Szkody górnicze na Górnym Śląsku kojarzą się wielu osobom z historycznymi i spektakularnymi wyburzeniami całych kwartałów kamienic w Bytomiu. Czy to jednak problem zamknięty w przeszłości? Niestety nie.
W studiu Ślązaga w Bytomiu gościliśmy Mateusza Szkutę, prawnika i prezesa firmy Kompensata z Rudy Śląskiej, który od 15 lat zajmuje się dochodzeniem odszkodowań za szkody górnicze.
Rozmowę z nim obejrzysz na kanale YouTube Ślązaga:
Szkody górnicze, jak tłumaczy ekspert, to nie tylko gwałtowne wstrząsy, które czujemy na powierzchni, ale przede wszystkim powolne, rozłożone w latach osiadanie terenu, które obniża budynki i wykrzywia ich konstrukcję.
Ciasto piekło się dobrze tylko z jednej strony
Mieszkańcy często przyzwyczajają się do stopniowych zmian i dostrzegają je w niecodziennych momentach - jak jedna z klientek, która zorientowała się o przechyleniu domu, bo ciasto w piekarniku piekło się tylko z jednej strony.
Jak podkreśla Mateusz Szkuta, dla poszkodowanych stawka jest niezwykle wysoka.
- Krzywda tych ludzi i problemy tych ludzi są naprawdę znaczące. Dla nich jednostkowo często chodzi o dobytek całego życia - mówi Szkuta
Prawo nakłada na poszkodowanych ścisły 5-letni termin przedawnienia od momentu, w którym dowiedzieli się o szkodzie. Ekspert przestrzega, że kopalnie często zwlekają z odpowiedziami na wnioski o naprawienie szkód i proszą o cierpliwość do czasu zakończenia eksploatacji, co może e efekcie prowadzić do przedawnienia roszczeń. Z kolei w przedstawianych przez kopalnie propozycjach ugodowych potrafią kryć się niekorzystne zobowiązania.
Prezes Kompensaty przestrzega przed bezkrytycznym przyjmowaniem takich propozycji.
- Skupiają się tylko wyłącznie na kwocie, ale tam jest jeszcze dużo takich literek pod spodem (...) I nagle się okazuje że jest tam na przykład obowiązek wyburzenia obiektu - zaznacza Szkuta.
Nietypowe obiekty: od zapadniętych działek po pochyłe boiska piłarskie
Szkody górnicze dotykają bardzo różnorodnych nieruchomości, od domów mieszkalnych i zabytkowych kościołów po tereny rekreacyjne.
Ekspert przytacza przypadek zalanych i pochyłych ogródków działkowych w Jastrzębiu-Zdroju oraz wielomilionową sprawę lokalnego klubu sportowego z Rudy Śląskiej.
O specyfice szkód na obiekcie sportowym Mateusz Szkuta opowiada z uśmiechem.
- Boisko piłkarskie miało handikap dla jednej z drużyn, bo było wychylone, tam była różnica ponad dwóch metrów pomiędzy bramkami - przytacza prawnik
Zapraszamy do odsłuchania całej rozmowy z ekspertem, który "zjadł zęby" na szkodach górniczych.
Może Cię zainteresować:
Wielka dziura w basenie. Szkody górnicze zepsuły sezon letni w Bytomiu
Może Cię zainteresować:
