Szerszeń azjatycki już w Polsce. Gniazdo pod Krakowem, a woj. śląskie może być następne

Szerszeń azjatycki (Vespa velutina) jest już w Polsce. W środę, 14 października, naukowcy, pszczelarze i przedstawiciele RDOŚ odnaleźli pierwsze gniazdo tego inwazyjnego gatunku - na topoli w Dolinie Kluczwody, w okolicy Wielkiej Wsi pod Krakowem. W poniedziałek gniazdo usunęła Państwowa Straż Pożarna.
Drugi trop prowadzi na kampus AGH w Krakowie. Gniazda nie znaleziono, ale odległość 11 km od Wielkiej Wsi sugeruje, że istnieje kolejne. Zostawiono tam pułapkę.

Przebieg wydarzeń przygotował na podstawie wpisów w internecie oraz podjętych działań Henryk Hudy, pszczelarz z Mikołowa, który kilka lat temu zainteresował się szerszeniem azjatyckim i od tamtej pory popularyzuje wiedzę o nim wśród pszczelarzy.

Pierwszy sygnał o szerszeniu azjatyckim

Pierwszy sygnał pojawił się w sieci już 26 września. Użytkownik o pseudonimie „bomby_garu” wrzucił do serwisu iNaturalist zdjęcie owada, którego inni użytkownicy rozpoznali jako Vespa velutina. 1 października pszczelarz Krzysztof Kapica złapał szerszenia na terenie kampusu AGH. 11 października Grzegorz Małek opublikował na forum pszczelarskim zdjęcia z pasieki w Wielkiej Wsi, a dzień później Michał Smyk pokazał szerszenia na Facebooku i sprawa zaczęła żyć.

Do akcji ruszyli naukowcy i pszczelarze, wśród nich dr Łukasz Nicewicz z Uniwersytetu Śląskiego i sam Henryk Hudy. Gatunek na zdjęciach jednoznacznie potwierdził dr Waldemar Żyła z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.

14 października pierwsza ekipa złapała w Wielkiej Wsi kilkanaście szerszeni do badań, druga - z udziałem dr. hab. Wojciecha Solarza i pracowników RDOŚ - pojedyncze osobniki przy innej pasiece. To Solarz poszedł tropem owadów i znalazł gniazdo: 10-15 m nad ziemią, 60-80 cm średnicy, z pełną, bardzo aktywną rodziną. Jeden człowiek nie był w stanie usunąć go od razu. Zrobili to dopiero w poniedziałek, 19 października, strażacy z Państwowej Straży Pożarnej.

Za późno o kilka miesięcy

W promieniu około 100 m od gniazda stoją trzy pasieki. Jak relacjonuje Hudy, jeden z tamtejszych pszczelarzy widział nowego owada już w wakacje, ale nie wiedział, co to jest.

- Gdyby to zgłosił, problem byłby o wiele mniejszy - mówi Hudy. - W lipcu w gnieździe żyje jedna królowa, a w sierpniu i wrześniu rodzina wychowuje matki na kolejny rok. Te, które już wyleciały, zakopały się w ziemi lub znalazły inne miejsca do zimowania i szykują się do zimowania. Mogło ich być kilkadziesiąt.

Właśnie to chcą sprawdzić naukowcy.

- Chcemy poznać strukturę tej rodziny, żeby wiedzieć, czy zapłodnione królowe opuściły już gniazdo, czy większość wciąż w nim jest - tłumaczy dr Łukasz Nicewicz z Instytutu Biologii, Biotechnologii i Ochrony Środowiska UŚ w rozmowie dla Radia Katowice.

Trwają też badania genetyczne, które mają pokazać, skąd szerszeń trafił pod Kraków. Hudy uważa, że został przywieziony, bo do Europy dotarł w 2004 roku, prawdopodobnie w transporcie ceramiki z Chin.

Szerszeń azjatycki: mniejszy, ciemniejszy, wyspecjalizowany

Szerszeń azjatycki, nazywany też żółtonogim, jest nieco mniejszy od naszego.

- Ma ciemny tułów, a odwłok w większości czarny, z pomarańczowym paskiem z przodu i pomarańczowym wzorem na końcu - opisuje dr Nicewicz. Gniazda to duże kule, zwykle wysoko w koronach drzew. Hudy dodaje, że ludziom zdarza się je mylić z jemiołą.

Największy problem mają pszczelarze. - On jest wyspecjalizowany w polowaniu na pszczoły miodne - mówi Nicewicz. Duża populacja potrafi sparaliżować ruch w pasiece, bo szerszenie wyłapują zbieraczki, a pszczoły przestają wylatywać. Według Hudego straty pasiek we Francji z powodu obecności szerzenia azjatyckiego sięgają nawet do 80 proc.

Szerszeń azjatycki zagraża nie tylko pszczołom i pszczelarzom

Na pszczołach miodnych się nie kończy. Według dr. Nicewicza szerszeń poluje także na dziko żyjące pszczoły, które stanowią podstawę jego diety. Mniej pszczół to mniej zapylonych roślin, a więc straty w bioróżnorodności.

- Jeżeli wprowadzamy gatunek, który nie powinien się gdzieś znaleźć, a zwłaszcza taki, który nie ma naturalnych wrogów, może się to skończyć katastrofą - mówi biolog. Przypomina nawłoć kanadyjską, która zarosła nieużytki w całym kraju, a jej usuwanie sporo kosztuje. - Z szerszeniem koszty mogą być jeszcze większe, bo dochodzą straty w innych branżach - dodaje.

Jedną z nich jest sadownictwo. Szerszeń obgryza młode pędy, bo potrzebuje budulca do gniazda, a uszkodzone pędy usychają. Podobnie jak szerszeń europejski uszkadza również owoce. Walka z nim też nie może szkodzić przyrodzie. Pułapki muszą być selektywne, żeby nie ginęły w nich gatunki chronione, w tym nasz szerszeń europejski.

- Bardzo szanuję szerszenia europejskiego, bo w ekosystemie jest ważny. Ma swoje zbójeckie prawo, żeby złapać kilka pszczół i wykarmić larwy - mówi Hudy.

A ludzie? Zdaniem dr. Nicewicza z dala od gniazda szerszeń nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla ludzi. Przy gnieździe jest bardziej agresywny niż europejski.

Henryk Hudy podaje, że mniej więcej co piąte gniazdo atakuje, gdy ktoś podejdzie bliżej niż na 5 m. Jad obu szerszeni jest podobny, mniej toksyczny od pszczelego, ale bardziej bolesny. Groźny jest przede wszystkim dla alergików.

Praktycy z Francji ostrzegają też, że szerszeń może pryskać jadem w oczy. Polscy naukowcy, w tym dr Żyła, nie znaleźli takiej informacji w literaturze.

Zobaczyłeś szerszenia azjatyckiego? Zrób zdjęcie i zgłoś do RDOŚ

- Absolutnie nie próbujemy go łapać. Zdjęcie z bezpiecznej odległości wystarczy, żeby potwierdzić występowanie - radzi dr Nicewicz. - Warto zapamiętać, w którą stronę odlatuje, bo to pomoże znaleźć gniazdo. Zabicie jednego owada niewiele zmienia.

Zgłoszenie trafia do wydziału ochrony środowiska w urzędzie gminy, który przekazuje je do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Już w 2025 roku w województwie śląskim można pominąć urząd i zgłaszać szerszenia wprost do RDOŚ w Katowicach.

Dr Nicewicz apeluje również, by nikt nie niszczył gniazda na własną rękę.

Pszczelarze mogą chronić ule siatkami na wylotkach, pułapkami selektywnymi (najlepsze kosztują niecałe 200 zł i służą głównie do monitoringu) albo harfami elektrostatycznymi za 500-700 zł.

Kiedy szerszeń azjatycki dotrze do woj. śląskiego?

Szerszeń przesuwa się o kilkadziesiąt do 100 km rocznie, najchętniej wzdłuż rzek. W naszym regionie można spodziewać się go najpóźniej za trzy lata.

Dr Nicewicz nie liczy na mroźną zimę. - Czechy i Słowacja mają podobny klimat, a szerszeń się tam rozprzestrzenia. Mróz może co najwyżej spowolnić ekspansję - mówi dr Nicewicz.

Wiosną trzeba będzie szukać nowych gniazd i likwidować je najlepiej do końca lipca. Pszczelarze, którzy widzieli go z bliska przyznają, że szerszeń jest piękny.

- Piękna bestia. Niebezpieczna - dodaje Hudy.

Za treści zawarte w materiale dofinansowanym ze środków WFOŚiGW w Katowicach odpowiedzialność ponosi Redakcja.
Ul z recyklingu elektrycznych śmieci, Katowice

Może Cię zainteresować:

Pszczoły mieszkają w... bębnach starych pralek. Ule wykonane z elektrycznych śmieci są w pasiece w Katowicach

Autor: Katarzyna Pachelska

08/08/2026

Kamienica 3 Maja 17, Katowice

Może Cię zainteresować:

Kamienica przy ul. 3 Maja w Katowicach daje po oczach lśniącą białą elewacją. Odnowiona fasada zachwyca, ale każe też zadać jedno pytanie

Autor: Katarzyna Pachelska

19/10/2026

Anna Piontek - Miejska Konserwator Zabytków Miasta Chorzów

Może Cię zainteresować:

Jak chronić dziedzictwo Chorzowa i Parku Śląskiego? Anna Piontek w Ślazaq o zabytkach, które potrzebują nie tylko pieniędzy, ale też społecznej troski

Autor: Tomasz Borówka

16/10/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama