W Bytomiu, Będzinie i Chorzowie chcą odwołać prezydentów, mówi się o innych miastach. Czy mamy do czynienia z efektem fali po referendum w Zabrzu i spodziewanym w Krakowie?

Wczoraj zarejestrowano komitet referendalny celem odwołania prezydenta Chorzowa Szymona Michałka. Z początkiem tygodnia zainaugurowano akcję zbierania podpisów pod podobnym wnioskiem w sprawie prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego, zaś od miesiąca trwa już zbiórka w Bytomiu, przy czym tam, poza prezydentem Mariuszem Wołoszem, organizatorzy chcą także odwołać miejską radę. Zdaje się, że mamy do czynienia z efektem fali – po udanym odwołaniu Agnieszki Rupniewskiej w Zabrzu oraz deklarowanym sukcesem trwającej zbiórki podpisów w Krakowie. Które miasto następne?

Komitet referendalny w Będzinie rozpoczął zbiórkę podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum odwoławczego prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego (Lewica) w poniedziałek, 2 marca 2026 roku. Dla wielu akcja była zaskakująca, choć już od końca ubiegłego roku docierały do nas informacje, że taka inicjatywa jest szykowana. Inicjatywę, której celem jest odwołanie prezydenta Chorzowa Szymona Michałka, zarejestrowano w czwartek, 5 marca. Jeśli chodzi o Bytom, to przeciwnicy prezydenta Mariusza Wołosza (Koalicja Obywatelska) próbują go odwołać już czwarty raz, a zaś zbiórkę podpisów rozpoczęto na początku lutego tego roku. Za każdym razem komitety mają 60 dni na zebranie podpisów od co najmniej 10% uprawnionych do głosowania mieszkańców miasta, począwszy od rejestracji komitetu w Państwowej Komisji Wyborczej. To niełatwe, ale zdarzają się sukcesy.

Kraków czyli przeciwskuteczna ucieczka w przód

Warto tu w kilku zdaniach streścić przypadek krakowski. Niezadowolenie mieszkańców z powodu działań władz stolicy Małopolski narastało od momentu zwycięstwa Aleksandra Miszalskiego (Koalicja Obywatelska) w 2024 roku. Zarzuty są typowe (drogie usługi publiczne, posady dla rodziny i znajomych, nieliczenie się z opinią mieszkańców), ale kluczowe okazało się ogromne niezadowolenie z wprowadzenia tak zwanej strefy czystego transportu. Inicjatywa przeprowadzenia referendum wyszła od jednego z radnych, lecz przyłączyli się do niej politycy wszelkiej opozycji, łącznie z kontrkandydatem Miszalskiego z ostatnich wyborów – Łukaszem Gibałą. To o tyle ciekawe, że politycy ci byli przez lata działaczami tego samego środowiska politycznego, zaś druga tura rozstrzygnęła się bardzo niewielką liczbą głosów.

Kiedy grupa inicjatywna rozpoczęła akcję zbierania podpisów, władze Krakowa lekceważyły zarzuty, zaś prezydent deprecjonował publicznie organizatorów. Takie działanie zmotywowało tylko przeciwników prezydenta i zbiórka podpisów przyspieszyła. Gdy Aleksander Miszalski i jego zaplecze uświadomili sobie, jak bardzo błędną było to taktyką – zmienili ją. Miasto zaczęło wycofywać się ze swoich decyzji i deklarować chęć szerszego dialogu, zaś sam prezydent Miszalski oświadczył, iż referendum, które wcześniej nazywał niepotrzebnym działaniem i akcją czysto polityczną, będzie okazją, by zrozumieć i naprawić swoje błędy. Ale refleksja przyszła zbyt późno i została odebrana jako fałsz. Zbiórka podpisów nabrała jeszcze większego tempa. Obecnie organizatorzy deklarują, że mają już ponad sto tysięcy głosów poparcia dla referendum, co oznaczałoby prawie dwukrotnie więcej, niż jest wymagane.

Będzin. Konferencja prasowa organizatorów referendum na temat odwołania prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego. 3 marca 2026
Podwórze Będzin uprzątnął tuż przed konferencją na temat inicjatywy referendalnej.

Podobną nerwowość zdają się wykazywać władze Będzina, zaś ruchy obliczone na poprawę wizerunku, na razie zdają się tylko potwierdzać niektóre zarzuty przeciwników Łukasza Komoniewskiego. Od kilku dni trwa wielka akcja sprzątania miasta, zaś w sieci pojawia się coraz więcej zdjęć i głosów mieszkańców, którzy ze zdumieniem piszą działaniach porządkowych, których od dawna nie widzieli. Szczególnie chętnie wykorzystują to inicjatorzy referendum, których zarzuty miasto mimowolnie w ten sposób uwiarygadnia.
Podwórze, na którym organizatorzy akcji referendalnej zorganizowali w ostatni poniedziałek konferencję prasową (ulica Stanisława Małachowskiego 50), zostało przed samym wydarzeniem wysprzątane, zaś na budynkach pojawiły się banery informujące, iż miasto nie jest odpowiedzialne za stan prywatnych budynków. I choć treść tych banerów jest oczywiście prawdziwa, cała akcja i jej nerwowość zostały źle odebrane, co może pomóc w zbiórce podpisów. Podobnych działań z inicjatywy urzędu miejskiego jest ostatnio sporo, zaś organizatorzy akcji przeciw prezydentowi z satysfakcją pokazują choćby zdjęcia z Miejskiego Ośrodka Kultury, w którego wnętrza były wcześniej w złym stanie, z pleśnią na ścianach, a obecnie, w trybie błyskawicznym, zostały odnowione. Idealnie pasuje to do narracji inicjatorów referendum, którzy teraz powtarzają, że jednak się dało, pieniądze się znalazły jak tylko pojawiło się realne zagrożenie stanowiska. Prawda, że mocno przypomina to scenariusz krakowski?

Zabrze, czyli arogancja nie popłaca – bez względu na rację

Najbardziej spektakularna akcja odwołania prezydenta miasta miała miejsce w ubiegłym roku w Zabrzu. Najpierw udało się zorganizować referendum w sprawie odwołania Agnieszki Rupniewskiej (Lewica), a następnie skutecznie ją odwołać. Wszystko to nastąpiło po zaledwie roku sprawowania funkcji prezydenta miasta, bardzo zadłużonego przez 18 lat rządów jej poprzedniczki – Małgorzaty Mańki-Szulik (Prawo i Sprawiedliwość). Zabrze wprowadziło ostre cięcia wydatków, co było niezbędne. Wiele z tych oszczędności zostało źle przyjętych przez Zabrzan, zaś władze najwyraźniej nie umiały komunikować się z mieszkańcami, by uzyskać ich zrozumienie i przychylność, co w oczywisty sposób wykorzystali przeciwnicy nowej prezydentki. Podbijana była narracja, że Agnieszka Rupniewska i jej zaplecze prezentują postawę arogancką względem ludzi a w takiej sytuacji, bez znaczenia jest, czy były to zarzuty zasadne czy nie. Niekorzystny przekaz się przebił i utrwalił, zaś Agnieszka Rupniewska straciła posadę po rekordowo krótkim czasie sprawowania urzędu.

Czy Kraków, Będzin lub Bytom powtórzą zabrzański scenariusz? W tej chwili wydaje się, że w przypadku stolicy Małopolski to dość prawdopodobne, zważywszy na „pospolite ruszenie” w tym mieście i niekwestionowany sukces dotychczasowej zbiórki. Prezydenci Bytomia i Będzina zapewne bacznie się przyglądają Krakowowi, ponieważ tam akcja zaczęła się najwcześniej (27 stycznia) i jej ewentualne powodzenie może się przełożyć na miasta naszego regionu. Jeśli uda się zarządzić referendum – i to z dużym zapasem głosów poparcia inicjatywy – wówczas przeciwnicy prezydentów Bytomia i Będzina będą mieć szansę nabrać wiatru w żagle – mieszkańcy miast konurbacji śląsko–dąbrowskiej mogą bowiem uwierzyć w swą sprawczość i ruszyć z poparciem dla referendów, a następnie wziąć licznie w nich udział.

Inicjatorzy referendum w Bytomiu ponoć uzbierali już ponad połowę niezbędnych podpisów, których potrzeba niecałe 11 tysięcy. Zważywszy na fakt, że zawsze Państwowa Komisja Wyborcza część podpisów kwestionuje, niezbędne jest zebranie większej ich liczby, niż wskazują teoretyczne rachunki. Ponieważ mija właśnie półmetek 60-dniowego czasu na ich zebranie, akcja może się po raz czwarty nie udać. Byłaby to prawdziwa klęska dla organizatorów. Zapewne z dużą nadzieją patrzą zatem na Kraków oraz… pogodę. Jak wiadomo – wiosną łatwiej zbierać podpisy, niż zimą. Dlaczego akcję rozpoczęto zimą? Czyżby liczono, że problemy wynikające z mrozów uda się się zapisać na konto porażek Mariusza Wołosza oraz Rady Miasta Bytom, która też miałaby być odwołana? Nie wiem, choć się domyślam.

Będzin. Konferencja prasowa organizatorów referendum na temat odwołania prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego. 3 marca 2026
Będzin. Konferencja prasowa organizatorów referendum na temat odwołania prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego. 3 marca 2026

Organizatorzy akcji w Będzinie są przekonani o sukcesie. Po trzech dniach echa inicjatywy nie tylko nie słabną, ale wręcz stają się głośniejsze. Ekipa prezydenta Komoniewskiego zdaje się pomagać swoim przeciwnikom zupełnie nieświadomie, czynami przecząc swej narracji o braku funduszy. Do pospiesznych remontów, sprzątania i wieszania banerów, doszła delegacja do Katowic w sprawie drogi wojewódzkiej nr 910 i tak zwanej „Nerki”. Wielu Będzinian jest niezadowolonych ze zmian w organizacji ruchu, jakie nastąpiły po remoncie i przebudowie tej kluczowej dla miasta infrastruktury. Ta jednak nie należy do miasta, tylko do regionu, co konsekwentnie władze Będzina podkreślały. Podejmując inicjatywę rozmów z Urzędem Marszałkowskim w sprawie zmian, prezydent Komoniewski poniekąd przyznaje się do bycia adresatem zarzutów mieszkańców. Czy ewentualne sukcesy – w tej i innych sprawach – uda mu się przekuć na swoją korzyść? Możliwe, ale według mnie – mało prawdopodobne. Raczej wygra narracja, że prezydent i jego ekipa biorą się do roboty dopiero, kiedy im się pali grunt pod nogami. A może bardziej – stołki, na których siedzą.

Ponieważ inicjatywa w Chorzowie ma zaledwie jeden dzień, na ten moment jeszcze trudno cokolwiek więcej powiedzieć o jej szansach na powodzenie i o reakcjach na nią samego zainteresowanego, czyli Szymonowi Michałkowi. Okoliczności są tu jednak nieco podobne do tych w Zabrzu – głównym zarzutem względem prezydenta Chorzowa jest sytuacja, którą nie on spowodował, a mianowicie problem zamkniętej estakady. W zaledwie nieco ponad rok od objęcia przezeń urzędu, organy nadzoru budowlanego wydały decyzję o zamknięciu obiektu nad chorzowskim rynkiem, którym biegnie główna trasa między Katowicami a Bytomiem, co w oczywisty sposób musiało doprowadzić do olbrzymich utrudnień w ruchu drogowym w Chorzowie. Jest jasne, że do takiego stanu budowli nie mogły doprowadzić decyzje Szymona Michałka w tak krótkim czasie, gdyż to są zaniedbania i błędy znacznie wcześniejsze. Mimo wszystko właśnie ten problem ma być głównym „pociskiem” politycznym skierowanym w prezydenta Chorzowa. Czy dosięgnie celu, czy prezydentowi uda się atak odeprzeć, skoro teoretycznie „amunicja” największego kalibru to „ślepak” – pokażą najbliższe dni.
Pozostałe zarzuty względem Szymona Michałka to:

  • degradacje centrum miasta,
  • finansowanie klubu piłkarskiego kosztem obniżenia finansowania innych zadań,
  • działania na szkodę Parku Śląskiego,
  • pozbawienie piłkarek ręcznych KPR »Ruch« prawa do korzystania z hali sportowej,
  • brak realizacji inwestycji rozwojowych.

Inicjatorzy akcji referendalnej mają teraz krótki czas na przekonanie Chorzowian, że to są zarzuty uzasadnione, zaś władze Chorzowa zapewne postarają się przekonać mieszkańców, że to tylko dodatek do tematu estakady.

Demokracja bezpośrednia dla zatroskanych obywateli czy polityka?

Jedno i drugie. Przy czym sama polityka raczej nie wystarczy, o czym przekonali się przeciwnicy obecnego prezydenta Bytomia już trzy razy. Tyle bowiem było prób zorganizowania referendum w sprawie odwołania Mariusza Wołosza, który zaczyna właśnie ósmy rok jako włodarz miasta. Inicjatorzy raz polegli na sprawach proceduralnych, dwukrotnie nie udało im się zebrać podpisów, by w ogóle referendum zorganizować. A żeby było skuteczne, to udział w nim musiałoby jeszcze więcej osób. Najwyraźniej Bytomianie nie byli aż tak bardzo zdegustowani swoimi władzami, skoro nie kwapili się do masowego poparcia dotychczasowych inicjatyw. A ich nie sposób nazwać zupełnie apolitycznymi. W obecnej grupie inicjatywnej są bowiem osoby kojarzone z Prawem i Sprawiedliwością, Polską 2050 Szymona Hołowni czy Zjednoczonymi dla Bytomia, którzy mają być powiązanymi zarówno ze środowiskami Konfederacji Wolność i Niepodległość jak i byłego prezydenta miasta Damiana Bartyli, który sam wywodzi się z Lewicy. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Będzin. Konferencja prasowa organizatorów referendum na temat odwołania prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego. 3 marca 2026
Będzin. Konferencja prasowa organizatorów referendum na temat odwołania prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego. 3 marca 2026

Na tym tle Łukasz Komoniewski jest debiutantem, gdyż inicjatywa przeciw niemu rusza dopiero pierwszy raz w ciągu szesnastu lat, przez które rządził Będzinem. Tu, w grupie inicjatywnej, także dopatrzymy się osób kojarzonych politycznie. Zwolennicy prezydenta Komoniewskiego wskazują najczęściej, że akcja referendalna to inicjatywa Konfederacji WiN, ale bez trudu możemy znaleźć inne powiązania. Przy czym aby zrozumieć sytuację w Będzinie, trzeba przywołać „szorstkie relacje” w koalicji rządzącej miastem, które objawiły się odrzuceniem budżetu na 2025 rok, między innymi z powodu sprzeciwu radnych związanych z Koalicją Obywatelską, która współrządzi z Lewicą. Co prawda kompromis osiągnięto na drodze negocjacji i budżet w końcu uchwalono, ale pozorny spokój trwał zaledwie niecały rok. W grudniu 2025 do dymisji podał się bowiem wiceprezydent miasta Konrad Dziuba z Koalicji Obywatelskiej, który wcześniej rywalizował z Łukaszem Komoniewskim o prezydenturę, a gdy przegrał – został jego zastępcą. Takie rozstanie po półtora roku współpracy oznacza, że w koalicji są poważne tarcia. Tych dowodzi także obecność osób wspierających wcześniej Konrada Dziubę wśród zbierających podpisy poparcia dla referendum przeciw Łukaszowi Komoniewskiemu.

Trudo obecnie powiedzieć, czy także Prawo i Sprawiedliwość przyłączy się do będzińskiej akcji, bowiem to musiałoby wiązać się z współpracą polityków tego ugrupowania ze swoimi konkurentami. Jednak obecność na konferencji znanej w regionie byłej posłanki oraz radnej sejmiku wojewódzkiego a obecnie radnej powiatu tarnogórskiego – Barbary Dziuk – może takie wnioski nasuwać. Co prawda usunięto ją niedawno z Prawa i Sprawiedliwości, lecz wciąż jest z tym ugrupowaniem najbardziej kojarzona. Aczkolwiek organizatorzy zaprzeczają, by zapraszali byłą posłankę do współpracy, zaś ona miała tam się pojawić z własnej inicjatywy. I faktycznie – podczas konferencji – jedynie przysłuchiwała się wszystkiemu z boku.

Będzin. Konferencja prasowa organizatorów referendum na temat odwołania prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego. 3 marca 2026
Konferencję obserwują lokalni politycy – gwiazdy obecne (Barbara Dziuk) i być może przyszłe (Przemysław Lis, Nowa Nadzieja)

Przemysław Wojciechowski, który stoi na czele grupy inicjatywnej w Będzinie, odżegnuje się jednak od zarzutów o działanie polityczne i deklaruje, że zaprasza do współpracy każdego, komu leży na względzie dobro miasta – nawet z Lewicy. Na to jednak liczyć chyba nie powinien, zważywszy na fakt, iż prezydent Będzina Łukasz Komoniewski jest szefem struktur tej partii w województwie śląskim. Więcej o deklarowanych motywach inicjatywy referendalnej pisaliśmy tutaj.

W przypadku Chorzowa ponownie trzeba powołać się na zbyt krótki czas od rozpoczęcia akcji, by więcej powiedzieć na temat powiązań jej inicjatorów. Choć według wielu głosów, jakie pojawiły się od wczoraj, mogą mieć z nią związek osoby sympatyzujące z poprzednikiem Andrzeja Kotali – Markiem Koplem, który rządził Chorzowem aż 19 lat. Zastrzegamy jednak, że to jedynie pogłoski, które wcale nie muszą być prawdziwe.
Są też tacy, którzy wskazują jako inspiratora Andrzeja Kotalę. Choć teoretycznie motyw istnieje, gdyż to właśnie on przegrał z Szymonem Michałkiem ostatnie wybory, lecz pamiętajmy, że obecnie były prezydent ma postawione zarzuty prokuratorskie i toczy się śledztwo, które może zakończyć się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu. W takich okolicznościach Andrzej Kotala nie miałby raczej szans na sukces wyborczy.

Kto obserwuje politykę lokalną, ten wie, że koalicje na różnych szczeblach samorządu różnią się od tej ogólnopolskiej, czasami przybierając konfiguracje z pozoru egzotyczne. Wystarczy przywołać najbardziej skrajny przypadek, jakim są Mysłowice, gdzie podczas ostatnich wyborów na stanowisko prezydenta miasta starli się: rządzący Dariusz Wójtowicz (powiązany z Lewicą) oraz Dorota Konieczny-Simela (Koalicja Obywatelska). Przedstawiciele partii tworzących koalicję parlamentarną na szczeblu krajowym, prowadzili bardzo ostrą kampanię przeciw sobie, w której nie brakowało niezwykle mocnych słów i poważnych oskarżeń. I to w tym mieście mówi się od dawna o współpracy Lewicy z PiSem.
W większości miejscowości i powiatów w regionie spotkamy się z koalicjami (formalnymi lub nie) w różnych konfiguracjach, które teoretycznie nie mają racji bytu, a istnieją. Jeśli więc myślimy, że pewne sojusze, jak choćby te zawarte celem obalenia prezydentów Będzina czy Bytomia, są niemożliwe, to zapewniam – wszystko jest możliwe. Także nagła zmiana sojuszów, jak opisywane przez nas w Chorzowie czy powiecie gliwickim.

Kto następny?

Inicjatywa referendalna, której celem jest odwołanie władz miasta (gminy) lub rady powiatu czy miasta (gminy), nie jest sprawą łatwą do zrealizowania. Samo zebranie 10% głosów uprawnionych do głosowania, by w ogóle zorganizować referendum, jest trudne, co pokazał dwukrotnie przypadek bytomski. Podobną porażkę ponieśli też inicjatorzy referendum w Zawierciu latem 2025 roku.

Jeśli referendum uda się zorganizować, robi się jeszcze trudniej. Aby plebiscyt był ważny, wziąć w nim udział musi co najmniej 60% liczby głosujących w poprzednich wyborach organu, którego dotyczą. Dla przykładu – jeśli w poprzednich wyborach prezydenckich wzięło udział 100 tysięcy ludzi (obojętne na kogo głosujących), to w referendum musi wziąć udział przynajmniej 60 tysięcy. Aby odwołać prezydenta, co najmniej połowa głosujących plus jeden musi zagłosować za jego odwołaniem. To udało się w Zabrzu wiosną ubiegłego roku, ale nie udało się pod jego koniec w przypadku burmistrzów Cieszyna i Jeleśni. Choć większość poparła odwołanie władz – frekwencja była za mała i wszyscy zachowali stanowiska. To zresztą jest bardzo częsta taktyka zwolenników tych, którzy mieliby być odwołani – nie iść do głosowania, by referendum upadło z powodu zbyt niskiej frekwencji. A przecież namówić ludzi, by nie szli, jest o wiele łatwiej, niż zachęcić ich, by jednak poszli zagłosować. Niska frekwencja ocaliła już posady dla bardzo wielu samorządowców w Polsce.

Będzin. Konferencja prasowa organizatorów referendum na temat odwołania prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego. 3 marca 2026
Będzin. Konferencja prasowa organizatorów referendum na temat odwołania prezydenta Będzina Łukasza Komoniewskiego. 3 marca 2026

Nieoficjalnie krążą plotki o możliwych inicjatywach referendalnych w innych miastach. Na pytanie, o jakie miasta chodzi, chyba łatwiej wymienić te, o których takich plotek nie ma. Co rusz pojawiają się pogłoski o Siemianowicach Śląskich, Pyskowicach, Zawierciu. Ostatnio przybierają na sile ruchy w Dąbrowie Górniczej. Na ile to jest poważne a na ile sądowanie nastrojów – trudno powiedzieć. Najpewniej wiele zależy od ewentualnych sukcesów podobnych inicjatyw w Krakowie, Będzinie czy Bytomiu. No i w Częstochowie, gdzie prezydenta niedawno zatrzymano prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka (Lewica) i zawieszono go w czynnościach służbowych – tam zapewne zawiąże się także inicjatywa odwoławcza. Co prawda sąd odrzucił wniosek o areszt tymczasowy, ale prezydent miasta ma dozór policyjny i nie wolno mu nawet wchodzić do budynku urzędu.
A może rzeczywistość nas zaskoczy i referendum odbędzie się gdzieś, gdzie zupełnie się nie spodziewamy? Czasami wystarczy, że wypłynie na wierzch jakaś grubsza afera. Albo coś, co może tylko na nią wyglądać i co uda się przeciwnikom dobrze rozdmuchać. Z całą pewnością robi się tak ciekawie w polityce lokalnej w naszym regionie, jak dawno nie było.

Będzin. Zamek, napis i Łukasz Komoniewski (kolaż)

Może Cię zainteresować:

Będzin. Czy Łukasz Komoniewski zostanie odwołany? Ruszyła zbiórka podpisów do referendum. Co zarzucają prezydentowi organizatorzy?

Autor: Robert Lechowski

02/03/2026

Referendum tazbir

Może Cię zainteresować:

Ostatnie 3 razy nie wyszło. Przeciwnicy Mariusza Wołosza znów spróbują zwołać referendum

Autor: Daniel Lekszycki

05/02/2026

Agnieszka Rupniewska podczas konferencji prasowej

Może Cię zainteresować:

Oficjalne wyniki referendum w Zabrzu: Prezydent Rupniewska odwołana

Autor: Tomasz Borówka

12/05/2025

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama