Podpisana w maju 2021 r. umowa społeczna z górnikami z jednej strony dała stronie społecznej konkretny czas na zamykanie kopalni do 2049 r. (czyli raptem na rok przed planowanym osiągnięciem przez UE neutralności klimatycznej). A z drugiej była swoistym zabezpieczeniem też dla rządu Mateusza Morawieckiego, który w ten sposób kupił sobie spokój na Śląsku, tak naprawdę nic nie angażując. Sprytnie za to skierowano odpowiedzialność na Brukselę, wprowadzając zapis, że dokument wymaga notyfikacji ze strony Komisji Europejskiej, do czego do dzisiaj nie doszło. Teraz związkowcy, którzy wtedy sami dyktowali rządzącym treść tej umowa, mają ją za świętość, chociaż coraz więcej pojawia się przesłanek do tego, żeby w tej sprawie ponownie usiąść do rozmów.
- Nie chcę dywagować, czy umowa społeczna się zmieni i kiedy, ponieważ sygnatariuszami tego dokumentu są strona rządowa i strona społeczna. My jako pracodawcy jesteśmy dopraszani do tego stołu rozmów - twierdzi Łukasz Deja, prezes Polskiej Grupy Górniczej w rozmowie z "Trybuną Górniczą".
Umowa społeczna i niespełnione nadzieje
Trzeba powiedzieć o tym na głos: umowa społeczna z górnikami praktycznie nie obowiązuje. Wszak ten dokument to nie tylko harmonogram zamykania kopalni do 2049 r. Pojawiła się w nim również lista inwestycji, które miały nadać odpowiedni ton transformacji energetycznej na Górnym Śląsku.
Znalazło się tam miejsce m.in. dla:
- budowy instalacji do zagazowywania węgla, z członem do wychwytu dwutlenku węgla;
- budowy infrastruktury do transportu wychwyconego CO2 do podziemnych magazynów;
- budowy takich podziemnych magazynów;
- budowy instalacji do wychwytywania wodoru z gazu koksowniczego.
Jaki jest stan ich realizacji? Praktycznie zerowy.
- Część pierwotnie planowanych przedsięwzięć, w obszarze czystych technologii węglowych, które są w fazie koncepcyjnej lub analitycznej, wymaga aktualizacji - tłumaczy Ministerstwo Energii.
Kiedy ta aktualizacja może nastąpić i przejdziemy już do konkretnych inwestycji? To pozostaje zagadką. Podobnie, jak termin samej notyfikacji umowy społecznej. Zajmowało się tym w sumie czterech pełnomocników premiera Morawieckiego ds. górnictwa. Miało to też załatwić specjalnie powołane do życia w Katowicach przez premiera Donalda Tuska Ministerstwo Przemysłu. Efekt? Notyfikacji jak nie było, tak dalej nie ma.
Daty i terminy coraz bardziej się rozjeżdżają
Inna sprawa, że końcowy termin zamykania kopalń, wyznaczony w umowie społecznej na 2049 r., jest coraz bardziej zagrożony. I przyznaje już to też powoli sam rząd.
- Przy zamykaniu kopalń nie należy sztywno trzymać się dokumentów i umowy społecznej, a w pierwszej kolejności stawiać na bezpieczeństwo państwa i jego gospodarki - przekonywał w trakcie Future Mining Forum & Expo w Katowicach Marian Zmarzły, wiceminister energii.
Warto zwrócić uwagę na najnowszy projekt Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu, który w scenariuszu ambitnym (WAM) zakłada, że nasze zapotrzebowanie na węgiel w 2040 r., czyli na 9 lat przed ostatnią datą w harmonogramie umowy społecznej, spadnie do raptem ok. 1,5 mln mln ton rocznie. A tylko w lipcu 2026 r. miesięczna produkcja węgla była na poziomie 3,43 mln ton. W scenariuszu bazowym (WEM) tego węgla też ma być znacznie mniej niż teraz: ok. 10 mln ton na rok.
Z kolei Miłosz Motyka, minister energii, przyznaje, że węgiel będzie stanowił istotną część naszego miksu energetycznego, ale zaraz dodaje: do czasu uruchomienia pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Pierwotne plany wskazują, że ma to się stać w 2036 r. I nawet biorąc tradycyjne w tego typu przedsięwzięciach paroletnie opóźnienie jest jasne, że będzie to o wiele wcześniej niż w 2049 r.
Niestety, w naszym kraju rozmowy o górnictwie dyktowane są najczęściej kalendarzem wyborczym. A że u nas na jesień 2027 roku planowane są wybory parlamentarne, to miejsca na taką dyskusję najzwyczajniej w świecie może zabraknąć. I w ten sposób nasza transformacja energetyczna dostanie kolejnej zadyszki.
Może Cię zainteresować:
Wiecie, co szkodzi naszej transformacji energetycznej? Węglowa dezinformacja
Może Cię zainteresować:
