Pewnie znacie, choć z widoku, główny gmach katowickiego Urzędu Miasta, w którym odbywają się sesje Rady Miasta i gdzie urzęduje na co dzień prezydent i wiceprezydenci. Jednak gmach przy ul. Młyńskiej 4, choć budzi ciekawość lekko zaokrąglonym kształtem, trudno nazwać klasycznym ratuszem miejskim.
- Katowice dzisiaj nie mają ratusza z prawdziwego zdarzenia - twierdzi Michał Bulsa, historyk i znawca Katowic. - Przy Młyńskiej 4, w miejscu dawnej szkoły, postawiono w latach międzywojennych po prostu budynek administracyjny, biurowiec dla urzędników. W latach 30. planowano budowę nowego reprezentacyjnego budynku, który mógłby się nazywać ratuszem. Były były różne pomysły, m.in. budowy gmachu w miejscu obecnego Ronda im. Jerzego Ziętka, ale żadnego nie zrealizowano.
Magistrat, oprócz Młyńskiej 4, rezyduje w kilku budynkach - m.in. w dawnym Domu Prasy przy ul. Młyńskiej 1, ale żaden z nich nie jest na tyle reprezentacyjny, by można go było nazwać ratuszem. Trudno tak też traktować Willę Goldsteinów, która - choć dziś jest pięknie odrestaurowana i mieści m.in. Urząd Stanu Cywilnego - była kiedyś jednak tylko domem mieszkalnym.
Ale na terenie dzisiejszych Katowic były okazałe ratusze, tyle że żaden nie był ratuszem Katowic - były ratuszami gmin i miast, które przyłączono w XX wieku do Katowic. Niektóre z nich do dzisiaj istnieją, pełnią reprezentacyjną rolę, tylko że już nie związaną z zarządzaniem miastem.
Najpiękniejszy ratusz na terenie Katowic - Rathaus gminy Bogucice
Najlepszym przykładem tezy, że kiedyś ratusze były piękniejsze, jest gmach przy ul. 1 Maja 50 (dziś to już teren dzielnicy Zawodzie), niegdyś ratusz gminy Bogucice. Zbudowano go w latach 1911-1912 i jak na gminę, która nigdy nie była miastem, był bardzo okazały, i dlatego nosił dumne miano "Rathaus" - widoczne nawet na pocztówkach z Bogucic. Zaprojektował go Arnold Hartmann.

Niestety gmach pełnił rolę ratusza jedynie do 1924 r., kiedy to Bogucice, wraz z Zawodziem, zostały włączone do Katowic. Później gościł inne funkcje publiczne -były tu: Komisariat Policji Województwa Śląskiego, Urząd Pośrednictwa Pracy, stacja porodu dla matek i kuchnia mleczna dla dzielnicy nr II Bogucice-Zawodzie, a w czasie II wojny światowej - sztab Centrali Przesiedleńczej.
Niewiele brakło, by budynek wyszedł bez szwanku z wojennej zawieruchy, jednak w lutym 1945 r. na pobliskiej bocznicy kolejowej wybuchł wagon z amunicją, co doprowadziło do sporych zniszczeń, m.in. dachu i wieży.

Gmach doprowadzono wkrótce do porządku, ale nie odbudowano wieży.

Przekazano go Wyższemu Stadium Nauk Społeczno-Gospodarczych, z którego wykształciła się później Akademia Ekonomiczna, przemianowana na Uniwersytet Ekonomiczny.
Od 2011 do 2015 r. trwały prace modernizacyjne w tym gmachu. Ich celem miało być przywrócenie mu dawnego blasku i hartmannowskiego wyglądu, między innymi przez odbudowę charakterystycznej wieży z zegarem. Dzisiaj więc możemy cieszyć oczy wspaniałym budynkiem, który robi wrażenie nie tylko z zewnątrz, ale też wewnątrz, gdzie znajduje się m.in. urokliwe patio. Dziś znajduje się tu rektorat Uniwersytetu Ekonomicznego.

- Warto zwrócić uwagę na detale architektoniczne tego gmachu - dodaje Michał Bulsa. - Na elewacji frontowej widnieje płaskorzeźba, na której można wypatrzeć postaci rolnika, górnika i hutnika, pokazującą czym głównie zajmowali się mieszkańcy gminy Bogucice.
Ratusz Gminy Mała Dąbrówka
Obiekt może nie powalający wielkością, przynajmniej w porównaniu do ratusza bogucickiego, ale za to reprezentujący ścieżkę, którą ma za sobą wiele budynków poratuszowych.
Otóż budynek przy obecnej ul. generała Henryka Le Ronda 16 przez wiele lat, od lat 50. XX wieku, pełnił funkcję przychodni. To tutaj (i w budynku przy ul. Grzegorzka 2) przyjmowała dzieci pediatra doktor Jolanta Wadowska-Król, której historię opowiada serial Netfliksa "Ołowiane dzieci".

To budynek z 1907 roku, z piękną elewacją frontową - dziś odnowioną, choć bez charakterystycznego balkonu. To jeden z najładniejszych obiektów w dzielnicy Dąbrówka Mała (wcześniej gminy Mała Dąbrówka).
- Gmina Mała Dąbrówka starała się w okresie międzywojennym i
po wojnie również o przyznanie praw miejskich, ale nie otrzymała tych praw, a później, w 1951 roku, została przyłączona do miasta Szopienice, by 31 grudnia 1959 roku razem z Szopienicami wejść w skład Katowic - mówi Michał Bulsa.
Dziś obiekt jest własnością prywatną, ale nadal znajdują się tu gabinety lekarskie.
Nieistniejący już sześciokątny Urząd Dworski w Giszowcu
Giszowiec nie był nigdy gminą a częścią obszaru dworskiego, należącego do spółki Giesche. Na terenie obszaru dworskiego właściciel był jednocześnie przedstawicielem administracji, a naczelnik jako jego przedstawiciel musiał gdzieś rezydować. Dlatego w Giszowcu, w północno-zachodni narożniku Rynku (dziś plac pod Lipami) zbudowano niezwykle ciekawy pod względem architektonicznym gmach Urzędu Dworskiego, który wyglądał inaczej niż reszta charakterystycznych niskich zabudowań osiedla.

- Był wyższy, większy, nietynkowany - ceglany. W dodatku wzniesiono go na nieregularnym rzucie sześciokąta. Widniał na nim napis "Amt-Gischewald". Na elewacji umieszczono figurę rycerza, tak zwanego Rolanda z Giszowca, chociaż w rycerskim stroju przedstawiała ona Ottona von Bismarcka (to był pomysł Anthona Uthemanna) - opowiada Michał Bulsa.

Po plebiscycie i włączeniu Giszowca (razem z Nikiszowcem) do polskiej gminy Janów, urząd dworski stracił prawo bytu. W budynku był m.in. posterunek milicji. Pod koniec lat 70. XX wieku jednak obiekt zburzono, choć nikt nie wie dlaczego, skoro nikomu nie zawadzał i mógł jeszcze pełnić funkcje publiczne - już bez Bismarcka patrzącego ze ściany, którego usunięto wcześniej. Do dziś jest tu pusty plac.
Modernistyczny klejnot w gminie Janów
Gdy po plebiscycie gmina wiejska Janów Śląski powiększyła się w 1924 r. o Nikiszowiec i Giszowiec, potrzebny był nowy gmach dla większej liczby urzędników. Władze gminy postąpiły wg dziś modnego określenia "grubo albo wcale" i wystawiły przy dzisiejszej ul. Szopienickiej 59 w latach 1929-1930 gmach, którego nie powstydziłyby się okoliczne miasta, na czele z Katowicami.
Do współpracy zaproszono znanego katowickiego architekta Tadeusza Michejdę.
- Zaprojektował on gmach w stylu klasycznej polskiej moderny międzywojennej, który od lat 30. był siedzibą Urzędu Gminy Janów. Janów nie miał praw miejskich, ale ta siedziba prezentowała się tak, że ten obiekt można określić mianem "ratusz" - mówi Michał Bulsa.
Budynek ma wiele brył, a jego dominantą jest najwyższa część w formie wieży z zegarem.

Michejda zaprojektował nie tylko bryłę, ale też wyposażenie, detale takie jak zegar na wieży. Jego projekt zainspirował projektantów ratusza w warszawskiej Białołęce.
Po włączeniu Janowa do Szopienic (1951), a potem do Katowic, ratusz został zaadaptowany na szpital, a obecnie jest własnością Grupy Epione, która prowadzi sieć przychodni i w Katowicach buduje Kwartał Dworcowa. W dawnym ratuszu mieści się Zakład Opieki Długoterminowej.

Urząd gminy Ligota Pszczyńska
Ligota Pszczyńska (dziś dzielnica Ligota-Panewniki) została włączona do Katowic już w 1924 roku. Urząd funkcjonował we wzniesionym w pierwszym ćwierćwieczu XX wieku w stylu modernizmu okazałym jak na tamte czasy budynku u zbiegu ul. Książęcej i Piotrowickiej (dziś adres Piotrowicka 83) do tego roku, później była tu siedziba komisariatu policji.
Dziś budynek jest w rękach prywatnych. Znajduje się tu centrum medyczne.

O katowickich ratuszach w piątek 6 marca 2026 r. opowiadał w Instytucie Korfantego Michał Bulsa - historyk, znawca Katowic, autor m.in. "Ulic i placów Katowic", "Sekretów Katowic" czy "Osiedli robotniczych na Górnym Śląsku".


