Sprawa ma swój finał w ostatnich dniach. W poniedziałek, 21 września 2026 r. o godzinie 16:00, miało dojść do konfrontacji, ale klientka nie przyszła na oglądanie nagrań. Cała historia zaczęła się jednak w miniony piątek, 18 września. W Restauracji Greckiej Kalimera, działającej w Hotelu Malinowski w Gliwicach, o godzinie 13.30 rozpoczęła się stypa przygotowana dla 19 osób. Organizatorką spotkania była pani Aldona.
Aldona twierdzi, że 90 proc. mięsa po prostu zniknęło
Spokojny przebieg spotkania zakłócił konflikt. Wybuchł tuż po zakończeniu uroczystości, gdy klientka zgłosiła pretensje do pracowników. Według jej relacji z sali miało zniknąć niemal całe niezjedzone mięso, którego rzekomo nie wydano rodzinie na wynos.
Jak przekazali przedstawiciele lokalu, kobieta zarzuciła obsłudze celowe zatrzymanie dań. „Pani Aldona skontaktowała się z nami, twierdząc, że około 90% mięsa ze stypy nie zostało spakowane i sugerując, że odpowiedzialność za jego brak ponosi restauracja” - relacjonują przedstawiciele Kalimery.
Kamery monitoringu zarejestrowały zachowanie gości
Wobec poważnych oskarżeń, kierownictwo gliwickiego lokalu postanowiło zweryfikować zapis z kamer przemysłowych zainstalowanych w sali. Zabezpieczone materiały wideo pokazały zupełnie inny obraz sytuacji, niż przedstawiała organizatorka stypy.
Na nagraniu widać grupę ubraną na czarno, zasiadającą przy wspólnym stole. W trakcie spotkania pracownica restauracji wniosła i zaserwowała na stół pełny półmisek z mięsem. Utrwalono również kobietę siedzącą przy stole, która gestykuluje i rozmawia z kelnerką, wskazując palcem bezpośrednio na podany półmisek.
Okazało się, że potrawy wcale nie trafiły na zaplecze ani nie zostały zabrane przez kelnerów. „Na nagraniu widać, jak osoby uczestniczące w stypie zabierają mięso ze stołów i przekładają je do własnych torebek/opakowań” - wyjaśnia restauracja.
Klientka nie przyszła na konfrontację i oglądanie nagrań
Mając w ręku twarde dowody, kierownictwo lokalu postanowiło zaprosić autorkę roszczeń na bezpośrednie spotkanie. Miała to być okazja do skonfrontowania zarzutów z zarejestrowanym obrazem.
Termin wyznaczono na 21 września o godzinie 16:00. Kobieta nie skorzystała jednak z zaproszenia i nie pojawiła się w restauracji, by wspólnie obejrzeć nagranie z kamer.
Fala hejtu w sieci i publikacja oświadczenia
Sprawa szybko przeniosła się do internetu. W sieci zaczęły pojawiać się negatywne oceny uderzające w renomę gliwickiego lokalu, a kolejne osoby były namawiane do wystawiania krzywdzących recenzji. W odpowiedzi restauracja postanowiła upublicznić fragmenty wideo oraz wydać oficjalny komunikat.
Chcemy przedstawić Państwu fakty i pokazać fragment nagrania z monitoringu, ponieważ nie zgadzamy się na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat naszej restauracji i naszych pracowników.
W ten sposób lokal w Hotelu Malinowski postanowił uciąć internetowe spekulacje i stanąć w obronie swojego personelu.
Może Cię zainteresować:

