Od dłuższego czasu dla wielu szkół nad Wisłą i Brynicą priorytetem jest jak najwyższe miejsce w rankingach, zestawieniach i różnego rodzaju klasyfikacjach.
Skrzyżowanie edukacyjnego fast food-u z korporacją
Każde z nich ma swoją metodologię, która powoduje, że w estetycznie prezentującym się wykazie z długą listą szkół podstawowych i ponadpodstawowych określona liczba z nich trafia do jej czołówki lub pikuje ostro w dół. To zaś na stronach licznych podstawówek, liceów i techników skutkuje hurtową liczbą postów i zdjęć, które mają dać do zrozumienia, że dana placówka zalicza się do elitarnego grona i to właśnie tam warto, ba wręcz wypada posłać swoje dziecko, jeśli chce się mu zagwarantować świetlaną przyszłość. Cyfry, słupki, grafiki wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Wirtualne pranie mózgów.
Nigdy nie chciałbym pracować w takiej szkole. Miejscu, gdzie uczeń/uczennica i jego/jej dobro jest dopiero na drugim miejscu. Bo ważniejszy jest kolejny kolorowy post i polubienia na portalu społecznościowym, bo trzeba posyłać młodzież na wszelkie możliwe olimpiady przedmiotowe, bo należy ciągle testować wiedzę podopiecznych, bo czas wolny dla młodego człowieka to coś złego, bo trzeba stawiać na marketing, bo wypada błysnąć przed kuratorem oświaty albo organem prowadzącym, bo trzeba - za wszelką cenę - walczyć o nabór z innymi szkołami. Bo, bo i po raz setny bo…. Taka szkoła to nie szkoła tylko skrzyżowanie edukacyjnego fast food-u z korporacją.
Z tych też m.in. powodów, z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej doceniam to, że mam fantastyczne szczęście pracować w będzińskim „Koperniku”. Miejscu, gdzie najważniejszy jest uczeń/uczennica. I zawsze, na pierwszym miejscu, stawiany jest tutaj jego/jej dobrostan zdrowotny i psychiczny oraz komfort i bezpieczeństwo.
Dlaczego będziński "Kopernik" to liceum kultowe
Zagłębiowski „Kopernik” to przestrzeń nie tylko edukacji na wysokim poziomie, miejsce spotkań z rodzicami oraz specjalistami z różnych dziedzin, ale przede wszystkim miejsce dialogu. W tej szkole stawia się na słuchanie młodzieży i rozmowę z młodzieżą. Bo to ona jest jej sercem, a nie nowoczesne wyposażenie, które na co dzień jest bardzo pomocne, ale stanowi jedynie dodatek. To młodzież tworzy tu wyjątkową atmosferę opartą na wzajemnym szacunku, tolerancji, pomaganiu sobie oraz zabawie. Stereotypy i egoizm nie mają tu wstępu.
Żaden supernowoczesny ekran z kosmiczną liczbą cali ani prestiżowy ranking ubrany w westchnienia i uwielbienie fanów/fanek „wyścigu szczurów” ani nawet przereklamowana sztuczna inteligencja nie siądzie obok młodego człowieka i nie wysłucha go. Nie przegada z nim ważnych dla niego tematów. Nie wyciągnie do niego ręki próbując mu pomóc. Nie wskaże mu drogi. Nie uwierzy w młodego człowieka. Nie da mu siły do walki o siebie. Nie będzie jego wiernym kibicem i nie doceni efektów jego starań. Nie wesprze też, kiedy ten odniesie porażkę, z którą nie będzie mógł sam sobie poradzić.
W będzińskim „Koperniku” nauczyciele są, obok rodziców, największymi fanami uczniów/uczennic, ale także ich wsparciem i przewodnikiem po świecie wiedzy. Tu nie ma bogów przemawiających z wysokości do tych, którzy zaczynają uczyć się życia. Tutaj są ludzie ze swoimi wadami i zaletami. Ale także z wyjątkową pasją, którą chcą się dzielić z młodymi ludźmi i zaszczepiać w nich wiarę w samych siebie. Tak potrzebną nie tylko w tym wieku, ale także w dorosłym życiu, które bywa często okrutne. Nauczyciele „Kopernika” są z uczniami/uczennicami na dobre i na złe. Niezależnie od ich wzlotów i upadków. Szkoła zawsze jest po ich stronie.
Kopernik to kultowe liceum. Jedno z najstarszych w Zagłębiu Dąbrowskim i obecnie najlepsze w regionie. Nie decydują o tym toksyczne rankingi, ale fantastyczna młodzież, która wybrała to miejsce na swoją edukację i rozwój umiejętności. Daje im to niepowtarzalną szansę na lepsze poznanie siebie, otaczającego ich świata oraz odnoszenie fenomenalnych sukcesów. Zarówno w szkole, jak i w dorosłym życiu. Przyjrzyjmy się niezwykłej historii tego miejsca, posiłkując się m.in. księgą jubileuszową „Kopernika” wydaną w roku 2022.
Ponad 120 lat historii szkoły w Będzinie
Swoją działalność, jako szkoła handlowa, rozpoczęła w roku 1902, po wielomiesięcznych rozmowach z carskimi urzędnikami, którzy nie zamierzali ułatwiać fundatorom jej założenia. Stąd konieczność zadbania o zgromadzenie odpowiedniej dokumentacji, a także spełnienie wszelkich warunków niezbędnych do założenia takiej placówki.
Pomysł stworzenia w Będzinie nowej szkoły pojawił się w roku 1900. Z taką inicjatywą wyszło wówczas Zgromadzenie Kupców w Będzinie. Była to organizacja, która zrzeszała wpływowych zagłębiowskich przedsiębiorców. Należeli do niej przedstawiciele różnych wyznań, prowadzący swoje interesy w różnych częściach Zagłębia Dąbrowskiego. Zebrania członków Zgromadzenia odbywały się w będzińskim magistracie. Na czele organizacji stał Starszy Zgromadzenia, który miał swojego zastępcę – Podstarszego. 26 listopada 1900 r. sporządzono Protokół nr 1 Zebrania Ogólnego Będzińskiego Zgromadzenia Kupców. Podczas niego dokonano wyboru władz Zgromadzenia. Na Starszego Zgromadzenia, został wybrany Jan Szperling. Zaś na jego zastępcę powołano Dawida Sercarza. Następcą Szperlinga w 1906 r. został Stanisław Ciechanowski. Zaś jego zastępcą Dawid Rozenblum.
Skąd pomysł utworzenia w Będzinie szkoły średniej? W Protokole nr 2 Zebrania Ogólnego Będzińskiego Zgromadzenia Kupców z 26 listopada 1900 r. (czyli sporządzonego w tym samym dniu, co Protokół nr 1) czytamy m.in.: „Powiat będziński, przy swojej licznej populacji (…) posiada tylko jedną szkołę średnią, zawsze przepełnioną, szkołę realną w Sosnowcu, która jest daleko oraz nie odpowiada potrzebom społeczności, mającej charakter handlowo-przemysłowy". Na tej podstawie Walne Zebranie doszło do wniosku, że otwarcie szkoły, odpowiadającej w pełni potrzebom społeczności jest kwestią ważną i nie cierpiącą zwłoki.
Najbardziej stosownym w tym wypadku typem szkoły jest 7-letnia Szkoła Handlowa. Na tej podstawie Zgromadzenie Będzińskiego Stowarzyszenia Kupców w liczbie 77 członków, głosami 72 z nich postanowiło: udzielić pełnomocnictwa Zarządowi i Starszemu Zgromadzenia do reprezentowania Zgromadzenia przed Ministrem Finansów, co ma na celu zatwierdzenie Statutu Będzińskiej Szkoły Handlowej, z prawem wnoszenia do Statutu poprawek, uznanych za konieczne do otwarcia wyżej wymienionej szkoły wraz z początkiem roku szkolnego 1901/1902 (…)”.
Nieco inne wytłumaczenie dotyczące powodu powstania w Będzinie szkoły średniej znajdujemy we fragmencie dokumentu z 1938 r. Okazuje się, iż miejscowe elity postanowiły wyprzedzić rosyjskie władze, które od pewnego czasu planowały stworzyć tutaj nową szkołę: „W 1902 roku, gdy rząd rosyjski zamierzał otworzyć w Będzinie gimnazjum, społeczeństwo polskie Zagłębia Dąbrowskiego, aby zapobiec rusyfikacji młodzieży polskiej, założyło w Będzinie siedmioklasową szkołę handlową, która była zależna nie od Ministerstwa Oświaty, lecz od Ministerstwa Finansów. Jako koncesjonariusz wystąpiła stworzona ad hoc na podstawie dekretu Cesarskiego Namiestnika z dnia 11 stycznia 1817 roku instytucja Zgromadzenia Kupców powiatu będzińskiego, reprezentowana przez wydział wykonawczy pod nazwą „Urząd Starszych” /ros. „Kupieczeskaja Uprawa”/. Zgromadzenie Kupców wybrało Radę Opiekuńczą, której powierzyło pieczę nad nowo zorganizowaną szkołą”.
Podstawę prawną do powołania będzińskiej szkoły średniej stanowiła „Ustawa o szkołach handlowych” z roku 1896, autorstwa ministra finansów – Siergieja Juliewicza Witte. Jej zapisy, w przeciwieństwie do reguł obowiązujących szkoły realne, były bardziej liberalne. A co za tym idzie szły z duchem czasu.
W roku 1900 będzińskie Zgromadzenie Kupców wystąpiło do władz miasta z prośbą o zgodę na realizację swojego przedsięwzięcia, zaznaczając, iż szkoła będzie czerpać dochód na utrzymanie ze składek przedsiębiorców z terenu powiatu będzińskiego. Ich wysokość miała być uzależniona od „rodzaju prowadzonej działalności” i wynosić od 5 do 35 rubli.
Magistrat Będzina, po zapoznaniu się z pismem Zgromadzenia Kupców, pozytywnie odniósł się do wspomnianego wniosku. W tym samym roku przywołana tu organizacja postanowiła zwrócić się do Ministerstwa Finansów o ustanowienie dodatków do świadectw handlowych i przemysłowych na rzecz mającej powstać w Będzinie szkoły.
W drugiej połowie 1901 r. Ministerstwo Finansów powiadomiło władze guberni piotrkowskiej (w granicach której znajdował się ówczesny powiat będziński), iż minister Siergiej Witte zatwierdził statut będzińskiej placówki szkolnej. Jednocześnie ministerstwo zgodziło się na „ustanowienie specjalnych dodatków do świadectw handlowych i przemysłowych” na rzecz nowej szkoły. W tym samym roku została powołana (a następnie zatwierdzona przez ministra finansów) Rada Opiekuńcza będzińskiej Szkoły Handlowej. Sprawowała ona pieczę m.in. nad kwestiami finansowymi oraz kadrowymi, a także sprawami wyposażenia szkoły i jej remontami. Jej pierwszym prezesem, w 1901 r., został ówczesny starszy Zgromadzenia Kupców w Będzinie – Jan Szperling. Posadę dyrektora szkoły otrzymał nauczyciel szkoły handlowej w Warszawie – Sergiusz Braiłowski. Funkcję tę pełnił w latach 1901-1904.
Dobry duch szkoły - Stanisław Marian Skarbiński
Najdłużej funkcję prezesa Rady Opiekuńczej szkoły, od 1906 do 1924 r., pełnił Stanisław Marian Skarbiński. Był cenionym przemysłowcem i społecznikiem. Urodził się w roku 1856 w Krakowie jako syn Feliksa Skarbińskiego juniora i Wiktorii z Hanickich. W 1874 r. ukończył I Cesarsko-Królewską Wyższą Szkołę Realną w Krakowie. Następnie podjął studia na politechnice w Wiedniu – K. K. Technische Hochschule, które ukończył z wynikiem bardzo dobrym.
W 1878 r., po powrocie do rodzinnego miasta, świeżo upieczony inżynier podjął praktykę jako konstruktor w biurze technicznym Ludwika Zieleniewskiego w Krakowie, a następnie w Fabryce Maszyn Parowych i Odlewni Orthwein Markowski i Karasiński w Warszawie. Dwa lata później uzyskał posadę dyrektora naczelnego fabryki cementu portlandzkiego w obecnej dzielnicy Będzina-Grodźcu. W roku 1886 powierzono mu kierownictwo nad lokalną kopalnią węgla kamiennego „Maria” (późniejszy „Grodziec I”). W 1899 r. objął funkcję dyrektora zarządzającego w Grodzieckim Towarzystwie Kopalń Węgla i Zakładów Przemysłowych.
Skarbiński był również współzałożycielem Akademii Górniczej w Krakowie (obecna Akademia Górniczo-Hutnicza), a także pomysłodawcą i współfundatorem bursy studenckiej w Krakowie, przy ul. Gramatyki 10. W 1923 r. uczelnia nadała Skarbińskiemu doktorat honoris causa. W następnym roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta.
Jakie były koszty założenia i wyposażenia szkoły
Przy opracowywaniu programu nauczania oraz koniecznych wydatków będzińskiej handlówki posiłkowano się m.in. know-how sosnowieckiej Szkoły Realnej ufundowanej pod koniec XIX w. przez przemysłowca – Henryka Dietla. Założyciele będzińskiej szkoły do stałych wydatków zaliczyli utrzymanie:
- dyrektora (3000 rubli),
- sekretarza (300 rubli),
- bibliotekarza (300 rubli),
- lekarza (300 rubli),
- dwóch stróży z mieszkaniem (500 rubli),
- mieszkanie (1870 rubli),
- opał oraz światło i drobne wydatki (1900 rubli).
Do wydatków jednorazowych zaliczyli urządzenie:
- biblioteki (2266 rubli),
- gabinetu fizycznego (1888 rubli),
- gabinetu historii naturalnej (1124 rubli),
- sali rysunkowej (761 rubli),
- zakup 50 ławek po 10 rubli za sztukę (500 rubli),
- zakup 8 katedr po 30 rubli za sztukę (240 rubli),
- zakup 8 tablic po 5 rubli za sztukę (40 rubli),
- urządzenie mieszkania i umeblowanie (1240 rubli).
Wzięto też pod uwagę mogące pojawić się tzw. nieprzewidziane wydatki. Na ten cel zaplanowano 1500 rubli.
Ze względu na przedłużające się „prace organizacyjne” i biurokrację szkołę otwarto dopiero w styczniu 1902 r., choć jak podawała miejscowa prasa „lokal był odpowiednio urządzony i gotowy już od 1 października 1901 roku”. Aczkolwiek „uczniowie korzystali z praw całorocznych i byli promowani w tymże 1902 roku do klas następnych”. Szkoła nosiła wówczas nazwę Siedmioklasowej Szkoły Handlowej Zgromadzenia Kupców w Będzinie. Obecna nazwa, czyli I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika, funkcjonuje od 1957 r. Dziesięć lat wcześniej szkoła została upaństwowiona. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż już w 1918 r. (a także w latach kolejnych) władze placówki starały się o to, aby to państwo było jej właścicielem, ale bez pozytywnego skutku.
Od początku swojego istnienia będzińska handlówka była szkołą, gdzie spotykali się i uczyli się przedstawiciele różnych wyznań wywodzący się z miejscowych grup społecznych. Na początku 1906 r., jak informował „Dziennik Częstochowski”, edukowało się w niej 359 uczniów. 300 z nich było katolikami, 59 - wyznania mojżeszowego, a 12 ewangelikami.
Dane statystyczne szkoły, pochodzące z roku szkolnego 1916/1917, mówią nam o zawodach wykonywanych przez rodziców uczniów oraz miejscowościach, z których pochodziła młodzież będzińskiej szkoły. Byli to zarówno przedsiębiorcy, urzędnicy państwowi jak również pracownicy fizyczni. Najwięcej z nich mieszkało w Będzinie. Liczne grono młodzieży przybywało w tym czasie do szkoły także z pobliskiej Dąbrowy Górniczej, Sosnowca, Czeladzi i Grodźca.
Również kobiety uczyły w będzińskiej szkole. Jedną z nauczycielek była Helena ze Spitzerów Mańko
Prócz sporego, męskiego grona nauczycieli, w będzińskiej szkole zajęcia prowadziły również kobiety. Ich wkład w edukację młodzieży był niezwykle istotny. Jedną z nich była Helena ze Spitzerów Mańko. Urodziła się w roku 1895 w Wiśniowej. W okresie dwudziestolecia międzywojennego miejscowość ta znajdowała się w powiecie Strzyżów, w województwie lwowskim. Po odbyciu edukacji w szkole wydziałowej w Jaśle, w 1914 r. ukończyła z odznaczeniem Dwuklasową Szkołę Handlową przy Akademii Handlowej w Krakowie.
W latach 1916-1918 prowadziła dział korespondencji polsko-niemieckiej w firmie „Hrabiego Michałowskiego cegielnie parowe w Dobrzechowie”. W 1921 r. wyszła za mąż za Bolesława Mańko – urzędnika kolejowego w Będzinie. Po ślubie przeniosła się do wspomnianego miasteczka. Cztery lata później urodziła córkę Wandę. W okresie dwudziestolecia międzywojennego, w szkołach handlowych w Będzinie, Dąbrowie Górniczej i Sosnowcu uczyła stenografii, kaligrafii i korespondencji kupieckiej. W roku 1924 została zatrudniona w będzińskiej szkole jako nauczycielka stenografii.
"Najwięcej podobała mi się sala rekreacyjna"
Jak wyglądała ówczesna będzińska szkoła handlowa? Jakie panowały w niej warunki do nauki? O tym, w przywoływanym tu 1902 r., pisała jedna z autorek artykułów opublikowanych na łamach „Kurjera Sosnowieckiego”: (…) Śledząc przejawy naszego małomiasteczkowego życia, wybrałam się i ja do tej nowej uczelni, a korzystając z uprzejmości p. Szperlinga, prezesa rady opiekuńczej, zwiedziłam szczegółowo wszystkie klasy, salę rekreacyjną, gabinet dyrektora, nauczycieli, lekarza oraz szatnię. Uwzględniono przy urządzaniu ostatnie wymagania hygieny szkolnej, więc zastosowano do potrzeb obszar pokojów, dobre oświetlenie i należytą wentylację; najwięcej podobała mi się sala rekreacyjna - duży pokój o pięciu oknach, gdzie uczniowie po każdej lekcji, trwającej 45 minut, będą przez kwadrans odpoczywali i wyprostowywali swe członki po siedzeniu na ławkach szkolnych, a przez ten czas w klasach będzie odświeżane powietrze. Nadmienić tu muszę, że w będzińskiej szkole będzie zwyczaj praktykowany i w innych szkołach tego typu, a mianowicie, że lekcji do domu uczniom zadawać się nie będzie, a cała nauka pod kierunkiem nauczycieli odbywać się będzie w szkole, przyczem postanowiono w każdą środę i sobotę kończyć zajęcia o godzinie 12-ej w południe (…)”.
Do 1905 r. szkoła korzystała ze wszystkich praw i przywilejów placówek rządowych. We wspomnianym roku, po „reorganizacji”, wprowadziła zajęcia w języku polskim. Wyjątek stanowiły takie przedmioty jak: język rosyjski, geografia i historia. Po utracie wspomnianych praw i przywilejów stała się „szkołą prywatną polską” utrzymywaną przez Zgromadzenie Kupców w Będzinie.
Oprócz zmagań z biurokracją oraz sprawami typowo organizacyjnymi, będzińskie Zgromadzenie Kupców musiało zabezpieczyć nową instytucję nie tylko pod względem finansowym, co starało się czynić, ale również lokalowym. Liczne przeszkody sprawiły, iż nie można było rozpocząć budowy własnego gmachu, choć plac pod to przedsięwzięcie był już zakupiony przez założycieli szkoły. Jego realizacja nastąpiła dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym.
Gmach szkoły zaprojektowano z myślą o młodzieży i jej potrzebach
Przez krótki okres była nią kamienica należąca do Rubina Nunberga i najprawdopodobniej jest to budynek znajdujący się przy obecnej ul. Sączewskiego, sąsiadującej z Placem 3 Maja (przed 1916 r. nosił on nazwę Nowego Rynku). Potwierdzeniem tej informacji jest m.in. artykuł prasowy opublikowany w wydaniu „Gazety Handlowej” z grudnia 1901 r. gdzie czytamy: „Pierwsze egzaminy w siedmioklasowej szkole handlowej w Będzinie mają się odbyć dnia 10 stycznia (…) Szkołę umieszczono tymczasem w nowo wybudowanym domu p. Nunberga na Nowym Rynku (…)”. Później (przed 1914 r.) szkoła przeniosła się do kamienicy przy ul. Sławkowskiej 37 (późniejsza ul. Kołłątaja) w Będzinie, należącej do Dawida Żmigroda. Budynek obecnie nie istnieje. Podzielił los innych kamienic, które wyburzono po drugiej wojnie światowej. Tam placówka funkcjonowała do lat 30. XX w. Ostatecznie w roku 1933 szkoła znalazła swoją siedzibę w modernistycznym gmachu, zbudowanym przez firmę Wacława Krzyżanowskiego z Krakowa.
Pomimo problemów finansowych gmach szkoły ukończono w 1933 r. W grudniowym numerze „Expresu Zagłębia” z 1932 r. czytamy: „Budowa gmachu gimnazjum zgromadzenia kupców w Będzinie jest już na ukończeniu. (…) Nowy gmach gimnazjum o 3 kondygnacjach prezentuje się nadzwyczaj okazale. Na parterze mieścić się będzie szatnia i umywalnia i duża sala gimnastyczna, sala rekreacyjna z balkonami wielkości 390 mtr. kw. W całym budynku przeprowadzone jest centralne ogrzewanie i kanalizacja. Na pierwszym piętrze mieszczą się sale wykładowe, kancelaria, gabinet przyrodniczy i sala rysunkowa”. Kolejne piętro, według autora artykułu, miało zostać zajęte przez „salę do nauczania muzyki, śpiewu, gabinet pomocy geograficznych, botanicznych, fizycznych (…). Na dachu budynku szkolnego urządzono taras, na którym zostanie ustawiony aparat do badań astronomicznych”.
Co istotne, budynek zaprojektowano z myślą o młodzieży i jej potrzebach. Zadbano tu nie tylko o odpowiednią przestrzeń dla edukacji, ale także o komfort dla uczniów. Jego symbolem do dzisiaj jest jedna z największych w województwie śląskim auli szkolnych. Swoistą ciekawostką jest fakt, iż przed wybuchem II wojny światowej wspomniana aula była wykorzystywana także jako miejsce balów, koncertów i spotkań przedstawicieli różnych organizacji. W 1936 r. zorganizowano tam koncert „prof. konserwatorium Cetnera (skrzypce) i Brachockiego (fortepian)” z udziałem chóru szkolnego. Tego samego roku, w szkolnej auli, odbył się „krótki teoretyczny kurs szybownictwa” zorganizowany przez dąbrowski obwód miejski Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej.
Oprócz profesjonalnego wyposażenia szkoła była również ubezpieczona. Z 1916 r. pochodzi „dowód prolongacji ubezpieczenia” wystawiony przez powstałe w 1870 r. Warszawskie Towarzystwo Ubezpieczeń Od Ognia. Umowa ubezpieczenia zawarta na rok (od 1 lipca 1916 r. do 1 lipca 1917 r.) dotyczyła „wewnętrznego urządzenia lokalu (…) szkoły” i opiewała na sumę 19182 tys. rubli. Opłata roczna za wspomnianą prolongatę wynosiła 97 rubli i 18 kopiejek. W 1921 r. „inwentarz szkolny”, został ubezpieczony w tej samej firmie na kwotę 3500000 marek polskich.
Mikołaj Kopernik. Patron szkoły od roku 1934/35
Ulica, przy której powstał ów budynek, już w okresie dwudziestolecia międzywojennego nosiła nazwę Kopernika. To idealnie koresponduje z patronem liceum, którym od roku szkolnego 1934/35 jest właśnie Mikołaj Kopernik. Początkowo szkoła miała nosić imię 11 listopada, ale przeciwne temu pomysłowi było krakowskie kuratorium, któremu wówczas podlegała placówka. Dlatego władze szkoły zdecydowały się na sławnego astronoma. Jego wybór w latach 30. XX w. Rada Opiekuńcza, w piśmie do Kuratorium Okręgu Szkolnego Krakowskiego argumentowała tym, iż „w nowym gmachu (…) zostało urządzone i jest czynne obserwatorium astronomiczne, zaopatrzone w lunetę astronomiczną firmy X.C. Zeiss objekt 80 mm., teodolit dla ćwiczeń pomiarowych i globus niebieski”.
Co ciekawe, do 1933 r., będzińska placówka była wyłącznie szkołą męską. Dopiero w roku szkolnym 1933/34 mogły zacząć tu swoją edukację pierwsze dziewczęta, co pozytywnie wpłynęło na rozwój szkoły. Owa decyzja była najprawdopodobniej podyktowana m.in. ówczesnymi trendami w szkolnictwie prywatnym, a także względami finansowymi. W sierpniowym wydaniu „Expresu Zagłębia” z 1933 r. władze placówki opublikowały następujące ogłoszenie:
Dyrekcja Gimnazjum Męskiego Zgromadzenia Kupców w Będzinie (pełne prawa gimnazjów państwowych) podaje do wiadomości. Z początkiem roku szkolnego za zezwoleniem władz szkolnych wprowadza się KOEDUKACJĘ. W bieżącym roku szkolnym będą przyjmowane dziewczynki do kl. II dawnego typu i do kl. I nowego typu (dawniej kl. III). Do kl. I nowego typu przyjmowane będą m.in. kandydatki, które ukończyły sześć oddziałów szkoły powszechnej. O warunkach przyjęcia informuje kancelaria Gimnazjum czynna codziennie od g. 9-13. Dyrektor Adam Błażejewicz.
Na początku 1936 r., na posiedzeniu Rady Pedagogicznej będzińskiej szkoły stwierdzono, iż „klasy koedukacyjne odznaczają się lepszem zachowaniem oraz większą pilnością i starannością. Dziewczęta są pilniejsze na ogół i porządne (…). Chłopcy dbają o swój wygląd zewnętrzny ze względu na obecność dziewcząt. Należy baczyć na nowo wstępujących chłopców, którzy przychodzą ze szkół niekoedukacyjnych”.
Podczas II wojny światowej okupacyjne władze niemieckie nie zezwoliły na ponowne otwarcie „Kopernika” dla młodzieży narodowości polskiej. I to pomimo usilnych starań przedwojennego dyrektora – Adama Błażejewicza. Budynek szkoły został przeznaczony dla kilkudziesięcioosobowej grupy niemieckich chłopców. Placówka odtąd nosiła nazwę: Graf Reden-Schule Oberschule für Jungen.
Dzięki poświęceniu pracującego w będzińskiej szkole woźnego – Jana Nawrota, udało się podczas okupacji, uratować mienie „Kopernika”. Mowa tu m.in. o pomocach szkolnych, książkach oraz obszernej dokumentacji. W tym czasie grupa nauczycieli z będzińskiej szkoły, ryzykując własne życie, prowadziła tajne nauczanie.
Wśród nich byli m.in.:
- dyrektor Adam Błażejewicz,
- Franciszek Rzadkowski,
- Wanda Honiekowa,
- Zygmunt Honiek,
- Kazimiera Nowicka-Duryńska,
- Irena Tabakowska,
- Stanisław Tabakowski,
- Kazimiera Szyller,
- Marian Stanek,
- Adam Cetwiński.
W budynku stacjonowali radzieccy żołnierze
Po zakończeniu działań wojennych na terenie Zagłębia Dąbrowskiego w 1945 r., szkoła, po pewnym czasie, wznowiła swoją działalność. Nie stało się to od razu, a to z powodu stacjonowania w budynku „Kopernika” żołnierzy radzieckich.
Zajęcia rozpoczęły się w marcu. Miesiąc wcześniej odbyło się pierwsze, powojenne zebranie Rady Pedagogicznej. W tym samym roku udało się przeprowadzić maturę. Nieco później, bo w roku 1947, Komitet Rodzicielski oraz prywatni sponsorzy ufundowali sztandar szkolny. Pieniądze na jego zakup pochodziły m.in. ze sprzedaży cegiełek przygotowanych przez wspomniany Komitet oraz z części funduszy uzyskanych z wynajmu sali na zabawy. Takie były początki będzińskiej handlówki.
„Kopernik” to ponad 120 lat niezwykłej historii. Ale to także miejsce dialogu, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnością. A każdy młody człowiek jest mile widzianym gościem. Bo to właśnie młodzież tworzy teraźniejszość i przyszłość tej szkoły, której od wielu lat przyświeca dewiza: „Per aspera ad astra”.
Niniejszy artykuł dedykuję obecnym, a także przyszłym uczennicom i uczniom będzińskiego „Kopernika”. Jesteście naszą dumą.


