Czym jest w ogóle hałda pogórnicza?
Jak podpowiada sztuczna inteligencja internetowej wyszukiwarki: to sztuczne wzgórze powstałe w wyniku nagromadzenia odpadów przemysłowych z działalności górniczej. Składa się głównie ze skały płonnej, mułu węglowego, fragmentów węgla oraz innych pozostałości po wydobyciu i przeróbce surowców mineralnych. O takich pozostałościach górniczej produkcji zrobiło się znowu głośno pod koniec września 2026 r., kiedy naukowcy z Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych z Katowic wykazali, że na Hałdzie Pokój w Rudzie Śląskiej dopuszczalne normy dla arsenu, cynku, kadmu i ołowiu przekroczone są wielokrotnie.
Teraz trawa odbijanie piłeczki między rudzkim magistratem a Spółką Restrukturyzacji Kopalń w sprawie odpowiedzialności za taki a nie inny stan rzeczy, w co wtrącą się też śledczy. Warto jednak zwrócić uwagę, że z takimi pozostałościami po produkcji górniczej nie zmaga się wcale tylko jedno miasto, a bardziej - cały region. Dlatego lokalni politycy powinni głowić się nad jakimś ujednoliconym rozwiązaniem, którego jak nie było, tak dalej nie ma.
Hałda to nie problem jednego miasta, tylko całego regionu
Musimy zrozumieć jedno: hałdy nie znikną wraz z naszym górnictwem, które już najlepsze lata ma dawno za sobą. Te pogórnicze pamiątki zostaną z nami bardzo długo i warto je choćby z tego powodu właściwie zagospodarować. Inaczej co pewien czas będziemy słyszeć o podobnych alarmujących wynikach badań naukowych, jak ostatnio w Rudzie Śląskiej, czy innych tragicznych zdarzeniach, odnotowanych w ostatnich latach.
Szybkie przypomnienie: w połowie września 2023 r. doszło do samoistnego osunięcia się fragmentu materiału na ścianie hałdy KWK Marcel w Radlinie. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale powstała w ten sposób chmura pyłu była dla tamtejszych mieszkańców sporym utrudnieniem. Z kolei w lipcu 2024 r., też w Radlinie, hałdę na miejsce zabaw wybrali sobie chłopcy. Pod jednym z nich usunął się grunt i trafił do szpitala.
Inny przykład: w lipcu 2025 r. hałda usunęła się na 48-letniego pracownika, podczas prowadzenia prac rozbiórkowych. Na szczęście przeżył, ale musiał być hospitalizowany. I o tego typy wypadkach będziemy słyszeć w kolejnych latach, możemy być pewni. Bo hałdami górniczymi mało kto się interesuje. Nikt za bardzo nie chcę się do nich przyznawać, zwłaszcza, jak chodzi o nakłady finansowe na ich rekultywację. Tak kółko się zamyka, a hałdy zostają z nami.
NIK jednoznacznie o składowiskach odpadów powydobywczych
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) już w 2019 r. stwierdziła, że składowiska odpadów powydobywczych, czyli górnicze hałdy, nadal są nierozwiązanym problemem.
Szpecą krajobraz i trwale wyłączają z użytkowania teren, na którym są posadowione. Przede wszystkim jednak narażają środowisko i ludzi mieszkających w pobliżu na zagrożenia wynikające z sąsiedztwa odpadów pogórniczych: zatrucie wód podziemnych przez odcieki z hałd, zapylenie i dzikie pożary - czytamy w tych ustaleniach NIK.
Już sześć lat temu NIK zwracała uwagę, że stosowane metody odzyskiwania odpadów nie gwarantują skutecznej ochrony przed tymi zagrożeniami. A tylko 2,2 proc. odpadów pogórniczych zagospodarowane jest do celów innych niż wieczyste składowanie, na przykład do produkcji kruszyw dla budownictwa.
- Działania organów administracji publicznej szczebla powiatowego, inspekcji ochrony środowiska podejmowane dla zagospodarowania obiektów unieszkodliwiania odpadów wydobywczych, mające na celu ograniczenie ich negatywnego oddziaływania na środowisko nie były w pełni prawidłowe i skuteczne - stwierdza NIK.
Co się od tego czasu zmieniło w tym względzie? Niewiele. Przykład z Rudy Śląskiej pokazuje, że najczęściej w przypadku pogórniczych hałd czekamy aż wydarzy się nieszczęście. A jak już tak się stanie, to wtedy rusza polowanie na odpowiedzialnych. Jakiegoś krajowego rozwiązania, które pogodziłoby interesy samorządowców z przedsiębiorcami - cały czas nie ma.
Przykładów skutecznej rewitalizacji wcale nie brakuje
Tymczasem nie brakuje przykładów, że dla chcącego - nic trudnego. To chociażby sprawa hałdy kopalni Rymer w Rybniku. Miasto, które przejęło tę hałdę od Spółką Restrukturyzacji Kopalń w 2023 r., postawiło na kompleksową rewitalizację tego terenu i otrzymało na ten cel 15,1 mln zł z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027.
Projekt, którego całkowita wartość przekracza 22,3 mln zł, zakłada stworzenie nowoczesnej przestrzeni edukacyjnej prowadzącej od podnóża aż na szczyt hałdy. Jak tłumaczy magistrat: ścieżka edukacyjna będzie prezentowała zarówno naturalne procesy sukcesji roślinności, jak i działania wspierające rekultywację prowadzone przez człowieka.
Przewidziano oczyszczenie hałdy z porzuconych odpadów, prace związane z ochroną i rozwojem zieleni, ograniczenie ekspansji gatunków inwazyjnych oraz wprowadzenie nowych nasadzeń. Powstanie też zbiornik retencyjny pomiędzy Parkiem Czempiela a hałdą, który poprawi lokalną gospodarkę wodną i zwiększy bioróżnorodność. Zaplanowano również budowę wejścia na stożek szczytowy, montaż ławek, koszy na odpady, tablic edukacyjnych, elementów małej architektury, a także oświetlenia ścieżek i iluminacji wybranych elementów zagospodarowania.
- Efektem realizacji projektu będzie powstanie do 2029 roku wyjątkowego miejsca, które połączy funkcje edukacyjne, przyrodnicze, rekreacyjne i krajobrazowe. Hałda „Rymer” stanie się przykładem odpowiedzialnej rewitalizacji terenów pogórniczych oraz symbolem sprawiedliwej transformacji regionu - zapewnia miejski serwis.
Dobrze by było, gdyby taka odpowiedzialna rewitalizacja stała się jak najbardziej powszechna. Z pożytkiem dla nas i naszego otoczenia.
Może Cię zainteresować:
Hałda w centrum Chorzowa będzie dokładnie zbadana. W pobliżu znajdują się bloki i place zabaw
Może Cię zainteresować:
Wygaszona hałda się zazieleni. Od rekultywacji w Pszowie po wizje sprzed 70 lat
Może Cię zainteresować: