatego dzisiaj ten obszar jest uznawany wg specustawy o wielkoobszarowych terenach zdegradowanych za jedną z pięciu największych bomb ekologicznych na terenie Polski.

Pierwsze działania związane z rekultywacją tego miejsca podjęto już w 2002 r. i do 2011 r. udało się m.in. wybudować uszczelnione składowisko odpadów, składające się z pięciu kwater (blisko 1 mln m3 odpadów) i zlikwidować kilka składowisk niebezpiecznych odpadów.

Jednak nie udało się oczyścić całego terenu. Na przeszkodzie stanęły finanse. Dopiero uchwalona w 2023 r. specustawa zapewniła finansowanie oczyszczania terenów - m.in. z Krajowego Planu Odbudowy.

W 2025 r. zaczęły się badania do kompleksowej oceny stanu środowiska

Teren dawnych zakładów jest dziś podzielony na kilka części - większa z nich należy do Skarbu Państwa, reprezentowanego przez starostę powiatowego, mniejsza - ok. 10 hektarów, to tzw. teren zamknięty - grunt należący do PKP PLK (z tego 4 hektary wchodzą w skład terenu objętego ustawą). Do tego kilka działek, również objętych ustawą, należy do Lasów Państwowych oraz osób prywatnych.

We wrześniu 2025 roku burmistrz Tarnowskich Gór Arkadiusz Czech podpisał umowę z wykonawcą pierwszych działań na terenie Zakładów Chemicznych. W wyniku przetargu samorząd wyłonił spółkę REMEA z Warszawy. Przedsiębiorstwo ma już doświadczenie w podobnych tematach. Prowadziło prace m.in. w pobliskich Świętochłowicach.

W Tarnowskich Górach odpowiada za przygotowanie dokumentów, które pozwolą w późniejszym czasie podjąć właściwe prace w terenie.

Miasto zleciło wykonanie:

  • kompleksowej oceny stanu środowiska - do 30 listopada 2025 r.
  • projekt planu poprawy stanu środowiska - do 31 maja 2026 r.

Osobno badania nad terenem należącym do PKP PLK prowadziła od czerwca do listopada 2025 r. firma CDM Smith z Warszawy, na zlecenie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach.

Jako ekspertów do oceny i weryfikacji prac badawczych powołano przedstawicieli Państwowego Instytutu Geologicznego - Państwowego Instytutu Badawczego.

Konferencja dotycząca terenu dawnych Zakładów Chemicznych w Tarnowskich Górach, 13.03 2026
Konferencja dotycząca terenu dawnych Zakładów Chemicznych w Tarnowskich Górach, 13.03 2026. Od lewej: Magdalena Budny - kierownik zespołu i pełnomocnik ds. realizacji ustawy o wielkopowierzchniowych terenach zdegradowanych i Arkadiusz Czech - burmistrz Tarnowskich Gór

Setki tysięcy ton niebezpiecznych odpadów dalej groźne

13 marca 2026 r. w Pałacu w Rybnej przedstawiono wyniki badań dotyczących kompleksowej oceny stanu środowiska na terenie po Zakładach Chemicznych "Tarnowskie Góry".

- Obecnie do unieszkodliwienia pozostaje jeszcze kilkaset tysięcy odpadów niebezpiecznych - mówi Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór. - To głównie odpady po produkcji związków baru, żużle, wymieszane odpady stałe, odpady po produkcji związków boru oraz celulozy.

Wyniki badań są jednoznaczne - to wciąż teren zdegradowany i toksyczny, a odpady tam zalegające - powinny być traktowane jako niebezpieczne.

- Ilość zanieczyszczonego gruntu na badanym przez nas terenie to 1,4 mln m3, z czego 40 tys. m3 to są grunty zanieczyszczone punktowo związkami organicznymi - mówi Katarzyna Starzec, specjalista ds. remediacji, mikrobiolog, koordynująca działania firmy REMEA na terenie byłych Zakładów Chemicznych "Tarnowskie Góry". - Ilość odpadów na tym terenie, przeznaczonych do wywiezienia na centralne składowisko bądź wykorzystanych w jakiś inny sposób w postaci odzysku wynosi 339 tys. m3. Dalej problemem tutaj są składowiska odpadów, które są jeszcze nie zastabilizowane, nie zdeponowane odpowiednio. Pod odpadami bardzo często wychodziły nam największe zanieczyszczenia, i to nawet na głębokości 11 metrów. To jest oczywiste z punktu widzenia geologii, bo zanieczyszczenia z odpadów spływały do powierzchni ziemi. Teren jest zanieczyszczony głównie metalami ciężkimi. Są wśród nich m.in. bar, bor, stront, arsen, ołów, cynk - dodaje Katarzyna Starzec.

Specjalistka z firmy REMEA zwraca szczególną uwagę na poziom baru w odpadach (to metal trwardszy od ołowiu, jego rozpuszczalne sole są toksyczne).

- Baru w odpadach jest tak dużo, że w świetle rozporządzenia o składowaniu na składowiskach przekracza nawet normy dla składowisk niebezpiecznych. Na szczęście rozporządzenie daje nam pewną lukę, że jeżeli dane składowisko ma wprowadzony drenaż i odcieki są kierowane na oczyszczalnię, to normy mogą być przekroczone. Dlatego centralne składowisko jak najbardziej może przyjąć te odpady - dodaje Katarzyna Starzec

Badano również wymywanie zanieczyszczeń z odpadów. Tu nie było dobrych informacji.

- Niestety bardzo duża ilość boru i strontów odcieka, metale te są wymywane również do wód gruntowych. Szczególnie jest to widoczne dla boru. Bor przeważnie występuje w postaci anionowej i jest z łatwością wymywany przez wody, w przeciwieństwie na przykład do baru, który w dużej mierze absorbuje się na cząstkach gruntu - wyjaśnia ekspertka ds. remediacji.

REMEA przeprowadziła również badania odpadów pod kątem uwalniania związków lotnych - czy nie ma zagrożenia dla zdrowia ludzi, którzy by, na przykład, po tym terenie się przechadzali. Wniosek jest taki, że związki lotne nie zostały w żaden sposób wykryte, nie uwalniają się z żadnej substancji.

Kolejnym badaniem było badanie wód podziemnych. Próbki pobierano z punktów położonych najdalej 2 km od granicy terenu zakładów. Z badań wynika, że wody podziemne z piętra triasowego są złej jakości. - Cały czwartorzęd jest tutaj zanieczyszczony - dodaje Katarzyna Starzec.

Jeśli chodzi o wody powierzchniowe - najgorszą jakością, co nie jest niespodzianką, wyróżniają się wody rzeki Stoły w rejonach zbliżonych do terenów zakładów chemicznych.

Wykonano też badania centralnego składowiska odpadów.

- Istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że znaczna część odpadów aktualnie składowanych nielegalnie zostanie przewieziona na centralne składowisko, warto było sprawdzić, w jakim ono jest stanie, biorąc pod uwagę to, że budowane było 20 lat temu - wyjaśnia Katarzyna Starzec.

Na szczęście nie znaleziono nieprawidłowości, które świadczyłyby o nieszczelności składowiska. Folia pokrywająca teren składowiska o grubości 2 mm nie była przerwana, a warstwa iłów pod folią, która w projekcie była opisana jako mająca grubość 0,5 m okazała się grubsza o 0,2 m.

Ocenę skali i zasięgu zanieczyszczenia wód podziemnych w rejonie składowisk przedstawił szczegółowo prof. Mariusz Czop z Katedry Hydrogeologii i Geologii Inżynierskiej Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Wg niego pomimo remediacji i rekultywacji terenu zakładu i jego składowisk odpadów problem zanieczyszczenia wód podziemnych nie zniknie, gdyż przez lata działalności do górotworu przeniknęły duże ilości zanieczyszczeń. Dlatego jest konieczność zaprojektowania i wykonania systemu remediacji wód podziemnych poprzez co najmniej likwidację fragmentu chmury najbardziej zanieczyszczonych wód występujących w sąsiedztwie ogniska zanieczyszczeń.

Materiał dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Za treści zawarte w materiale dofinansowanym ze środków WFOŚiGW w Katowicach odpowiedzialność ponosi Redakcja.

108 tomczok yt2

Może Cię zainteresować:

Marta Tomczok o bliznach po przemyśle. Takie krajobrazy są w całej Polsce, nie tylko na Śląsku. Rozmowa wideo wokół książki "Blizny. Krajobrazy po przemyśle"

Autor: Katarzyna Pachelska

27/02/2026

Olowiane dzieci Netflix fot Robert Palka 57

Może Cię zainteresować:

Osiedle pod murem huty Szopienice nie nazywało się oficjalnie "Targowisko" i nawet nie było w Szopienicach. Dziś w tym miejscu jest skwer i... plac zabaw

Autor: Katarzyna Pachelska

22/02/2026

Tarnowskie Góry w PRL

Może Cię zainteresować:

Tarnowskie Góry są jak zupa pomidorowa: wszyscy lubią. Smaczne były nawet w siermiędze PRL. Łapcie zdjęcia!

Autor: Redakcja

01/08/2023

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama