Śląscy strażacy ruszyli na Lubelszczyznę, by wesprzeć walkę z jednym z największych tegorocznych pożarów lasów w Polsce – Puszcza Solska płonie na setkach hektarów.
Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach poinformowała o skierowaniu swoich sił do działań gaśniczych w Puszczy Solskiej. Decyzja zapadła w związku z dramatyczną sytuacją na Roztoczu, gdzie ogień objął ogromny obszar lasów, a lokalne służby pracują na granicy możliwości.
Śląscy strażacy dołączają do ogólnopolskiej mobilizacji – na miejscu działają już setki ratowników, w tym kompanie z kilku województw.
Kompania Gaśnicza „Soła” rusza o akcji
Na Lubelszczyznę skierowano Kompanię Gaśniczą „Soła” – specjalnego, zbiorczego modułu tworzonego z sił kilku śląskich jednostek PSP. Strażacy wyruszyli w nocy z 6 na 7 maja, by wesprzeć walkę z jednym z największych pożarów lasów w Polsce.
Kompania „Soła” – kto wchodzi w skład?
„Soła” to oddział zbiorczy, formowany na potrzeby dużych akcji poza województwem i tworzony z sił całego szeregu śląskich komend PSP. Do kompanii oddelegowano strażaków z następujących komend miejskich i powiatowych PSP województwa śląskiego:
- Bielsko‑Biała
- Żywiec
- Jastrzębie‑Zdrój
- Racibórz
- Wodzisław Śląski
- Zabrze
- Cieszyn
- Rybnik
- Jaworzno
- Świętochłowice
- Tychy
- Żory
- Katowice
- Ruda Śląska
Łącznie kompania liczy 83 strażaków i dysponuje 21 samochodami. To:
- samochody gaśnicze,
- samochody wężowe do budowy magistral wodnych,
- pojazdy specjalne
- quad do działań w trudnym terenie.
Kompania to moduł przygotowany do długotrwałych działań w trudnym terenie, z własnym zapleczem logistycznym.
Pożar Puszczy Solskiej
Według najnowszych informacji ogień objął od 250 do nawet 300 hektarów lasów w powiatach biłgorajskim, zamojskim i tomaszowskim. To jeden z największych pożarów lasów w Polsce w ostatnich latach.
Dlaczego sytuacja jest tak trudna? Gdyż ekstremalna susza i bardzo niska wilgotność ściółki sprawiają, że ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie. Zaś silny, porywisty wiatr przenosi żar nawet na odległość kilometra, tworząc nowe ogniska. Co więcej, płoną korony drzew, co czyni pożar niemal niemożliwym do opanowania wyłącznie z ziemi. A w wielu miejscach zajęły się również torfowiska, które mogą tlić się tygodniami.
Do akcji skierowano ponad 300–400 strażaków i kilkadziesiąt zastępów PSP i OSP. Wykorzystano też samoloty gaśnicze M-18 Dromader oraz śmigłowce Black Hawk. W ciągu dwóch dni wykonano około 500 zrzutów, czyli ponad 600 ton wody. Niestety, podczas akcji doszło do tragedii – rozbił się samolot gaśniczy, a pilot zginął na miejscu.
Mimo ogromnej skali pożaru nie ma zagrożenia dla zabudowań, choć sytuacja pozostaje dynamiczna i zależna od wiatru.
Jak poinformowały Lasy Państwowe w czwartek 7 maja rano, obszar działań operacyjnych obejmuje obecnie 1500 hektarów, z czego według szacunków spłonęło około 750 ha lasów państwowych oraz 200 ha lasów prywatnych . Dromadery zadysponowane przez Lasy Państwowe wykonały 31 zrzutów wody, każdy po około 2500 litrów, natomiast śmigłowce wykonały już ponad 300 zrzutów . Służby podkreślają, że zabudowania i mieszkańcy są bezpieczni — nie ma obecnie bezpośredniego zagrożenia, choć sytuacja jest stale monitorowana, a w środku pogorzeliska wciąż występują zarzewia ognia. Najważniejsze, że obszar pożaru nie powiększa się . Między godziną 12 a 18 prognozowany jest jednak silniejszy wiatr, który może utrudnić działania. Do monitorowania terenu wykorzystywane są wszystkie dostępne techniki, w tym drony z termowizją, a przez całą noc pojazdy wojskowe czyściły leśne drogi . Na dziś do dyspozycji służb pozostaje 7 śmigłowców, 4 samoloty Dromader Lasów Państwowych oraz dwa Black Hawki — a o powodzeniu działań w dużej mierze zdecydują warunki pogodowe i wiatr.
Pamiętacie Kuźnię Raciborską?
W obliczu dramatycznych wydarzeń na Roztoczu wracają wspomnienia największego pożaru lasu w historii współczesnej Polski – tragedii w Kuźni Raciborskiej z 1992 roku.
Wtedy ogień strawił ponad 9 tysięcy hektarów lasów, zginęły trzy osoby, a setki strażaków i żołnierzy walczyły z żywiołem przez wiele dni. Tamten pożar na zawsze zmienił myślenie o bezpieczeństwie przeciwpożarowym w polskich lasach.
Dziś, gdy Puszcza Solska płonie na ogromną skalę, Śląsk solidaryzuje się z regionem dotkniętym katastrofą – i to nie tylko słowami. Nasi strażacy wyruszyli tam, gdzie też są potrzebni.
Może Cię zainteresować:

